Loading...

środa, 30 września 2015

„Rok spełnionych obietnic”. Raczej nie. Zobacz fakty o rocznym rządzeniu Kopacz

92139
Dodano: 30.09.2015 [11:18]
„Rok spełnionych obietnic”. Raczej nie. Zobacz fakty o rocznym rządzeniu Kopacz - niezalezna.pl
foto: Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
Minął rok rządów Ewy Kopacz. Premier najwyraźniej trwa w innej rzeczywistości. - Nie udało mi się osiągnąć jednej rzeczy, zmienić polską politykę – powiedziała dziś premier na Politechnice Warszawskiej. My doliczyliśmy się więcej niż jednej kwestii. Przedstawiamy część niespełnionych obietnic Ewy Kopacz.

Premier jest z siebie zadowolona i przekonywała beztrosko, że zrealizowała wszystkie swoje obietnice z wyjątkiem jednej. Ciągle nie wiadomo kiedy otwarty zostanie Gazoport. Nie utworzono funduszu stabilizacji dochodów rolniczych. Przyjęto również plan budowy dróg niezgodny z obietnicami. A to tylko część ważnych spraw...

Ewa Kopacz dziś na Politechnice Warszawskiej powiedziała, że był to rok spełnionych obietnic.

Rok temu miałam zaszczyt wygłosić w sejmie exposé mojego rządu. Zawierało ono filozofię polityki i zestaw tego co chciałam. To był rok spełnionych obietnic. Podjęłam niełatwe zadanie bycia premierem RP. W poczuciu odpowiedzialności z naszą ojczyznę, za nasz kraj. Zadeklarowałam, że biorę pełną odpowiedzialność za deklarację które składam. Nie udało mi się osiągnąć jednej rzeczy – zmienić polskiej polityki, by możliwa była debata na argumenty, a nie wzajemne obrzucanie się inwektywami. Chciałam zmienić relacje między rządem, a opozycją. Nie udało się

– mówiła Ewa Kopacz. Premier w jednej ze swoich wcześniejszych wypowiedzi stwierdziła, że specjalnie w październikowym orędziu dotknęła spraw, z których można ich łatwo rozliczyć i wszystko sprawdzić.

Już wiadomo, że wielu obietnic nie udało się spełnić. Czas je wyliczyć:

1. Ciągle nie ma obiecywanego od kilku lat Gazoportu. Ewa Kopacz obiecywała, że zostanie on ukończony w lipcu. Teraz we wrześniu najbardziej prawdopodobny termin to drugi kwartał 2016 roku.

2. Podobnie z drogami. Kopacz obiecała, że do 2020 roku zakończona zostanie budowa autostrad A1, A2 i A4, oraz trasy ekspresowe S3, S5, S6, S7, S8, S17 i obwodnice Warszawy. Już wiadomo, że ring wokół stolicy nie zostanie zamknięty przed 2022 rokiem.

3. Analogicznie wygląda sprawa energetyki jądrowej. Rząd PO-PSL nie zrobił w ostatnim roku nic aby przyspieszyć budowę elektrowni atomowej. Wręcz przeciwnie do opinii publicznej wyciekły dokumenty mówiące, że nie ruszy ona wcześniej niż w 2031 roku, czyli 10 lat później niż oficjalne stanowisko rządu i spółki PGE EJ.

4. Zawiedli się również rolnicy. Ewa Kopacz obiecała powołanie Funduszu Stabilizacji Dochodów Rolniczych. Miał on osłaniać farmerów przed skutkami wahań cen na rynku rolnym. Niestety nie powstał, a dzisiaj rolnicy dotknięci suszą w dużej mierze są na skraju bankructwa.

5. Nie dotrzymano również szeregu pomniejszych obietnic takich jak chociażby stworzenia na każdym uniwersytecie żłobka lub przedszkola. Według informacji medialnych w Warszawie do projektu zgłosiła się jedynie Politechnika Warszawska. Prawdopodobnie i tak nie wszyscy mogliby skorzystać, bo na program tworzenia punktów zarezerwowano 11 mln zł. Tymczasem w Polsce jest około 200 dużych uczelni.

6. Wbrew zapowiedziom nie przedstawiono Polakom planu bezpieczeństwa Polski. Dokument został stworzony, ale jednocześnie go utajniono.

7. Wbrew zapowiedziom nie wprowadzono również ograniczenia wydatków partii na reklamy w telewizji.


Ewa Kopacz na koniec stwierdziła, ze "Polska jest podziwiana za granicą".

