poniedziałek, 28 września 2015

Mocne słowa Dudy w ONZ: „Stwórzmy świat oparty na sile prawa, a nie na prawie siły” [PRZEMÓWIENIE]

1.6K19
Dodano: 28.09.2015 [18:24]
Mocne słowa Dudy w ONZ: „Stwórzmy świat oparty na sile prawa, a nie na prawie siły” [PRZEMÓWIENIE] - niezalezna.pl
foto: facebook.com/andrzejduda
W swoim wystąpieniu wygłoszonym w siedzibie ONZ prezydent Andrzej Duda zaapelował do przywódców o współdziałanie przy tworzeniu wizji świata opartego „na sile prawa, a nie na prawie siły”. Prezydent odniósł się również do bieżących wydarzeń na arenie międzynarodowej i przestrzegał przed lekceważeniem międzynarodowych traktatów i nagminnym deptaniem łamaniem człowieka. Wystąpienie Andrzeja Dudy wywołało sporo reakcji na arenie międzynarodowej. 

Okazuje się również, że prezydent Andrzej Duda miał już okazję porozmawiać z Barackiem Obamą podczas 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Kuluarowa rozmowa dotyczyła sytuacji na Ukrainie. „Miałem krótką możliwość rozmowy z panem prezydentem USA. Zatrzymaliśmy się na moment w kuluarach, kiedy prezydent Obama zakończył swoje przemówienie” - ujawnił prezydent Duda i oświadczył, że strona amerykańska ma zagwarantować możliwość dłuższego spotkania z prezydentem USA.
 

Pokój i prawo - dwa słowa-klucze, dzięki którym jesteśmy w stanie zrozumieć i docenić rolę Narodów Zjednoczonych w ostatnich 70 latach historii świata. Pokój i prawo - dwa słowa, bez których nie sposób wyobrazić sobie współistnienia narodów, grup etnicznych, wyznawców różnych religii... Pokój i prawo, pojęcia piękne, ważne, aczkolwiek nader kruche, o które musimy dbać, które musimy bez ustanku pielęgnować.
My, Polacy, wiemy doskonale, że pokój nie jest dany raz na zawsze [...] 1 września 1939 r. rozpoczęła się inwazja nazistowskich Niemiec na moją ojczyznę. 17 dni później, 17 września 1939 roku otrzymaliśmy kolejny cios z drugiej strony. Związek Radziecki napadł na Polskę i Polska zniknęła z mapy, ale Polacy są dumnym narodem i nie poddali się, bo ponad wszystko cenią sobie wolność i dlatego do końca walczyli po stronie wolnego świata [...] Jedną z pierwszych ofiar tamtej wojny było prawo międzynarodowe, kolejną - prawa człowieka
– mówił prezydent Andrzej Duda na początku swojego przemówienia.
Prezydent Duda odniósł się także to nauczania papieża Jana Pawła II.
 
Jak zauważył papież Jan Paweł II, pokój i prawo międzynarodowe są wewnętrznie ze sobą związane. Prawo sprzyja pokojowi. Niestety międzynarodowe traktaty są nadal łamane, solenne zobowiązania – lekceważone, a prawa człowieka nagminnie deptane [...] Powinniśmy o tym stale przypominać, bo nie dość przypominania, że prawo to podstawowa wartość i podstawowe narzędzie do budowania pokoju na świecie. Żadne deklaracje przywódców państw, żadne obietnice i zaklęcia nie zastąpią traktatów, konwencji i rezolucji. Żadne negocjacje za zamkniętymi drzwiami nie mogą także prowadzić do ich naruszenia, do ich złamania, do ich podeptania. Wszystkie państwa powinny korzystać z przysługujących im praw na równych zasadach.
Ponadto prezydent Andrzej Duda odwoływał się do solidarności międzynarodowej, w przypadku gdy w danym kraju naruszane są przepisy prawa.
 
