wtorek, 31 marca 2015

Bejda: Sędziego, który wydawał wyrok ws. Mariusza Kamińskiego, fakty nie interesowały

Dodano: 30.03.2015 [20:49]
Bejda: Sędziego, który wydawał wyrok ws. Mariusza Kamińskiego, fakty nie interesowały - niezalezna.pl
foto: Telewizja Republika
– Mariusz Kamiński jest człowiekiem o nieposzlakowanej opinii. Ja takich ludzi więcej nie znam. Podobnie mogę powiedzieć o innych oskarżonych w tej sprawie. Najwyraźniej sędziego, który wydawał wyrok, fakty nie interesowały – mówi o skazaniu byłego kierownictwa CBA Ernest Bejda, były wiceszef Biura.

Zdaniem sądu, byłe szefostwo Centralnego Biura Antykorupcyjnego podżegało do korupcji i przekroczyło granice prawne podczas akcji w sprawie afery gruntowej.

– Jestem zbulwersowany postawą sądu. Wyrok jest po prostu skandaliczny. W tej samej sprawie, ten samy wydział sądu wydał trzy różne postanowienia. Panowie Ryba i Andrzej K. zostali skazani przez sędziów z tego wydziału. Tym samym stwierdzając, że działania CBA były legalne. Po drugie Mariusz Kamiński i pozostali oskarżeni zostali już raz uniewinnieni. Sąd uznał, że jest brak podstaw do oskarżenia. Jednoznacznie wskazał, że to oskarżenie do wyrzucenia. Teraz ten sam sąd orzeka kary bezwzględne wobec oskarżonych. To absurd i skandal – mówi Ernest Bejda.

Jak dodaje, „w postępowaniu zeznawał obecny szef CBA i były to korzystne dla Mariusza Kamińskiego zeznania”. – Sam również zeznawałem w tym procesie jako świadek i naprawdę nie wiem, na jakiej podstawie wydano tak surowy wyrok – podkreśla.

Sędzia Wojciech Łączewski, odczytując uzasadnienie wyroku, stwierdził, że Mariusz Kamiński miał przekroczyć swoje uprawnienia. Oprócz Kamińskiego skazano także Macieja Wąsika, byłego wiceszefa CBA (na trzy lata pozbawienia wolności), a także byłych dyrektorów Zarządu Operacyjno-Śledczego CBA Grzegorza Postka i Krzysztofa Brendela – sąd orzekł dla nich po dwa i pół roku więzienia oraz 10-letnie zakazy zajmowania stanowisk publicznych.

– Liczę na to, że wyrok przepadnie w drugiej instancji, a sąd odwoławczy nie pozostawi na nim suchej nitki, tak jak bywało to w przeszłości. Mariusz Kamiński jest człowiekiem o nieposzlakowanej opinii. Ja takich ludzi więcej nie znam. Podobnie mogę powiedzieć o innych oskarżonych w tej sprawie. Najwyraźniej sędziego, który wydawał wyrok, fakty nie interesowały – zaznacza Bejda.

– To pokazuje dysfunkcje wymiaru sprawiedliwości. Od początku była to sprawa polityczna. Ten wyrok pokazuje, że jesteśmy w Białorusi. Wobec ludzi, którzy ścigają przestępców orzekane są bezwzględne kary więzienia. Ja nie chcę żyć w takim państwie, które jest skorumpowane i w którym cały czas wybuchają afery, a w którym skazuje się ludzi którzy chcieli to zmienić. To jest niebywałe – podkreśla na zakończenie były wiceszef CBA.

Wyrok nie jest prawomocny, obrona już zapowiedziała apelację.

Zobacz notatkę niemieckiego wywiadu: Zamach w Smoleńsku przeprowadziła FSB

Dodano: 31.03.2015 [19:02]
​Zobacz notatkę niemieckiego wywiadu: Zamach w Smoleńsku przeprowadziła FSB - niezalezna.pl
foto: TV Republika/niezalezna.pl
Na antenie Telewizji Republika pokazano fragment notatki BND, czyli Federalnej Służby Wywiadowczej (Bundesnachrichtendienst), którą ujawnił niemiecki dziennikarz śledczy Jürgen Roth. Jej treść jest jednoznaczna – 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku doszło do zamachu, który przeprowadziła Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji.

W czasie odbywającej się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie konferencji „Społeczeństwo polskie pięć lat po katastrofie smoleńskiej” pokazano wywiad z Rothem. Dziennikarz oświadczył w nim, że FSB odgrywało istotną rolę w zamachu. Zgodnie z jego wiedzą, to właśnie rosyjskie służby były odpowiedzialne za przebieg wydarzeń 10 kwietnia 2010 roku.

