Loading...

sobota, 30 marca 2013

Życzenia świąteczne

 


DRODZY RODACY !

Błogosławieństwo Zmartwychwstałego Chrystusa niech będzie dla Was źródłem mocy duchowej, a radość płynąca ze zwycięstwa życia nad śmiercią niech Wam pomaga przezwyciężać wszelkie niedostatki dnia codziennego.
Życzymy Wam, by Święta Wielkiej Nocy wzniosły wiarę na lepszą przyszłość w naszej Ojczyźnie,a przelana krew Pana Jezusa była zwycięstwem  DOBRA nad złem.
Niech Zmartwychwstały jak kiedyś w wieczerniku stanie po środku naszej Ojczyzny i obdarzy wszystkich  Polaków pokojem,miłością i da siłę w pokonywaniu trudności oraz pozwoli z ufnością patrzeć w przyszłość.
Niech serca Polaków, myśli i modlitwa będą wielkim błaganiem o Wolną i Niepodległą POLSKĘ, naszą OJCZYZNĘ.
Serdeczne życzenia składa -patriotyczna grupa,Obrońcy krzyża

piątek, 22 marca 2013

Polska - raj dla komorników



foto: Małgorzata Armo/Gazeta Polska
W ciągu ostatnich lat znacznie wzrosła liczba egzekucji komorniczych. Sądy są z kolei zasypywane skargami na działalność komorników. Polska to obecnie prawdziwy raj dla komorników.

Jeszcze pięć lat temu komornicy prowadzili 1,7 mln postępowań, w ubiegłym roku było ich już 3,4 mln. Aby uporać się z niezałatwionymi sprawami, do akcji na polecenie ministra sprawiedliwości ruszyła cała armia komorników. W listopadzie 1997 roku, gdy wchodziła w życie nowa ustawa o komornikach, działało ich zaledwie 582. Dziś jest ich już 1089, a decyzją resortu sprawiedliwości jeszcze w tym roku ma być ich aż 1309.

Jak wynika z ustaleń „Dziennika Polskiego”, podczas gdy lawinowo rośnie liczba komorników, sądy zajmujące się administracyjnym nadzorem nad ich pracą nie dysponują żadnymi dodatkowymi w tej kwestii. Obecnie komornicy zyskali olbrzymią władzę, a brak odpowiedniego nadzoru może skłaniać do nadużyć, tym bardziej, że komornicy są z jednej strony funkcjonariuszami publicznymi, a z drugiej – prywatnymi przedsiębiorcami, pragnącymi zarobić jak najwięcej.

Już pięć lat temu, gdy egzekucji komorniczych było w Polsce dużo mniej, Bank Światowy w raporcie „Doing Business” wskazywał, że komorników w Polsce nikt już praktycznie nie kontroluje.

Żródło: , ,

KOMENTARZE:


Liczba spraw egzekucyjnych (sztuk rośnie) tylko dlatego że Sąd Elektroniczny zaczął zasądzać małe roszczenia bankowe, za media itp. Część spraw pojawia się w statystykach wielokrotnie z powodu zbiegów na tych samych poborach i przekazywaniu sobie spraw (tą samą sprawę wykazują w statystykach różni komornicy). Ilość spraw zacznie maleć z uwagi na ograniczenia przyznawanych kredytów przez banki. Rośnie liczba długów parabanków i lichwiarzy i to jest problem, gdy za pożyczone 100 zł dłużnik musi spłacać 1 tys. lub nawet 10. Bank Światowy jest prywatną firmą która nie ma pojęcia o polskich realiach i ocenia sobie dowolnie różne kraje według niewiadomych kryteriów. Komornicy są kontrolowani permanentnie. Wystarczy napisać byle donos do Prezesa Sądu lub Prokuratury i komornik natychmiast musi się tłumaczyć (odpowiedź do 3 dni). Skargi rzeczywiści są składane coraz częściej (statystycznie wraz ze wzrostem ilości spraw) lecz 90% z nich jest bezzasadnych, ludzie je piszą żeby przewlec sprawę i dalej nie płacić. W Polsce można wyróżnić 2 typy dłużników: 1 - osoba która straciła prace i wpadła w spiralę długów - rzadko piszą skargi, 2 - cwaniacy i oszuści którzy wyłudzają towary od innych firm lub kredyty, uciekają z majątkiem, wynajmują adwokatów i składają mnóstwo skarg i bezpodstawnych donosów. Standard pracy komorników w Polsce jest wyższy niż wielu innych urzędów jeżeli chodzi o szybkość, skuteczność, zaangażowanie i wykorzystanie nowoczesnych technologii. Adekwatna do oceny pracy komorników byłaby ankieta wśród sędziów i radców prawnych. Dłużnicy z pewnością nie będą obiektywni. Wieszanie psów na komornikach jest równie pożyteczne jak na każdym innym urzędzie. W porównaniu ze służbą zdrowia, Policją, armią czy Sądami komornicy prezentują się znacznie korzystniej. Jeżeli ktoś utyskuje na wynagrodzenia komorników to należy zaznaczyć że tu są jak przedsiębiorcy, zarabiają jak są skuteczni. To chyba właściwy mechanizm. Biorąc pod uwagę stały wzrost liczby komorników i obniżanie opłat egzekucyjnych ich zarobki stale maleją i zbliżają się do progu nieopłacalności.
Pokazano pokrzywdzonego rolnika , którego powódz zalała 7 razy pod rząd , gdyż własciciel ziemi , którą dzierżawi nie zabezpieczył pól przed zalaniem . komornik dokonał egzekucji długu w ten sposób że przy okazji okradł tego rolnika. Zabrał mu 65 świń i 16 koni. w protokule było później że zabrał 47 śwń i 15 kon. Ukradł mu 18 świń i jednego konia. Nawet na zdjęciu zrobionym było widać jak pakują swinie do prywatnego samochodu.

Komornicy to nie tylko biznesmeni, którzy prowadzą swoje interesy zarejestrowane na żony i dzieci ale także ściśle współpracują często z firmami windykacyjnymi, które to wykupują nasze długi od banków! Taki szalony proceder jest uwarunkowany prawnie i w imię prawa windykator zarabia krocie nawet jeśli nie odzyska ani złotówki bo zrobi to za niego prędzej czy póżniej komornik! CHORY KRAJ! Obok mojej rodziny mieszka komornik w pięknej willi i ma dwie terenówki;-) fajnie
Radze przyjrzec sie reformie e-sądów. Juz dzisiaj dzialania wspomnianych to rozboj w bialy dzien. Oto przyklad dzialania e-sądw zgodnie z litera prawa. Firma lub osoba fizyczna wystawia fakture VAT na osobe. Po uplywie terminu platnosci przekazuje fakture z danymi dluznika do e-sądu. Ten rozpatruje sprawe tylko na podstawie jedynego dowodu jakim jest faktura. Po czym wysyla nakaz komorniczy dluznikowi. Ten moze sie odwolac od wyroku, ale jezeli wierzyciel podal falszywy adres dluznik sila rzeczy nie wie o postepowaniu. W ten sposob wyrok sie uprawomocnia i wkracza komornik. Reforma e-sądow idzie dalej. Jeszcze w tym roku banki beda mialy pozwolenie na klauzule natychmiastowej wykonalnosci. Cala korespondencja przesylana droga elektroniczna to tylko chwila, a nie kilka dni. Jak widac Po sa mistrzami w łupieniu obywatela. Strach pomyslec co jeszcze wymysla.
Wzrost bezrobocia nośników,energii,podatków,czynszów,lichwiarskie oprocentowanie i obniżenie realnie płac, emerytur i rent, spowodował olbrzymie zadłużenia kilkumilionowej rzeszy naszych obywateli. Skutkiem tych działań jest to, że od 1990r. ponad 100 000 osób popełniło samobójstwa z przyczyn ekonomicznych - 10 osób dziennie. Oczywiste jest, iż na tych zadłużeniach korzysta wąska grupa liberalnej nomenklatury. Nie tylko Premier Donald Tusk od lat tak działa, w myśl realizowanej zasady "nic nie robić to więcej i szybciej dla nas". To jest zasada realizowanej liberalnej polityki, i jednocześnie sposób na szybkie uwłaszczanie się poprzez powiększanie majątków jego kolesiów, i działających w ich imieniu bogacących się komorników. Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin będzie zwiększał ilość komorników i etaty dla byłych policjantów z rekomendacji Platformy Obywatelskiej. Tak oto od lat budujemy państwo policyjno-mafijne a nie obywatelskie. Opinie przedstawił Grzegorz Rosiak założyciel Obywatelskiego Ruchu Wkurzonych.
Niestety obecna rządząca ekipa doprowadziła do tego, że Polacy nie są w stanie wywiązywać się z zaciągniętych zobowiązań. Czy tak wygląda zielona wyspa Tuska? Komornicy to jedna wielka sitwa. Czemu jeszcze nikt nie zrobił jeszcze z nimi porządku. Polska jest prywatnym folwarkiem dla polityków, prawników, lekarzy, sędziów, notariuszy itd.
http://www.youtube.com/watch?v...
Chaos, bezprawie, samowolka, reżim. Aparat zwany sprawiedliwością okupuje też mafia w togach, bezkarna, posłuszna reżimowi. Policja na usługach gangsterów rządowych, gotowa strzelać do dzieci i kobiet w ciąży karmiona prochami jak ZOMO w PRL gdy rozprawiano się z Solidarnością w stanie wojennym. Polska rządzą terroryści w białych kołnierzykach. I to jest obraz obecnej Polski.
Świat obserwując to gardzi Polską i Polakami. Bankructwo Polski jest nieuniknione. Śpijcie dalej i grillujcie te ochłapy z Biedronki i Tesco popijając śmierdzącymi szczochami zwanymi piwem.


wtorek, 19 marca 2013

 Bardzo smutna wiadomość.....
         
