niedziela, 16 września 2012

Takich kaznodziei jak bp Dydycz nam potrzeba-święte słowa wypowiedział!

Bp Dydycz: „Sejm powinien być rozwiązany”

Bp Dydycz: „Sejm powinien być rozwiązany” - niezalezna.pl(foto. drohiczyn.opoka.org.pl )
„Kochani, tak zwani solidarnościowcy z ekip rządzących, jak to jest z waszą pamięcią, jak to jest z wiernością słowu?" – pytał biskup drohiczyński Antoni Dydycz w homilii uroczystej mszy na Jasnej Górze przy okazji pielgrzymki Ludzi Pracy.

Biskup Dydycz mówił o trudnej sytuacji ludzi pracujących, o wartości pracy oraz problemach wynikających z jej braku, a także o potrzebie godziwej zapłaty, która powoduje, że ludzie decydują się na emigrację zarobkową.
- Dzisiaj wielu przyznaje się do solidarnościowego rodowodu. Ale jak to rozumieć, skoro przed laty zabiegali o wolne soboty, o przejście na emeryturę w wieku lat 50. dla kobiet, 55. dla mężczyzn. A czego domagają się obecnie? I do tego nie oferując żadnej pracy - mówił w homilii.

Odnosząc się do 21. postulatów sierpniowych bp Dydycz powiedział: "Naliczylibyśmy czternaście postulatów, które nie są zachowywane obecnie. A więc kochani tzw. solidarnościowcy z ekip rządzących, jak to jest z waszą pamięcią, jak to jest z wiernością słowu?". Przykładem takiego postulatu ma być - m.in. w odniesieniu do TV Trwam - 3. postulat, dotyczący udostępnienia środków masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań.

Pod koniec homilii bp Dydycz mówił o niejasnych przepisach i problemach w egzekucji prawa.
- Sejm powinien w tej materii kontrolować rząd, jedynie Sejm może rząd kontrolować, a jest całkiem odwrotnie, Sejm zupełnie nie wypełnia swojej podstawowej misji (...) opozycja jest totalnie torpedowana – podkreślał. - Bo wychodzi na to, że to nie Sejm kontroluje rząd, ale rząd steruje wbrew konstytucji Sejmem – mówił i dodał: "Sejm jawnie nie wypełnia swoich podstawowych misji, (...) powinien być rozwiązany".

Na Jasnej Górze zgromadziło się w niedzielę kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów z licznymi transparentami i sztandarami związkowymi. Jak co roku w modlitewnym spotkaniu uczestniczyła matka ks. Popiełuszki, Marianna. Tradycję dorocznych pielgrzymek Ludzi Pracy na Jasną Górę zapoczątkował błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko, który po stanie wojennym przybył do częstochowskiego sanktuarium z grupą wiernych z Warszawy, by modlić się za ojczyznę. W kolejnych latach pielgrzymka nabrała ogólnopolskiego charakteru.(Niezależna pl.)

KOMENTARZ

Całkowicie zgadzamy się z wypowiedzią Szanownego Biskupa,że należy rozwiązać Sejm,dodajemy ,że również Senat.
"... Eucharystii przewodniczył kard. Henryk Gulbinowicz, a homilię wygłosił bp drohiczyński Antoni Dydycz.,który powiedział:- Najwyższe władze Rzeczypospolitej są chore . - Sejm powinien być rozwiązany, bo nie wypełnia swojej podstawowej misji: nie kontroluje rządu. To rząd steruje wbrew konstytucji Sejmem, a nawet może nie rząd, tylko partia. Opozycja jest torpedowana. Większość rządowa kontroluje każda inicjatywę, w ten sposób powraca liberum veto, groźniejsze niż kiedyś. To hańba i wstyd dla rządzących. Kiedy siedzicie w sejmowych ławach, stać was tylko na cyniczne uśmiechy i gromy rzucane na posłów usiłujących pełnić swoją rolę i was kontrolować. Traktujecie ich jak chłystków, z obrzydliwą wyższością. Nie da się niczego poprawić, jeśli nie będziemy mieć ludzi sumienia...."
Jakże   prawdziwe- do bólu, Święte Słowa

Homilia wygłoszona przez bp Dydycza, wyrażała odczucia polskich patriotów..
Nam, wiernym Bogu i Ojczyżnie, pozostaje podziękować i ucałować ręce Wielebnemu Biskupowi za tą piękną Homilię, w której wyrażona została troska o Polskę i Polaków.
Kolejny raz bp.Dydycz udowodnił, że jest prawdziwym pasterzem i autorytetem,oby więcej takich duchownych.Dziękujemy za odważne głoszenie prawdy!

sobota, 15 września 2012

Pogrzeb prof.Józefa Szaniawskiegi-następnego,Wielkiego Polaka


Odszedł od nas kolejny Wielki Człowiek,Patriota,z krwi i z kości POLAK,który tak bardzo potrzebny jest właśnie teraz,kiedy nasza Ojczyzna jak powiedział w dniu dzisiejszym prof.Wiesław Wysocki takich ludzi,chorych nieuleczalnie na Polskę,jakim był ś.p.prof. Szaniawski potrzebuje.