Polska nie jest w ruinie [...] Polska jest podziwiana za granicą, Polacy zajmują ważne funkcje i urzędy.
Moim największym marzeniem jest stanąć w tym miejscu za 4 lata i powiedzieć, obiecałam i zrobiłam. To jest mój plan i marzenie
- powiedziała na koniec premier Kopacz.
Polub wiadomości niezalezna.pl
KOMENTARZE:
Propaganda sukcesu. Skąd my to znamy? Tylko, "dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze?" ... Chyba, że premierka mówi o jakims nieznanym nam kraju? Twierdzi, że "SŁUCHA, ROZUMIE, POMAGA". Kogo słuchała, że teraz takie bajki opowiada? Pani Mucha w przededniu konwencji P"O", zapowiadała, że będzie "wielkie WOW, prawdziwy wybuch"... Był najwyżej malutki loncik... P"O"-wsy liczyli, że jak z egzotycznych wczasów wróci ich "piękny, bogaty" elektorat, to z miejsca im urosną słupy poparcia. Na razie to
im ciśnienie rośnie. PiS-owi nie zaszkodził Lis, nie zaszkodziła sprawa Dubienieckiego, nie zaszkodził zmasowany atak na panów
Dudów (pana Prezydenta i pana Przewodniczącego "S"), ani haniebne ataki ze strony niejakiej Moniki O. Słyszy się też opinię, że
gdyby P"O" nie zgodziła się na przyjęcie "uchodźców", to by uzyskała lepszy wynik...Ja jestem "imigrantem", ale popieram PiS, chociaż PiS nie chce "uchodźców". PiS wylosował nr 1 , "PiS is my number 1"! Niech żyje Prezydent Andrzej Duda, godny następca śp. nieodżałowanego Lecha Kaczyńskiego! Tylko z rządem PiS, ZP i PR, będzie mógł nasz Prezydent zrealizować swój program!
Po to jest Kopacz żeby podkopała po Tusku resztę Polski.Chodzi o to,że jak PiS dojdzie do władzy,żeby po prostu wpadł w jamę gospodarczą,a wtedy będą pyski drzeć do opuchnięcia,że rząd PiS jest do dupy!!!Mija rocznica strzelania Kopacz do górników Wujka
i co? Nikt z PiS tej gorzkiej sprawy nie poruszył. Nadal ani słychu ani dychu o budżetdziurzę,którą na pożegnanie ostentacyjnie
ogłosił Tusk z Rostowskim w lipcu ur.I na te tematy po prawicy cisza!!! Przecież w to bagno nowy rząd wpadnie po czubek głowy!!!
A ludzie chcą żyć,a czas nie czeka i w taki sposób będzie wnet udeptana droga do powrotu postkomuny.Sami ją udepczecie przez własne
nie przemyślane widzimisię. Tę budżetjamę po Tusku będzie spłacać kilka pokoleń.I co ? Na te34n te3mat prawica nabrała wody w buziunie?!
\I mto w czasie kampanii wyborczej!~Za strzelanie do górników Wójka powinna być Kopacz odrzucona od władzy w ur.A co z aferami?! Też
nie ma komu zainteresować się tym tematem? To wszystko stanowi górę spraw,która przycisnie podsdpałas prawice.

//" Polska jest podziwiana za granica,"gdzie i za co,jest" podziwiana"?//
Polska- Jasnieje jak slonce i blask ten ale tylko i wylacznie dzieki,madrosci,i merytorcznosci Pana Prezydenta DR NAUK PRAWNICZYCH -Pana Andrzeja Dudy."Natomiast o rzadach PO-wypowiedzieli swoje zdanie,dziennikarze amerykanscy,droga internetowa, iz rzad PO idealnie nadaje sie, do zrujnowania,kraju "Korei" od srodka,podobnie jak zrobiono z naszym krajem"? PRZYSZLA PANI PREMIER BEATA SZYDLO-WITAMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W ciągu 8 lat (nie)rządów PO, dług państwa wzrósł z 360 mld zł do ponad 1000 mld zł (bilon). Bardziej obrazowo: gdyby ten dług wyrazić w stu złotowych banknotach, to ważyły by one 16 000 tys ton !!!
Same odsetki to ok 50 mld rocznie, a np. wydatki na armię to 38 mld rocznie.
Dług cały czas rośnie
"Rok spełnionych obietnic".... Ryknąłbym przeraźliwym śmiechem, gdyby nie to, że jest to POLSKA TRAGEDIA. Całe te 8 lat. I pomyśleć, że to Polacy Polakom zgotowali ten los... przy urnach wyborczych.
Bajki proszę opowiadać przedszkolakom!!!Na pewno nie będzie premierem za 4 lata!!!

Oj tam, oj tam. „Jakieś obrazki zniknęły” - Komorowski o skradzionych rzeczach z Pałacu

3K37
Dodano: 30.09.2015 [09:50]
Oj tam, oj tam. „Jakieś obrazki zniknęły” - Komorowski o skradzionych rzeczach z Pałacu - niezalezna.pl
foto: print screen RMF24
Były prezydent Bronisław Komorowski lekceważy sprawę znikających dzieł sztuki z Pałacu Prezydenckiego. - To jest śmieszne, bo jak rozumiem jakieś obrazki zniknęły – powiedział polityk PO w RMF. 