 W wieku 59 lat zmarła Basia Gontarska,która  brała udział w czuwaniu pod Pałacem Prezydenckim  na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie
Msza św.za jej duszę odbędzie się 21 marca o godz.13 w drewnianym kościele na terenie cmentarza bródnowskiego, po czym ciało zostanie złożone w rodzinnym grobie na miejscowym cmentarzu.
Niech Miłosierny Bóg otoczy ją swą łaską- spoczywaj Basiu w Pokoju Wiecznym!

.
Ś.P.Basia


Zaskakująca homilia papieża Franciszka. Inauguracja inna niż wszystkie

 Jutro inauguracja pontyfikatu - niezalezna.pl.

 Nasza relacja z inauguracji pontyfikatu papieża Franciszka - niezalezna.pl

W homilii wygłoszonej podczas mszy inaugurującej pontyfikat, w którą wsłuchiwał się cały świat papież Franciszek po raz kolejny wszystkich zaskoczył. Wcześniej wielokrotnie podkreślano, że papieska homilia inauguracyjna, tradycyjnie uważana jest za prezentację programu pontyfikatu, tymczasem Ojciec Święty w znacznej mierze skoncentrował się na treściach Pisma Świętego oraz zaapelował do wszystkich zajmujących odpowiedzialne stanowiska, a także ludzi dobrej woli o otoczenie opieką stworzenia i Bożego planu wypisanego w naturze tak, aby znaki zniszczenia i śmierci nie towarzyszyły naszemu światu.


Poniżej pełna treść homilii papieża Franciszka wygłoszonej przez papieża Franciszka podczas mszy inaugurującej jego pontyfikat.:

Drodzy bracia i siostry!

Dziękuję Panu za możliwość sprawowania tej mszy świętej na początku posługi Piotrowej w uroczystość świętego Józefa, oblubieńca Maryi Panny i patrona Kościoła powszechnego. Jest to okoliczność bardzo bogata w znaczenie, gdyż jest to także dzień imienin mojego czcigodnego Poprzednika. Jesteśmy blisko niego w modlitwie pełnej miłości i wdzięczności.

Pozdrawiam serdecznie braci kardynałów i biskupów, kapłanów, diakonów, zakonników i zakonnice oraz wszystkich wiernych świeckich. Dziękuję za obecność przedstawicielom innych Kościołów i wspólnot kościelnych, a także przedstawicielom społeczności żydowskiej oraz innych wspólnot religijnych. Kieruję serdeczne pozdrowienie do szefów państw i rządów, delegacji oficjalnych z wielu krajów świata oraz do korpusu dyplomatycznego.

Usłyszeliśmy w Ewangelii, że „Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie" (Mt 1, 24). W słowach tych jest już zawarta misja, którą Bóg powierza Józefowi, aby był custos, opiekunem. Opiekunem kogo? Maryi i Jezusa. Jest to jednak opieka, która obejmuje następnie Kościół, jak to podkreślił bł. Jan Paweł II: „Święty Józef, który z miłością opiekował się Maryją i z radością poświęcił się wychowaniu Jezusa Chrystusa, także dziś strzeże i osłania mistyczne Ciało Odkupiciela, Kościół, którego figurą i wzorem jest Najświętsza Dziewica" (Adhortacja ap. Redemptoris Custos, 1).

Jak Józef realizuje tę opiekę? Z dyskrecją, pokorą, w milczeniu, ale będąc nieustannie obecnym i w całkowitej wierności, także wówczas, gdy nie rozumie. Z troską i miłością towarzyszy w każdej chwili, od małżeństwa z Maryją, aż do wydarzenia z dwunastoletnim Jezusem w świątyni jerozolimskiej. Jest u boku Maryi, swej oblubienicy w pogodnych i trudnych wydarzeniach życia, w podróży do Betlejem na spis ludności i w chwilach niepokoju i radości narodzin. W dramatycznej chwili ucieczki do Egiptu i rozpaczliwym poszukiwaniu syna w świątyni. Następnie w życiu codziennym domu w Nazarecie, w warsztacie, gdzie uczył Jezusa zawodu.

Jak Józef przeżywa swoje powołanie opiekuna Maryi, Jezusa, Kościoła? Nieustannie nasłuchując Boga, będąc otwartym na jego znaki, gotowym wypełniać nie tyle swój, ile jego plan. Tego właśnie wymaga Bóg od Dawida, jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu: Bóg nie pragnie domu zbudowanego przez człowieka, ale wierności jego słowu, jego planowi. To sam Bóg buduje dom, ale z żywych kamieni naznaczonych jego duchem. Józef jest „opiekunem", bo umie słuchać Boga, pozwala się prowadzić jego wolą i właśnie z tego względu jest jeszcze bardziej troskliwy o powierzone mu osoby, potrafi realistycznie odczytywać wydarzenia, jest czujny na to, co go otacza i potrafi podjąć najmądrzejsze decyzje. W nim widzimy, drodzy przyjaciele, jak się odpowiada na Boże powołanie – będąc dyspozycyjnym, gotowym. Widzimy też jednak, co stanowi centrum powołania chrześcijańskiego: Chrystus! Strzeżemy Chrystusa w naszym życiu, aby strzec innych, strzec dzieło stworzenia!

Jednakże powołanie strzeżenia nie dotyczy wyłącznie nas chrześcijan, ma wymiar przekraczający, ogólnoludzki, dotyczący wszystkich. Chodzi o opiekę nad całą rzeczywistością stworzoną, pięknem stworzenia, jak nam to mówi Księga Rodzaju i jak to nam ukazał św. Franciszek z Asyżu: to poszanowanie każdego Bożego stworzenia oraz środowiska, w którym żyjemy. Jest to strzeżenie ludzi, troszczenie się z miłością o wszystkich, każdą osobę, zwłaszcza o dzieci i osoby starsze, o tych, którzy są istotami najbardziej kruchymi i często znajdują się na obrzeżach naszych serc. To troska jednych o drugich w rodzinie: małżonkowie wzajemnie otaczają siebie opieką, następnie jako rodzice troszczą się o dzieci, a z biegiem czasu dzieci stają się opiekunami rodziców. To szczere przeżywanie przyjaźni, będących wzajemną troską o siebie w zaufaniu, w szacunku i w dobru. W istocie wszystko jest powierzone opiece człowieka i jest to odpowiedzialność, która dotyczy nas wszystkich. Bądźcie opiekunami Bożych darów!

A kiedy człowiekowi brakuje tej odpowiedzialności, kiedy nie troszczymy się o stworzenie i o braci, wówczas jest miejsce na zniszczenie, a serce staje się nieczułe. Niestety w każdej epoce dziejów są „Herodowie", którzy knują plany śmierci, niszczą, oszpecają oblicze mężczyzny i kobiety.

Chciałbym prosić wszystkich tych, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska w dziedzinie gospodarczej, politycznej i społecznej, wszystkich mężczyzn i kobiety dobrej woli: bądźmy „opiekunami" stworzenia, Bożego planu wypisanego w naturze, opiekunami bliźniego, środowiska. Nie pozwólmy, by znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu! By jednak „strzec" musimy też troszczyć się o nas samych! Pamiętajmy, że nienawiść, zazdrość, pycha zanieczyszczają życie! Tak więc strzec oznacza czuwać nad naszymi uczuciami, nad naszym sercem, gdyż z niego wychodzą intencje dobre i złe: te, które budują i te, które niszczą! Nie powinniśmy bać się dobroci, ani też wrażliwości!

Dołączam do tego jeszcze jedną uwagę: troszczenie się, strzeżenie wymaga, by było ono przeżywane z wrażliwością. W Ewangeliach św. Józef jawi się jako człowiek silny, mężny, robotnik, ale w jego charakterze pojawia się wielka wrażliwość, która nie jest cechą człowieka słabego – wręcz przeciwnie – oznacza siłę ducha i zdolność do zwrócenia uwagi, współczucia, prawdziwej otwartości na bliźniego, miłości. Nie powinniśmy bać się dobroci, czułości!

Dzisiaj wraz z uroczystością świętego Józefa obchodzimy początek posługi nowego Biskupa Rzymu, następcy Piotra, która pociąga za sobą także pewną władzę. Oczywiście, Jezus Chrystus dał władzę Piotrowi, ale o jaką władzę chodzi? Po potrójnym pytaniu Jezusa do Piotra o miłość, następuje potrójne zaproszenie: Paś baranki moje, paś owce moje. Nigdy nie zapominajmy, że prawdziwą władzą jest służba i że także papież, by wypełniać władzę musi coraz bardziej wchodzić w tę posługę, która ma swój świetlisty szczyt na krzyżu, musi spoglądać na pokorną, konkretną, pełną wiary posługę św. Józefa i tak jak on otwierać ramiona, aby strzec całego Ludu Bożego i przyjąć z miłością i czułością całą ludzkość, zwłaszcza najuboższych, najsłabszych, najmniejszych, tych których św. Mateusz opisuje w sądzie ostatecznym z miłości: głodnych, spragnionych, przybyszów, nagich, chorych, w więzieniu (por. Mt 25,31-46). Tylko ten, kto służy z miłością potrafi strzec!

W drugim czytaniu, św. Paweł mówi o Abrahamie, który „wbrew nadziei uwierzył nadziei" (Rz 4, 18). Wbrew nadziei mocny nadzieją! Także dzisiaj, w obliczu tak wielu oznak szarego nieba, musimy dostrzec światło nadziei i dać nadzieję samym sobie. Strzec stworzenia, każdego mężczyzny i kobiety, ze spojrzeniem czułości i miłości, to otworzyć perspektywę nadziei, to otworzyć promień światła pośród wielu chmur, to przynieść ciepło nadziei! Dla człowieka wierzącego, dla nas chrześcijan, jak Abraham, jak św. Józef, nadzieja, którą niesiemy ma perspektywę Boga, która nam została otwarta w Chrystusie, zbudowana jest na skale, którą jest Bóg.