 Na to ostatnie spotkanie, do warszawskiej archikatedry pod wezwaniem męczeństwa św. Jana Chrzciciela przyszły tłumy ludzi kochających profesora za jego odwagę, umiłowanie prawdy, ze jego prawą i godną naśladowania postawę.

  W ceremonii z oprawą wojskową wzięli udział członkowie rodziny znajomi, a także osoby, które nie spotkały go osobiście, ale ceniły jego pracę, postawę w życiu i heroiczną walkę o niepodległość i prawdę historyczną 
We mszy pogrzebowej, która odbyła się z ceremoniałem wojskowym, oprócz rodziny zmarłego, uczestniczyli przedstawiciele władz państwowych, w tym gen. Stanisław Koziej, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, parlamentarzyści ugrupowań prawicowych, przedstawiciele środowisk patriotycznych i niepodległościowych, z którymi był związany prof. Szaniawski, ostatni więzień PRL. Wśród celebransów był o. Tadeusz Rydzyk, założyciel i dyrektor Radia Maryja.

W kazaniu, bp Jarecki, sąsiad Zmarłego z warszawskiej Starówki, nawiązując do tragicznej, niespodziewanej śmierci Profesora, podkreślił, że w naszym doczesnym życiu musimy być ustawicznie gotowi na spotkanie z Panem. Zastrzegając, że tylko Bóg jest w stanie obiektywnie ocenić człowieka, kaznodzieja starał się wydobyć najbardziej charakterystyczne rysy z osobowości prof. Szaniawskiego. Podkreślił, że był on człowiekiem, który szedł własną drogą, przeciw trendom współczesnego świata. Bp Jarecki był także pod wrażeniem silnej osobowości Zmarłego, który wręcz "tęsknił za drugim człowiekiem", nie zamykał się w sobie, wbrew dzisiejszym tendencjom prywatyzacji życia.
Kaznodzieja podkreślił także wielki patriotyzm Józefa Szaniawskiego, którego dawał świadectwo z każdej rozmowie z biskupem, wyrażając pragnienie, aby nasza Ojczyzna była jak najszlachetniejsza. "Za to dziękujemy, że dał nam przykład" - podkreślił bp Jarecki.
Zaznaczył również, że prof. Szaniawski nie zadowalał się tym, co prozaiczne , żył w świecie wartości i poszukiwał prawdy - także o naszej ojczyźnie, jej przyjaciołach i wrogach.

Pod koniec uroczystości, kiedy jako pierwszy usiłował przemówić Jan Lityński, doradca prezydenta RP, część obecnych uniemożliwiła mu to oklaskami i okrzykami: "hańba, hańba". Nie pomogła interwencja proboszcza katedry, ks. Bogdana Bartołda, który zwrócił protestującym uwagę, że znajdują się w świątyni i apelował o szacunek dla wszystkich osób.
Kiedy Jan Lityński spróbował przemówić po raz wtóry, rozległy się ponownie oklaski. "Tak niektórzy z państwa rozumieją słowa o pojednaniu i przebaczeniu" - usiłował przekrzyczeć tłum Jan Lityński. Wreszcie, wśród niemilknących oklasków, zdołał odczytać decyzję prezydenta Bronisława Komorowskiego o przyznaniu pośmiertnie prof. Szaniawskiemu Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski.

W odczytanym liście rektora UKSW ks. prof. Stanisława Dziekońskiego znalazły się słowa: "Szczyciliśmy się i byliśmy dumni z tego, że mieliśmy w swym gronie tej miary Człowieka co śp. Zmarły. Był On wysoko ceniony przez władze uniwersytetu i wielce lubiany przez młodzież uniwersytecką".