Z Pałacu Prezydenckiego znika obraz. Szef kancelarii wie o tym, lecz nie zawiadamia prokuratury. Dowiedzieliśmy się, że prawdopodobnie prokurator, będzie chciał przesłuchać Jacka Michałowskiego jako świadka.

Do sprawy odniósł się Bronisław Komorowski.
 
Wiem Pan, to jest śmieszne, bo jak rozumiem jakieś obrazki zniknęły, to trzeba albo je znaleźć i na tym powinni się skoncentrować urzędnicy, odpowiedzialni za kwestie majątkowe albo należy zawiadomić prokuraturę i ścigać kogoś. Robienie z tego sprawy politycznej wydaje mi się politycznie motywowane
- powiedział b. prezydent.

Poruszono też kwestię mieszkania wynajętego przez Kancelarię Prezydenta Komorowskiemu, jeszcze za jego urzędowania.
 
- Tak, z Kancelarii Prezydenta wynająłem mieszkanie. Za pieniądze! – podkreślił Komorowski.
Raczej za symboliczne pieniądze, z tego co słyszymy i czytamy – stwierdził prowadzący.
- Ceny w hotelu i mieszkania służbowe w moim okresie były wynajmowane po przyzwoitych cenach, żeby hotel sam na siebie zarabiał. Kiedyś mieszkania były za darmo, albo za symboliczną złotówkę. Teraz płacę 2 500 zł miesięcznie – podkreślił Komrowski.
Chętnie wynająłbym mieszkanie w Centrum Warszawy za 2,5 tysiąca – powiedział dziennikarz. Były prezydent chyba nie zauważył zaczepki.
- Dotrwam w tym mieszkaniu do momentu, kiedy będę mógł kupić mniejsze mieszkanie, niż to rodzinne, które mam
- zakończył były prezydent.
KOMENTARZE:
 Pepa | 30.09.2015 [18:29]
u kogo on pobieral nauki w Ruskiej Budzie ludzie wiedza co to dzielo a dla niego obrazek jak dobrze ze już nas nie kompromituje bo na taqkim spotkaniu jak wczoraj to może pilby z butelki
Ten cwiercglowek jeszcze dalej sie kompromituje swoja bezczelnoscia I brakiem honoru ! Dla niego to jakies obrazki tylko, w sumie nie takie rzeczy sie kradlo przez 5 lat , prawda rezydencie ?! zobaczcie jak nagle POSIWIAL ,a morda spuchnieta i czerwona jak nigdy ! Mysle, ze duzo pije po przegranej i posiwial OKROPNIE, bo byl pewny ze jego kolesie tak sfalszuja wybory, jak zawsze ,ze "ruski cap" jednak dalej bedzie p-rezydentem. A tu klapa, Pis przypilnowal wyborow , nie dalo sie zafalszowac tak jak dawniej na olbrzymia skale. Zauwazcie ze teraz przed wyborami tez ciagle glosza wszedzie ze Pis na czele sondazu , ale PO zaraz za nimi, co jest nieprawda oczywiscie, bo Po daleko w tyle za Sld.
A teraz glowa siwieje i gardlo z wodka szaleje.To widac po opuchliznie na twarzy. Trzeba zapic smutki. On musial bardzo byc zawiedziony i rozgoryczony, bo wszystko bylo przygotowane, ze wybory jednak da sie sfalszowac do konca na korzysc bulla.
Teraz smieje sie Polakom w twarz ,ze w sumie kto by sie takimi glupstwami przejmowal jak jakas "GESIARKA" 
Chamstwo i pazerność rosjanina Bula-Debila, który PO Zamachu Smoleńskim za pomocą sfałszowania
przez POlszewików wyborów zawłaszczył urząd Prezydenta RP przeszła wszelkie granice. Ten złodziej-
ski agent rosji przez 5 lat "wydał" 850 mln zł ! na swoją kancelaryjną, PZPR-owsko-sowiecką, ruską
sitwę ! a na koniec okradł własność Narodu Polskiego - Pałac Prezydencki m.in. z obrazów ! Ten ruski
POmiot taśmowo nadawał polskie ordery i generalskie nominacje kacapskim agentom, ochraniał groby
komunistycznych zbrodniarzy perfidnie chowanych na szczątkach zamordowanych przez nich Polskich Boha-
terów Narodowych. Ten udający Polaka rosjanin, prawdopodobny współzabójca Wielkiego Prezydenta RP -
chory na miażdżycę mózgu POtomek bolszewickiego szpiega-mordercy Osipa Szczynukowicza - to nie tylko
krzesełkowy idiota, ale przede wszystkim super-groźny dla Polski agent rosji. Agent, który od lat
zażarcie broni rosyjskiej WSI sterowanej przez zbrodnicze GRU. Po ogłoszeniu raportu z likwidacji WSI
Bul wściekle groził Kaczyńskim: "Oni będą za to odpowiadać... Raport WSI to rzecz haniebna". Bul pani-
kował ponieważ aneks opisuje jego umoczenie w kryminalny handel bronią, który WSI i MON uprawiały na
dużą skalę. Na rozkaz rosyjskich służb poprzez skazanego w USA handlarza bronią Monzera al-Kassara,