Strzec Jezusa wraz z Maryją, strzec całego stworzenia, strzec każdej osoby, zwłaszcza najuboższej, strzec nas samych: to właśnie jest posługa, do której wypełniania powołany jest Biskup Rzymu, ale do której wezwani jesteśmy wszyscy, aby zajaśniała gwiazda nadziei: Strzeżmy z miłością tego, czym Bóg nas obdarzył!

Proszę o wstawiennictwo Maryję Pannę, świętego Józefa, świętych Piotra i Pawła, świętego Franciszka, aby Duch Święty towarzyszył mojej posłudze, a wam wszystkim mówię: módlcie się za mnie! Amen.
(Niezależna pl)



Oto link

Homilia Papieża Franciszka podczas Mszy św. inauguracyjnej




sobota, 16 marca 2013

zdjecie

Z dalekiego kraju


Stery łodzi Piotrowej ujął wczoraj w ręce Ojciec Święty Franciszek – ks. kard. Jorge Mario Bergoglio, Prymas Argentyny. Papież z dalekiego kraju, pierwszy Namiestnik Chrystusa, którego ofiarowała Kościołowi Ameryka Południowa. Pierwszy jezuita na Tronie Piotrowym. Pierwszy Papież o imieniu Franciszek.
Skromny, pokorny i bezpośredni, a jednocześnie żywiołowo okazujący swą wiarę. W targanej ostrym kryzysem gospodarczym Argentynie reprezentował opcję na rzecz ubogich, ale nigdy nie uległ nurtowi tzw. teologii wyzwolenia, marksistowskiej wersji Ewangelii, która infekowała umysły niektórych duchownych w Ameryce Łacińskiej.
Był krytyczny wobec polityki rządzącej Argentyną prezydent Cristiny Fernandez de Kirchner, która angażuje się w nachalną promocję aborcji, antykoncepcji, związków homoseksualnych oraz in vitro.
Nie milczał w obliczu agresywnych oznak sekularyzmu i narzucania libertyńskich projektów – tak było np. w 2010 r., gdy władze forsowały legalizację układów jednopłciowych i adopcję przez nie dzieci.
W liście do sióstr klauzurowych, które ks. kard. Bergoglio prosił wtedy o modlitwę, nazwał ten projekt szatańskim. „Nie bądźmy naiwni: nie rozmawiamy o zwykłej politycznej bitwie; to destrukcyjne roszczenie skierowane przeciw planowi Boga. Nie mówimy o zwykłym projekcie prawa, ale raczej o machinacji ojca kłamstwa, który próbuje uwikłać i oszukać dzieci Boga” – pisał.
Napomniał prezydent Kirchner, że adopcja dzieci przez związki homoseksualne oznacza dyskryminację najmłodszych i najbardziej bezbronnych. Jeszcze niedawno publicznie mówił, że Argentynę niszczy demagogia, korupcja i celowe utrzymywanie ubóstwa.

Wielkie serce

Unikał wszelkiej pompy i splendorów, nie mieszkał w pałacu biskupim, ale w skromnym mieszkaniu w centrum Buenos Aires; sam prowadził swoje gospodarstwo. Otwarty na świat i ludzi, ale np. nie udzielał prawie nigdy wywiadów mediom.
Potrafił rozmawiać z prostym człowiekiem i stanąć wobec milionowej rzeszy młodych ludzi przybyłych na pielgrzymkę do narodowego sanktuarium maryjnego w Luján w Argentynie. W 2012 r. wezwał młodzież do przestrzegania zasad sprawiedliwości i troski o tych, którzy cierpią.
„Nauczmy się wszyscy pracować dla sprawiedliwości. Dla tego celu miejmy zawsze otwarte serce, serce wielkie, by odpowiedzieć na potrzeby drugiego. Oby nikomu nie zabrakło tej postawy serca do bycia każdego dnia bardziej sprawiedliwym w naszym życiu”.
Był blisko każdego człowieka, zwłaszcza biednego – nie stwarzał żadnego dystansu w kontaktach. Wierni w Buenos Aires pamiętają, że zamiast samochodem wolał poruszać się rowerem lub miejskim autobusem. Regularnie odwiedzał najuboższych w fawelach w Buenos Aires, pochylał się w hospicjum nad chorymi na AIDS.
Ksiądz kardynał Jorge Mario Bergoglio urodził się 17 grudnia 1936 r. w rodzinie włoskich emigrantów w Buenos Aires jako jedno z pięciorga dzieci. Zna dobrze trudy zwykłego życia – jego ojciec był kolejarzem.
Po ukończeniu studiów chemicznych odpowiedział na głos powołania i wstąpił do seminarium duchownego w Villa Devoto koło Buenos Aires. Postanowił podążyć drogą św. Ignacego Loyoli i 11 marca 1958 r. wstąpił do zakonu jezuitów, który ma tak ogromne zasługi w ewangelizacji Argentyny. Dość wspomnieć słynne misje jezuickie – misiones, niezwykły eksperyment duszpasterski wśród tubylczej ludności, po których pozostały wciąż imponujące swym rozmachem barokowe kościoły.
Historia zatoczyła znamienne koło – św. Ignacy Loyola założył zakon jezuitów z myślą oddania go na służbę Ojcu Świętemu i papiestwu, dziś, w czasach gdy wiara katolicka jest nie mniej zagrożona niż w czasach, gdy ciało Kościoła rozrywały herezje Lutra, na Stolicę Świętą przychodzi Papież jezuita.
Młody kleryk zdobył wszechstronne, solidne wykształcenie i mocną formację duchową. Studiował w zakonnych domach: w nowicjacie w Chile nauki humanistyczne, w Colegio Maximo San José w San Miguel koło Buenos Aires obronił licencjat z filozofii, w Colegio de la Immaculada w Santa Fe zgłębiał literaturę i psychologię, a w Colegio del Salvador w Buenos Aires teologię. 13 grudnia 1969 r. przyjął święcenia kapłańskie, ostatnią profesję złożył 22 kwietnia 1973 roku. Ukończył też studia w Niemczech.
Pełnił ważne funkcje w zakonie jezuitów: mistrza nowicjatu w Villa Barilari, profesora Wydziału Teologii i rektora Colegio Maximo San José w San Miguel, członka konsulty prowincji zakonnej San Miguel, w latach 1973-1979 był prowincjałem Argentyny. Po pobycie w Niemczech pełnił funkcję dyrektora duchownego Colegio del Salvador w Cordobie i ponownie rektora Colegio Maximo San José w San Miguel.

Idźcie do świata

20 maja 1992 r. ks. Bergoglio został mianowany biskupem pomocniczym Buenos Aires, sakrę biskupią przyjął 27 czerwca 1992 r. z rąk arcybiskupa Buenos Aires ks. kard. tAntonio Quarracino. Po jego śmierci, w 1998 r., objął rządy w tej archidiecezji. Jego zawołaniem biskupim są słowa „Miserando atque eligendo” (Skromny, a jednak wybrany). Pełnił funkcje Wielkiego Kanclerza Katolickiego Uniwersytetu Argentyny oraz wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Argentyny.
Od lat dał się poznać z merytorycznych, głębokich wystąpień na forum Kościoła powszechnego. Uczestniczył w sesjach Światowego Synodu Biskupów w Watykanie, m.in. w sesji specjalnej poświęconej Kościołowi w Ameryce w listopadzie i grudniu 1997 roku. W uznaniu zasług i wierności Kościołowi w lutym 2001 r. Ojciec Święty Jan Paweł II wyniósł go do godności kardynalskiej, przydzielając mu tytularny kościół św. Roberta Bellarmina w Rzymie.
Poprosił wiernych, by zamiast przyjeżdżać do Rzymu na uroczystość otrzymania kapelusza kardynalskiego, pieniądze przeznaczone na bilety ofiarowali biednym. Przypominał księżom, że Chrystus przebywał wśród trędowatych i jadał z ladacznicami. „Jezus uczy nas innej drogi: idźcie do świata, dzielcie się swoim świadectwem. Idźcie do świata i bądźcie z waszymi braćmi. Musicie stać się Słowem dla ducha i dla ciała” – mówił do kapłanów w Argentynie.
W latach 2005-2011 przez dwie trwające po trzy lata kadencje pełnił funkcję przewodniczącego Konferencji Episkopatu Argentyny.
Był członkiem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Kongregacji ds. Duchowieństwa, Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Papieskiej Rady ds. Rodziny
Mówi biegle po hiszpańsku, włosku i niemiecku.
(Nasz dziennik)

KOMENTARZ:.

Dzięki Duchowi Świętemu  mamy następnego zastępcę Chrystusa na ziemi-Papieża Franciszka na miarę naszych czasów po Wielkim i Błogosławionym Janie Pawle II i Benedykcie XVI,który (już to widać)poprowadzi kościół w należytym kierunku.
.Już podczas pierwszej homilii papież Franciszek dał do zrozumienia, że Kościół za jego pontyfikatu będzie odważnie głosił słowo Chrystusa, bez oglądania się na zdanie możnych tego świata.
 Przedstawił trzy obowiązki i wyzwania, które można uznać za program jego pontyfikatu: „podążać, budować Kościół i  wyznawać wiarę”. Apelował o odwagę podążania „z krzyżem Pana”.
- Kiedy idziemy bez krzyża, jesteśmy docześni. Możemy być biskupami, księżmi, kardynałami, ale nie jesteśmy uczniami Pana - powiedział papież w krótkiej homilii
Święte słowa-można być biskupem,księdzem czy kardynałem i nie reagować np.na opluwanie krzyża na Krakowskim Przedmieściu lub nakazać schować krzyż(zakryty przywiązać do drzewa, pisaliśmy o tym arcy wydarzeniu),by nie drażnił kardynała,który przechodził obok pałacu podczas drogi krzyżowej.
Można  też było w sposób skandaliczny przyjąć nawet papieża w jego rodzinnym kraju przez jego podwładnych:  biskupów i kardynałów, czego dowodem jest następujący link:
http://www.youtube.com/watch?v=_eJcKr6W7pk
Mamy nadzieję,że mądry i silny Bogiem papież Franciszek zrobi porządek w kościele ,o co my wszyscy musimy gorąco się modlić, bo zadanie ma bardzo trudne w dzisiejszym,zepsutym świecie, w którym nie liczy się człowiek lecz mamona.
Już jest atakowany przez zaciekłych przeciwników i niszczycieli kościoła, którzy knują i będą wymyślać przeróżne paszkwile.
 A zdanie papieża: "KTO  NIE  MODLI   SIĘ  DO  BOGA  MODLI  SIĘ  DO  DIABŁA" powinno być wypisane w każdym kościele, najlepiej nad wejściem, bo oddaje cała aktualną rzeczywistość.
Opaczność Boża dała nam Ojca Świętego Franciszka,jakiego bardzo nam potrzeba,  by nas bronił przed ateizmem-  rakiem  rozumu i serca, RAKIEM   LUDZKOŚCI.!!