Owacyjnie powitany o. Tadeusz Rydzyk w bardzo osobistej mowie wspominał, że w jego rozmowach z prof. Szaniawskim przewijało się słowa "wiktoria" - zwycięstwo. "Panie Profesorze, dziękuję za pokazywanie wiktorii, pięknych polskich wiktorii wypływających z krzyża i z orła" - mówił dyrektora Radia Maryja. Podkreślił, że jest to nam zadane i stanowi drogę do świętości: mamy ciągle zwyciężać.
O. Rydzyk powiedział również, że dzięki prof. Szaniawskiemu Radio Maryja i Telewizja TRWAM, uznane jako media dla starych, stukniętych i nawiedzonych, "stały się wielkim uniwersytetem". Mówca apelował, aby w Polsce skończyło się judzenie Polaka przeciwko Polakowi, żeby skończyło się diabelstwo, żebyśmy rozmawiali ze sobą. "Obudź się, Polsko, do miłości i prawdy. Nie dajmy nigdy uśpić prawdy i miłości" - zakończył o. Rydzyk.
Natomiast przemawiając w imieniu środowisk niepodległościowych prof. Wiesław Wysocki z UKSW mówił o Zmarłym jako człowieku, który "uległ pasji sienkiewiczowskiego opowiadania dziejów". Miał też odwagę przekazywać społeczeństwu wizję misji płk. Ryszarda Kuklińskiego. "Józek był mocno i nieuleczalnie chory na Polskę " .a Bóg.Honor i Ojczyzna miał wypalone w sercu.


Po mszy żałobnej w archikatedrze św. Jana druga część uroczystości pogrzebowych odbyła się na Cmentarzu Powązkowskim, gdzie prof. Józef Szaniawski został pochowany.

Oto link z mszy pogrzebowej
 http://pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=2436

i Powązek Wojskowych
http://www.youtube.com/watch?v=6ZHk9kFEUPo


 Ta śmierć, jej okoliczności, kontekst nie mieszczą się w głowie. Znowu mnożą się pytania, jak to możliwe. Podobnie jak wiele innych w ostatnich latach, zwłaszcza od czasu smoleńskiej tragedii. I znów nie ma świadków... Rzekomo spadł w przepaść.
Kto następny,kochający   naszą Najjaśniejszą  Rzeczpospolitą i walczący o Nią zginie a górach lub w innym wypadku ,popełni samobójstwo ?





.
Obecni byli także górnicy

.
Mszę celebrowało 40księży


.
Halina Frąckowiak z synem Filipem,również synem prof. św.p. prof.Szaniawskiego

.Obecny był również o.Rydzyk,który .....
.
....piękne przemówienie
.
Tłumy ludzi....

....które podziękowały  wielkiemu Polakowi za wszystko co zrobił dla naszej Ojczyzny,za Jego heroiczną walkę.





.
Za trumną szła piosenkarka ......

.
...piosenkarka z synem


.

.
Piękne,pożegnalne przemówienia wygłosili: p.Melak ...

.
 

.
...Jacek Wilczur wykładowca  Stosunków Międzynarodowych i Amerykańskich....

.
......i syn Filip pożegnał tatę.





Natomiast  wieczorem po krótkim odpoczynku udaliśmy się pod Pałac Namiestnikowski by dalej trwać na swoim stanowisku, pomimo ciągłych prób wyeliminowania części patriotycznej,czyli nas.






 

czwartek, 13 września 2012

 image

 

