wtorek, 4 kwietnia 2017

Znikające pieniądze w KOD. Partie płaciły za wejście na scenę?

Ryszard Petru, Mateusz Kijowski i Grzegorz Schetyna
Ryszard Petru, Mateusz Kijowski i Grzegorz Schetyna / Źródło:  PAP  /  Radek Pietruszka 
Dodano  35 1  47 2070
Część pieniędzy, które zebrano podczas publicznych kwest, wciąż nie trafiło na konto KOD. Brakuje też większości protokołów ze zbiórek. W dodatku znacząco zawyżano wysokość faktur, a partie polityczne płaciły spore kwoty za wejście na scenę podczas wieców i manifestacji – to kolejne nieprawidłowości w KOD, jakie ujawnia dziś Onet.pl.
Według informacji portalu, do kryzysu w KOD nie doprowadził wybuch afery z fakturami, ale nieprawidłowości dotyczące rozliczania zbiórek i kwest publicznych. Onet informuje, że wyłącznie na samym Mazowszu od listopada 2016 roku do stycznia 2017 roku przeprowadzono 21 zbiórek, na łączna kwotę blisko 230 tysięcy złotych. Jak dodaje, do sejfu, w którym były protokoły miał klucze wyłącznie najbliższy współpracownik lidera KOD Piotr Wieczorek. „Z informacji Onetu wynika, że z sejfu KOD, znajdującego się w jednym z mieszkań w centrum Warszawy, zginęło aż 19 protokołów z kwest publicznych, a na koncie brakuje obecnie ponad 9500 zł” – czytamy. 
 Wiadomo też, że o całej sprawie wiedział zarząd KOD, który teraz chce złożyć do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. „Większość została wpłacona na konta KOD, choć niezgodnie z procedurami. Powinny trafić na konto maksymalnie do trzech dni, tymczasem trafiały np. po czternastu, już po naszych apelach i upomnieniach. Czy obawialiśmy się, że pieniądze zebrane od ludzi nie zostaną wpłacone? Mieliśmy obawy; można się było zastanawiać, co do cholery dzieje się z tą kasą” – opisuje jeden z czołowych działaczy organizacji.

Zawyżone faktury

Drugą sprawą, która ujawnia Onet jest kwestia zawyżonych faktur wystawionych przez firmę AW EVENTS Antoni Węglarski z Piotrkowa Trybunalskiego za wynajem i obsługę techniczną sprzętu 11 listopada 2016 roku. „Do tej pory nie możemy się dowiedzieć, pomimo prób, co właściwie dała nam ta firma. Nie wiemy, za co płaciliśmy. Pytamy o szczegółową specyfikację, ale firma odpowiada nam, że sama już nie pamięta. Po drugie dokonaliśmy branżowego rozeznania. Z naszych informacji wynika, że zapłaciliśmy o 25-30 proc. za dużo w stosunku do cen rynkowych” – opisuje rozmówca portalu.

Partie płaciły KOD za możliwość wejścia na scenę?

Portal odsłania także inne kulisy manifestacji KOD, które mogą rzucić niekorzystne światło na polityków opozycji. Okazuje się, że partie polityczne mogły wpłacać po kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy, aby ich liderzy mogli przemawiać ze sceny. Onet informuje, że firma AW EVENTS za wynajem sprzętu i obsługę techniczną wystawiła fakturę Platformie Obywatelskiej na kwotę 30 tysięcy złotych, a Sojuszowi Lewicy Demokratycznej w wysokości 15 tysięcy złotych. Partie jednak zaprzeczają, aby była to opłata za możliwość wejścia na scenę. „Nieoficjalnie Piotr Wieczorek przyznawał w rozmowach, że aby politycy mogli wejść na scenę, muszą zapłacić kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych w zależności od wielkości imprezy. Myśleliśmy na początku, że to żart, ale gdy zobaczyliśmy te faktury zrozumieliśmy, że tak właśnie mogło być” – opisuje prominentny działacz KOD.
/ Źródło:  Onet.pl

Brawo Trump! ONZ bez kasy na aborcję


Departament Stanu USA poinformował w poniedziałek o zakończeniu finansowania przez Stany Zjednoczone Funduszu Ludnościowego ONZ (UNFPA), ponieważ Fundusz ten wspiera "przymusową aborcję lub sterylizację".

W liście skierowanym do przewodniczącego komisji spraw zagranicznych Senatu Boba Corkera Departament Stanu podkreślił, że Fundusz Ludnościowy "wspiera, lub uczestniczy w zarzadzaniu programem przymusowej aborcji, lub sterylizacji bez zgody osób zainteresowanych".