środa, 13 marca 2013

Kardynał Jorge Mario Bergoglio nowym papieżem.Przybrał imię Franciszka I.

Św. Franciszek z Asyżu usłyszał polecenie Chrystusa ukrzyżowanego:
“Franciszku, idź odbuduj mój Kościół, gdyż popada w ruinę!”


BIAŁY DYM w Watykanie! Kardynałowie wybrali. Mamy papieża! - niezalezna.pl

 


Kardynał Jorge Mario Bergoglio nowym papieżem - niezalezna.pl
foto: PAP/EPA
Protodiakon kardynał Jean Louis-Tauran wygłosił jedno z najsłynniejszych obwieszczeń w historii: "Annuntio vobis gaudium magnum: habemus papam". 266 papieżem w historii Kościoła został kardynał Jorge Mario Bergoglio. Nowy ponfifex przyjął imię Franciszek I. Wybór takiego właśnie imienia może sugerować, że nowy papież będzie starał się położyć nacisk na Regułę Franciszkańską. Od kilkuset lat na Tronie Piotrowym nie zasiadał żaden zakonnik.

Nowy papież pojawił się na balkonie Bazyliki Świętego Piotra ubrany w strój pontyfikalny, pozdrowił wiernych i po krótkim przemówieniu udzielił uroczystego błogosławieństwa „Urbi et Orbi”. Wiwatujący na placu św. Piotra tłum z entuzjazmem wymachuje flagami swoich krajów. Wśród nich widać wiele biało-czerwonych. Słychać okrzyki "Viva il Papa!"

- Bracia i siostry, dobry wieczór. Wiecie, że konklawe miało za zadanie dać Kościołowi papieża. Zdaje się, ze moi bracia kardynałowie znaleźli go prawie na końcu świata. Dziękuję za powitanie. Chciałbym pomodlić się za naszego biskupa emerytowanego Benedykta XVI. Módlmy się razem za niego, żeby Pan mu błogosławił i Matka Boska go strzegła (...) Zanim biskup pobłogosławi lud chciałbym o coś poprosić... Chciałbym, żebyście poprosili Pana o błogosławieństwo dla waszego biskupa. Razem w ciszy pomódlcie się za mnie - powiedział papież Franciszek I.

Papież udzielił wszystkim wiernym pełnego odpustu w sposób przewidziany przez Kościół. I pobłogosławił wszystkim ludziom dobrej woli na całym świecie. Obecnym w Rzymie, a także tym śledzącym wydarzenia za pośrednictwem mediów.

fot. PAP/EPA

Obecne konklawe było dłuższe o jedno głosowanie od tego z 2005 r., gdy wybrano Benedykta XVI. Uzyskał on wtedy wymaganą większość dwóch trzecich głosów w czwartym głosowaniu.

Według watykanistów Inauguracja pontyfikatu i jego oficjalny, uroczysty początek mogłyby mieć miejsce 19 marca.

Istnieją spory co do liczby papieży w historii. W roku 1942 kardynał Giovanni Mercati, prefekt Archiwów Watykanu, stworzył listę papieży, która od tamtej pory została oficjalnie uznana przez Kościół katolicki.

Nowo wybrany papież jest 266. biskupem Rzymu w historii Kościoła. W czasie poprzedniego konklawe kard. Borgoglio otrzymał najwięcej głosów po kardynale Ratzingerze. Jeszcze jako arcybiskup Buenos Aires. uważał, że nie są mu potrzebne żadne limuzyny i wolał jeździć do katedry na Msze św. autobusami komunikacji miejskiej lub rowerem.

- Zakonnik, jezuita, człowiek z Ameryki Łacińskiej – każdy z tych faktów jest ważny dla zrozumienia znaku, jakim jest dla nas nowy Papież. Kardynałowie zdecydowali się pokazać, że Kościół jest żywy, i że już nie w Europie bije jego serce. Sięgnięcie po zakonnika, to także ważny znak. Kościół często odwoływał się po zakonników, gdy było trudno. Pierwszy jezuita na tronie papieskim to także sygnał potrzeby ducha św. Ignacego Loyoli, a jego imię to przypomnienie, jak ważny jest franciszkański duch dla Kościoła. Módlmy się za Franciszka I. Mamy Ojca Świętego – napisał na Facebooku Tomasz Terlikowski.

W czasie posługi w Ameryce Łacińskiej, gdzie żyje najwięcej katolików na świecie, obecny papież wykazał się politycznym wyczuciem i wielką skromnością - twierdzi jego oficjalny biograf Sergio Rubin. Jego osobisty styl jest uważany za zaprzeczenie splendoru Watykanu. "Po Buenos Aires porusza się metrem lub autobusem i nie lubi, gdy wierni tytułują go oficjalnie. Woli, gdy nazywają go +ojcem Bergoglio+" - pisze argentyńska gazeta "Primera Edicion". Bergoglio jest też uważany za modernizatora argentyńskiego Kościoła, który należy do najbardziej zachowawczych w Ameryce Łacińskiej. "Żyje w sposób prosty i surowy" - dodaje autorka jego biografii Frascesca Ambrogetti. Określa go jako "osobę zdolną do dokonania niezbędnej odnowy w Kościele".

Kliknij poniżej i zobacz przemówienie papieża Franciszka I:




Jorge Mario Bergoglio, jezuita - ur. 17 grudnia 1936 roku, argentyński duchowny katolicki, arcybiskup Buenos Aires i tym samym Prymas Argentyny, kardynał Kościoła rzymskokatolickiego.

Po obronie dyplomu z chemii rozpoczął studia w seminarium w Villa Devoto koło Buenos Aires. 11 marca 1958 roku po swoim nawróceniu wstąpił do zakonu jezuitów i kontynuował naukę w zakonnych domach studiów; w nowicjacie w Chile zgłębiał nauki humanistyczne, w Colegio Maximo San José w San Miguel koło Buenos Aires obronił licencjat z filozofii, w Colegio de la Immaculada w Santa Fe studiował literaturę i psychologię, a w Colegio del Salvador w Buenos Aires teologię. Przyjął święcenia kapłańskie 13 grudnia 1969 roku, a ostatnią profesję złożył 22 kwietnia 1973 roku. Był mistrzem nowicjatu w Villa Barilari, profesorem Wydziału Teologii i rektorem Colegio Maximo San Jose w San Miguel, członkiem konsulty prowincji zakonnej San Miguel, prowincjałem Argentyny (1973–1979). Po pobycie w Niemczech pełnił funkcję dyrektora duchownego Colegio del Salvador w Cordobie i ponownie rektora Colegio Maximo San José w San Miguel.

20 maja 1992 roku został mianowany biskupem pomocniczym Buenos Aires, sakry biskupiej udzielił mu 27 czerwca 1992 arcybiskup Buenos Aires kardynał Antonio Quarracino; w czerwcu 1997 roku promowany na arcybiskupa-koadiutora tej archidiecezji, objął rządy 28 lutego roku następnego, po śmierci kardynała Quarracino. W listopadzie 1998 został jednocześnie ordynariuszem dla wiernych rytów orientalnych, mieszkających w Argentynie (bez własnego ordynariusza). Pełnił funkcje Wielkiego Kanclerza Katolickiego Uniwersytetu Argentyny oraz wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Argentyny.

Brał udział w sesjach Światowego Synodu Biskupów w Watykanie, w tym w sesji specjalnej poświęconej Kościołowi w Ameryce w listopadzie i grudniu 1997 roku. W lutym 2001 roku Jan Paweł II wyniósł go do godności kardynalskiej, nadając tytuł prezbitera S. Roberto Bellarmino. Kardynał Bergoglio był wymieniany w gronie tzw. papabile, potencjalnych faworytów do następstwa po zmarłym w kwietniu 2005 roku Janie Pawle II.

W latach 2005-2011 (dwie kadencje po trzy lata) był przewodniczącym Konferencji Episkopatu Argentyny (Conferencia Episcopal Argentina).

Można mieć nadzieję, że z "Nowego i dalekiego Świata" przyjdzie nowa siła i nowy duch!!