Tupolewa rozerwały dwie eksplozje na pokładzie

GAZETA POLSKA 12.09.2012 str. 17(fragmenty)
Oficjalny raport sejmowy potwierdza Raport Zespołu Parlamentarnego Antoniego Macierewicza jest miażdżący dla rządu Donalda Tuska i obala całkowicie rosyjską wersję katastrofy, zaakceptowaną przez polskie władze.
Raport nie pozostawia złudzeń, że katastrofę spowodowały dwie eksplozje w Tu-154, wywołane przez "osoby trzecie".
Jest zarazem udokumentowanym oskarżeniem rządu o zaniechania i celowe działania, których skutkiem była śmierć prezydenta - Mimo warunków, w jakich musimy pracować, możemy dziś z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że tragedia smoleńska była wynikiem działania osób trzecich, a hipoteza pokazująca, jak zginął polski Prezydent i elita naszego Państwa, jest jedyną, całościowo wyjaśniającą ustalony przebieg wydarzeń - stwierdza w raporcie przewodniczący Zespołu, Antoni Macierewicz.
Dokument Zespołu Parlamentarnego prezentuje wyniki prac ekspertów, którym udało się zrekonstruować wydarzenia ostatnich sekund lotu Tu-154M w dniu 10 kwietnia 2010 r.
Z tej rekonstrukcji wynika, że najbardziej prawdopodobną przyczyną tragedii były eksplozje, które zniszczyły samolot w powietrzu, a to oznacza, że bezpośrednią odpowiedzialność za tragedię ponoszą nie piloci i warunki atmosferyczne, lecz wciąż nieustalone "osoby trzecie".
Zgodnie z ustaleniami zespołu do katastrofy smoleńskiej "doszło na skutek eksplozji na pokładzie samolotu w trakcie manewru odchodzenia na drugi krąg i odlotu znad lotniska Siewiernyj w Smoleńsku".
Takie stwierdzenia w dokumencie sejmowym o randze raportu skutkować powinny, prędzej czy później, podważeniem przez organa państwa zarówno raportu komisji Jerzego Millera, jak i dotychczasowych ustaleń prokuratury, oraz wszczęciem postępowań wobec wymienionych w dokumencie sejmowym wysokich urzędników państwowych, z premierem Tuskiem włącznie.
Premier Donald Tusk, jak czytamy w raporcie, zrobił wszystko, by zatrzeć ślady popełnionych przestępstw i utrudnić dojście do prawdy; podobne zarzuty należy postawić Prokuraturze Wojskowej, której funkcjonariusze winni są wielokrotnego matactwa (m.in. poprzez rezygnację z oględzin miejsca zdarzenia oraz przeprowadzenia sekcji zwłok).
Prokuratorzy, chociaż wskutek własnych działań są stroną w sprawie, systematycznie odrzucali i umarzali zawiadomienia o przestępstwach popełnionych w związku z tragedią smoleńską.
Zespół Parlamentarny szczegółowo udowodnił niezgodność z prawdą głównych tez rosyjskiego raportu MAK dotyczącego katastrofy smoleńskiej.
Jak zaznaczono, tezy te, dotyczące przebiegu i przyczyn katastrofy, zostały powtórzone w raporcie Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, czyli tzw. komisji Jerzego Millera.
W raporcie podkreślono, że w trakcie organizowania wizyty Lecha Kaczyńskiego i podczas lotu do Smoleńska doszło ze strony premiera Donalda Tuska, konstytucyjnych ministrów, organów administracji rządowej oraz innych instytucji do bezprawnych działań na szkodę głowy państwa i interesu RP w porozumieniu z przedstawicielami władz Federacji Rosyjskiej.
Antoni Macierewicz we wstępie do raportu podkreśla, że publikowany materiał nie jest jeszcze całościowym raportem, lecz pokazuje i porządkuje ustalone dotychczas fakty i hipotezy.
Jak czytamy w raporcie, Sejm i Senat - zdominowane przez posłów i senatorów z Platformy Obywatelskiej i jej sojuszników - kilkakrotnie w głosowaniu potwierdziły kłamstwo smoleńskie, zaaprobowały oddanie śledztwa w ręce Władimira Putina i odrzuciły wnioski o powołanie międzynarodowej komisji.
Zespół Parlamentarny ujawnił i uściślił fakty i okoliczności towarzyszące katastrofie, dzięki czemu możliwe było sformułowanie najbardziej prawdopodobnej hipotezy wyjaśniającej jej przyczyny oraz przebieg.
Zespól Parlamentarny wykazał, że po katastrofie 10 kwietnia 2010 r. doszło ze strony Marszałka Sejmu RP organów prokuratury oraz innych wskazanych podmiotów, do bezprawnych działań na szkodę interesu RP nierzadko sprzecznych z Konstytucją RP a mających na celu ukrycie prawdziwego przebiegu katastrofy w Smoleńsku, jej sprawców i osób z nimi współdziałających.
Umarli w wyniku eksplozji Ustalenia Zespołu nie pozostawiają złudzeń, potwierdzają ze szczegółami wcześniejsze ustalenia - bezpośrednią przyczyną katastrofy były dwa silne wstrząsy, których źródłem były siły zewnętrzne w stosunku do układu samolotu (wykazały to badania dr. inż. Grzegorza Szuladzińskiego z Australii).