WSI dostarczało broń anty-amerykańskim terrorystom. Bul jako wiceminister obrony bezpośrednio nadzo-
rował ten kryminalny handel, który kwitł także w latach 2000–2001, kiedy Bul był szefem MON. To wtedy
dorobił się co najmniej 260 tys. niem. marek - gigantycznej wtedy sumy. Gdy w 2008 roku Prezydent
Lech Kaczyński organizował polityczne wsparcie dla napadniętej przez rosję Gruzji, Tusk i Komoruskij
wspierając wówczas Rosję i opluwając Prezydenta RP – weszli w buty rzeczników ludobójcy i skrytobójcy
hitlera-putina. Komentując po knajacku próbę zamordowania Prezydenta Polski: "jaka wizyta, taki zamach,
bo z 30 metrów nie trafić w samochód to trzeba ślepego snajpera", rosyjski agent Komoruch odsłonił
swoją nienawiść do Polski, kiedy to jako druga osoba w państwie zaatakował Prezydenta RP w obronie
interesów, wrogiego Polsce, zbrodniczego państwa, co było haniebnym precedensem, niewyobrażalnym w
cywilizowanych państwach Zachodu.
PS
W lipcu 2010 roku 3 miesiące PO Zamachu Smoleńskim WSIorny Bul-Komoruch już jako
"polski" prezio spotkał się POtajemnie w Juracie z kacapskim KGB-owcem i FSB-owcem
Nikołajem Patruszewem szefem rady bezpieczeństwa rosji !, który potajemnie, incognito
jak szpieg przyjechał w tym celu do Polski !
Później Bul-Komoruch wielokrotnie jeździł, ni z gruszki ni z pietruszki do Armenii,
która jest ruskim "lotniskowcem" - miejscem kontaktów, gdzie wzywani są na konsultacje
rosyjscy agenci z całego świata.
Jeden z obrazów stał się godłem PO i wisi nad biurkiem szefa w siedzibie tej kliki- jest to obraz "Bydło na pastwisku"
... POprostu w kancelarii pracowali złodzieje z PO !!!
czy w tym kraju jest Prokuratura? Hm.. Jest ale tylko wtedy, gdy ma skazać kogoś np głodnego , bo ukradł bułkę za 0,5 zł ale jeśli z pałacu Prezydenckiego zostaje skradziony jakiś przedmiot ,a były prezydent lekceważy problem to coś tutaj jest nie tak. obraz został sprzedany na aukcji przez osobę prywatną. Osoby tam zatrudnione nie podadzą prasie nazwiska ze względu na ochronę danych , ale PRokuraturze muszą podać. Więc ja się zastanawiam , w czym jest problem , czy tak trudno podjąc to śledztwo, czy już Prokuratura wie i nie może nic zrobić w naszym "wolnym" kraju. Komuna wróciła i ja mam wrażenie ,że jest coraz gorzej. Płacę abonament za TVP i nie mogę obejrzeć wystąpienia ( całego wystapienia) Prezydenta Andrzeja Dudy na szczycie ONZ, tylko pokazują kłamliwy wywiad z Ewa Kopacz. Nie interesuje mnie to co Ewa Kopacz mówi, bo to sa same kłamstwa. Płacąc za TVP chciałabym mieć wybór. A ostatnio tego wyboru TVP mi nie daje. dziennikarze nie przekazują rzetelnych informacji, manipulują faktami, komentują . Nie na tym powinnien polegać przekaz informacji. Widz sam ma prawo ocenić , a nie słuchac narzuconych z góry formułek i haseł jak za komuny. Dobrze ,ze jest internet, bo tam nie ma cenzury. Mam już dosyć telewizji Polskiej i chyba nie będę płaciła abonamentu , chyba wyrzucę telewizor.
Państwo zdaje egzamin - system chroni lojalną sobie władzę zapewniając jej bezkarność (jak np Jaruzelskiemu czy Kiszczakowi). Niewolnik przecież nie może domagać się sądu dla swojego pana.
W internecie też jest cenzura, tylko w trochę innej formie niż w TV, jednak ma ten sam cel: propagandę i manipulację.
"Mam już dosyć telewizji Polskiej i chyba nie będę płaciła abonamentu , chyba wyrzucę telewizor" - wg mnie jest to bardzo dobry pomysł.
Pozdrawiam.

poniedziałek, 28 września 2015

14 sekund - tyle wystąpienia prezydenta Dudy w ONZ pokazały Wiadomości TVP

86739
Dodano: 28.09.2015 [20:39]
14 sekund - tyle wystąpienia prezydenta Dudy w ONZ pokazały Wiadomości TVP - niezalezna.pl
foto: Andrzej Hrechorowicz/prezydent.pl
Telewizja publiczna robi wszystko, by udowodnić, że jesttelewizją partyjną. Dziś w Wiadomościach TVP pokazano zaledwie... 14-sekundowy fragment wystąpienia prezydenta RP Andrzeja Dudy na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. 