  (fot Piotr Ferenc-Chudy)

(fot Piotr Ferenc-Chudy)

(fot Piotr Ferenc-Chudy)

(fot Piotr Ferenc-Chudy)

(Niezależna.pl)

wtorek, 12 marca 2013

 likwidacja Polski
Wizja przyszłości Polski-artykuł z grudnia 2010r
Spośród wielu wizji przyszłości Polski, które są tworzone i propagowane, tylko jedna umożliwia odcyfrowanie scenariusza realizacji, co oznacza, że prawdopodobieństwo spełnienia się tej wizji jest dostatecznie wysokie, aby jej nie lekceważyć. Niestety, jest to wizja szokująca: wizja likwidacji Polski, a dalej – potężnej redukcji (lub wynarodowienia) populacji Polaków.
Przez pewien czas obawy i ostrzeżenia (najczęściej intuicyjne) przed istnieniem takiego scenariusza likwidacyjnego były skutecznie niwelowane przez tzw. kretynizm antyspiskowy, czyli przekonanie (rzeczywiste, a może udawane), że rozwój gospodarczy i polityczny przebiega żywiołowo lub spontanicznie, zaś przywiązywanie choćby najmniejszej wagi do wielkich, długofalowych projektów ekonomicznych, politycznych czy militarnych jest przejawem skłonności paranoicznych. Zaciekłość, z jaką tępiono „teorie spiskowe” dawała dużo do myślenia. Czas jednak płynie nieubłaganie. Puzzle pozornie przypadkowych zdarzeń stopniowo układają się w logiczną całość.
Identyfikacja podstawowych elementów scenariusza likwidacji kraju oraz eksterminacji ludności raczej nie powinna nastręczać trudności. Chodzi bowiem o podważanie podstaw egzystencjalnych społeczeństwa i nieodzownych dla egzystencji przyszłych pokoleń warunków materialnych oraz o wyeliminowanie czynników umożliwiających skuteczny opór polityczny i zbrojny. Dalej wszystko idzie już jak po maśle.
Pewnym problemem są nasze subiektywne wyobrażenia, które podobne wizje przyszłości klasyfikują jako niemożliwe do spełnienia lub nawet absurdalne. Toteż warto gruntowniej przypatrzeć się zjawiskom zachodzącym we współczesnym świecie. Szczególnie warto przypatrzeć się Grecji, która na naszych oczach ulega likwidacji i wynarodowieniu, a także ujawnia mechanizmy i interesy geopolityczne likwidacji. Pouczające może być również przyjrzenie się zaskakującym kombinacjom sojuszy likwidatorów (Goldman Sachs, MFW, Niemcy) i znikomej wrażliwości państw europejskich. To jakby szczególne memento mori.
Jakie więc podstawowe elementy Polski układają się dzisiaj w jedna logiczną sekwencję likwidacji Polski?
Wywłaszczenie
Pozbawienie któregokolwiek narodu własności jest najistotniejszym elementem scenariusza umożliwiającego przejęcie kontroli. Toteż nieprzypadkowo przejęcia kapitałowe określa się w literaturze ekonomicznej terminem „rynek kontroli”, gdyż własność jest synonimem kontroli działalności ekonomicznej.
Niezależnie od takich czy innych poglądów dotyczących procesu tzw. prywatyzacji oraz innych działań rządów w ponad dwudziestoletnim okresie funkcjonowania III Rzeczypospolitej jeden fakt jest bezsporny. Polacy zostali wyrugowani ze swojej własności w sferze finansów, przemysłu, handlu i w większości pozostałych sektorów gospodarki. Tutaj nie ma miejsca na dyskusję.
Pozostałości polskich aktywów majątkowych nie pozwalają na żadną słowną woltyżerkę: stanowią obszary nieatrakcyjne ekonomicznie lub niemożliwe do przejęcia.
To oczywiście mogło zostać uchwycone dopiero po dłuższym czasie, kiedy wywłaszczenie osiągnęło stan krytyczny. Ten stan krytyczny został właśnie dzisiaj osiągnięty.
Ekonomiczne konsekwencje wywłaszczenia są nadal bardzo słabo eksponowane.
Po części dlatego, że wiele środowisk społecznych kręci się wyłącznie wokół problemów duchowych i „nie zniża się” do poważnego zainteresowania materialną sferą życia. Tego wątku nie będę szerzej rozwijał, lecz nie jest on bynajmniej drugorzędny. Po części dlatego, że w Polsce od ponad dwudziestu lat krzewi się w społeczeństwie analfabetyzm ekonomiczny, a ściślej – jest on krzewiony przez system edukacji, środki masowego przekazu i czynniki polityczne (budujące analfabetyzm na osobistym przykładzie).