Jedna z eksplozji miała miejsce mniej więcej w połowie długości lewego skrzydła, spowodowała wielkie lokalne zniszczenia, rozdzielając skrzydło na dwie części. Efektem wtórnym tej eksplozji było naruszenie więzów między przednią częścią kadłuba a resztą statku powietrznego.
Jak stwierdził dr Grzegorz Szuladziński, o ile pierwszy szczyt przyspieszenia skierowanego w dół można kojarzyć z początkiem wybuchu w kadłubie (pierwsze uderzenie fali o podłogę), o tyle drugi może być śladem rozprucia kadłuba i odrzutu, a także późniejszego oddzielenia się frontowej i tylnej części kadłuba.
Wybuch we wnętrzu samolotu, który jeszcze jest w powietrzu, jest jedynym logicznym wytłumaczeniem skutków częściowo uwidocznionych na znanych zdjęciach, zamieszczonych w Raporcie nr 465, a mianowicie:
  • rozrzucenia fragmentów samolotu na dużej przestrzeni,
  • dużej ilości odłamków (kilkucentymetrowych fragmentów), jakie odnaleziono,
  • rozprucia segmentu kadłuba z charakterystycznym rozwarciem i wywinięciem krawędzi pęknięcia. Stopień rozwarcia blach kadłuba jest miarą energii materiału, który eksplodował,
  • wyglądu fragmentów kadłuba widzianych wzdłuż osi. Główne części wyglądają tak jakby niewiele zostało we wnętrzu poza samą konstrukcją. Zawartość została "wydmuchnięta"
  • zniszczenia wręgi części ogonowej,
  • ilości zapalonych i niezapalonych szczątków,
  • gwałtownego przyspieszenia pionowego, ok. 0.78 g, skierowanego w dół względem samolotu, jakie zanotowały przyrządy,
  • niektórych ciał rozerwanych na kawałki, wielkiej ilości ludzkich szczątków. Ubrania czasem zerwane, a czasem poszarpane na charakterystyczne strzępy. Ostatni punkt zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ nie ma innego zjawiska fizycznego prócz wybuchu, które mogłoby takie skutki spowodować (gwałtowne zderzenie, w zakresie prędkości występujących tutaj, może spowodować zerwanie odzieży, ale nie takie jej postrzępienie.
Z relacji świadków wynika, że wystąpiła cała gama stopni zniszczenia odzieży. Podobnie z ludzkimi ciałami.
Zderzenie może spowodować utratę ciągłości, ale nie rozpad na wiele fragmentów). Wszystkie te skutki obserwuje się, gdy koło grupy ludzi następuje wybuch ładunku typu HE (czyli materiału wysokoenergetycznego).
Eksplozja wewnątrz kadłuba spowodowała jego gruntowne zniszczenie i rozczłonkowanie oraz, odnotowane przez przyrządy, gwałtowne przyspieszenie pionowe skierowane w dół, czego bezpośrednim skutkiem był rozpad kadłuba samolotu początkowo na dwie główne części.
Świadectwem wielkiej siły tej eksplozji jest kształt głównej części kadłuba (spadł on na ziemię w pozycji odwróconej z wywiniętymi na zewnątrz burtami), rozerwanie poszycia skrzydła oraz m.in. wyrwanie spajających poszycie nitów.
Badania dr. inż. Wacława Berczyńskiego zaprezentowane na posiedzeniu Zespołu pokazały, jak wielkie siły musiały oddziaływać od wewnątrz na poszycie samolotu, aby doszło do wyrwania nitów i rozerwania poszycia.
Opisany w ekspertyzie dr. inż. G. Szuladzińskiego charakter zniszczeń Tu-154M nr 101, a także większości ciał ofiar - w tym znaczne rozrzucenie szczątków samolotu i ciał na obszarze o powierzchni ponad 1 ha oraz duża ilość fragmentów kilkucentymetrowej wielkości - wykluczają, by doszło jedynie do awaryjnego lądowania (lub upadku).