Polska, tak boleśnie doświadczona w okresie II wojny światowej i przez ponad 40 letni okres opresji reżimu komunistycznego jest szczególnie wyczulona na używanie siły w stosunkach między państwami, na stosowanie agresji zbrojnej, na łamanie praw człowieka. Polska czuje się więc w obowiązku przypomnieć, ze takie metody są nie tylko niemoralne, nie tylko niezgodne z szeroko rozumianym humanizmem, ale przede wszystkim sprzeczne z prawem międzynarodowym. Dlatego chciałbym powtórzyć z całą mocą. W sytuacji, kiedy państwo jakieś państwo dokonuje agresji, prowadząc swoja politykę zagraniczną przy pomocy faktów dokonanych, czołgów, rakiet i bomb – społeczność międzynarodowa jest zobowiązana do odrzucenia faktów powstałych w wyniku takich działań.

Prezydent RP mówił także o prześladowaniach mniejszości religijnych, zwłaszcza chrześcijan. Mówi też o tragicznym losie jezydów. Wymieniał w swoim wystąpieniu też zbrodnie terrorystów z Państwa Islamskiego i ich ataki na starożytne zabytki:
 
Bojownicy tzw. Państwa Islamskiego niszczą miejsca kultu, niszczą muzea. Wobec tych bestialskich czynów społeczność międzynarodowa powinna podjąć bardziej zdecydowane kroki.

Jednocześnie prezydent Duda odniósł się do kwestii związanych z brakiem poszanowania wolności słowa.
 
Zwracam uwagę na tych, którzy za walkę o prawdę płacą śmiercią lub uwięzieniem: dysydentów, blogerów, dziennikarzy ujawniających zbrodnie i przestępstwa. Tym ludziom należy zapewnić ochronę na wszystkich polach, również prawną.
Andrzej Duda odwołał się również do słów śp. Lecha Kaczyńskiego i jego wystąpienia w siedzibie ONZ:
 
Prezydent RP prof. Lech Kaczyński, występując w tej sali w 2009 r., zwrócił uwagę że naruszenie integralności terytorialnej państw jest zawsze przyczyną konfliktów na skalę globalną. Dziś ja również, jako prezydent Rzeczypospolitej, chciałbym w imieniu Polski wyrazić mój sprzeciw wobec wizji świata zbudowanego na podstawie stref wpływów i agresji ze strony tych, którzy dla własnych korzyści i ambicji ignorują zapisy prawa międzynarodowego, niwecząc wspólny 70-letni wysiłek Narodów Zjednoczonych.  W naszej części Europy zbyt dobrze znamy koszty, jakie niesie ze sobą taka polityka. Zwłaszcza, jeżeli brakuje zdecydowanej i solidarnej reakcji innych państw w początkowym etapie agresji. Brak szacunku do prawa międzynarodowego może być zarzewiem wojny, gdy zaś wojna wybucha przestaje obowiązywać jakiekolwiek prawo. [...] To kolejne poważne wyzwanie dla świata i Narodów Zjednoczonych. Coraz częściej dochodzi do konfliktów, w których trudno zdefiniować działające strony. Konfliktów w których trudno odróżnić żołnierzy od cywilów.
 Kończąc swoje przemówienie, prezydent Polski wystąpił do zebranych na sali przywódców z apelem:
 
Stwórzmy świat oparty na sile prawa, a nie na prawie siły - mówił Andrzej Duda.
ZOBACZ CAŁE PRZEMÓWIENIE:

Skandal coraz większy - ludzie Komorowskiego (on też?!) wiedzieli, że obraz zniknął

2.8K91
Dodano: 28.09.2015 [14:20]
Skandal coraz większy - ludzie Komorowskiego (on też?!) wiedzieli, że obraz zniknął - niezalezna.pl
foto: Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska
Za czasów Bronisława Komorowskiego z Kancelarii Prezydenta znikła "Gęsiarka" Romana Kochanowskiego (a także kolejny obraz oraz figurka), którą - jak ujawniał portal niezalezna.pl - ktoś sprzedał za pośrednictwem domu aukcyjnego. Teraz okazuje się, że urzędnicy współpracujący z Komorowskim doskonale wiedzieli, że dzieł sztuki nie ma, ale ukryli ten fakt. Jacek Michałowski nie powiadomił policji bądź prokuratury, a jego dzisiejsze tłumaczenia są absurdalne. "Mieliśmy nadzieję, że się znajdą" - stwierdził były szef kancelarii.