W pewnym sensie jest to warunek powodzenia kampanii wywłaszczeniowych, gdyż małe zainteresowanie i brak kompetencji eliminują możliwość kontroli i nacisku opinii publicznej. Tak więc warto wspomnianym konsekwencjom poświęcić więcej uwagi.
Po pierwsze, wywłaszczenie wywołuje silny spadek dochodów kapitałowych zarówno ludności, jak też budżetu państwa, bez których żadne państwo na dłuższą metę nie może się obejść. Przez pewien czas ludność i budżet mogą ratować się zapożyczaniem, tworząc w ten sposób iluzję dobrobytu. Jednak w 100 procentach jest pewne, że taki stan musi skończyć się upadkiem gospodarczym.
Po drugie, narasta uzależnienie ekonomiczne od krajów trzecich i (nie miejmy złudzeń) zwłaszcza od kreatorów wizji likwidacji Polski. Uzależnienie ekonomiczne jest praktycznie biorąc jedyną drogą do narzucenia niekorzystnych dla kraju relacji gospodarczych, a także wysoce szkodliwych ekonomicznie i polityczne decyzji czy regulacji prawnych. W takich przypadkach wzmacnia się lekceważenie interesu publicznego i rozwijają się działania sprzeczne z tym interesem, co jest zgodne z długofalowym scenariuszem likwidacyjnym.
Słabość gospodarki obraca się na niekorzyść państwa. Dzisiaj opinia, iż słabość gospodarki wynika ze źle lub naiwnie przeprowadzonej prywatyzacji jest przyjmowana powszechnie. Tkwi w niej jednak pewne nieporozumienie, gdyż w istocie rzeczy kompetencje prywatyzacyjne były dość znaczne (lecz nie ze strony polskich „specjalistów od prywatyzacji”, lecz doradców zagranicznych), tyle że służyły interesom zewnętrznym. Ponieważ proces tzw. prywatyzacji przebiegał w długim, ponad dwudziestoletnim horyzoncie czasowym, z upływem lat musiał ujawnić się jego prawdziwy charakter. To proces kreowania rosnących zagrożeń dla integralności terytorialnej państwa.
Tutaj na szczególne podkreślenie zasługuje casus przemysłu stoczniowego.
Likwidacja tego przemysłu była niejako obnażeniem istoty przekształceń własnościowych: wywłaszczenia Polaków. To nie tylko kwestia kapitału i pracy. To przejaw niewyobrażalnego cynizmu i bezczelności rządu, torującego drogę do wyrugowania „polskiego żywiołu” z ziem zachodnich.
Wcześniej jednak słyszeliśmy preludium: sprzedaż STOENU niemieckiej firmie państwowej (co nie było prywatyzacją), która oddała w ręce niemieckie kompletny i stale aktualizowany system informacji adresowych o mieszkańcach Warszawy i centralnych instytucji państwowych. To wymowny przykład ignorowania podstawowych zasad bezpieczeństwa narodowego.
Utrata zdolności obronnych
Utrata możliwości oporu zbrojnego jest warunkiem likwidacji państwa.
Bezbronna twierdza zachęca do agresji, zwłaszcza kiedy ukryto w niej bogaty łup. Agresorzy zrobią wszystko, by zracjonalizować wrogość, zresztą zawsze to robią” (Joseph Schumpeter). Obecnie mamy pod tym względem w Polsce jednoznaczną sytuację: likwidacja przemysłu obronnego oraz kuriozalna redukcja sił zbrojnych RP, to fakty niepodważalne. Przyznaje to nawet obecne kierownictwo MON, które walnie przyczyniło się do ostatecznej utraty zdolności obronnych państwa.
Do podstaw ekonomiki obrony należy stwierdzenie, że współcześnie możliwości obrony narodowej są w prostej linii konsekwencją potencjału ekonomicznego kraju, w tym zwłaszcza przemysłu zbrojeniowego i ośrodków rozwoju zaawansowanych technologii. Jednakże przemysł i ośrodki badawcze były dławione i wyprzedawane, zaś wydatki związane z obroną kierowano na zakup uzbrojenia za granicą, w znacznej części – kosztownego w eksploatacji demobilu. W rezultacie Polska stała się w 2008 roku piątym (po Izraelu, Arabii Saudyjskiej, Korei Południowej i Egipcie) importerem amerykańskiego uzbrojenia (na kwotę 734 mln).
W bliskiej perspektywie utrata zdolności obronnych tworzy niebezpieczną sytuacje także dla kadry wojskowej, która zawsze może być potraktowana jako potencjalne źródło organizacji oporu zbrojnego. Jest to niemal pewne, ponieważ kadra wojskowa, mimo wielu perturbacji i indywidualnych przejawów konformizmu, była ważnym ośrodkiem wychowania patriotycznego i kontynuacji tradycji niepodległościowych (co wynikało przede wszystkim z głębszego rozumienia potrzeby obrony Polski).
Eksterminacja elit
Na ogół eksterminację polskich elit kojarzy się z okresem wojny oraz powojennymi represjami sowieckimi. Wielu słusznie upatruje w podejmowanych przeciw tym elitom barbarzyńskich i nieludzkich akcji celowego, długofalowego działania, co zresztą jest dobrze udokumentowane.
Nie chodziło o sporadyczne akcje, lecz o realizację szczegółowo zaprogramowanych wizji przyszłości. W przypadku Niemiec decydowały motywy eksterminacji ludności polskiej, zaś w przypadku Związku Sowieckiego o wyeliminowanie faktycznego i potencjalnego oporu. Nie chodziło też wyłącznie o fizyczną eksterminację ludności, lecz również o represje wobec nieposłusznych, o usunięcie wielu wartościowych ludzi z życia publicznego i degradację społeczną środowisk ważnych dla życia publicznego.
Dzisiaj musimy zastanowić się, dlaczego tak głęboko traumatyczne doświadczenie historyczne Polaków nie zaowocowało stworzeniem mocnego sprzeciwu wobec podobnych ekscesów w ostatnim dwudziestoleciu. Gdyż nie można już dalej zakrywać oczu przed licznymi faktami, że proces eksterminacji polskich elit ma dalej miejsce i co więcej – ostatnio ulega intensyfikacji. Jak poprzednio, nie zamierzam wikłać się w dociekania, jakie przyczyny czy decyzje doprowadzały do tej eksterminacji, zwłaszcza elity politycznej i wojskowej.
Katastrofy w Smoleńsku i wcześniej koło Mirosławca (śmierć polskiej elity wojsk lotniczych), mają przecież wszelkie znamiona eksterminacji. Wpisuje się ona w zagęszczający się coraz bardziej „klimat” agresji i proces bezwzględnego eliminowania z życia publicznego ludzi oraz organizacji działających z poświęceniem dla dobra Polski. Wymaga podkreślenia przede wszystkim olbrzymie skumulowanie faktów wskazujących na celowe, systematyczne i zorganizowane działania represyjne.
Główną przyczyną „słabości” środowisk patriotycznych i propaństwowych nie są konflikty wewnętrzne, niezdolność jednoczenia się czy pasywność, lecz rozbijactwo i represyjność ze strony czynników realizujących wizję likwidacji Polski. Do tego używa się instytucji publicznych (prokurator, sądów, służb specjalnych).
Działania represyjne wobec ludzi i organizacji troszczących się o dobro publiczne są głęboko amoralne. To jest najbardziej niebezpieczne, gdyż oznacza brak hamulców przed wykorzystaniem nawet najbardziej haniebnych środków sprawowania władzy. W tym kontekście wizja likwidacji Polski nie wydaje się czymś niezwykłym, skoro jest to wizja skrajnie wroga wobec tendencji patriotycznych i państwowych. W tym kontekście wytężone działania represyjne wobec Radia Maryja i podejmowana obecnie próba jego likwidacji są przejrzyste i wytłumaczalne.
Poza najbardziej jaskrawymi przykładami represji (nie wyłączając zabójstw na tle politycznym), które nie doczekały się niestety wyjaśnienia, mamy do czynienia z lawiną eliminacji z życia publicznego setek naukowców, duchownych, ludzi kultury, przedsiębiorców, rolników itp. Szczególnie bolesnym zjawiskiem jest uderzanie i usiłowanie skompromitowania potencjalnych przywódców duchowych Polaków. Po bardzo uważnym przyjrzeniu się sprawie, tak właśnie odczytuję wyrok śmierci cywilnej wydany  na arcybiskupa ks. prof. Stanisława Wielgusa.
Gipsowanie ust
Trzecim ważnym elementem wpisującym się w scenariusz likwidacji Polski i eksterminacji Polaków jest forsowanie idei i propagandy wprowadzających chaos myślowy, nieuctwo oraz brak odpowiedzialności. Tej kwestii także tutaj nie chcę szerzej omawiać, ale nie jest ona słabo rozpoznana. Warto znowu podkreślić, że nie chodzi o splot przypadków czy spontaniczne działania, lecz o precyzyjnie opracowany program ideowo-polityczny, obecnie poddawany silnym zabiegom korygującym (wskutek zderzenia z realiami kryzysu globalnego). Program ten, o czym łatwo się przekonać czytając liczne zwierzenia i projekty czołowych postaci środowisk neoliberalnych, jest programem darwinizmu społecznego i ekonomicznego. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, co znaczy darwinizm społeczny, a zwłaszcza z tego, że zapala on zielone światło dla eksterminacji ludności świata. Jest to m.in. program przewidujący w duchu darwinistycznym redukcję ludności świata do 1-2 miliardów (polecam teksty Lesława Michnowskiego).
Procesem mającym zapewnić skuteczność realizacji wspomnianej wizji (zarówno w wymiarze polskim, jak i globalnym) jest zablokowanie głosu opinii publicznej; zastąpienie go orwellowską prawdą. Ten długotrwały proces jest w naszym kraju bardzo widoczny, poczynając od przechwycenia koncernu medialnego PZPR (czyli RSW) przez środowiska neoliberalne, poprzez wprowadzanie na rynek antynarodowych mediów pochodzenia zagranicznego, a dalej przez okiełznanie mediów publicznych.
Główną i wyjątkowo trudną do pokonania barierą do ostatecznego rozprawienia się z polską opinią publiczną jest Radio Maryja. Wcale nie chodzi o radio. Chodzi o zagipsowanie ust kilkunastu milionów Polaków, którzy dzięki dziełu Redemptorystów mają otwartą przestrzeń publiczną. Zamknięcie tej przestrzeni jest obecnie głównym problemem scenariusza likwidacyjnego, gdyż niweczy ona jeden z ważniejszych czynników totalitarnego sprawowania władzy: kontroli nad mediami. Jest wysoce prawdopodobne, że w realizacji scenariusza likwidacyjnego brakuje już tylko tego, takiej kropki nad i.
Przyjmowanie za dobą monetę od dłuższego czasu wysuwanych „argumentów” za likwidacją Radia, a w ostateczności jego neutralizacji, byłoby dziś wręcz śmieszne. Tak samo śmieszne byłoby uznanie za bezstronną decyzję o nie przedłużaniu koncesji. Likwidacja Radia byłaby momentem kulminacyjnym: akcją likwidacyjną pod względem cynizmu i bezczelności przewyższającą likwidację przemysłu stoczniowego.
Ale jest coś jeszcze.
Totalitaryzm
Niektórzy uciekają się do łagodnej perswazji sygnalizując, że nawet w interesie rządzących Radio Maryja należy zostawić w spokoju, może bowiem stanowić swoisty wentyl bezpieczeństwa.
Ja w to nie wierzę.
Bardziej prawdopodobny jest wariant wprowadzenia systemu rządów totalitarnych. Niektóre elementy tej dyktatury wyłaniają się z polskiej rzeczywistości (zaś bledną ich przeciwieństwa, takie jak: demokracja, wielopartyjność, wolność słowa).
Głównym narzędziem totalitaryzmu jest terror, który łączy dwa pierwiastki: kult siły i brutalne traktowanie społeczeństwa. Zarówno kult siły jak i bezwzględność wobec społeczeństwa (a przynajmniej jego większości) w systemach totalitarnych jest usprawiedliwiany potrzebą skutecznej realizacji zadanej wizji.
W ciągu minionego dwudziestolecia pojawiło się w Polsce wielu polityków, którzy demonstrują odpowiednie predyspozycje i zapatrywania, aby stosować totalitarne metody rządów. Teraz dotyka to szczytów władzy.
Mam w pamięci wypowiedzi wygłaszane na krótko przed obaleniem rządu Jana Olszewskiego, które warto tutaj przytoczyć (są to relacje ze spotkania w warszawskim Klubie Dziennikarzy): - autorytet może mieć ktoś, kto posiada siłę, która przekłada się na skuteczność działania;
- Nie ma co się „modlić do społeczeństwa o spokój”. Każda władza w tym kraju musi pogodzić się z tym, że będzie znienawidzona. Musi mieć tez odwagę podejmowania niepopularnych decyzji. Usuwa głodujących chłopów, bo ma cel; („coś do zrobienia”);
- potrzeba zintegrowanego układu władzy;
- demokracja nie jest wartością najwyższą. Jest bardzo ważna, ale ma przede wszystkim służyć transformacji i innym celom.
Są to fragmenty z artykułu A. Gutkowskiej, „Poglądy pana Tuska” („Życie Gospodarcze”, nr 23 z 7 czerwca 1992 r.). Chciałbym znaleźć choćby mało znaczące czyny obecnego premiera, które wskazywałyby na odejście od tak pojmowanego „liberalizmu”. Czyny a nie słowa, których nie brakuje. Ówczesne poglądy obecnego premiera i przywódcy partii rządzącej odczytuję jako ofertę bezwarunkowego „służenia transformacji”.
Czy zatem „służenie transformacji” jest dobrym synonimem „służenia wizji likwidacyjnej”? Nie dla wszystkich odpowiedź jest oczywista. To zależy od tego, czy ludzie służący transformacji mają jasne pojęcie, komu służą. Zapewne niektórzy takie pojęcie mają. Jednak świadomie czy nieświadomie wszyscy oni służą wizji likwidacyjnej.
Bo cynizm i głupota często idą w parze.
Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Poniższy link,(wystarczy kliknąć ) bardzo ciekawa wypowiedz- daje dużo do myślenia

http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=0b5waeOuN3E-dakowski.pl

niedziela, 10 marca 2013

Dzisiaj mija 35 miesięcy od potwornej tragedii smoleńskiej oraz narodowej!     




foto: Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska
Równo  trzydzieści pięć miesięcy po okrutnej masakrze pod  Smoleńskiem, posłowie PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele oraz wierni patrioci,a więc i my- patriotyczna grupa obrońców krzyża  po raz kolejny oddaliśmy hołd tym,którzy życie oddali w służbie naszej OJCZYZNY. Politycy PiS-u złożyli , jak co miesiąc, wieniec przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie oraz zapalili znicze.
Uroczystość zaczęła się o godz. 8 mszą w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa Oblubieńca sąsiadującym z Pałacem Prezydenckim.
Po tym jak Jarosław Kaczyński złożył wieniec , wspólnie odmówiliśmy  modlitwę.
Zaś wieczorem kilka tysięcy osób uczestniczyło w Mszy św.,podobnie jak rano  w intencji Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego i jego Małżonki śp. Marii Kaczyńskiej oraz pozostałych ofiar tragedii w Smoleńsku. - Kościół wypełniony był po brzegi,a  w środku liczne poczty sztandarowe
Msza św. i Marsz Pamięci - niezalezna.pl
foto: Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

Podczas kazania ks. infułat dr Jan Sikorski powiedział:
- Jest droga powrotu zawsze. Nie wiem czy jest drugi naród tak wielkoduszny jak nasz. I wystarczy tylko powiedzieć przepraszam. I łzy płyną z oczu i przebaczenie się odnajduje, ale trzeba to powiedzieć. Trzeba ten żal wyrazić, rachunek sumienia, drugi warunek - żal za grzechy. Bez tego nie ma przebaczenia, nie może być. Bo choćby nawet ono było, to człowiek nie jest w stanie tego przyjąć -

- My jako naród możemy wołać: jest Dekalog!. Przecież ci nasi sąsiedzi potrafią się publicznie żegnać.(..) W imię tego samego Chrystusa. A czyż nie znacie siódmego przykazania - oddaj coś zabrał. A gdzie jest wrak, a gdzie skrzynki nasze? To przecież jest nasza własność - pytał ks. Sikorski

- Jakie to ważne, prosty Katechizm naszego Kościoła. Szczera spowiedź, zastanów się, wyznaj swoje grzechy, napraw szkodę, przejrzyj swoje sumienie w lustrze dekalogu i zobacz coś powinien zmienić - dodał.

