Loading...

czwartek, 30 grudnia 2010

Bardzo serdecznie pozdrawiam
wszystkich odwiedzających tę
stronę i zachęcam do pisania
komentarzy , wieści , przeżyć
itd. aby ta strona byłą ciekawa
i NASZA !


                            Jacek z Ochoty

30 grudzień czwartek

Pod Pałacem na Krakowskim Przedmieściu w dniu dzisiejszym było nas więcej. Choć było zimno i wietrznie-50  osób uczestniczyło w Apelu Jasnogórskim. Znów mieliśmy dwa krzyże - drewniany i ułożony ze zniczy. Kolejną niespodzianką jaka nas spotkała dzisiejszego wieczoru była wizyta dwóch osób ze Szwajcarii, które zapewniały nas o swojej modlitwie za nas mówiąc, że modlą się o to, abyśmy wytrwali w tej trudnej walce o prawdę oraz, że wspierają nas w tym całym sercem. Otrzymali od nas kilka numerów gazetki, w której zawarte są wiadomości dotyczące wydarzeń pod Krzyżem. W prezencie otrzymali również od nas krzyż z tabliczką, na której jest napis Obrońcy Krzyża i data 10.04.2010. Bardzo sympatycznie się z nimi rozmawiało- podobało im się wszystko, co robimy pod krzyżem i cały czas podziwiali nas za wytrwałość i wolę walki. Był dziś również obecny ks. Jacek , który w swoim "słówku" zaoszczędził krytyki, co do niektórych osób. W dalszym ciągu śpiewamy kolędy, co sprawia, że jest bardzo uroczyście i patriotycznie.
Było także kilku przeciwników. Jeden z nich, mocno pijany, stawiał się do Obrońców, lecz na szczęście Darek ich uspokoił i opanował sytuację.





Goście ze Szwajcarii


środa, 29 grudnia 2010

29 grudzień środa

Było dzisiaj bardzo zimno -padał śnieg i wiał lodowaty wiatr.Opatuleni i nieugęci Obrońcy trwali na swoim "posterunku modlitewnym"Jak codzień ustawiony został drewniany Krzyż-niemy,lecz najważniejszy świadek wydarzeń pod Pałacem Prezydenckim.Pan Stasio przyniósł łopatę i odśnieżył teren ,by można było ustawić znicze w kształcie krzyża.Wrócił ks. Jacek i poprowadził dzisiaj różaniec.Było nam bardzo miło,gdyż swoją obecnością zaszczycili nas górale,a jeden z nich -Bartłomiej Kurzeja z Nowego Targu i TV Narodowej przedstawił się i podziękował Obrońcom za to wszystko,co robimy w słusznej sprawie.Dziękujemy bardzo naszym gościom za ich przybycie w tak ciężkich warunkach pogodowych.Zapraszamy i mamy nadzieję,że coraz więcej ludzi dobrej woli zagości w miejscu Pamięci i Prawdy na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.Ze względu na potforne zimno-parę minut po 22 rozeszliśmy się do domu.

KS. Małkowski: Dramat ewangeliczny trwa!