"Gęsiarka" Romana Kochanowskiego - obraz, który znajdował się w Pałacu Prezydenckim - zniknął w okresie, w którym prezydentem był Bronisław Komorowski. Dokładnie ten sam obraz został 10 czerwca br. wystawiony na aukcji, z ceną wywoławczą 12 tys. złotych i już został sprzedany. Wcześniej dostęp do niego mieli asystenci szefa kancelarii Komorowskiego, Jacka Michałowskiego - napisaliśmy w minioną sobotę, dodając, że chodzi o obraz, którego powstanie datowane jest na 1881 r. (w tzw. "systemie ewidencji majątku Kancelarii Prezydenta RP" znajdował się z datą przychodu 1979 r.).

CZYTAJ WIĘCEJ "Gęsiarka". Obraz skradziony z Pałacu Prezydenckiego - już został sprzedany

Z kolei wczoraj podaliśmy, że dzieło sztuki, przekazane do domu aukcyjnego przez "prywatną osobę", znalazło klienta za 10 tys. zł, choć cena wywoławcza była wyższa.

CZYTAJ WIĘCEJ Wiemy, ile zapłacono na aukcji za obraz, który zniknął z Pałacu Prezydenckiego

Dzisiaj głos w sprawie skandalu wreszcie zabrał były szef kancelarii prezydenta Bronisława Komorowskiego. W rozmowie z reporterem RMF FM Jacek Michałowski podaje szokujące fakty. Wyszło na jaw, że on wiedział o "zaginięciu" cennego obrazu. Nikt z ludzi Komorowskiego jednak nie poinformował prokuratury ani policji.

"Mieliśmy nadzieję, że się znajdą. Wielokrotnie bywało tak, że obrazy odnajdywały się w magazynach czy innych miejscach. Mamy jeszcze nadzieję, że to się znajdzie" – tłumaczy Michałowski. Taka naiwność u tak ważnego urzędnika. Przerażające.

Co ważne, w marcu tego roku Kancelaria Prezydenta (czyli za czasów Komorowskiego) przeprowadzała inwentaryzację i już wówczas odkryto brak „Gęsiarki”.

- Strasznie jest mi z tego powodu nieprzyjemnie, bo to za naszych czasów zniknęło. Boję się, że zostały ukradzione i to jest smutny fakt – tłumaczy się Michałowski.

Ale na brak powiadomienia odpowiednich instytucji w przypadku podejrzenia o popełnieniu przestępstwa w kodeksie karnym jest odpowiedni paragraf.

niedziela, 27 września 2015

Kopacz usłyszała, że jest „kłamczuchą bez godności”. Wcześniej ją wygwizdano. WIDEO

79220
Dodano: 27.09.2015 [20:15]
Kopacz usłyszała, że jest „kłamczuchą bez godności”. Wcześniej ją wygwizdano. WIDEO - niezalezna.pl
foto: vod.gazetapolska.pl/print screen
Ewa Kopacz – w czasie swojego wystąpienia na warszawskich uroczystościach związanych z pochówkiem Żołnierzy Niezłomnych – został wygwizdana przez zgromadzonych ludzi. Premier usłyszała też, że jest „kłamczuchą”. To nie pierwszy raz, kiedy szefowa rządu została publicznie oskarżona o kłamstwa.

W niedzielę odbyły się państwowe uroczystości pogrzebowe ofiar terroru komunistycznego odnalezionych w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Uroczystość pochówku w Panteonie-Mauzoleum na „Łączce” 35 zidentyfikowanych Żołnierzy Wyklętych, poprzedziła msza święta na placu marszałka Józefa Piłsudskiego, którą koncelebrował biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.