- Marsz wokół Jerycha, padły ogromne mury. Nasz marsz trwa i niech trwa, i tu, i gdzie indziej, bo te mury muszą paść. Niech dotrze ten głos, wróć synu wróć z daleka. Jesteśmy wszyscy dziećmi jednego Narodu - powiedział ks. Sikorski.



Po Mszy św. rozpoczął się Marsz Pamięci pod Pałac Prezydencki ,

  gdzie złożono kwiaty i zapalono znicze. Kilka słów do zgromadzonych skierował prezes „Prawa i Sprawiedliwości” Jarosław Kaczyński. Podziękował zebranym za przybycie i pamięć.

Nawiązując do homilii ks. infułata Sikorskiego o oblężeniu Jerycha wyraził nadzieję, że mur kłamstwa zostanie obalony. Prezes PiS powiedział, że trzecia rocznica katastrofy będzie wielkim skupieniem wokół celów walki o prawdę o tragedii smoleńskiej oraz uczczeniem tych, którzy polegli. Podkreślił, że ma to wielkie znaczenie dla przyszłości Polski.

Jarosław Kaczyński mówił też o zagrożeniach, które są przed Polakami. Oprócz tych ekonomicznych wymienił zagrożenia dla naszej kultury i rodziny. Wyraził nadzieję,  że zagrożenia te zostaną przezwyciężone pomimo tego, że siły które za nimi stoją są potężne zarówno w Polsce jak i w Europie.

Musimy ocalić naszą suwerenność jako kraju, naszą kulturę. Musimy bronić tego zaciekle, bo kiedy runie ten najgłębszy fundament odbudowa będzie już bardzo trudna – powiedział Kaczyński

Z apelem do zebranych na Krakowskim Przedmieściu zwróciła się również szefowa warszawskiego „Klubu Gazety Polskiej” Anita Czerwińska. Wezwała aby za miesiąc wszyscy podjęli wyjątkowy wysiłek aby w tych dniach odbyła się duża manifestacja. - Niech 10 kwietnia 2013 będzie początkiem końca skompromitowanej władzy – powiedziała.

Aby trzecia  rocznica tragedii smoleńskiej miała wielki wymiar szefowa warszawskiego Klubu Gazety Polskiej zaapelowała, by każdy poczuł się gospodarzem tych obchodów i zapraszał innych do uczestnictwa w tym wydarzeniu.To największa tragedia w historii powojennej Polski.
 Zginął prezydent Lech Kaczyński, jego małżonka Maria oraz kilkadziesiąt najważniejszych osób w państwie polskim.











 .
Tak wyglądały nasze czuwania ...........

.
..........w lutym, tego roku-....

.
........żelazny i wytrwały elektorat


NA KONIEC niezwykle  interesująca  wypowiedz- daje dużo do myślenia,wystarczy kliknąć na poniższy link:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=0b5waeOuN3E-dakowski.pl




piątek, 8 marca 2013

Brawo PiS, brawo Panie Premierze Kaczyński!



Wydaje się, że przegrane głosowanie nad wyrzuceniem Tuska i powołaniem noweg premiera jest wielkim sukcesem PiS-u. Jest też sukcesem Pana prof Piotra Glińskiego. Ale o nim nie dzisiaj.

Dziś każdy przytomny Polak, każdy, kto nie uległ zaczadzeniu wie, wie z całą pewnością, że istnieje tylko jedna partia opozycyjna.

SLD jest, była i pozostanie związkiem zawodowym byłych działaczy PZPR i ich rodzin a także tej części społeczeństwa, której w PRL-u było dobrze. Jest i pozostanie emanacją zdeprawowanego historycznie Polactwa, któremu wsio ryba pod jakim butem siedzi, byle by był to but moskiewski. Skupia cały bolszewicki chłam i... I git majonez!

PSL utracił instynk samozachowaczy. Ginie, na własne życzenie w uścisku Platformy. O tradycjach Witosa czy PSL-u  Mikołajczykowskiego (ze wszystkimi zastrzeżeniami) nikt tam już nie pamięta.

Pozostały pazerne chamy skupione na własnym korycie. Ale chamy ślepe bo nie widzą, że i ich koryto jest coraz mniejsze. A w terenie wzmaga się burza i... I przesupcio!

O Palikotowj żulii nic nie napiszę bo mnie mdli.

Solidarna Polska strzeliła sobie w nogę i wbiła nóż we własne plecy. Bo dziś już nie ma wątpliwości, że wyrzucenie z PiS-u Ziobry et consortes było posunięciem arcysłusznym. Ale po co Dorn tak się zeszmacił? Nie wiem. Może wieloletnia skłonność do kielicha zrobiła, w jego mózgu, swoje? Ale tak czy siak, pies mu (i im) mordę lizał.

Marne towarzystwo, marnych politykierów, wiszących  u platformerskiej klamki. Wszyscy oni siebie warci. Gierki, podjazdy i, rzecz absolutnie najważniejsza, KORYTO!

Nie jestem ślepym wyznawcą PiS-u, bywam jego ostrym krytykiem, nie zasłaniam oczu na błędy, czasem, w mojej opinii, ciężkie. Ale też nie mam żadnych wątpliwości, że jest to dziś JEDYNA PARLAMENTARNA PARTIA POLITYCZNA, której chodzi o Polskę. O Polskę, nie o koryto. A Pan Premier Jarosław Kaczyński jest jedynym MĘŻEM STANU!

I dlatego uważam, że każdy dla kogo Polska nie jest pustym słowem, a kto dziś nie poprze PiS-u bezwarunkowo, jest albo idiotą, albo...

Albo, co gorsza, nim nie jest.


Zródło: NASZEblogi

Komentarz:
 Dosadny artykuł,ale bardzo dobry, doskonały! Krótko i na temat.Coraz więcej Polaków widzi polską rzeczywistość i jej unicestwienie-dziękujemy!!


Good job Mr Kaczynski! Świat się dowiedział...

"In February, Mr. Kaczynski’s opposition Law and Justice party filed a no-confidence motion against the government led by Donald Tusk, saying it was failing to deal with rising unemployment and the outward migration of younger Poles. The party offered Mr. Glinski, a sociology professor, as its candidate for prime minister.
(...)
Mr. Kaczynski came to the podium in parliament Thursday to present the party’s no-confidence motion. In a brief introduction, he explained that, in his view, Mr. Glinski wasn’t allowed to speak. He then pulled out an iPad and turned on the recording of Mr. Glinski’s speech from earlier in the day. Because he represented the authors of the motion, Mr. Kaczynski couldn’t be stopped or interrupted.".
źródło:  The Wall Street Journal Europe
Przetłumaczenie powyższego tekstu:
W lutym opozycyjna partia p.Kaczyńskiego Prawo i Sprawiedliwość złożyła wniosek o votum nie ufności przeciwko rządowi Donalda Tuska twierdząc, że nie poradził sobie z rosnącym bezrobociem i widoczną emigrację młodych Polaków..Partia zaproponowała p.Glińskiego, prof, socjologii jako swego kandydata na premiera.
Pan Kaczyński wszedł na mównicę sejmową w czwartek, aby zaprezentować wniosek nieufności przez swoją partię.W krótkim wstępie wyjaśnił,że panu Glińskiemu nie pozwolono na prezentację swojego programu,po czym wyjął i Pad-a z nagraniem wypowiedzi naprawczej
p.Glińskiego.Pan Kaczyński reprezentował autorów wniosku,nie można było go zatrzymać ani mu przeszkodzić
Świat się dowiedział, że w Polsce Donalda Tuska, kandydatowi na stanowisko premiera uniemożliwiono prezentację swojego programu z sejmowej mównicy,  a zgłaszajacy go szef opozycyjnej partii musi uciekać się do forteli, by parlametarzyści i opinia publiczna mieli szanse go poznać.

Świat się dowiedział, ze Tusk jest zamordystą.  Dobry ruch Jarosława Kaczyńskiego.

"Mistrzostwo świata". Internauci komentują zagranie Kaczyńskiego z iPadem



"Mistrzostwo świata". Internauci komentują zagranie Kaczyńskiego z iPadem - niezalezna.pl
foto: Patryk Lubon / Gazeta Polska
Na wystąpienie kandydata na szefa rządu technicznego na sejmowej sali plenarnej nie zgodziła się marszałek Sejmu. Na mównice wszedł Jarosław Kaczyński i powiedział: „Wobec tego przedstawię jego główne tezy”. Prezes PiS wyciągnął tablet iPada i… odtworzył wystąpienie prof. Piotra Glińskiego. Zaskoczenie sali było ogromne. W ławach posłów PO, SLD i Ruchu Palikota rozległ się szmer, krzyki i śmiechy. Przez parę minut zagłuszano wystąpienie Glińskiego, które leciało z iPada, po chwili jednak nawet lewa strona Sejmu przestała krzyczeć.