Z księdzem STANISŁAWEM MAŁKOWSKIM rozmawiają Tomasz Sommer i Rafał Pazio.
Rozmawiamy z Księdzem także w kontekście Bożego Narodzenia.
Czy Ksiądz rozpatruje obecną sytuację polityczną w Polsce w odniesieniu do wydarzeń związanych z historią Zbawienia?
Ksiądz Jerzy Popiełuszko mawiał, że dramat ewangeliczny trwa, tylko zmieniają się twarze i nazwiska. W roli Heroda widziałbym prezydenta Bronisława Komorowskiego. Wiązałbym to ze współczesną rzezią niewiniątek. Dziś taką rzezią jest in vitro czy zamach smoleński.
Trudno określać niewiniątkami tych, którzy zginęli w Smoleńsku.
W tym wypadku były to niewiniątka.
Bardzo mocne słowa związane ze Smoleńskiem. W kilku wypowiedziach Ksiądz mówi o zamachu, o drugim Katyniu. Skąd u Księdza taka pewność i przekonanie?
Jestem przekonany, że był to zamach przygotowywany przez kilka miesięcy, zaplanowany i precyzyjnie przeprowadzony przy współudziale trzech czynników: wewnętrznego i zewnętrznych – wschodniego i zachodniego. Zamach, z którego korzyści wyprowadzono w sposób błyskawiczny, w taki, który wskazuje, że działanie Platformy Obywatelskiej było zaplanowane, przygotowane i przewidywane.
A jaki argument Księdza ostatecznie przekonuje?
Bardzo wiele faktów świadczy o matactwie obu czynników – rosyjskiego i polskiego – oraz o braku zainteresowania ważnych czynników zachodnich. Jeżeli zastosujemy taką prostą łacińską zasadę, że „ten uczynił, komu przyniosło korzyść”, w oczywisty sposób zniszczenie tych ludzi przynosi korzyść sojuszowi rosyjsko-niemieckiemu oraz międzynarodowej masonerii, która dąży do zniszczenia Polski katolickiej. Ci, którzy zginęli, w jakiejś mierze byli rzecznikami Polski suwerennej. Ich pragnienie, aby zaznaczyć swoją obecność w Katyniu i upomnieć się o pamięć i prawdę, nadaje szczególną rangę ich ofierze.
Według Księdza, znajdujemy się w dramatycznej sytuacji. Przed 1989 rokiem mieliśmy przyjaciół na Zachodzie, przeciw ZSRS. Dziś zostaliśmy sami.
Motywacje tych przyjaciół były różne. Wydaje mi się, że ci wszyscy przywódcy zachodni, łącznie z czołówką europejskiej masonerii, traktowali Polskę albo życzliwie i przyjaźnie, albo instrumentalnie po to, żeby dokonać transformacji systemu komunistycznego. Chodziło o rozkład Związku Sowieckiego. W tej chwili Polska nie jest im do niczego potrzebna. Wręcz przeciwnie – jest przeszkodą na drodze do budowania systemu globalistycznego, superpaństwa światowego i systemu socjalistycznej Unii Europejskiej.
Ksiądz przewodniczył modlitwom pod krzyżem stojącym przy Pałacu Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu. Pojawiło się takie zdanie, że gdyby żył ks. Jerzy Popiełuszko, też by tam stał z ludźmi.
Chyba ksiądz Tadeusz Zaleski coś takiego napisał.
Czy to oznacza, że dobry patriota to martwy patriota?
W dalszym ciągu zbiera się tam grupa kilkudziesięciu osób. Modlitwy prowadzi ks. Jacek Bałemba, salezjanin, który przyjeżdża z Łomianek. Zwykle też koncelebruję Mszę świętą w katedrze, odprawianą 10. dnia każdego miesiąca.
A dlaczego Ksiądz w ogóle włączył się w ten ruch, który oceniany jest dwuznacznie?
Dla mnie ta sprawa jest jednoznaczna. Sprawa obrony krzyża w miejscu publicznym, w tym właśnie miejscu, postawionego po to, żeby uczcić pamięć tych, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej. A przecież krzyż to znak wiary w zwycięstwo dobra nad złem mocą ofiary Chrystusa. Krzyż to znak obrony Polski. Ksiądz Jerzy Popiełuszko trzymał krzyż w ręku na zakończenie każdej Mszy świętej za Ojczyznę. Widział w krzyżu znak ocalenia Polski. Robił tak również ks. Ignacy Skorupka. Z krzyżem w ręku szedł przeciwko bolszewikom i zginął. Tu znów mamy znak obrony obecności i królowania Chrystusa w życiu społecznym. Krzyż w miejscach publicznych jest znakiem obecności Chrystusa w życiu społecznym. Mnie bardzo zależy na tym, żeby przez intronizację Jezusa na króla Polski potwierdzić obecność Chrystusa w życiu społecznym w naszej Ojczyźnie. Dlatego tak ważny jest krzyż w miejscu publicznym, upamiętniający zamach na przedstawicieli polskiej elity patriotycznej. Siły polityczne, które mogłyby bronić Polski, są niewystarczające, żeby obalić władzę Platformy, która dąży do systemu totalitarnego w naszej Ojczyźnie. Opozycja polityczna jest zbyt słaba, żeby można było w niej pokładać całą nadzieje. Dlatego trzeba się odwołać do władzy najwyższej, a jest nią Chrystus Król.