14 sekund - tyle trwał fragment wystąpienia prezydenta Dudy w Wiadomościach TVP. Nawet w Faktach TVN, które z reguły nie mają sobie równych w propagandowych materiałach, pokazano 51 sekund przemówienia prezydenta RP.

Odpowiednie zestawienie zrobił na Twitterze Marcin Strzymiński:



Nie lepiej było w TVP Info, w którym o godz. 19:55 wyemitowano rozmowę red. Piotra Kraśki z premier Ewą Kopacz.Dziennikarz telewizji publicznej ani razu nie zapytał szefowej rządu o udział prezydenta Dudy lub jego wystąpienie na forum ONZ. Andrzeja Dudę wymieniono tylko raz - Ewa Kopacz określiła go jako tego, który "biega po instrukcje do prezesa".

A dziś w TVP jeszcze jedna atrakcja. W programie "Tomasz Lis Na Żywo" o "polskim hejcie" rozmawiać będą osoby, które na sprawę tzw. mowy nienawiści mają taki sam pogląd: feministka Maria Płatek, dziennikarz Piotr Najsztub, celebryta Hubert Urbański, lewacki publicysta Sławomir Sierakowski i "antyfaszysta" Adam Bulandra. Dobór gości Lisa dosadnie skomentował na Twitterze Rafał A. Ziemkiewicz:


Mocne słowa Dudy w ONZ: „Stwórzmy świat oparty na sile prawa, a nie na prawie siły” [PRZEMÓWIENIE]

1.6K19
Dodano: 28.09.2015 [18:24]
Mocne słowa Dudy w ONZ: „Stwórzmy świat oparty na sile prawa, a nie na prawie siły” [PRZEMÓWIENIE] - niezalezna.pl
foto: facebook.com/andrzejduda
W swoim wystąpieniu wygłoszonym w siedzibie ONZ prezydent Andrzej Duda zaapelował do przywódców o współdziałanie przy tworzeniu wizji świata opartego „na sile prawa, a nie na prawie siły”. Prezydent odniósł się również do bieżących wydarzeń na arenie międzynarodowej i przestrzegał przed lekceważeniem międzynarodowych traktatów i nagminnym deptaniem łamaniem człowieka. Wystąpienie Andrzeja Dudy wywołało sporo reakcji na arenie międzynarodowej. 

Okazuje się również, że prezydent Andrzej Duda miał już okazję porozmawiać z Barackiem Obamą podczas 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Kuluarowa rozmowa dotyczyła sytuacji na Ukrainie. „Miałem krótką możliwość rozmowy z panem prezydentem USA. Zatrzymaliśmy się na moment w kuluarach, kiedy prezydent Obama zakończył swoje przemówienie” - ujawnił prezydent Duda i oświadczył, że strona amerykańska ma zagwarantować możliwość dłuższego spotkania z prezydentem USA.
 

Pokój i prawo - dwa słowa-klucze, dzięki którym jesteśmy w stanie zrozumieć i docenić rolę Narodów Zjednoczonych w ostatnich 70 latach historii świata. Pokój i prawo - dwa słowa, bez których nie sposób wyobrazić sobie współistnienia narodów, grup etnicznych, wyznawców różnych religii... Pokój i prawo, pojęcia piękne, ważne, aczkolwiek nader kruche, o które musimy dbać, które musimy bez ustanku pielęgnować.
My, Polacy, wiemy doskonale, że pokój nie jest dany raz na zawsze [...] 1 września 1939 r. rozpoczęła się inwazja nazistowskich Niemiec na moją ojczyznę. 17 dni później, 17 września 1939 roku otrzymaliśmy kolejny cios z drugiej strony. Związek Radziecki napadł na Polskę i Polska zniknęła z mapy, ale Polacy są dumnym narodem i nie poddali się, bo ponad wszystko cenią sobie wolność i dlatego do końca walczyli po stronie wolnego świata [...] Jedną z pierwszych ofiar tamtej wojny było prawo międzynarodowe, kolejną - prawa człowieka
– mówił prezydent Andrzej Duda na początku swojego przemówienia.
Prezydent Duda odniósł się także to nauczania papieża Jana Pawła II.
 