Reuter podkreśla, że to cięcie jest pierwszym z zapowiadanych przez prezydenta Trumpa ograniczeń finansowania ONZ przez USA. Skłania to do postawienia pytania, jak głębokie będą cięcia funduszy dla innych agend ONZ.

Stany Zjednoczone są największym płatnikiem do budżetu ONZ.

Trump już w styczniu br. zapowiedział powrót do tzw. polityki z Mexico City, zgodnie z którą Waszyngton nie finansuje organizacji międzynarodowych, które dokonują aborcji lub tylko dostarczają informacji o zabijaniu dzieci nienarodzonych.

Podpisane wówczas przez prezydenta rozporządzenie wstrzymuje finansowanie na sumę co najmniej ponad 500 mln dol. Rozporządzenie nie precyzuje jednak kryteriów, jakie dana organizacja musiałaby spełnić aby uchronić się przed utratą amerykańskich funduszy.

W oświadczeniu opublikowanym na swoje stronie internetowej Fundusz wyraził ubolewanie z powodu decyzji, która - jak stwierdzono - oparta jest na "błędnym twierdzeniu", że UNFPA wspiera aborcję i sterylizację w Chinach.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Alarm w Wielkiej Brytanii. Służby ostrzegają przed atakami terrorystycznymi


Dodano: 02.04.2017 [19:49]
Alarm w Wielkiej Brytanii. Służby ostrzegają przed atakami terrorystycznymi - niezalezna.pl
foto: cgpgrey.com/creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en
Brytyjskie władze poleciły służbom na lotniskach oraz w elektrowniach jądrowych wzmocnienie bezpieczeństwa przed atakami terrorystycznymi w obliczu rosnących zagrożeń dla elektronicznych systemów bezpieczeństwa. Informację taką podał  „The Telegraph”.

Brytyjskie służby bezpieczeństwa wydały w ciągu ostatniej doby kilka ostrzeżeń, mówiących o tym, że terroryści mogli opracować sposoby omijania kontroli bezpieczeństwa na terenie takich obiektów jak lotniska czy elektrownie jądrowe – informuje brytyjska gazeta.

Amerykańskie agencje wywiadowcze uważają, że Państwo Islamskie i inne organizacje terrorystyczne opracowały nowe sposoby umieszczania ładunków wybuchowych w urządzeniach elektronicznych takich jak laptopy i telefony komórkowe; dzięki temu bomby są niewykrywalne podczas kontroli na lotniskach.

21 marca w ślad za Stanami Zjednoczonymi brytyjski rząd wprowadził zakaz wnoszenia większych urządzeń elektronicznych na pokład samolotów lecących do Wielkiej Brytanii z Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Libanu, Jordanii, Tunezji i Turcji. Zgodnie z nowymi przepisami wszystkie urządzenia elektroniczne o rozmiarach większych niż 16 na 9,3 na 1,5 cm – czyli np. większe smartfony, laptopy albo tablety – będą musiały być umieszczone w bagażu rejestrowanym.

Wcześniej podobne przepisy wprowadził amerykański resort bezpieczeństwa narodowego, który zabronił wnoszenia na pokład samolotów lecących z 10 lotnisk położonych w ośmiu w większości muzułmańskich krajach m.in. laptopów, tabletów, kamer i większych urządzeń elektronicznych – poza tradycyjnymi telefonami komórkowymi i smartfonami. Lista państw objętych ograniczeniami nieznacznie się różni: brytyjski zakaz obejmuje Jordanię i Liban, ale nie obejmuje lotów z Kataru, Kuwejtu, Maroka i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Obecnie istnieją obawy, że terroryści wykorzystają technikę, aby ominąć urządzenia skanujące na europejskich i amerykańskich lotniskach – podaje „Telegraph”.

Były również obawy, że hakerzy próbują ominąć środki bezpieczeństwa w elektrowniach jądrowych. Przedstawiciele rządu ostrzegli, że terroryści, zagraniczni szpiedzy i hakerzy liczą na wykorzystanie „słabych punktów” w internetowych zabezpieczeniach przemysłu jądrowego 
– czytamy.

Jesse Norman z resortu ds. energetyki powiedział „Telegraphowi”, że elektrownie jądrowe muszą się upewnić, iż „pozostają odporne na ewoluujące zagrożenia cyberatakami”. – Rząd jest w pełni zaangażowany w obronę Wielkiej Brytanii przed cyberatakami; przeznaczył 1,9 mld funtów (2,2 mld euro) na poprawę bezpieczeństwa cybernetycznego kraju – poinformował.

Ostrzeżenie przed atakami terrorystycznymi w Wielkiej Brytanii utrzymuje się czwartym poziomie w pięciostopniowej skali.