Kto ma dokonać intronizacji?
Zgodnie z informacją przekazaną Rozalii, Celakównie intronizacji ma dokonać władza kościelna i państwowa. Jedna i druga tego nie chce. Poza tym w przypadku Platformy byłby to znak obłudy.
Więc kto? PiS? Przecież to Lech Kaczyński podpisał traktat lizboński, a Jarosław Kaczyński głosował „za”. To był akt przeciw suwerenności.
Lech Kaczyński podpisał, ale sądząc po następujących wydarzeniach, w ocenie przeciwników Polski jego ustępstwa były niewystarczające.
Gdyby nie podpisał traktatu, można by powiedzieć, że bronił Polski.
Václav Klaus też podpisał, chociaż w trochę lepszym stylu.
Czyli cała ta klasa polityczna podobnie postępuje.
Tak, ale trzeba rozróżnić ludzi o postawie agenturalnej, antypaństwowej, antynarodowej i ludzi, którzy pewnej słabości w ważnych kwestiach ulegli, ale troski o dobro Polski, narodu i państwa odmówić im nie można. Gotowi są w pewnej mierze Polski bronić. Zdaję sobie sprawę, że wielu polityków opozycyjnych formacji budzi kontrowersje. Często ufamy ludziom, którym ufać nie należało. Często otaczamy się ludźmi, wobec których nie mamy rozeznania. Każdemu może się zdarzyć, że się poparzy. Dziś nie ma innej alternatywy jak PiS i PO. Dlatego zerkam na PiS. Są pewni ludzie, z którymi wiążę nadzieję co do ich postawy.
A jak Ksiądz podchodzi do postawy hierarchów Kościoła wobec takich wypowiedzi? Podnoszona była kwestia, że Ksiądz nie powinien formułować wypowiedzi politycznych.
Postawy polskich biskupów są zróżnicowane. Są biskupi, którzy chcą bronić krzyża, także tego krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Są biskupi, którzy z przyczyn politycznych, gdyż są politycznie związani z władzami, nie chcą zaogniać stosunków z państwem takim, jakie jest, rządzonym przez Platformę. Przy czym Platforma może dać Kościołowi pewne doraźne korzyści w zamian za spokój w sprawach zasadniczych.
Jakie korzyści?
Nawet towarzyskie. Są biskupi, którzy lubią kontakty przyjacielskie i towarzyskie z przedstawicielami władzy. A przy tym przedstawiciele władzy w sensie materialnym czy politycznym mogą Kościołowi okazać swoją przychylność. Ale do czasu. Kiedy zniszczą opozycję, władza weźmie się za Kościół.
Ksiądz ma od początku lat 80 XX. wieku problemy z hierarchią…
Nawet bardziej dotkliwe teraz niż wtedy. Miałem większe możliwości głoszenia kazań, homilii, rekolekcji w latach 80. niż teraz.
Z czego to wynika?
Z tego, że byli wtedy księża, którzy nie akceptowali systemu komunistycznego, którzy wspierali takiego pionka jak ja, zapraszali mnie, umożliwiali głoszenie kazań czy rekolekcji. Mówili „ksiądz ryzykuje, ja ryzykuję, ale tak trzeba”. Tu chodziło o Polskę i prawdę. Tych księży nie było wielu, ale byli – i to znaczący. Miałem w nich oparcie, tak jak ksiądz Jerzy Popiełuszko miał oparcie w prałacie Teofilu Boguckim. Po 1989 roku było jednak coraz gorzej. Ze strony Kościoła pojawiła się zgoda na demokrację. Pojawił się także szantaż, że Kościół nie powinien się mieszać do polityki. Wielu duchownych ten szantaż potraktowało poważnie. Pozostawiono ludziom dowolność wyboru takich czy innych władz, a gdy ludzie źle wybrali, wzruszano ramionami. Kościół uznał, że z wybranymi przez Polaków politykami trzeba się jakoś układać. Uznano, że na walce Kościół straci. Kiedyś komunę traktowano jako pewną całość, którą trzeba pokonać. Gdy przyszła tzw. demokracja, wtedy wielu duchownych uznało, że nowy ustrój ma swoje reguły, którym trzeba się podporządkować.
Ale Księdza poglądy również powinny pasować do tego modelu demokracji.
Tu mamy pewną niekonsekwencję. Moje poglądy są uważane za antydemokratyczne. Niektórzy przedstawiciele Kościoła ulegają demokratycznemu dogmatowi, który jest dyktaturą relatywizmu. A Kościół potępia dyktaturę relatywizmu. Nie dostrzega się, że ludzie wybierają w demokratycznym głosowaniu rzeczników kłamstwa. Motywy decyzji demokratycznych bywają żenujące.