W czasie uroczystości odczytano list prezydenta Andrzeja Dudy. Na placu Piłsudskiego oraz na Powązkach była też Ewa Kopacz. Jednak zgromadzeni ludzie nie przywitali jej ciepło. Kiedy wygłaszała swoje przemówienie, rozległy się gwizdy i buczenie. Po raz kolejny usłyszała też, że jest „kłamczuchą”.

Te ostatnie słowa padły, gdy premier już opuszczała „Łączkę”. „Kłamczucha. Nie masz godności ani szacunku” – zwróciła się do Kopacz jedna z kobiet. Wyraźnie zmieszana szefowa PO odpowiedziała tylko: „Zdrowia życzę, zdrowia”.

Zobacz wideo:


To nie pierwszy raz, kiedy Ewa Kopacz usłyszała o sobie, że jest kłamczuchą. Do podobnej sytuacji doszło pod koniec lipca tego roku we Wrocławiu.

Premier wzięła tam wtedy udział w spotkaniu ze środowiskami artystycznymi w teatrze Capitol. Zaraz po wyjściu z budynku czekała ją jednak niemiła niespodzianka – trudne pytania od mieszkańców i kolejna demonstracja. Powróciły też pytania o Smoleńsk.

„Gdzie jest Anna Walentynowicz kłamczucho?” – słychać było z tłumu. „Co tam robiłaś w Moskwie, kłamczucho. Okłamywałaś, że lekarze robią sekcję, kłamczucho, ty wstrętna kłamczucho!”. Po chwili skandowano: „kłamczucha, kłamczucha, kłamczucha”.

KOMENTARZE:
Kochana, Droga i Mądra moja Rodaczko bardzo Ci dziękuję,że wygarnęłaś prawdę tej wstrętnej, podłej i nikczemnej Kopacz.
Dziękuję tej ODWAŻNEJ kobiecie !!!!!!!!!!! POwiedziała to co myślą Mądrzy i Uczciwi POLACY !!!!!!!!!!!!! STOP...KŁAMACZOM... Wszyscy do URN 25.X.2015 !!!!!!!!!!!!!!!
Co kto sieje, to i zbierać będzie. Kto zasiał kłamstwo, i to straszliwe kłamstwo smoleńskie, kłamstwo w żywe oczy, ten na zawsze pozostanie kłamcą. Choćby był nie wiadomo kim. Dobrze, że ktoś miał odwagę krzyknąć prawdę. A po co ona tam poszła? Przecież to nie jej rejony. Pokazać nową twarz? Za czyje pieniądze zrobioną i za ile? za osiem emerytur inwalidzkich?

Wiemy, ile zapłacono na aukcji za obraz, który zniknął z Pałacu Prezydenckiego

79121
Dodano: 27.09.2015 [17:29]
Wiemy, ile zapłacono na aukcji za obraz, który zniknął z Pałacu Prezydenckiego - niezalezna.pl
foto: screen
„Gęsiarka” Romana Kochanowskiego – obraz, który znajdował się w Pałacu Prezydenckim i zniknął stamtąd w czasie prezydentury Bronisława Komorowskiego – został sprzedany na aukcji. Cena wywoławcza wynosiła 12 tys. zł, ale nabywca ostateczni zapłacił za niego mniej.

Obraz Kochanowskiego, którego powstanie datowane jest na 1881 r., w tzw. „systemie ewidencji majątku Kancelarii Prezydenta RP” znajdował się z datą przychodu 1979 r. Jak poinformowała nas kancelaria, „Gęsiarka” przed tym, jak trafiła do Pałacu Prezydenckiego, znajdowała się w zbiorach Urzędu Rady Ministrów i była elementem ekspozycji pałacu w Otwocku Wielkim.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Gęsiarka". Obraz skradziony z Pałacu Prezydenckiego – już został sprzedany

