Loading...

poniedziałek, 31 października 2016


Najlepszy Prezydent - ANDRZEJ DUDA.

Ceny węgla szybują ostro do góry, a jego sprzedaż znowu bije rekordy. I pomyśleć, że jeszcze rok temu "eksperci" mówili, iż kopalnie to można już tylko pozamykać...
wpis z dnia 31/10/2016
foto: wsilver (Flickr.com / CC by 2.0)
Z danych opublikowanych przez Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP) wynika, że wrzesień był rekordowy pod względem sprzedaży węgla wyprodukowanego w Polsce. Nasze kopalnie sprzedały go łącznie w ilości 8,4 mln ton, kiedy w poprzednich miesiącach średnia sprzedaż wahała się między 5,3 a 6,5 mln ton. Co więcej - cena węgla na światowych rynkach ostro szybuje do góry. Od kwietnia urosła już o ponad 75 proc.! I pomyśleć, że jeszcze rok temu "eksperci" mówili, iż kopalnie to można już tylko zamykać...

            
Monitorująca sytuację w sektorze węglowym Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) opublikowała pod koniec ubiegłego tygodnia dane, z których wynika, że we wrześniu nastąpił skokowy, nieobserwowany w poprzednich miesiącach roku, wzrost sprzedaży węgla oraz znaczące obniżenie stanu zwałów. Według ARP, we wrześniu br. wydobycie węgla zbliżyło się do 6,2 mln ton (wobec niespełna 6,1 mln ton w tym samym czasie przed rokiem), a sprzedaż przekroczyła 8,4 mln ton (wobec prawie 6,4 mln ton we wrześniu 2015 r.). Od stycznia do sierpnia miesięczna wielkość sprzedaży wahała się od 5,3 mln ton (w czerwcu) do ponad 6,5 mln ton (w kwietniu).

Co istotne - 
ten skokowy wzrost sprzedaży idzie w parze ze wzrostem cen węgla na światowych giełdach. Jeszcze w połowie kwietnia za 1 tonę węgla energetycznego dostarczanego do portów Amsterdam - Rotterdam - Antwerpia (tzw. węgiel "ARA") trzeba było płacić ok. 45 dolarów. Dzisiaj cena ta kształtuje się na poziomie 77-80 dolarów za tonę (skok o ponad 75 proc.).

Jeśli tak dalej pójdzie to nasz sektor górniczy może w bardzo szybkim czasie znowu stanąć na nogi, a wydobycie węgla ponownie stanie się bardzo opłacalną gałęzią gospodarki.Pozytywną perspektywę można odczytać choćby po zachowaniu akcji dwóch największych spółek węglowych notowanych na warszawskiej giełdzie. Jeszcze w styczniu za 1 walor Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) na giełdzie trzeba było płacić ok. 9 zł. Teraz kosztuje on 72 zł, co oznacza wzrost o 700%! Za 1 walor Bogdanki trzeba było płacić ok. 31 zł. Obecnie kosztuje on blisko 69 zł, co oznacza wzrost o ponad 120%.

I pomyśleć, że jeszcze nieco ponad rok temu "eksperci" mówili, iż kopalnie w Polsce to można już tylko pozamykać...

Źródło: Notowania cen węgla (Gornictwo.wnp.pl)

Natalia Niemen o demonstracjach feministek: Czarny protest ogromnie mnie zasmucił


Dodano: 31.10.2016 [13:12]
​Natalia Niemen o demonstracjach feministek: Czarny protest ogromnie mnie zasmucił - niezalezna.pl
foto: Marcin Pegaz/Gazeta Polska
– Wielu ludziom złamał serce aborcyjny coming out znanej artystki. Tysiące kobiet robią dokładnie to samo codziennie, ale osiągnięciem jakiegoś dna moralnego jest publiczne ogłoszenie radości z powodu pozbawienia życia własnego potomstwa. Nie sądziłam, iż przyjdzie mi żyć w czasach, gdy tzw. wielcy tego świata, czyli ci, których stawia się za przykład dla tysięcy, będą bez trzymanki, jak to się mówi, głosić pochwałę maksymalnie egoistycznego stylu życia – mówi Natalia Niemen w rozmowie z Magdaleną Piejko dla tygodnika „Gazeta Polska”. 