Ostatnio biskup Sławomir Żarski powiedział, że III RP została zbudowana na antywartościach, i musiał pożegnać się z funkcją ordynariusza polowego.
Można było powiedzieć o III Rzeczpospolitej jeszcze mocniej.
Ale jak się okazuje, nawet taka zdawkowa wypowiedź zaszkodziła biskupowi.
Właśnie.
A jak Ksiądz zareagował na obecność Wojciecha Jaruzelskiego u prezydenta Bronisława Komorowskiego?
Jeden wart drugiego. Komorowski to nowy Jaruzelski.
Ale Komorowski był opozycjonistą.
Może kiedyś był. Dobry człowiek może się zepsuć, a zły człowiek może się nawrócić. Trzeba się przyjrzeć tej przeszłości. Wielu ją miało. Zdarza się, że ktoś miał chlubną przeszłość, a dziś zachowuje się w sposób niechlubny. Bywa też odwrotnie. Bronisław Komorowski popiera in vitro, popiera aborcję w pewnych przypadkach, popiera WSI, które należy określić, jako organizację przestępczą. Chcę podkreślić także jego udział w zamachu smoleńskim.
W jaki sposób?
Szczucie, głoszenie pogardy i nienawiści wobec ludzi, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej. Były takie powiedzenia, które mogły zostać uznane za zapowiedź tego działania. Przygotowanie przemówienia, które miało być wygłoszone po katastrofie, przed katastrofą.
Teraz trudno to sprawdzić.
Ale chciałem jeszcze zwrócić uwagę na tę skwapliwość. Natychmiastowe skorzystanie z okazji do zajmowania stanowisk tych, którzy zginęli, rozpoczynając od samego siebie. To musiało być przygotowane, to nie było spontaniczne.
Gdyby szybko nie przejmował stanowisk, pojawiłyby się inne głosy krytyczne.
Nie jest to człowiek bystry i błyskotliwy. A w tym przypadku okazał się bardzo prędki.
Jakoś został prezydentem.
Ma umiejętność zagarniania władzy, którą wykorzystuje wiadomo w jaki sposób. Pierwszą decyzją było usunięcie krzyża.
Z drugiej strony jest człowiekiem o poglądach tradycyjnych. Z całą rodziną pojawia się na niedzielnych Mszach świętych.
To nie ma dla mnie żadnego znaczenia. W czasach, kiedy Pan Jezus chodził po ziemi, najpobożniejszymi ludźmi byli faryzeusze i uczeni w piśmie. I co z tej ich pobożności wyniknęło? Zabili pana Jezusa.
Pojawiła się informacja, że Księdza dotyczy zakaz głoszenia kazań jeszcze z okresu stanu wojennego.
Nigdy takiego zakazu nie było. Zakaz dotyczył księży rektorów i proboszczów, żeby po zamachu na ks. Jerzego Popiełuszkę nie umożliwiali mi głoszenia słowa w kościołach i kaplicach. Ja takiego dokumentu nie otrzymałem.
Dziś przedstawiciele hierarchów tłumaczą, że Ksiądz wypowiada się tak, jakby stan wojenny trwał.
Uważam, że stan wojenny trwa, tylko w innej formie. Jednocześnie uważam, że nie przekonam hierarchów.
Czy nie jest tak, że Ksiądz, jak to się mówi współcześnie, stanowi wizerunkowy problem Kościoła w Polsce?
Wytworzyła się taka atmosfera, że nikt mnie nie chciał i groziło mi bezrobocie. Pojawiło się przekonanie, że mam zakaz, co nie ma poparcia w dokumentach ani w konkretnych decyzjach.
Czy Ksiądz nie czuje się osamotniony w swojej walce?
Mamy wyraźną polityczną poprawność w Kościele. A dla polityki Platformy Obywatelskiej tacy księża jak ja są przeszkodą. Moje nadzieje zwracają się ku Panu Jezusowi. Obecni politycy opozycji, na przykład politycy PiS, mogą być tylko narzędziem, żeby zrealizować intronizację Chrystusa na króla Polski. Chyba że dojdzie do całkowitej zmiany w polskiej polityce. Ale takie przewidywanie nie do mnie należy i przekracza moje możliwości.
Czy jakieś święta Bożego Narodzenia szczególnie Ksiądz zapamiętał?
Dla mnie wszystkie są podobne. Uczestniczę w liturgii, sakramencie spowiedzi, raduję się z nawróceń. Są tacy, którzy chcą z pasterzami i królami złożyć hołd Chrystusowi, ale są też tacy, którzy naśladują Heroda.
Powiedział Ksiądz, że w Polsce, w przestrzeni duchowej, toczy się bój z szatanem. Czy dojdzie do jakiegoś przełomu?
Mam taką nadzieję. Znaki czasu odbieram jako światło nadziei. Czas przyspiesza i znaków jest coraz więcej. Jeśli zostaną właściwie zrozumiane, jeśli ludzkie sumienia się obudzą, to sprawy Polski nabiorą właściwego sensu i pójdą w dobrą stronę.
Dziękujemy za rozmowę.