Tusk odrzucił pomoc Nicolasa Sarkozy'ego
"Zespół Parlamentarny dysponuje informacją wskazującą na to, że Donald Tusk odrzucił także propozycję pomocy oferowaną przez prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego" - czytamy w raporcie.
Z kontekstu wynika, że chodzi o pomoc w wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej.
To nieznany dotąd fakt, obciążający szefa polskiego rządu.
Kiedy prezydent Sarkozy zaproponował polskiemu rządowi pomoc i czego ona miała dotyczyć?
Antoni Macierewicz nie chciał na razie zdradzić nam szczegółów tej informacji.
Autorzy raportu przypominają, że Donald Tusk zrezygnował również z pomocy wybitnych polskich ekspertów od medycyny sądowej oraz że odrzucił pomysł powołania międzynarodowej komisji ds. wyjaśnienia katastrofy.
Rząd premiera Donalda Tuska nie przyjął też pomocy ekspertów z Polski, NATO i UE - podkreśla raport Zespołu.
Jak czytamy w dokumencie, eksperci Unii Europejskiej i NATO zgłaszali gotowość pomocy w badaniu przyczyn katastrofy polskiego samolotu, ale rosyjscy i polscy decydenci odrzucili te propozycje podczas posiedzenia Komisji Putina w Moskwie 13 kwietnia 2010 r.
Również Stany Zjednoczone zaproponowały Polsce wszelką dostępną pomoc. Podkreślał to rzecznik Departamentu Stanu w styczniu 2011 r. i w maju 2012 r., a także prezydent Barack Obama podczas swej wizyty w Polsce w 2012 r. Rząd Donalda Tuska systematycznie odrzucał te oferty.
Podobnie potraktowano inicjatywy wielu polskich ekspertów i naukowców, którzy zgłaszali bezinteresowną pomoc.
Z kolei Prokuratura Wojskowa wytoczyła postępowanie prokuratorowi Markowi Pasionkowi za to, że nadzorując śledztwo smoleńskie, podjął próbę uzyskania informacji od służb amerykańskich.
Jedynym oficjalnym dokumentem na temat katastrofy, przygotowanym przez polskie władze, pozostał więc raport tzw. komisji Millera.
Opracowanie "28 miesięcy po Smoleńsku" nie pozostawia jednak złudzeń co do jego wartości. "Autorzy raportu Millera w załączniku 4.11 do raportu z września 2011 r. ujawnili (zapewne niechcący) prawdziwe dane pochodzące ze skrzynki parametrów lotu ATM-OAR, dotyczące wysokości lotu Tu-154M w ostatnich sekundach przed katastrofą.
Tym samym ostatecznie udowodnili, że samolot nigdy nie zszedł poniżej 18 metrów nad gruntem - czyli, że musiał przelecieć powyżej brzozy kreowanej na głównego sprawcę tragedii.
Tak więc rządzący od początku wiedzieli, że to Rosjanie są sprawcami tragedii, a eksperci - mimo iż znali prawdziwe fakty - świadomie podpisali się pod kłamliwym raportem" - czytamy w raporcie "28 miesięcy po Smoleńsku".
Udział polskich służb w kłamstwie smoleńskim 
Udział służb specjalnych podległych Donaldowi Tuskowi w operacji Smoleńsk zaczął się długo przed katastrofą.
Jak stwierdza raport Zespołu Parlamentarnego, rząd premiera Donalda Tuska nie zagwarantował ochrony kontrwywiadowczej w trakcie naprawy samolotu.
Remont kapitalny Tu-154Mnr 101 zorganizowano i przeprowadzono w sposób urągający zasadom bezpieczeństwa, a odpowiedzialny za to minister obrony narodowej Bogdan Klich nie dopełnił ciążących na nim obowiązków.
Po zakończeniu remontu TU-154M uległ jedenastu poważnym awariom, w tym awarii bloku autopilota, przyrządów i systemów nawigacyjnych oraz systemu łączności.
Naprawy przeprowadzano często metodą chałupniczą, wymieniając zespoły zepsute na sprawne z bliźniaczego Tu-154M nr 102.
W naprawach brali też udział cudzoziemcy. Mimo to samolot, który 10 kwietnia 2010 r. uległ katastrofie w Smoleńsku, nie był poddawany stosownym czynnościom kontrolnym po 12 stycznia 2010 r. przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, choć właśnie w tym czasie doszło do wszystkich wskazanych awarii, naprawianych przez osoby z zewnątrz, które mogły mieć kontakty z obcymi służbami specjalnymi.
Rząd premiera Tuska, jak czytamy w raporcie, nie zapewnił też właściwej ochrony kontrwywiadowczej prezydentowi RP w okresie przygotowań do wizyty i podczas jej trwania.
Sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych, a zarazem sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, minister Jacek Cichocki, od grudnia 2009 r. brał udział w ważnych naradach dotyczących wizyty katyńskiej, wiele z nich organizując we własnym gabinecie.
Cichocki otrzymywał też ważne notatki ze spotkań i rozmów innych ministrów w sprawie organizacji wizyty katyńskiej.
Musiał więc wiedzieć, jako urzędnik zajmujący się służbami specjalnymi, o negatywnym stanowisku władz Federacji Rosyjskiej wobec planowanej wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu, a także o tym, że strona rosyjska odmawia współpracy przy organizowaniu tej wizyty i jej ochrony.