Internauci na Twitterze gorąco komentowali to wydarzenie i tak jak po stronie członków rządu była tylko kpina, tak wielu komentatorów pozytywnie oceniła zagranie Jarosława Kaczyńskiego. Stacje telewizyjne, które przemilczały wystąpienie prof. Glińskiego zostały „zmuszone” by pokazać je, gdy pojawiło się na tablecie sejmowym Jarosława Kaczyńskiego.
„Mina Tuska -> szczyt zakwaszenia i bezradności przykrywanej głupkowatym uśmieszkiem” relacjonował @JarekGalewicz.

KOMENTARZE:
Dobry pomysł w końcu jakiś normalny doradca się znalazł Jednym zagraniem już nawet abstrahując od treści zyskał więcej zwolenników niż przez ostatni miesiąc. Tędy droga pokazywać trzeźwość umysłu. Ktoś zakazuje wystąpienia to nie krzyczeć i pisać protesty (nic nie dające) ale ominąć to a za pomysłowość jeszcze bonusy wpadną Brawo

widziałam jak kręcił się Tusk, jak docierało do niego, że jest taki mikry, gdy Pan przedstawiał prof. Glińskiego. To zestawienie zalet, wykształcenia i doświadczeń zrobiło wrażenie na Tusku, bo on takiego dorobku nie ma i sam
w tym momencie porównywał siebie z profesorem niejako automatycznie! Do tego konsternacja P. marszałek kopacz-kłamczuchy de na jeden metr przekopane i strach w oczach, miny do Tuska, było miłe dla oka!!! I skoro partyjki bardzie cenią swoją prywatę niż dobro społeczeństwa, to niestety rozliczy ich ulica!!! A, była możliwość dokonania tego w sejmie, niektórzy posłowie to warchoły niestety, nisko upadła SP razem z Dornem, po poza próbą rozbicia PIS nie zrobili nic, chociaż to właśnie zarzucali PIS-owi! Widać, że zazdrość ich zżera, nie interesuje ich degrengolada i niezadowolenie ubożejącego społeczeństwa!! Marnie wygląda PSL, mino popisywania się P. Piechocińskiego, rozkochanego w swoich słowach, w których nie było troski o dobro wspólne i ludzi, które je tworzą. Podobnie Miller, widzi zło, ale boi się panicznie IV RP, za to nie pamięta, co robiła pzpr od 1945 i jej poprzedniczki, a tkwi w tej partii mentalnie do dziś mimo pozy demokraty!!! Ocena w 12 punktach soczysta w treści, dotkliwie rzeczywista i bolesna!
owa historia
Był już człowiek z marmuru, był także człowiek z żelaza, teraz czas na człowieka z ipada. A rząd-nierząd Tuska i tak się nie obronił ipadł.

Drodzy Rodacy,
wiadomosc o genialnym wystapieniu z Ipadem p. Premiera Jaroslawa Kaczynskiego jest juz takze znana w Brukseli. Bardzo sie cieszymy i gratulujemy. Swiat dowiedzial sie jaka jest wolnosc slowa w Polsce i w polskim Parlamencie.
Drodzy Rodacy, starajmy sie ze wszystkich sil, zeby p. Prezes PiS-u Jaroslaw Kaczynski zostal prezydentem Polski a prof. Glinski premierem. Nie dajmy sie podzielic jako prawica roznym ziobrownikom, PJ-towcom i im podobnym, ktorzy szkodza Polsce, rozbijajac prawice i popieraja Tuska.
Skupny sie wokol jednego lidera - p. Jaroslawa Kaczynskiego!
Taka opinia w USA. Wszyscy są pod wrażeniem . Jeszcze do prasy nie dotarło ale napisaliśmy kilka e-mails.
Wspaniałe wystąpienie prof. Glińskiego oraz prezesa J.Kaczyńskiego.
Miny ministrów i Tuska przedstawiały karconych uczniaków za nieodrobione lekcje.
Na vod Gazety Polskiej transmisje nie startują.Pilnie trzeba rozpowszechnić i udostępnić pełne wystąpienie Prezesa (brak części 3).. Sądzę ,że celowo zaniżane są liczby wyświetleń i już pełne relacje zamulane są skrótami.Polecam linki wprost na Youtube z pełną relacją wystąpienia J.Kaczyńskiego oraz wysłuchać drugi raz, bez wizji, wspaniałe przemówienie profesora:
część1
http://www.youtube.com/watch?a...
część2
http://www.youtube.com/watch?a...

gdyby niepełnosprawność sumienia i moralności była uznana za chorobę, Kopacz z Tuskiem dostaliby bardzo dużą rentę i pobyt w odosobnionym sanatorium na całe życie. Ale jacy wyborcy - taki rząd.
Dobra zagrywka z iPadem, lewaki się śmieją ale faktem jest, że właśnie takie zagrania przynoszą popularność, natomiast w ślad za popularnością idzie również poparcie. I trzeba być skończonym idiotą, ażeby nie dostrzegać absurdu w tym, że nie wpuszczono kandydata na premiera technicznego na mównicę - nawet wyznawca platformy dostrzeże w tym bzdurę.

"Ofiarą rządów Tuska jest młode pokolenie"

W Polsce ofiarami i przegranymi rządów premiera Donalda Tuska i jego ekipy są młodzi ludzie, młode pokolenie, wypędzone z własnej ojczyzny - mówiła Józefa Hrynkiewicz (PiS) w debacie nad wnioskiem o konstruktywne wotum nieufności dla obecnego rządu.

Według posłanki PiS w Polsce "ofiarami i przegranymi rządów premiera Tuska i jego ekipy jest młode pokolenie wypędzone z własnej ojczyzny". "Następnego pokolenia wobec takich rządów może już nie być" - stwierdziła.

Hrynkiewicz mówiła, że na przełomie XX i XXI w. w dorosłe życie i na rynek pracy wszedł w Polsce drugi powojenny wyż demograficzny. "Co się dzieje z tymi ludźmi, którzy są wykształceni, o wysokich ambicjach? Co z nimi zrobiliście? Wypędziliście ich z własnego kraju. Każdy kraj, gdy pojawiają się trudności, mówi: budujemy kraj dla następnego pokolenia. Postępujecie tak, jakby następnego pokolenia w Polsce miało już nie być" - powiedziała posłanka PiS.

- Młodzi ludzie, których namawialiście do głosowania na was, mówiliście, by "zabrali babci dowód", kupili bilet tanich linii lotniczych w jedną stronę i zakładają rodziny w Londynie - dodała Hrynkiewicz.

W jej opinii obecni młodzi Polacy mogą "albo uciekać z kraju, uciekać od patologii, od braku pracy, braku perspektyw lub pozostać we własnych kraju". "Ale wtedy muszą przystosować się do warunków, które stworzyliście, kultury ubóstwa, muszą wyzbyć się motywacji, ambicji, aspiracji i podporządkować układom mafijnym, zaakceptować nepotyzm, korupcję, bezprawie, postępującą demoralizację we wszystkich dziedzinach" - wyliczała Hrynkiewicz.

niedziela, 3 marca 2013

Wolność wychodzi z dołów śmierci


ŻOŁNIERZE WYKLĘCI DZIEŃ CHWAŁY
Nie jesteśmy biednym krajem rozdeptanym przez sowieckie buty. Przeciwnie – jesteśmy tymi, których przodkowie wiele razy strzelili w pysk ten najbardziej bestialski totalitaryzm i możemy być z tego dumni.
Pytam – czy ofiary nasze nie pójdą na marne, czy niespełnione sny powstaną z mogił, czy Andrzejek [syn Łukasza Cieplińskiego] będzie kontynuował ideę ojca? Wierzę – nie pójdą, sny wstaną, syn zastąpi ojca, ojczyzna niepodległość odzyska […] ” – pisał w ostatnią w swoim życiu Wigilię 1950 r. Łukasz Ciepliński ps. Pług. Siedział wówczas w celi śmierci. W tej samej, z której wcześniej komunistyczni mordercy wyprowadzili do swojej katowni mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” czy ppłk. Antoniego Olechnowicza „Pohoreckiego”. Śp. Janusz Kurtyka, pomysłodawca ustanowienia Dnia Żołnierzy Wyklętych, nazywał grypsy Cieplińskiego relikwiami polskiego marzenia o wolności.
Nie potrafili inaczej
Żołnierze Powstania Antykomunistycznego – bo tak powinni być nazywani – nie byli grupką owładniętych nierealnym uniesieniem młokosów o zbyt gorących głowach. Przeciwnie. Stąpali po ziemi bardzo mocno i znakomita większość z nich miała świadomość ceny, jaką przyjdzie im zapłacić za przeciwstawienie się komunistom. Obraz ludzi, którzy z pełnym przekonaniem kierują swoim życiem, a nie odurzonych wizją szaleńców, wyłania się z ich dokumentów, wspomnień, pamiętników, listów i grypsów. Wspomniany już Łukasz Ciepliński pisał: „Gdy mnie będą zabierać, to ostatnie moje słowa do kolegów będą: cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Ojczyznę i jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość”. Dowódca najsłynniejszej 5. Brygady Wileńskiej w jednej w licznych ulotek rozdawanych przez jego żołnierzy cywilom informował: „ […] Wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości”. Tak z kolei zareagował na ogłoszoną przez komunistów w 1947 r. „amnestię” por. Zdzisław Broński „Uskok”: „[…] W prasie roi się od wezwań, niejednokrotnie podpisanych przez autorytatywne dla nas jednostki – wezwań, które brzmią: »Tak będzie lepiej dla Polski!«. Wróg jest nieporównywalnie silniejszy i w walce łatwo zginąć można, ale czy znaczy to, że trzeba skwapliwie korzystać z rzucanych przez wroga ochłapów łaski? Zważajmy na to, by takie słowa jak: Polska, Polak, Honor, Wolność nie pozostały pustymi dźwiękami”. Dowódca Konspiracyjnego Wojska Polskiego Stanisław Sojszyński „Warszyc” mówił wprost: „[…] Walka z szumowinami i unicestwienie ich to wielka sprawa, to zagadnienie zapewnienia Polsce równowagi moralnej i ocalenia jej przed zgubą […]”.