wtorek, 28 grudnia 2010

28 grudzień wtorek

Kolejny dzień pojawiliśmy się pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu,by dalej trwać i bronić Wiary,Pamięci i Prawdy.Jest zimno-mróz i wiatr,a my wytrwale czuwamy w grupce 30 osób.Był drewniany krzyż,.który codziennie nam towarzyszy.Kolejny dzień nie ma Rysia z ołtarzykiem i obrazem Jezusa Ukrzyżowanego.Od kilku dni jest nieobecny Andrzej,ale jakoś sobie radzimy-radio przynosi Darek byśmy mogli łączyć się na Apel z Jasną Górą.W dłoniach trzymaliśmy dzisiaj duże krzyże-symbol jedności Boga z człowiekiem.Natomiast różaniec prowadził pan Wojtek,.Śpiewaliśmy kolędy,a przygrywał nam na harmonijce ustnej Pan Tadeusz.Mieliśmy również pozdrowienia od polskich misjonarzy z Afryki,którzy zapewniają nas o swojej łączności duchowej z nami..Tak jak wczoraj Ojciec Garda tetefonicznie nas pobłogosławił mówiąc: "Udzielę teraz błogosławieństwa wszystkim na dzisiejszy wieczór, na dobrą, spokojną i błogosławioną noc, na Wasze trwanie w tych trudnych warunkach atmosferycznych tam pod Krzyżem Pamięci.
Pan z Wami….
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący….
Niech Was wszystkich Bóg błogosławi i na spokojny odpoczynek doprowadzi.
Szczęść Boże."
Codziennie po modlitwach i wypiciu gąrącej herbaty,pan Wojtek gasi znicze z których ułożony jest krzyż biało-czerwony i pakuje je do torby,by nazajutrz ponownie zabłysło światło Chrystusa.