Musiał też zdawać sobie sprawę ze skali niebezpieczeństwa, jakie groziło prezydentowi w takiej sytuacji.
Ani on, ani służby specjalne nie poinformowały jednak o tym ani Lecha Kaczyńskiego, ani urzędników jego kancelarii.
Szefowie Służby Kontrwywiadu Wojskowego stwierdzili, że SKW nie prowadziła - mimo ciążących na niej ustawowych obowiązków rozpoznawania działań oraz wykrywania przestępstw mogących zagrażać bezpieczeństwu RP, a także uzyskiwania i przekazywania właściwym organom informacji mogących mieć znaczenie dla bezpieczeństwa Sił Zbrojnych RP - działań wobec 36.
Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego i nie informowała o występujących w tym pułku nieprawidłowościach oraz o zagrożeniach związanych z remontem w firmie Awiakor.
Również służby wywiadowcze wojskowe (Służba Wywiadu Wojskowego) i cywilne (Agencja Wywiadu) zaniechały dostarczenia Prezydentowi stosownych analiz i ostrzeżeń oraz dokonania niezbędnych zabezpieczeń w związku z narastającym zagrożeniem terrorystycznym w Rosji (zamachy w Moskwie i Dagestanie, przewrót w Kirgistanie, zamach na trasie kolejowej Moskwa-Baku).
Autorzy raportu sejmowego podkreślają, że premier Donald Tusk zignorował ostrzeżenie o zamachu.
Nie podjął działań przewidzianych w art. 23 ustawy z dnia 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym, mimo że jak przyznał minister J. Cichocki służby specjalne zanotowały otrzymanie ostrzeżenia o zagrożeniu dla samolotu Unii Europejskiej, a Dyżurna Służba Operacyjna Sił Zbrojnych RP uznała, że ostrzeżenie o możliwości uprowadzenia statku powietrznego z lotnisk jednego z państw Unii Europejskiej jest na tyle poważne, że późnym wieczorem 9 kwietnia 2010 r. przekazano je do Ośrodka Dowodzenia i Naprowadzania Sił Powietrznych w Mińsku Mazowieckim, gdzie stacjonowały dyżurne myśliwce.
Raport przytacza relację Z.W, żołnierza Centrum Operacji Powietrznych: "W czasie służby w dniu 9 kwietnia 2010 r. w godzinach nocnych, nie pamiętam dokładnie godziny, ale było to po godz. 22.00, otrzymałem od starszego dyżurnego zmiany Dyżurnej Służby Operacyjnej SZ ostrzeżenie o możliwości uprowadzenia statku powietrznego z lotnisk jednego z państw Unii Europejskiej.
To ostrzeżenie, jako związane z zagadnieniem bezpieczeństwa w systemie obrony powietrznej, przekazałem do dyżurujących ODN (Ośrodków Dowodzenia i Naprowadzania) i na lotnisko w Mińsku Mazowieckim, gdzie stała para dyżurna". 
 Polski rząd - pod sąd
Załącznik 2 do raportu "28 miesięcy po katastrofie" jest kwintesencją ustaleń zespołu parlamentarnego dotyczących odpowiedzialności najwyższych urzędników państwa polskiego za katastrofę.
Jest jednym wielkim, przerażającym, udokumentowanym oskarżeniem premiera Tuska i podległych mu ministrów.którzy w dniu 10 kwietnia 2010 roku przekroczyli swoje uprawnienia i rozsyłali do polityków Platformy Obywatelskiej (w tym innych urzędników państwowych) SMS-y, których treść nie tylko pomawiała oficerów Sił Powietrznych RP pilotujących Tu-154M, który rozbił się tego dnia w Smoleńsku, fałszywie obciążając ich winą za śmierć pasażerów samolotu, ale jednocześnie utrudniali postępowanie karne wszczęte przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie w sprawie katastrofy, w wyniku której śmierć ponieśli wszyscy pasażerowie samolotu Tu-154M nr boczny 101 Sił Powietrznych RR w tym Prezydent RP Lech Kaczyński oraz członkowie załogi wskazanego statku powietrznego.
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska b. Ministra Obrony Narodowej Bogdana Klicha b. Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Jerzego Millera Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Tomasza Arabskiego Działając zgodnie z art. 304 § 2 Kodeksu postępowania karnego w związku z art. 8 ust. 6 uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 30 lipca 1992 roku, Regulamin Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, zawiadamiam o świadomym i celowym popełnieniu szeregu przestępstw przez działających wspólnie:
  • Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska,
  • Ministra Obrony Narodowej Bogdana Klicha,
  • Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Jerzego Millera,
  • Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego,
  • Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Tomasza Arabskiego,na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej oraz jej konstytucyjnych organów, a w wyniku których w dniu 10 kwietnia 2010 roku śmierć poniosło 96 osób, w tym Prezydent RP prof Lech Kaczyński, dowódcy wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RR przedstawiciele najważniejszych organów państwowych.