Telewizja Republika dotarła do fragmentu dokumentu niemieckiego wywiadu, którym dysponuje Roth. Jeden z fragmentów brzmi: „(…) przyczyna katastrofy TU-154 10.04.2010 w Smoleńsku (…) zamach przy użyciu materiałów wybuchowych przeprowadzony przez oddział FSB”.

W dokumencie pojawia się również tajemnicze nazwisko. Niemiecki dziennikarz twierdzi, że jest to nazwisko osoby odpowiedzialnej za zamach. – Nie mogę i nie podam go, bo byłby to z mojej strony czyste samobójstwo – mówi Jürgen Roth.


fot. TV Republika/niezalezna.pl
KOMENTARZE:
Wszystko się zazębia: wyłączenie alarmu na lotnisku w dniu z 2010.04.09 na 2010.04.10, podłożenie bomb barycznych, 2 eksplozje w powietrzu (zeznania świadków), sfilmowane odgłosy strzałów dobijania rannych po zamachu w Smoleńsku - a teraz...?
To ze FSB to jeden but a drugi to WSI z Polski i podlegle jej slupy w rzadzie.
To było wiadome od samego początku. Ktoś to tylko teraz jasno wykazał. Oczywiście w głównych mediach i na portalach cisza...
Mnie jednak najbardziej interesuje wątek Polski, a takowy był na 100%, co do tego chyba nikt wątpliwości nie ma.
Powinien znajdować się w takowym raporcie, pytanie dlaczego Roth nic o nim nie wspomina? Utajnia. Mógłby przecież jak w przypadku FSB – nie podawać nazwisk.
Coraz więcej pytań niż wyjaśnień....
W ogóle dlaczego taka cisza w sprawie Afery Marszałkowej Komorowskiego? Przecież ona prowadzi prosto do 10 kwietnia 2010r. Ten temat powinno się teraz nawijać od rana do wieczora ze względu na wybory Prezydenckie które odbędą się już niebawem.
Tamci SKOKI, sądy – afery próbują nakręcać na Dudę, a Afera Marszałkowa Komorowskiego to przecież nie jakaś tam aferka, a coś za czym stoi najprawdopodobniej zamach stanu, niewyobrażalna zbrodnia - gościu krew ma na rękach. Jak nie teraz o to dociekać za wszelką cenę, to kiedy? Do wyborów 40 dni!
FSB razem z WSI, a Komorowski wiedział o tym: 'może prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni". Miał tez napisane gotowe oredzie do narodu przez ich smiercią - 10.04.10 godz. 5.57 wysłał je do TVPInfo i pewnie jest w archiwum.
....a oni już tam byli, wyrośli z "pod ziemi" w określonym miejscu i czasie aby ścigać m.in. red. Wiśniewskiego którego kamerę ale już bez nagrania oddać w "depozyt jezuicie", wybijać uzupełniająco szyby z siłą bezwładności 100g, ciąć blachę poszycia wywiniętą na zewnątrz w wyniku zderzenia ze smoleńskim błotem, przemieszczać fragmenty samolotu z przed brzozy jak wynikało z relacji "na gorąco".

poniedziałek, 23 marca 2015

Komorowski w imię „zgody” i „dialogu”... odmawia wywiadu Telewizji Republika

Dodano: 23.03.2015 [12:01]
Komorowski w imię „zgody” i „dialogu”... odmawia wywiadu Telewizji Republika - niezalezna.pl
foto: popieramKomorowskiego.pl
O „Zgoda i bezpieczeństwo” już się wypowiedział w kwestii dialogu - napisał na swoim profilu na Twitterze dziennikarz "Do Rzeczy" i Telewizji Republika Cezary Gmyz. Zacytował przy tym odpowiedź odmowną, jaką na zaproszenie do wywiadu otrzymał z kancelarii prezydenta. Bronisław Komorowski od początku kampanii wyborczej nie zorganizował ani jednejkonferencji dla dziennikarzy z otwartymi pytaniami.

- W odpowiedzi na Pana prośbę o wywiad z Prezydentem RP uprzejmie informujemy, że z uwagi na napięty kalendarz Prezydenta RP wywiad, o który Pan prosi nie będzie mógł być zrealizowany - napisało do Cezarego Gmyza Biuro Prasowe Prezydenta RP.