Jak zauważył papież Jan Paweł II, pokój i prawo międzynarodowe są wewnętrznie ze sobą związane. Prawo sprzyja pokojowi. Niestety międzynarodowe traktaty są nadal łamane, solenne zobowiązania – lekceważone, a prawa człowieka nagminnie deptane [...] Powinniśmy o tym stale przypominać, bo nie dość przypominania, że prawo to podstawowa wartość i podstawowe narzędzie do budowania pokoju na świecie. Żadne deklaracje przywódców państw, żadne obietnice i zaklęcia nie zastąpią traktatów, konwencji i rezolucji. Żadne negocjacje za zamkniętymi drzwiami nie mogą także prowadzić do ich naruszenia, do ich złamania, do ich podeptania. Wszystkie państwa powinny korzystać z przysługujących im praw na równych zasadach.
Ponadto prezydent Andrzej Duda odwoływał się do solidarności międzynarodowej, w przypadku gdy w danym kraju naruszane są przepisy prawa.
 
Polska, tak boleśnie doświadczona w okresie II wojny światowej i przez ponad 40 letni okres opresji reżimu komunistycznego jest szczególnie wyczulona na używanie siły w stosunkach między państwami, na stosowanie agresji zbrojnej, na łamanie praw człowieka. Polska czuje się więc w obowiązku przypomnieć, ze takie metody są nie tylko niemoralne, nie tylko niezgodne z szeroko rozumianym humanizmem, ale przede wszystkim sprzeczne z prawem międzynarodowym. Dlatego chciałbym powtórzyć z całą mocą. W sytuacji, kiedy państwo jakieś państwo dokonuje agresji, prowadząc swoja politykę zagraniczną przy pomocy faktów dokonanych, czołgów, rakiet i bomb – społeczność międzynarodowa jest zobowiązana do odrzucenia faktów powstałych w wyniku takich działań.

Prezydent RP mówił także o prześladowaniach mniejszości religijnych, zwłaszcza chrześcijan. Mówi też o tragicznym losie jezydów. Wymieniał w swoim wystąpieniu też zbrodnie terrorystów z Państwa Islamskiego i ich ataki na starożytne zabytki:
 
Bojownicy tzw. Państwa Islamskiego niszczą miejsca kultu, niszczą muzea. Wobec tych bestialskich czynów społeczność międzynarodowa powinna podjąć bardziej zdecydowane kroki.

Jednocześnie prezydent Duda odniósł się do kwestii związanych z brakiem poszanowania wolności słowa.
 
Zwracam uwagę na tych, którzy za walkę o prawdę płacą śmiercią lub uwięzieniem: dysydentów, blogerów, dziennikarzy ujawniających zbrodnie i przestępstwa. Tym ludziom należy zapewnić ochronę na wszystkich polach, również prawną.
Andrzej Duda odwołał się również do słów śp. Lecha Kaczyńskiego i jego wystąpienia w siedzibie ONZ:
 
Prezydent RP prof. Lech Kaczyński, występując w tej sali w 2009 r., zwrócił uwagę że naruszenie integralności terytorialnej państw jest zawsze przyczyną konfliktów na skalę globalną. Dziś ja również, jako prezydent Rzeczypospolitej, chciałbym w imieniu Polski wyrazić mój sprzeciw wobec wizji świata zbudowanego na podstawie stref wpływów i agresji ze strony tych, którzy dla własnych korzyści i ambicji ignorują zapisy prawa międzynarodowego, niwecząc wspólny 70-letni wysiłek Narodów Zjednoczonych.  W naszej części Europy zbyt dobrze znamy koszty, jakie niesie ze sobą taka polityka. Zwłaszcza, jeżeli brakuje zdecydowanej i solidarnej reakcji innych państw w początkowym etapie agresji. Brak szacunku do prawa międzynarodowego może być zarzewiem wojny, gdy zaś wojna wybucha przestaje obowiązywać jakiekolwiek prawo. [...] To kolejne poważne wyzwanie dla świata i Narodów Zjednoczonych. Coraz częściej dochodzi do konfliktów, w których trudno zdefiniować działające strony. Konfliktów w których trudno odróżnić żołnierzy od cywilów.
 Kończąc swoje przemówienie, prezydent Polski wystąpił do zebranych na sali przywódców z apelem:
 
Stwórzmy świat oparty na sile prawa, a nie na prawie siły - mówił Andrzej Duda.
ZOBACZ CAŁE PRZEMÓWIENIE:

Skandal coraz większy - ludzie Komorowskiego (on też?!) wiedzieli, że obraz zniknął

2.8K91
Dodano: 28.09.2015 [14:20]
Skandal coraz większy - ludzie Komorowskiego (on też?!) wiedzieli, że obraz zniknął - niezalezna.pl
foto: Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska
Za czasów Bronisława Komorowskiego z Kancelarii Prezydenta znikła "Gęsiarka" Romana Kochanowskiego (a także kolejny obraz oraz figurka), którą - jak ujawniał portal niezalezna.pl - ktoś sprzedał za pośrednictwem domu aukcyjnego. Teraz okazuje się, że urzędnicy współpracujący z Komorowskim doskonale wiedzieli, że dzieł sztuki nie ma, ale ukryli ten fakt. Jacek Michałowski nie powiadomił policji bądź prokuratury, a jego dzisiejsze tłumaczenia są absurdalne. "Mieliśmy nadzieję, że się znajdą" - stwierdził były szef kancelarii.