Obrońcy z krzyżami


Pan Tadeusz grający na harmonijce ustnej

Jedna z Obrończyń Krzyża skupiona na modlitwie

Dodaj napis

Pan     Wojtek w trakcie gaszenia i sprzątania zniczy

poniedziałek, 27 grudnia 2010

27 grudzień poniedziałek

Chociaż według kalendarza jest już po świętach-w sercach naszych  radość wciąż trwa.W dalszym ciągu czuje się tą atmosferę świąteczną i praktycznie takie odczucia towarzyszą nam aż do Nowego Roku.W szczególny sposób w tym roku świętują i weselą się Obrońcy Krzyża,gdyż wszystko odbywa się pod gołym niebem,pod Pałacem Prezydenckim,w miejscu wybranym przez wrażliwe polskie serca. Dzisiejszy więc wieczór, jak wiele innych- był bardzo radosny i bogaty w przeżycia. Chociaż nie było "Radyjka", dużego nagłośnienia i fizycznej obecności żadnego z księży- była bardzo rodzinna i ciepła atmosfera, mimo mroznej pogody. Śpiewaliśmy oczywiście kolędy- nasze polskie i przepiękne, które są przekazem radości i uwielbiania Narodzenia Boskiego Syna. Co za radość przebywać w tym miejscu, które przyciąga nas jak magnes. Nie sposób dłużej niż jeden dzień być nieobecnym w miejscu: Miłości, Prawdy i Nadziei. Właśnie przed pałacem na Krakowskim Przedmieściu czuje się ducha Polski, jego siłę i moc. Myślę, że my wszyscy uświadamiamy sobie codziennie na nowo- po co żyje człowiek i jakie wartości powinny być dla niego najważniejsze w życiu. Zatem Bóg, Honor i Ojczyzna są drogowskazem i wytyczną każdego z nas. Swoim talentem ubogacał nasze czuwanie pod Krzyżem Pan Tadeusz, który dzisiaj przygrywał nam na harmonijce ustnej. Natomiast mimo zimna i mrozu przyszło nas 50 osób. Różaniec prowadził Pan Wojtek, a jego części przeplatane były śpiewem kolęd. Następną naszą wielką radością, podobnie jak od wielu dni- było połączenie telefoniczne z Ojcem Gardą, który udzielił nam swego błogosławieństwa. Łączy się również z nami duchowo, podobnie jak wielu księży, a jego ciepłe i serdeczne słowa- są dla nas radością i pokrzepieniem. Dziękował nam za to, że jesteśmy, że trwamy i, że przychodzimy pod Pałac mimo ciężkich warunków atmosferycznych. Przeciwników było kilku, ale przyglądali się tylko z daleka. Dziękujemy serdecznie parze MM, młodym ludziom, którzy prawie codziennie rozgrzewają nas swoją herbatką z dodatkiem soku malinowego. Niech im Bóg błogosławi za ich dobre i czułe serca. Każdy pobyt w tym omodlonym miejscu umacnia i daje nam siłę do dalszego trwania i zgodnie ze słowami pieśni : "Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddam, Krzyża, Wiary,Polski nie wolno nam oddać (...)"-o te zaszczytne ideały będziemy walczyć.Równocześnie walczyć będziemy do końca o wybudowanie pomnika w tym wybranym przez Polaków miejscu,ku czci ofiarom smoleńskiej tragedii, oraz o prawdziwą jej przyczynę.
Kończąc- my, Obrońcy Krzyża serdecznie zapraszamy wszystkich ludzi, dla któych Polska i prawda jest najważniejsza, a szczególnie tych, którzy jeszcze nie byli pod Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu.






Zdjęcia nadesłane przez Ewę

Niżej umieszczone fotki zostały przesłane z Francji.Polonia,a w tym  kombatanci Polski,Stanów Zjednoczonych i Francji 13.12.2010 r.-w rocznicę stanu wojennego zorganizowali obchody zarówno tego,bolesnego wydarzenia jak i ostatniej tragedii narodowej, ku czci ofiarom smoleńskiej masakry.Udział wzieli również przedstawiciele Solidarności emigracyjnej,którzy od wielu lat pomagają ludziom w Polsce.