Warto zauważyć, że od początku swojej kadencji Komorowski nie udzielił ani jednego wywiadu prasie i mediom elektronicznym, uważanym przez jego środowisko za krytyczne. Kandydat PO unika również trudnych pytań na konferencji prasowych. Na jedynej konferencji, jaka odbyła się od czasu startu kampanii Platformy Obywatelskiej, 5 lutego br. - były tylko trzy, szczegółowo ustalane przez biuro prasowe prezydenta pytania.

Również na spotkaniach w ramach wyjazdów tzw. Komorobusa - kandydat PO konsekwentnie odmawia odpowiedzi na jakiekolwiek pytania. Wybiera za to wywiady w takich mediach jak TVP, czy TVN, prowadzone przez takich dziennikarzy jak Kamil Durczok, Monika Olejnik, czy Piotr Kraśko. Standardową taktyką Komorowskiego na konferencjach prasowych w Belwederze, jest wygłoszenie treści oświadczenia z kartki i pozostawienie na pytania dziennikarzom... Kozieja [NAGRANIE].

​Komorowski chce rozmawiać o wprowadzeniu euro, ale… po wyborach. Duda otwiera BronkoMarket

Dodano: 23.03.2015 [14:13]
​Komorowski chce rozmawiać o wprowadzeniu euro, ale… po wyborach. Duda otwiera BronkoMarket - niezalezna.pl
foto: twitter.com/AndrzejDuda2015
Było Muzeum Zgody im. Bronisława Komorowskiego, otworzono również sklep Bronisława Komorowskiego. Prezydent Komorowski, niegdyś fan wejścia do Polski do strefy euro, milczy teraz w tej sprawie. Co więcej Kancelaria Prezydenta stwierdziła, że debata na temat przystąpienia do strefy euro powinna odbyć się po wyborach. Sztab Andrzeja Dudy chcąc pokazać Polakom skutki wejścia w obecnej sytuacji do strefy euro, otworzył w poniedziałek BronkoMarket - sklep z przewidywanymi cenami w euro. 

Zbigniew Kuźmiuk, europoseł Prawa i Sprawiedliwości w programie „Polityka przy kawie” zaznaczył, że rozmowa na temat strefy euro jest ważna. - To jest kwestia naszej przyszłości, ponieważ widzimy poważne kłopoty strefy euro, wysokie bezrobocie, recesję w tych krajach.

Kancelaria Prezydenta Bronisława Komorowskiego mówi o debacie, ale dopiero po wyborach. -Jeżeli prezydent chce forsować nasze członkostwo po wygraniu wyborów, to my mówimy porozmawiajmy teraz – zaznaczył polityk PiS.

Andrzej Duda chce rozmawiać na temat wejścia Polski do strefy euro. W związku z tym, sztab kandydata PiS na prezydenta RP otworzył dziś sklep z produktami, których ceny wyrażone są w euro. Na otwarciu sklepu pojawił się Andrzej Duda.

- Jeżeli wejdziemy do strefy euro, to nie ma wątpliwości, że będą takie ceny, jak zobrazowane w tym sklepie – mówił kandydat na prezydenta. Zaznaczył, że zarobki naszych sąsiadów – Słowaków są porównywalne do naszych, a ceny w sklepach są takie jak w BronkoMarkecie.

Andrzej Duda mówi stanowcze „nie” dla euro w naszym kraju w obecnej sytuacji.



- Kwestię wstąpienia do strefy euro będziemy rozważać, kiedy przeciętne wynagrodzenie u nas będzie zbliżone do wynagrodzenia na zachodzie Europy - powiedział Duda.

- Pokażemy Polakom, jak by wyglądały ceny podstawowych produktów, właśnie wyrażone w euro i na tym tle możemy poważnie rozmawiać o wadach i zaletach tej waluty – mówił Zbigniew Kuźmiuk zaznaczając, że Kancelaria Prezydenta zamiast rozmawiać, proponuje ucieczkę w tej fundamentalnej sprawie.
 
Przedstawiamy zdjęcia z otwarcia BronkoMarketu:




ZOBACZ WIDEO 

Dziennikarz śledczy o Smoleńsku: Niemieckie służby twierdzą, że to zamach!

Dodano: 23.03.2015 [10:26]
Dziennikarz śledczy o Smoleńsku: Niemieckie służby twierdzą, że to zamach! - niezalezna.pl
foto: arch. GP
Jürgen Roth, niemiecki dziennikarz śledczy na Facebooku reklamuje swoją książkę o katastrofie Smoleńskiej, która ma trafić do sprzedaży już 8 kwietnia. Uchyla rąbka tajemnicy: „Czy było to jedynie tragicznym nieszczęściem, czy też zamachem, jak twierdzą nie tylko źródła w BND” - czytamy na profilu dziennikarza. Cezary Gmyz dodaje, że pozycja niebawem może trafić też do polskich księgarni, ponieważ, „podobno już ktoś kupił prawa do książki Rotha”.