Poseł Gajewska zamieściła zdjęcie. I ośmieszyła akcję młodzieżówki PO


Dodano: 02.04.2017 [18:14]
Poseł Gajewska zamieściła zdjęcie. I ośmieszyła akcję młodzieżówki PO - niezalezna.pl
foto: twitter.com/@gajewska_kinga
Młodzi Demokraci, czyli młodzieżówka Platformy Obywatelskiej, zorganizowała w niedzielę przed Pałacem Prezydenckim „czytanie Konstytucji RP” dla prezydenta Andrzeja Dudy. „Są z nami obywatele z całej Polski” – ucieszyła się na Twitterze poseł PO Kinga Gajewska-Płochocka. Sądząc po zdjęciach, które zamieściła parlamentarzystka, „cała Polska” to góra… kilkanaście osób plus garstka gapiów.

„Już w tę niedzielę odbędą się 20. urodziny Konstytucji RP! Zbierzmy się o 12:00 pod Pałacem Prezydenckim i przeczytajmy Konstytucję RP Andrzejowi Dudzie. Każdy będzie mógł ustawić się w kolejce i przeczytać fragment naszej ustawy zasadniczej. Od półtora roku mamy do czynienia z łamaniem Konstytucji RP przez władzę. Przypomnijmy Prezydentowi, że trzeba jej przestrzegać” – zapowiadali wydarzenie organizatorzy.

Według statystyk na Facebooku, zainteresowanych imprezą było około 370 osób. Jednak coś ewidentnie poszło nie tak. Na opublikowanych przez Gajewską zdjęciach i wideo można doliczyć się w porywach kilkunastu osób.



Zakończenie uroczystości czytania Konstytucji RP w jej 20. urodziny zakończył @MrKolomycki skeczem Dudka o rozumie😎😅 


To, jakie „tłumy” wzięły udział w akcji przed Pałacem Prezydenckim, pokazują również zdjęcia zamieszczone przez innych internautów.

Artysta znienacka rozpiął koszulę na bankiecie w "Wyborczej". A na koszulce „G… prawda"

Dodano: 02.04.2017 [14:45]
Artysta znienacka rozpiął koszulę na bankiecie w "Wyborczej". A na koszulce „G… prawda" - niezalezna.pl
foto: arch.
Jeden z najwybitniejszych polskich plakacistów Wojciech Korkuć niedawno nagrodzony został na Międzynarodowym Triennale Plakatu w Japonii. Wcześnie były nagrody w USA i na Tajwanie. Ale w Polsce artysta trafił na czarne listy za plakaty kpiące z poprawności politycznej, ekspansji Niemiec czy zakłamywania polskiej historii. Dziś o 21.30. Korkuć będzie gościem Piotra Lisiewicza w „Wywiadzie z chuliganem” w Telewizji Republika.

W programie „Wywiad z chuliganem” pokazany zostanie po raz pierwszy film z niecodziennego wydarzenia, do jakiego doszło w czasie wernisażu w siedzibie Agory.

To miał być zwyczajny, spokojny wernisaż w redakcji Gazety Wyborczej. Pokazywane były prace prof. Mieczysława Wasilewskiego, który na warszawskiej ASP był nauczycielem Wojciecha Korkucia. Korkuć na wernisaż zaproszony został jako administrator firmy City Poster, który wspierał wystawę swojego profesora.

Tak się złożyło, że kilka dni wcześniej ta sama Gazeta Wyborcza zaatakowała Korkucia za plakat o imigrantach. Ten przybył na wernisaż, a gdy prof. Wasilewski podziękował jego firmie za wsparcie, odpowiedział: „Firma City Poster wspiera artystów, ale piętnuje hipokrytów!”. I rozpiął koszulę, pokazując napis „G… prawda” na koszulce.

Ów performance plakacisty światowej sławy nie wzbudził entuzjazmu organizatorów wystawy. Podobnie jest z plakatami, których pojawianie się na nośnikach City Poster w Warszawie doprowadza salony do białej gorączki.



Za rządów PO i PSL krakowska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie plakatu Achtung Russia, przedstawiającego Władimira Putina, na którym w słowie „Russia” pojawiły się litery „SS”. Artystę podejrzewano o… propagowanie nazizmu.



Co najbardziej kuriozalne, na przesłuchanie wezwano pomyłkowo… brata artysty, dr Macieja Korkucia z krakowskiego IPN, autora książki „Józef Kuraś >>Ogień<<. Podhalańska wojna 1939–1945”.



- Ja mieszkam w Warszawie, a brat w Krakowie, więc wezwano tego, kto był pod ręką – ironizuje Wojciech Korkuć, którego wyraźny podpis znajdował się na plakacie.



Z kolei w czasie Euro 2012 sztab kryzysowy domagał się usunięcia plakatów Korkucia przypominających o niemieckiej odpowiedzialności za Holocaust, jako zagrażających bezpieczeństwu imprezy.