niedziela, 26 grudnia 2010

26.12.niedziela-drugi dzień świąt

Dalej świętujemy  i cieszymy się z Narodzenia Pana.Dzisiaj jest święto Szczepana,pierwszego męczennika.
Zginął za głoszenie prawdy,której  nauczał go  Pan Jezus.Dzisiaj jest również święto Św.Rodziny z Nazaretu,więc radujmy i cieszmy się wszyscy.Dużo radości dostarczył  nam również nasz drogi ks. Stanisław Małkowski.Jest to niezwykła postać-wielki patriota.oddany całym sercem w służbie Bogu.ludziom i Ojczyżnie.Dlatego cierpi,bo nie jest dla kogoś wygodny i przeszkadza jego pobyt na Krakowskim Przedmieściu.Bóg wszystko widzi i osądzi każdego z nas,a tych,którzy krzywdzą tak wspaniałą postać duchowną-poniosą surowszą karę.JUDASZE będą rozliczeni pierwsi.Ten wielki duchem.ksiądz ma w sobie tyle ciepła i życzliwości,że zawsze jest oblegany przez ludzi.Nie może do nas pod Krzyż przychodzić codziennie,ale zawsze jest z nami duchowo i wspiera nas całym sercem,o czym nas zawsze zapewnia.Przyszedł więc dzisiejszego wieczoru aby się z nami podzielić opłatkiem i złożyć osobiście każdemu z nas życzenia.Mimo,że było bardzo zimno-nasze serca bvyły rozgrzane,bo nieustannie cieszyliśmy się z wizyty,jaką nam złożył pod Pałacem Prezydenckim.To na jego komendę  wszyscy powtarzaliśmy:"Krzyż do góry różaniec w dłoń,Bolszewika goń,goń goń !"Radości naszej nie było końca, ponieważ telefonicznie łączyliśmy się jak w poprzednich dniach z Ojcem Gardą,który księdzu Małkowskiemu złożył życzenia i jeszcze raz nam.To również serdeczny ksiądz.Ci dwaj kapelani jednym głosem udzielili nam swego błogosławieństwa-jeden telefonicznie,zaś drugi na żywo.Czyż nie był to wspaniały i niepowtarzalny wieczór?.Następnie wspólnie pomodliliśmy się .wysłuchaliśmy przemówienia p.Bartnika i przepięknej piosenki o katastrofie pod Smoleńskiem.Śpiewaliśmy razem z księdzem kolędy,również tak jak wczoraj-p. Tadeusz grał i śpiewał razem z nami.Niestety wszystko ma swój koniec,tak i tym razem musieliśmy pogodzić się z tym,że nasz wspaniały duchowny musiał nas opuścić. Niech mu Bóg błogosławi każdy dzień  i ma go w swojej opiece !




Nasz uroczy ks.Małkowski odbiera tel. od Ojca Gardy

Darek-potężny mężczyzna składa ks. życzenia




Z Obrońcami


Tadeusz(w kapturze granatowo-czerwonym) ze swoim instrumentem muzycznym

sobota, 25 grudnia 2010

25 grudzień sobota-Boże Narodzenie

Boże Narodzenie-Cud się spełnił "Bóg się rodzi,moc truchleje".Co za radość,co za szczęście!To jest wielka tajemnica,że Bóg w postaci Dzieciątka przychodzi do rodziny ludzkiej,aby człowiek mógł zamieszkać z Nim.Kiedy Bóg w postaci widzialnej odszedł -mamy Go w postaci nieustannego stawania się Chlebem-Hostią.By razem świętować tą wspaniałą nowinę-pod krzyż przyszło 60 osób.Na pewno byłoby nas więcej,ale dużo osób wyjechało na święta do swoich krewnych w całej Polsce,chociaż bardzo chcieliby świętować razem z nami na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.Niestrudzony Rysio przyniósł ołtarzyk. Trzymał w dłoni pochodnię i flagę biało-czerwoną.Śpiewaliśmy kolędy przy akompaniamencie keyboarda,który przyniósł jeden z Obrońców-Tadeusz.Było również i dzisiaj bardzo uroczyście i świątecznie,tak rodzinnie.Towarzyszyło nam dużo policjantów,dwa pełne radiowozy-może chcieli blisko zobaczyć jak Obrońcy Krzyża świętują pamiątkę przyjścia na świat Boga-Człowieka..