"Gęsiarka" Romana Kochanowskiego - obraz, który znajdował się w Pałacu Prezydenckim - zniknął w okresie, w którym prezydentem był Bronisław Komorowski. Dokładnie ten sam obraz został 10 czerwca br. wystawiony na aukcji, z ceną wywoławczą 12 tys. złotych i już został sprzedany. Wcześniej dostęp do niego mieli asystenci szefa kancelarii Komorowskiego, Jacka Michałowskiego - napisaliśmy w minioną sobotę, dodając, że chodzi o obraz, którego powstanie datowane jest na 1881 r. (w tzw. "systemie ewidencji majątku Kancelarii Prezydenta RP" znajdował się z datą przychodu 1979 r.).

CZYTAJ WIĘCEJ "Gęsiarka". Obraz skradziony z Pałacu Prezydenckiego - już został sprzedany

Z kolei wczoraj podaliśmy, że dzieło sztuki, przekazane do domu aukcyjnego przez "prywatną osobę", znalazło klienta za 10 tys. zł, choć cena wywoławcza była wyższa.

CZYTAJ WIĘCEJ Wiemy, ile zapłacono na aukcji za obraz, który zniknął z Pałacu Prezydenckiego

Dzisiaj głos w sprawie skandalu wreszcie zabrał były szef kancelarii prezydenta Bronisława Komorowskiego. W rozmowie z reporterem RMF FM Jacek Michałowski podaje szokujące fakty. Wyszło na jaw, że on wiedział o "zaginięciu" cennego obrazu. Nikt z ludzi Komorowskiego jednak nie poinformował prokuratury ani policji.

"Mieliśmy nadzieję, że się znajdą. Wielokrotnie bywało tak, że obrazy odnajdywały się w magazynach czy innych miejscach. Mamy jeszcze nadzieję, że to się znajdzie" – tłumaczy Michałowski. Taka naiwność u tak ważnego urzędnika. Przerażające.

Co ważne, w marcu tego roku Kancelaria Prezydenta (czyli za czasów Komorowskiego) przeprowadzała inwentaryzację i już wówczas odkryto brak „Gęsiarki”.

- Strasznie jest mi z tego powodu nieprzyjemnie, bo to za naszych czasów zniknęło. Boję się, że zostały ukradzione i to jest smutny fakt – tłumaczy się Michałowski.

Ale na brak powiadomienia odpowiednich instytucji w przypadku podejrzenia o popełnieniu przestępstwa w kodeksie karnym jest odpowiedni paragraf.

niedziela, 27 września 2015

Kopacz usłyszała, że jest „kłamczuchą bez godności”. Wcześniej ją wygwizdano. WIDEO

79220
Dodano: 27.09.2015 [20:15]
Kopacz usłyszała, że jest „kłamczuchą bez godności”. Wcześniej ją wygwizdano. WIDEO - niezalezna.pl
foto: vod.gazetapolska.pl/print screen
Ewa Kopacz – w czasie swojego wystąpienia na warszawskich uroczystościach związanych z pochówkiem Żołnierzy Niezłomnych – został wygwizdana przez zgromadzonych ludzi. Premier usłyszała też, że jest „kłamczuchą”. To nie pierwszy raz, kiedy szefowa rządu została publicznie oskarżona o kłamstwa.

W niedzielę odbyły się państwowe uroczystości pogrzebowe ofiar terroru komunistycznego odnalezionych w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Uroczystość pochówku w Panteonie-Mauzoleum na „Łączce” 35 zidentyfikowanych Żołnierzy Wyklętych, poprzedziła msza święta na placu marszałka Józefa Piłsudskiego, którą koncelebrował biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.

W czasie uroczystości odczytano list prezydenta Andrzeja Dudy. Na placu Piłsudskiego oraz na Powązkach była też Ewa Kopacz. Jednak zgromadzeni ludzie nie przywitali jej ciepło. Kiedy wygłaszała swoje przemówienie, rozległy się gwizdy i buczenie. Po raz kolejny usłyszała też, że jest „kłamczuchą”.

Te ostatnie słowa padły, gdy premier już opuszczała „Łączkę”. „Kłamczucha. Nie masz godności ani szacunku” – zwróciła się do Kopacz jedna z kobiet. Wyraźnie zmieszana szefowa PO odpowiedziała tylko: „Zdrowia życzę, zdrowia”.