Trudno powiedzieć, jak dokładnie obraz z Pałacu Prezydenckiego trafił na aukcję, ale faktem jest, że to samo dzieło 10 czerwca trafiło na sprzedaż, z ceną wywoławczą 12 tys. zł jako „własność prywatna”. Skontaktowaliśmy się z dyrektorką domu aukcyjnego „Rempex”, Anną Bielawską, by ustalić, kto dał obraz Kochanowskiego do sprzedaży, jednak – powołując się na ochronę danych osobowych – nie podała nam nazwiska. Wiemy jedynie, że „Gęsiarkę” na aukcji nie wystawiła instytucja, a „osoba prywatna”.

Nie było również wiadomo, za ile obraz sprzedano, informacja ta jednak znalazła się na stronie „Rempexu”. Z zestawienia wynika, że za „Gęsiarkę” zapłacono 10 tys. zł, czyli o 2 tys. mniej, niż wynosiła cena wywoławcza. Nabywca zaproponował taką sumę, gdy nie znaleźli się chętni na zakup obrazu. Ostatecznie wystawiający "Gęsiarkę" na sprzedaż przystał na ofertę.


fot. rempex.com.pl/print screen


fot. rempex.com.pl/print screen

CZYTAJ WIĘCEJ: Po publikacji niezalezna.pl: Kancelaria Prezydenta złoży zawiadomienie do prokuratury ws. "Gęsiarki"

Jak w sobotę podał portal niezalezna.pl, Kancelaria Prezydenta chce, aby śledczy zbadali sprawę obrazu. Jest to wynik naszej publikacji, w której ujawniliśmy szczegóły sprzedaży obrazu, który zaginął za kadencji Bronisława Komorowskiego. Jak poinformowała nas dyrektor biura prasowego odpowiednie zawiadomienie KPRP zostanie złożone w poniedziałek.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Obchodziliśmy dzisiaj kolejną miesięcznicę tragedii smoleńskiej

„W oczach głupich wydawało się, że oni pomarli i zostaną wymazani z ludzkiej pamięci, a oni żyją”
 

W czasie Mszy św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej ks. prałat Henryk Małecki zwrócił uwagę, że wielu osobom wydawało się, iż uda się wymazać z pamięci wszystkich tych, którzy zginęli 10 kwietnia 2010 roku. Jednocześnie kapłan wezwał zebranych do stania na straży tej pamięci.

Gromadzimy się dzisiaj na świętej liturgii aby dziękować Bogu za ofiarę tych, którzy zginęli w tej katastrofie smoleńskiej, aby przekazywać pamięć. Jesteście stróżami tej pamięci. To jest ważne, żebyście mieli głęboką wiarę w to, że to kultywowanie tej pamięci zaowocuje ujawnieniem prawdy, że wcześniej czy później ta prawda, tak jak o Katyniu również stanie się udziałem nie tylko naszego narodu – mówił w homilii ks. prałat Henryk Małecki.
W dalszej części homilii kapłan zwrócił uwagę, na próby podejmowane w celu wymazania ofiar katastrofy smoleńskiej ze zbiorowej pamięci.

To w oczach głupich wydało się, że oni pomarli, że zostaną wymazani z ludzkiej pamięci. Takie były dążenia, takie czyniono wysiłki. A oni żyją. Oni doznawszy kani, doznawszy cierpienia, są pełni nieśmiertelności, Oni żyją. I ta ofiara ich życia nie pójdzie na marne, bo w wymiarze nadprzyrodzonym ta ofiara będzie owocowała tak, jak owocuje ofiara powstańców warszawskich. Przecież oni, kiedy poszli na barykady zdawali sobie sprawę z tego, że zostali zdradzeni przez sojuszników. Był to wielki, dramatyczny i zarazem heroiczny krzyk wobec Boga i całego świata: „My chcemy być wolni! My nie damy się zniewolić!”.·Dzięki tej krwi, tej wielkiej ofierze, my odzyskujemy swoją godność i niepodległość... Bo ją trzeba ciągle odzyskiwać – tłumaczył ks. Małecki.