Wydany w formie książki wywiad rzeka z Panią nosi tytuł „Niebo będzie później”. Dlaczego dopiero później? 
Ten tytuł „Niebo będzie później” oznacza nic innego jak to, że tu, na ziemi, nie było, nie ma i nie będzie tzw. Nieba, czyli spełnienia naszych marzeń – zarówno tych przyziemnych, jak i górnolotnych. Tych płytkich, cielesnych oraz tych głęboko nieuświadomionych, duchowych. Tu nie będzie łatwo, miło i przyjemnie. Nie będzie sprawiedliwie i nie będzie doskonałej miłości. To zachęta, by przystopować próby wicia sobie tutaj, na Ziemi, raju. Bo zawsze tam, gdzie człowiek próbuje przeskoczyć Boga i po swojemu układać sobie system wartości, funduje sobie samemu oraz potomnym ogromne i różnorakie nieszczęścia. Wystarczyłoby, żeby się po prostu przed Bogiem uniżyć, zaryzykować szukanie Go oraz zaufanie Jego prawom. W ewangelii Jezus bardzo wyraźnie tłumaczy, jakiego typu życie daje człowiekowi prawdziwe, bo trwałe i głębokie szczęście, którego już byle bodziec nie wyrwie z tkaniny ciała, duszy i ducha. Paradoksalnie osoby, które nie odrzucają trudów życia, zyskują dużo więcej spokoju i satysfakcji pomimo wielu braków, niż ci, którzy tych trudów, niewygód i męczenia się unikają. Kto odrzuca cierpienie, ten odrzuca Boga. „Niebo będzie później” to znaczy, że najbardziej roztropną rzeczą będzie w tym życiu po prostu „życiowość” (a więc trudność) przetrzymać, nie oczekując kwiatów tam, gdzie jest pustynia.

Dlaczego zdecydowała się Pani na ten wywiad? Słynie Pani z rezerwy do świata mediów, przynajmniej jego części? 
Chciałam podzielić się z zainteresowanymi – a wiem, że jest ich wielu – moją historią współistnienia z Bogiem, historią mojego do Niego nawrócenia oraz prób naśladowania Chrystusa. Bóg uratował moje życie i nadal je ratuje. Jest moim szczęściem. Dlaczego nie miałabym się dzielić z ludźmi tym, co jest kapitalnie przedobre i uszczęśliwiające? Dobrze ludziom życzę, stąd ten ważny wątek. Druga główna myśl, która towarzyszyła mi podczas rozmowy z Szymonem Babuchowskim, to pragnienie zdementowania licznych i wstrętnych plotek na temat mojej rodziny, które w ostatnich kilkunastu latach bezpardonowo rozpuszczali niedobrzy ludzie, sprzedając je brukowcom.

W książce mówi Pani o czasach ostatnich, czasach trudnych dla chrześcijan – jakie konkretnie wydarzenia ma Pani na myśli?
Dodałabym jeszcze: „czas ostatni czasów ostatnich”. Chodzi o ogólne przewrócenie do góry nogami świata wartości. Wmawia się ludziom, że dobro jest złem, a zło jest dobrem. Dzisiaj zwrócić uwagę, że ktoś czyni coś złego i że winien swoje postępowanie zmienić, jest rozumiane jako osąd i krzywdzenie tego kogoś. Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia – wiadomo, że chce się takiego delikwenta ocucić, by zaprzestał czynienia zła dla własnego dobra i dla dobra innych. Dziś można z furią walczyć o własne, egoistyczne prawo do wygodnego i swobodnego życia kosztem życia nienarodzonych. Kiedyś takich ludzi czekałaby za podobną postawę sroga kara. Dziś gloryfikuje się grzech, mianując go prawem do własnego wyboru. Mamy do czynienia z chorym wstrętem do ponadczasowych wartości, na przykład takich jak rodzina, więź z Bogiem, poczucie narodowej odrębności. Zamiast „cywilizacja” mówię wtedy „syfilizacja”. Syfilis egoizmu, egotyzmu, egocentryzmu zadzierzgnięty poprzez romans z diabłem toczy zachodnie, tzw. rozwinięte i wyzwolone, społeczeństwa. Ludzie widzą dziś głównie czubek własnego nosa i chwalą się tym. Są bardzo krótkowzroczni i nie zdają sobie sprawy z konsekwencji, jakie ponosić będzie za ich grzechy w przyszłości ich potomstwo. Nie obchodzą ich przyszłe pokolenia. Póki żyjesz, masz szansę pójść do lekarza. O tym wszystkim, co się dzieje na naszych oczach, czytamy zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie. Aż chce się zacytować Tolkiena: „Oto kres ery ludzi. Nadchodzi czas orków”...