Bundesnachrichtendienst (BND) to Niemiecka Federalna Służba Wywiadowcza (Informacyjna). Roth ujawnia, że według służb, rozbicie się pod Smoleńskiem rządowego Tupolewa nie było nieszczęśliwym wypadkiem, a zamachem.

„Nowa książka „Akta S. pod kluczem” od 8 kwietnia w sprzedaży. Wojna Putina na Ukrainie wstrzymała oddech świata. Jednak już pięć lat temu ukazała się zakazana rosyjska polityka agresji: 10 kwietnia 2010 roku doszło do katastrofy wojskowej maszyny w rosyjskim mieście Smoleńsk, zginęło 96 osób” – pisze Roth i podkreśla:

„Na pokładzie była polska elita władzy, w tym prezydent Lech Kaczyński i wysocy generałowie NATO. Czy było to jedynie tragicznym nieszczęściem, czy też zamachem, jak twierdzą nie tylko źródła w BND”.

Jürgen Roth po raz pierwszy pokazuje prawdziwe przyczyny katastrofy prezydenckiej maszyny i równocześnie zadaje najaktualniejsze pytania – czy katastrofa smoleńska miała coś wspólnego z zestrzeleniem samolotu MH17 i konfliktem na Ukrainie? – kończy swój wpis na Facebooku Jürgen Rothdając do zrozumienia, że zebrał dokumenty potwierdzające teorię zamachu.


(Fot. Facebook.com/jurgen.roth)

Wygląd szczątków zestrzelonego Boeinga 777, towarzyszące tej zbrodni rosyjska dezinformacja i niszczenie dowodów do złudzenia przypominają okoliczności katastrofy smoleńskiej. Ale jest jedna zasadnicza różnica: Ukraińcy, Holendrzy i Malezyjczycy nie wierzą w ani jedno słowo Putina, natomiast polski rząd w 2010 r. potraktował byłego oficera KGB jako partnera i przyjaciela – pisał w lipcu 2014 roku Grzegorz Wierzchołowski w „Gazecie Polskiej”.

W rozmowie z „GP” Jürgen Roth przyznał, że w związku z katastrofą smoleńską „mamy do czynienia zzaplanowaną akcją tuszowania prawdziwego przebiegu tragedii i jej przyczyn, z manipulowaniem przy czarnych skrzynkach, dokumentach, raportach”.

– Tak na dobrą sprawę jedyna różnica między Smoleńskiem a Donieckiem polega na tym, że teraz świat żąda powołania międzynarodowej, niezależnej komisji, która miałaby ustalić przebieg tej tragedii, a w 2010 r. w Polsce, wbrew głosom domagającym się takiego właśnie rozwiązania, rząd Donalda Tuska zadecydował inaczej. I wtedy, i obecnie mieliśmy i mamy do czynienia z zaplanowaną akcją tuszowania prawdziwego przebiegu tragedii i jej przyczyn, z manipulowaniem przy czarnych skrzynkach, dokumentach, raportach. Wszystkie te kwestie w przypadku Doniecka po prostu idealnie pokrywają z tym, jak Rosjanie zachowywali się po tragedii w Smoleńsku. To cały wachlarz analogii – powiedział w rozmowie z „Gazetą Polską” słynny niemiecki dziennikarz śledczy Jürgen Roth.

Wpis Rotha skomentował na Twitterze Cezary Gmyz.

niedziela, 22 marca 2015

Tyle kosztuje utrzymanie Komorowskiego. Kwota może przyprawić o zawrót głowy

Dodano: 22.03.2015 [19:27]
Tyle kosztuje utrzymanie Komorowskiego. Kwota może przyprawić o zawrót głowy - niezalezna.pl
foto: Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
Roczne utrzymanie Bronisława Komorowskiego i jego otoczenia pochłania ogromne pieniądze. Portal money.pl policzył, że prezydent Polski jest czwartym najdroższym w utrzymaniu europejskim przywódcą. Więcej wydają tylko Włosi i Francuzi, a także brytyjska rodzina królewska.