Kapłan podkreślił znaczenie Bitwy Warszawskiej oraz „Solidarności”, a następnie odniósł się także do najnowszych wydarzeń w kraju.

W tym ciągu historycznym również znajduje się ta ofiara. Ona też już owocuje. To co się dokonało w dzień Święta Przemienienia Pańskiego jest początkiem myślę przemian, które będą się działy w naszej ojczyźnie, bo widzimy wielkie przebudzenie. Widzimy ogromną tęsknotę za tym żeby nasza ojczyzna była na miarę swojego powołania, jakie dał nam Bóg. Wiele narodów w Europie dewastowanych jest przez współczesnych Hunów, ale i my tego doświadczamy. Musimy ostro widzieć ten proces, który zniszczył rodziny, gospodarkę, poczucie dumy. To współcześni Hunowie, którzy stanowią prawa gwałcące zdrowy rozsądek i prawa natury. I my dzisiaj jesteśmy w sytuacj, w której trzeba nam tak, jak wtedy w 1920 roku w sierpniu wobec innych zaświadczyć, że są wartości niezbywalne, że jest wielkim naszym dziedzictwem i zadaniem - tego wymaga wierność poprzednim pokoleniom - pielęgnować kulturę chrześcijańską. Pielęgnować wiarę, wierność Bogu i jego Matce. Tylko wtedy jesteśmy wielcy, tylko wtedy potrafimy przezwyciężyć nawałę zła, jeśli dochowujemy tej wierności – mówił ks. Małecki.



niedziela, 9 sierpnia 2015

Prezydent Duda w Suchej Beskidzkiej

Prezydent Andrzej Duda – tak jak obiecywał – kontynuuje podróż po Polsce. W sobotę, dwa dni po zaprzysiężeniu, odwiedził Dąbrowę Tarnowską i Janów Lubelski, z kolei w niedzielę przyjechał do Suchej Beskidzkiej. „Nie dotarłem tu w trakcie kampanii, ale teraz macie prezydenta” – mówi w czasie spotkania z mieszkańcami Duda.

Licznie przybyli mieszkańcy miejscowości odśpiewali Andrzejowi Dudzie „Sto lat” na powitanie. Portal 300polityka.pl relacjonował, że początku spotkania prezydent przyznał, że nie przyjechał do Suchej Beskidzkiej w trakcie kampanii.
 
Myślałem, że będziecie na mnie źli, bo jak trwała kampania, to nie dotarłem do Suchej. Wychodzę z założenia, że lepiej późno, niż wcale. Za to macie teraz prezydenta. Traktuje to jako ogromny wyraz zaufania, by zrealizować wszystko, co mówiłem
– zaznaczał Andrzej Duda.
 
Chciałbym, żeby w czasach mojej kadencji rozpoczęły się procesy naprawy wielu dziedzin naszego życia – służby zdrowia, ubezpieczeń społecznych. (...) Dla mnie rzeczą najważniejszą i wielką ambicją jest, by podniósł się codzienny poziom życia Polaków, to droga do zatrzymania w Polsce młodych ludzi. Jeśli zbliżymy się tym poziomem do Europy Zachodniej, to nie będzie potrzeby wyjeżdżać. Swoje ambicje zawodowe, ambicje w sensie poziomu życia, będzie można zrealizować w naszym kraju i to jest dzisiaj niezwykle potrzebne. Nie wspomnę o tym, że wiele osób jest w trudnej sytuacji i to dla nich w pierwszej kolejności jest niezwykle istotne, by ten poziom życia zaczął się podnosić. To są moje zobowiązania wyborcze i zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby ich dopełnić. Po pięciu latach znowu mnie państwo podsumujecie, moją pracę, i ocenicie, czy spełniłem pokładane we mnie nadzieje, ale w sensie społecznym mam ogromne pragnienie, by udało nam się to wspólnie zrealizować – tę wielką wizję odtworzenia w Polsce wspólnoty, której nam dzisiaj brakuje, społecznej, żebyśmy zaczęli ze sobą rozmawiać i żeby ze słów emanował szacunek – to absolutna podstawa, życzliwości to już coś więcej. Do odtwarzania wspólnoty ten zwykły szacunek wystarczy. Będę czynił, co tylko w mojej mocy, żeby to zaczęło się od polityki. To politycy muszą odbudować szacunek do siebie i szacunek obywateli do polityki w ogóle
– kontynuował.