Czy polityczne spory wewnątrz Polski też mają swoje źródło w pewnym konflikcie wartości? Popatrzmy chociaż na „czarny marsz” kobiet – co Pani o nim sądzi?
Myślę, że to kwestia między innymi zderzenia, nieustannego zderzania się sił duchowych. Absolutnie nie chcę tym samym stwierdzić, że po prawej są sami bogobojni i dobrzy ludzi, a po lewej li tylko źli i bezbożni. Nie. Jednak w gruncie rzeczy to, co prezentują politycy liberalni, a co politycy konserwatywni, ustawia obie te grupy w pewnych szufladach znajdujących się naprzeciwko siebie. Wydarzenia na arenie politycznej są niejako obrazem tego, co się dzieje w danym państwie w sferze duchowej. To fakt. „Czarny protest” ogromnie mnie zasmucił. Zapoznanie się z ostatnimi „rewelacjami” w tej sprawie było gwałtem na mojej wrażliwości. Wielu ludziom złamał serce aborcyjny coming out znanej artystki. Tysiące kobiet robią dokładnie to samo codziennie, ale osiągnięciem jakiegoś dna moralnego jest publiczne ogłoszenie radości z powodu pozbawienia życia własnego potomstwa. Nie sądziłam, iż przyjdzie mi żyć w czasach, gdy tzw. wielcy tego świata, czyli ci, których stawia się za przykład dla tysięcy, będą bez trzymanki, jak to się mówi, głosić pochwałę maksymalnie egoistycznego stylu życia. Staram się jednak oddzielać człowieka od jego grzechu. Modlę się za nich, ale mam w sobie potężną niezgodę na to, co czynią. Bo przecież tu nie chodzi już tylko o nich. Tu chodzi o przyszłe pokolenia. Przyszłość, w której niemal każdy będzie się borykał z syndromem ocaleńca, a co druga kobieta z syndromem poaborcyjnym, to wizja straszliwego Mordoru. Chrześcijanie powinni pamiętać, iż „nie z krwią i nie z ciałem toczymy bój, lecz z nadziemskimi władzami, z duchami w okręgach niebieskich”. Ci ludzie są okropnie okłamani przez diabła i naszym chrześcijańskim obowiązkiem, ale i przywilejem, jest błogosławienie tych osób – tak poleca sam Chrystus – i modlitwa o ich nawrócenie. Modlitwa i błogosławienie innych to gigantyczny oręż w dobrej sprawie. Podkreślę, iż nie wyklucza to stanowczej niezgody na zło.

Córka Rzeplińskiego i szkolenia dla dziennikarzy. Przed debatą Duda-Komorowski


Dodano: 31.10.2016 [14:01]
Córka Rzeplińskiego i szkolenia dla dziennikarzy. Przed debatą Duda-Komorowski - niezalezna.pl
foto: Piotr Galant/Gazeta Polska
Powraca sprawa przedwyborczej debaty prezydenckiej Andrzeja Dudy z Bronisławem Komorowskim. Wszystko za sprawą blogerki „kataryny”, która zarzuciła dziennikarzowi TVP Krzysztofowi Ziemcowi, że Róża Rzeplińska, córka prezesa Trybunału Konstytucyjnego, pomagała mu się do niej przygotować. Redaktor opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie w tej sprawie. Przy okazji wyszło na jaw, że Rzeplińska faktycznie była jedną z prowadzących szkolenie dla dziennikarzy TVP przed debatą Duda-Komorowski.

Internauta „antyleft_” zamieścił w sieci listę firm, organizacji pozarządowych, spółek medialnych, które otrzymywały wielkie sumy publicznych pieniędzy, którymi dysponowała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Ruszyła lawina, temat żyje już własnym życiem. Ujawniono m.in, jakie kwoty były przekazywane przez poszczególnych ministrów – za rządów PO i PSL – na rzecz fundacji Jerzego Stępnia, sędziego Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku.

Temat dotacji gościł również w serwisach informacyjnych. Jednej z aktywnych na Twitterze blogerek „katarynie” nie przypadło to do gustu. Być może za sprawą tego, że działa w jednej z fundacji, która otrzymała dotację?


Użytkowniczka TT uderzyła w dziennikarza TVP podając, że córka prezesa Trybunału Konstytucyjnego przygotowała go do debaty prezydenckiej, którą współprowadził z Justyną Pochanke.

Początkowo napisała, że ma nadzieję, że „firmowanie tego się opłaca”. Później dodała, że „Rzeplińska mu pomagała debaty przygotowywać”. Tweet został usunięty, lecz w sieci nic nie ginie. Internauci zdążyli zrobić screeny.








Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

Robi się bardzo ciekawie.

Rzeplińska - koleżanka córki Komorowskiego pomagała Ziemcowi debaty przygotowywać???

Debatę prezydencką relacjonowaliśmy na niezalezna.pl. Komorowski zareklamował podczas niej serwis mamprawowiedziec.pl. Okazało się, że we władzach spółki zasiada Zofia Komorowska oraz Róża Rzeplińska. Zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa. Podczas dyskusji kandydatów na prezydenta RP Bronisław Komorowski wymachiwał kartką prezentując materiały z ww. serwisu. Jeden z blogerów przejrzał dokument. To manipulacja

W związku z debatą prezydencką przypomniany został pewien zbieg okoliczności. Justyna Pochanke zapytała o chrześcijan mordowanych w Syrii. A Bronisław Komorowski zdaje się był na tę okoliczność przygotowany. Zaatakował Andrzeja Dudę wyciągając listę obecności podczas głosowania w Parlamencie Europejskim. Glosowanie dotyczyło rezolucji mówiącej o poprawie statusu chrześcijan w Syrii właśnie.

Na Twitterze rozpętała się burza. Internauci przerzucali się argumentami.


to takich doświadczonych dziennikarzy, jak Ziemiec trzeba było uczyć prowadzenia debaty?!









Co sam serwis mamprawowiedzieć pisze o współpracy przy przygotowywaniu debat kandydatów:







Elektoracie Bronisława. Wytłumacz sobie, że wszystko jest tu w porządku. Nie takie rzeczy sobie tłumaczyłeś, prawda?


Mam świetną pamięć. Pamiętam jak wykuty był Brąk na debatach. I niech mi @KZiemiec nie opowiada, że nie wiedział o ustawce Zosi i Róźi.




Oświadczenie w tej sprawie wydał Krzysztof Ziemiec.



Załączamy jego treść:

„W związku z wpisem blogerki @katarynaaa i późniejszymi domysłami a nawet insynuacjami na mój temat oświadczam co następuje:

1. Tak wiosną 2015 wraz z grupą kilkunastu innych dziennikarzy TVP i osób odpowiedzialnych za planowane przez redakcję publicystyki TVP1 programy związane z prezydencką kampanią wyborczą brałem udział w oficjalnym i otwartym szkoleniu – seminarium w którym jedną z osób prowadzących była Pani Róża Rzeplińska z MamPrawoWiedzieć. Była to forma wykładu w którym Pani Róża z racji badań które przeprowadził jej zespół ( m.in. kwestionariusz polityka) przekazywała nam informacje o wszystkich kandydatach, ich poglądach jak i kwestiach istotnych dla wyborców.

2. Idąc na spotkanie organizowane przez moich zwierzchników z TVP nie wiedziałem ani kto będzie w nim uczestniczył jako ekspert ani tym bardziej że w firmie Pani Róży pracuje Pani Zosia Komorowska. A tym bardziej w tamtejszym czasie nie mogłem zdawać sobie sprawy z innych osobowo rodzinnych relacji które dziś mogą być dla niektórych ważne. Było to otwarte seminarium, jakich w podobnych firmach – korporacjach, organizuje się wiele. Więc sugerowanie że udział w taki szkoleniu to coś niestosownego jest absurdalne!

3. Tak samo absurdalne są sugestie że na tym szkoleniu – seminarium ustalano szczegóły debaty prezydenckiej. Te (dotyczące zakresu zagadnień, czasu pytań i odpowiedzi, czy kolejności wystąpień) zapadały na zamkniętych spotkaniach w ścisłych gremiach odpowiedzialnych władz TVP i przedstawicieli sztabów wyborczych kandydatów, o czym wiedzą tylko oni. Wykład Pani Róży nie miał bezpośredniego wpływu na kształt debaty a tym bardziej – co sugerują niektórzy – na treść i formę pytań które padły później w studiu. Nie była to nawet ocena sceny politycznej co bardziej jej opis.

4. Nie mam też wiedzy czy poza tą grupą w której ja uczestniczyłem były jakiekolwiek inne spotkania z firmą Pani Róży Rzeplińskiej ani czy umowa między TVP a MamPrawoWiedzieć zawierała jakieś inne punkty.”
Użytkownicy Twittera są bezlitośni. Zwracają uwagę, że „kataryna” nie działa czysto. Internauta „Albert Rychard” zebrał parę informacji i zestawił je ze sobą.




Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

Ich ojcowie,ich córki i .................................... Kataryna w pobliżu.....