Patrioci poza granicami Ojczyzny


Zdjęcie z Paryża z 13 grudnia otrzymaliśmy od Joli, naszej Koleżanki, która stała z nami pod Pałacem 3 lipca. Polacy we Francji czczą pamięć pomordowanych 13 grudnia - jest to smutna rocznica dla Polaków zarówno w Polsce jak i poza granicami kraju. Wiemy, ze Polonia we Francji jest patriotycznie i interesuje się losem ojczyzny, dlatego zamieszczamy to zdjęcie aby inni mogli zapoznać się z przebiegiem uroczystości w Paryżu. Jedynie wspólne działanie wszystkich Polaków poza granicami i w Polsce stwarza nadzieje poprawy w odbudowie lepszej Polski. Obecna Polska jest krajem bezprawia i dyskryminacji Polaków, niszczenia Polskich rodzin przez grupę rządzących można powiedzieć co wieś to dyktator, a sprawiedliwości nie ma. Gdzie poddział się minister sprawiedliwości, który jest wyłącznie administratorem a nie rządzącym,  a szare myszki w togach tworzą Państwo w Państwie i wprowadzają anarchię a rząd RP ćwierka nam o zielonej wyspie i robi nam podwyżki. Oby tak dalej dojdziemy w kierunku Grecji, gdzie naród musiał wyjść na ulicę
Dariusz Wernicki


piątek, 24 grudnia 2010

24 grudnia, piątek - Wigilia

Gromadzimy się w świątecznym nastroju,by oczekiwać na Cud Narodzin Bożej Dzieciny.Jest godz.20-Obrońców przybywa.Na naszym placyku modlitewnym ustawione są dwa Krzyże-drewniany,który przynoszony jest codziennie i drugi z postacią Pana Jezusa. Ustawiony był również stół pod tymi krzyżami nakryty białym obrusem, jak przystało w ten szczególnie uroczysty wieczór wigilijny. Na nim było sianko i szopka oraz opłatek, którym wszyscy Obrońcy dzielili się między sobą życząc przede wszystkim, aby cel naszego czuwania został osiągnięty, a mianowicie, aby wybudowany został pomnik, a prawda została wreszcie ujawniona, bo jest oczywista. Mieliśmy także potrawy wigilijne-ciasto i inne słodkości,oczywiście chlebek,którym się każdy częstował,sałatkę,a nawet czerwony barszczyk.
Wszyscy się bardzo starali, jedni z nas serdeczni przyjaciele i zagorzali patrioci przywiezli choinkę, na której umieszczone były tabliczki z napisem WIARA-NADZIEJA-MIŁOŚĆ.
Modliliśmy się o wolną Polskę i miłość między Rodakami. Atmosfera była wspaniała i podniosła- wszyscy życzliwi sobie, serdeczni- nie było żadnych podziałów. Niektórzy z Obrońców mówili, że to ich najpiękniejsza Wigilia pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Łamiąc się opłatkiem mieli łzy w oczach.
Podchodziliśmy z opłatkiem również do policjantów i pracowników BOR-u, którzy niestety odmawiali mówiąć, że nie mogą, bo są na służbie. Jednak życzenia przyjęli- życząc nam tego samego. Czyż może być wspanialszy wieczór? Chcielibyśmy, aby taki niepowtarzalny nastrój między Polakami był zawsze, na codzień. Nawet przeciwnicy się z nami jednoczyli i  nie było im w głowie przez moment ,aby przeszkadzać.Śpiewaliśmy kolędy,również przechodnie się zatrzymywali i nam wtórowali-był niepowtarzalny klimat,aż serce się z piersi wyrywało,tam,wysoko do NIEBA.
Paliliśmy zimne ognie- światełka dla Pana na Wysokości. Było dwóch Mikołajów, którzy swoją obecnością podkreślali tradycję Świąt Bożego Narodzenia. Obecne były również dwie młode dziennikarki z Holandii i Belgii, które nagrywały jak świętują Obrońcy. Zostało im wyjaśnione- dlaczego tu pod Pałacem trwa taka uczta.Byli Japończycy,Chyńczycy i inni obcokrajowcy.Chcielibyśmy, aby moc i siła oraz ciepło z Betlejem rozlewało się wśród wszystkich ludzi na całym świecie. Na koniec zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie i udaliśmy się na pasterkę.