W czasie wiecu prezydent mówił również o Narodowej Radzie Rozwoju.
 
Chciałbym, aby zostały opracowane strategie, według których będziemy mogli postępować. Liczę, że w Narodowej Radzie Rozwoju zgromadzę najlepszych ekspertów, wizjonerów, którzy opracują strategię rozwoju Polski na przyszłość, na najbliższe dziesięć lat w dziedzinach, które wymagają naprawy. Dziękuję za to spotkanie
– podkreślał.
 
Dziękuję za dudy, za muzykę, za waszego posła, Krzysztofa Szczerskiego, którego niestety wam zabieram. Mam nadzieję, że przyjdzie ktoś, kto mu dorówna, jeśli chodzi o pracę
– dodawał w czasie spotkania z mieszkańcami.

Po spotkaniu Andrzej Duda odpowiadał na pytania dziennikarzy. Pytano m.in. o współpracę z rządem i Radę Gabinetową. Prezydent zaznaczył, że „ma program i chce go realizować”.
 
Mam nadzieję, że znajdę przychylność (dla programu – przyp. red.). Zdecydowanego oporu nie widzę. Więcej wokół tego jest robionego szumu, niż jest w rzeczywistości. Uważam, że słowa ministra Siemoniaka były przychylne, spotkałem się z ministrem Schetyną, to było rzeczowe spotkanie. Jestem otwarty na rozmowę, będę chciał negocjować. Czas pokaże
– tłumaczył Duda, a zapytany o Radę Gabinetową odpowiedział: „Zobaczymy, z panią premier na pewno będę chciał się spotkać”.

Zapytany z kolei przez dziennikarza portalu 300polityka.pl o niedzielną wypowiedź Ewy Kopacz o tym, że prezydent wycofuje się ze swoich obietnic, wyjaśnił:
 
Dziwię się trochę, że premier tak mówi. Nie wycofuję się ze swoich obietnic, tylko proszę, aby słuchać mnie z takim przychylnym podejściem, a nie wycinać z kontekstu poszczególne słowa i podawać, że oznacza to wycofanie się z moich obietnic. Otóż nie. Mam świadomość roli i możliwości prezydenta.

Są rzeczy, które mogę zrobić sam, ale są takie obszary, w których samemu jest bardzo trudno przygotować projekt bez konsultacji z rządem, bo to tak olbrzymie dziedziny w funkcjonowaniu państwa, że to rząd ma więcej instrumentów. Mam tego pełną świadomość, że w pewnym sytuacja będę inicjatorem procesów, także na zasadzie wzywania. Jeśli ktoś chce to rozumieć, że się wycofuję, to się z tym nie zgadzam
– podkreślił prezydent.

Zaprzysiężenie Andrzeja Dudy na Prezydenta RP

Andrzej Duda w czwartek, 6 sierpnia o godz. 10 złożył ślubowanie przed Zgromadzeniem Narodowym i został 6. Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej. Nowa głowa państwa wygłosiła orędzie z sejmowej mównicy. Następnie Andrzej Duda udał się do Archikatedry św. Jana Chrzciciela, gdzie odprawiono uroczystą mszę świętą. Prezydent elekt był również w Zamku Królewskim - przekazano mu insygnia władzy i wręczono Order Orła Białego oraz Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski. Prezydent wygłosił przemówienie przed Pałacem Prezydenckim, a następnie udał się na warszawski Plac Piłsudskiego, gdzie złożył kwiaty przy Grobie Nieznanego Żołnierza i przejął zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi RP.