168 mln zł – tyle wynosi budżet Kancelarii Prezydenta na 2015 rok. Tym samym Komorowski jest czwartym najdroższym przywódcą w Europie. Co ciekawe, jak podaje money.pl, nie jest to rekordowa kwota, bo Bronisław Komorowski ze swoją świtą wcześniej wydawał więcej. Odkąd w 2010 roku został prezydentem, budżet jego kancelarii wzrósł przez dwa lata o 22 miliony złotych (ze 156 do 178 milionów). Na 2013 rok planowana była podwyżka o kolejne dwa miliony, ale ostatecznie taki projekt budżetu nie przeszedł. Prezydentowi udało się nawet zaoszczędzić – wydał „tylko” 170,5 miliona złotych – czytamy na money.pl.

Sam Komorowski zarabia miesięcznie na rękę 14 tysięcy złotych (rocznie 168 tysięcy). Najwięcej ze 168 milionów złotych – 128 milionów – pochłoną bieżące wydatki Kancelarii Prezydenta. Zaplecze Komorowskiego mieści się w gmachu niedaleko budynku Sejmu; kancelaria zatrudnia prawie 400 osób. W 2013 roku średnia pensja w biurze wynosiła 9,2 tys. złotych brutto.

Biorąc pod uwagę tegoroczną kwotę, Bronisław Komorowski znalazł się w ścisłej czołówce kosztów utrzymania swojej kancelarii.

Rekordzistą jest prezydent Włoch Sergio Mattarella, który kosztuje podatników w przeliczeniu 940 mln zł rocznie. Francois Hollande kosztuje Francuzów 410 mln zł. Brytyjska rodzina królewska wydaje na utrzymanie ponad 216 mln zł. Tuż za podium znalazł się Bronisław Komorowski.

Komorobus wygwizdany w Kaliszu. „Bronek, szogunie, nie chcemy żyć w komunie”. 

Dodano: 21.03.2015 [19:46]
Komorobus wygwizdany w Kaliszu. „Bronek, szogunie, nie chcemy żyć w komunie”. WIDEO, ZDJĘCIA - niezalezna.pl
foto: Nacjonalistka Kaliska
W sobotę Komorobus – bez Bronisława na pokładzie – zajechał do Kalisza. Tam „gorące powitanie” zgotowali mu przeciwnicy prezydentury Komorowskiego. Były gwizdy, skandowanie haseł i transparenty, na których można było m.in. przeczytać: „Chodź, szogunie” i „Miasta nie oszukasz, WSI nie wykorzystasz”.

Jeden z szesnastu Komorobusów odwiedził w sobotę Kalisz. Bronisława Komorowskiego w nim nie było – starającego się o reelekcję prezydenta reprezentowała grupa działaczy Platformy Obywatelskiej. Wśród nich znaleźli się m.in. kaliski poseł PO Mariusz Witczaki i pochodzący z tego miasta europarlamentarzysta PO Adam Szejfeld.


fot. Nacjonalistka Kaliska

– Proszę wszystkich kaliszan o głosowanie na Bronisława Komorowskiego, męża stanu, który jest jedynym kandydatem gwarantującym spokój i bezpieczeństwo – zachęcał Szejnfeld. – Głosuj na każdego, byle nie na Komorowskiego! – usłyszał w odpowiedzi.


fot. Nacjonalistka Kaliska

Komorobus powitała kilkudziesięcioosobowa grupa przeciwników Komorowskiego. Były gwizdy, skandowanie haseł oraz transparent. Na tych ostatnich można było przeczytać „Chodź, szogunie”, „Miasta nie oszukasz, WSI nie wykorzystasz”, czy „Bronek, szogunie, nie chcemy żyć w komunie”.


fot. Nacjonalistka Kaliska

– Naszym głównym celem jest pokazanie sprzeciwu wobec prezydenta Bronisława Komorowskiego, a nie promowanie konkretnego kandydata, bo każdy ma prawo do swoich politycznych preferencji. Dzisiaj jesteśmy skupieni na tym, żeby pokazać co nam się nie podoba w obecnej władzy – mówił portalowi calisia.pl jeden z uczestników protestu. – Protest jest pokojowy. Chcemy uświadamiać społeczeństwo, że prezydent nie jest dobrą opcją dla nas. Powinniśmy wybrać osobę, która przede wszystkim będzie znała się na polityce i dyplomacji, będzie potrafiła bronić interesu narodowego, zarówno w kwestiach Unii Europejskiej, gdzie polscy przewoźnicy są dyskryminowani. Setki tysięcy ludzi może stracić pracę, a Polska ma największy w Europie rynek transportowy. Jest to perła w koronie naszej gospodarki. Pan prezydent chyba nawet o tym nie wie, bo nic nie robi w tej kwestii. Nie wie jak się zachować, szczególnie po tym co się działo w Japonii – tłumaczył.