Zobacz wideo:


To nie pierwszy raz, kiedy Ewa Kopacz usłyszała o sobie, że jest kłamczuchą. Do podobnej sytuacji doszło pod koniec lipca tego roku we Wrocławiu.

Premier wzięła tam wtedy udział w spotkaniu ze środowiskami artystycznymi w teatrze Capitol. Zaraz po wyjściu z budynku czekała ją jednak niemiła niespodzianka – trudne pytania od mieszkańców i kolejna demonstracja. Powróciły też pytania o Smoleńsk.

Gdzie jest Anna Walentynowicz kłamczucho?” – słychać było z tłumu. „Co tam robiłaś w Moskwie, kłamczucho. Okłamywałaś, że lekarze robią sekcję, kłamczucho, ty wstrętna kłamczucho!”. Po chwili skandowano: „kłamczucha, kłamczucha, kłamczucha”.

KOMENTARZE:
Kochana, Droga i Mądra moja Rodaczko bardzo Ci dziękuję,że wygarnęłaś prawdę tej wstrętnej, podłej i nikczemnej Kopacz.
Dziękuję tej ODWAŻNEJ kobiecie !!!!!!!!!!! POwiedziała to co myślą Mądrzy i Uczciwi POLACY !!!!!!!!!!!!! STOP...KŁAMACZOM... Wszyscy do URN 25.X.2015 !!!!!!!!!!!!!!!
Co kto sieje, to i zbierać będzie. Kto zasiał kłamstwo, i to straszliwe kłamstwo smoleńskie, kłamstwo w żywe oczy, ten na zawsze pozostanie kłamcą. Choćby był nie wiadomo kim. Dobrze, że ktoś miał odwagę krzyknąć prawdę. A po co ona tam poszła? Przecież to nie jej rejony. Pokazać nową twarz? Za czyje pieniądze zrobioną i za ile? za osiem emerytur inwalidzkich?

Wiemy, ile zapłacono na aukcji za obraz, który zniknął z Pałacu Prezydenckiego

79121
Dodano: 27.09.2015 [17:29]
Wiemy, ile zapłacono na aukcji za obraz, który zniknął z Pałacu Prezydenckiego - niezalezna.pl
foto: screen
„Gęsiarka” Romana Kochanowskiego – obraz, który znajdował się w Pałacu Prezydenckim i zniknął stamtąd w czasie prezydentury Bronisława Komorowskiego – został sprzedany na aukcji. Cena wywoławcza wynosiła 12 tys. zł, ale nabywca ostateczni zapłacił za niego mniej.

Obraz Kochanowskiego, którego powstanie datowane jest na 1881 r., w tzw. „systemie ewidencji majątku Kancelarii Prezydenta RP” znajdował się z datą przychodu 1979 r. Jak poinformowała nas kancelaria, „Gęsiarka” przed tym, jak trafiła do Pałacu Prezydenckiego, znajdowała się w zbiorach Urzędu Rady Ministrów i była elementem ekspozycji pałacu w Otwocku Wielkim.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Gęsiarka". Obraz skradziony z Pałacu Prezydenckiego – już został sprzedany

Trudno powiedzieć, jak dokładnie obraz z Pałacu Prezydenckiego trafił na aukcję, ale faktem jest, że to samo dzieło 10 czerwca trafiło na sprzedaż, z ceną wywoławczą 12 tys. zł jako „własność prywatna”. Skontaktowaliśmy się z dyrektorką domu aukcyjnego „Rempex”, Anną Bielawską, by ustalić, kto dał obraz Kochanowskiego do sprzedaży, jednak – powołując się na ochronę danych osobowych – nie podała nam nazwiska. Wiemy jedynie, że „Gęsiarkę” na aukcji nie wystawiła instytucja, a „osoba prywatna”.

Nie było również wiadomo, za ile obraz sprzedano, informacja ta jednak znalazła się na stronie „Rempexu”. Z zestawienia wynika, że za „Gęsiarkę” zapłacono 10 tys. zł, czyli o 2 tys. mniej, niż wynosiła cena wywoławcza. Nabywca zaproponował taką sumę, gdy nie znaleźli się chętni na zakup obrazu. Ostatecznie wystawiający "Gęsiarkę" na sprzedaż przystał na ofertę.


fot. rempex.com.pl/print screen


fot. rempex.com.pl/print screen

CZYTAJ WIĘCEJ: Po publikacji niezalezna.pl: Kancelaria Prezydenta złoży zawiadomienie do prokuratury ws. "Gęsiarki"

Jak w sobotę podał portal niezalezna.pl, Kancelaria Prezydenta chce, aby śledczy zbadali sprawę obrazu. Jest to wynik naszej publikacji, w której ujawniliśmy szczegóły sprzedaży obrazu, który zaginął za kadencji Bronisława Komorowskiego. Jak poinformowała nas dyrektor biura prasowego odpowiednie zawiadomienie KPRP zostanie złożone w poniedziałek.