wtorek, 11 września 2012



 

Czy Rosjanie sfałszowali wybory w Polsce

Czy Rosjanie sfałszowali wybory w Polsce  - niezalezna.pl(foto. Tofik/arch. GP)
Ta lektura musi porażać. „Sfałszowanie ostatnich wyborów było możliwe i stosunkowo proste. 

Raport został przygotowany przez zespół ekspertów ds. monitoringu wyborów, który pracował dla PiS. Szefem zespołu był zmarły nagle w zeszłym tygodniu prof. Jerzy Urbanowicz.

Poniżej, jako pierwsi, przytaczamy ten raport. Pominęliśmy jedynie fragment wstępu, w którym eksperci przypominają o możliwości sfałszowania ostatnich i wcześniejszych wyborów oraz o tym, że kontrola nad ostatnimi wyborami została utracona, bo „PiS nie powołał nawet części mężów zaufania”, w wielu obwodowych komisjach wyborczych nie miał swoich przedstawicieli, a zdublowanie danych, które są obowiązkowo wywieszane w komisjach obwodowych, nie udało się.


Tytuł dokumentu oryginalny.

Raport pt. „Państwowa Komisja Wyborcza uzależniona od rosyjskich serwerów”

„W przedstawionym materiale, opartym na monitoringu sieci PKW, rozpatrujemy kilka hipotez wartych chyba przemyślenia. Wydaje się, że sfałszowanie ostatnich wyborów było możliwe i stosunkowo proste. Nie twierdzimy, że zostały sfałszowane, ale że była taka możliwość.

Wiedzieliśmy jakiś czas przed wyborami (z dużym prawdopodobieństwem, gdyż aż do wyborów trwały prace nad konfiguracją systemu), że sieć PKW będzie obsługiwana również przez serwery DNS firmy (do niedawna rosyjskiej) Internet Partners (IP) wchodzącej w skład większej firmy rosyjskiej GTS, działającej w Europie Wschodniej (w Polsce pod nazwą GTS- Energis Polska).

Firma GTS-Energis Polska dysponuje ogólnopolską siecią telekomunikacyjną ulokowaną wzdłuż traktów kolejowych. Internet Partners obsługiwał przez wiele lat Wojskowe Służby Informacyjne i kilka ważniejszych instytucji państwowych.

Nasi eksperci obejrzeli z zewnątrz sieć DNS-ów, które brały udział w agregacji danych wyborczych. DNS-y są własnością Krajowego Biura Wyborczego. Jeden serwer znajdował się w firmie Internet Partners, drugi w firmie ATM. Firma ATM zbudowała rejestrator (tzw. czarną skrzynkę) dla Tu-154 M. Potem wygrała przetarg w PKW na obsługę wyborów (GTS przegrała przetarg). Znając polskie realia, przypuszczaliśmy przed wyborami, że GTS dysponująca nieporównanie większą siecią niż ATM będzie faktycznym zwycięzcą tego przetargu. I tak się stało.

O rzetelności firmy ATM może świadczyć szeroko obecnie dyskutowana afera łapówkarska na najwyższych szczeblach władzy związana z kontraktem informatycznym z MSWiA na budowę infrastruktury związanej z telefonem 112 wartym ok. 500 mln zł. Wątpimy, czy ATM wspólnie z rosyjską firmą Internet Partners mogą gwarantować nam rzetelność wyborów?

Nasuwa się inne zasadne pytanie: skąd się wzięła w PKW była firma rosyjska Internet Partners, jeśli przetargi na obsługę wyborów wygrały inne firmy? Czy informacja ta jest na stronie PKW? Jeśli nie, to dlaczego PKW usiłowała ukryć ten fakt?

Nie wiemy, który serwer był podstawowy, czy może była jeszcze inna konfiguracja, ale nie zmienia to zagrożenia. Zdaniem naszych ekspertów, serwer Internet Partners był w wyborach serwerem podstawowym z prawdopodobieństwem 90 proc.

Nasi eksperci ostrzegali przed wyborami, że jeśli ten stan się nie zmieni, mogą nas czekać w czasie wyborów rozmaite niespodzianki, z padnięciem sieci włącznie. Są to rozmaite zagrożenia, m.in. przekierowanie ruchu na inne adresy, „ubicie” dowolnego serwera w systemie, zorganizowanie „wirtualnych wyborów” itd.

Monitorowaliśmy sieć PKW również podczas wyborów. Powszechnie wiadomo, że serwery są widoczne również z zewnątrz i do takiego monitoringu, zgodnego zresztą z prawem, wystarczy jedna osoba z laptopem. Dzień przed wyborami sprawdziliśmy, jaka jest ostateczna konfiguracja sieci PKW.

Bezpośrednio przed wyborami pojawił się nowy serwer w PKW. Nie podejrzewamy, że na tym serwerze były zaprogramowane wirtualne wybory, ale kto wie? Udział dwóch firm ATM i Internet Partners w wyborach źle rokuje. Zdajemy sobie sprawę z tego, że lista zagrożeń niepochodzących od firmy Internet Partners, ale od innych firm obsługujących wybory, może być równie długa. W najbardziej prymitywnym przypadku mogło to być zaszycie szkodliwego oprogramowania w oprogramowaniu wyborczym dostarczonym przez małe dyspozycyjne firmy, które wygrały zapewne nie do końca rzetelne przetargi.

Czy ktoś zweryfikował oprogramowanie wyborcze – przeczytał kody źródłowe krok po kroku? Weryfikacja taka jest zadaniem trudnym i wymaga dużo czasu. Aby rozwiać całkowicie nasze domniemania i zamknąć temat, najlepiej byłoby, aby PKW dopuściła niezależnych ekspertów do obejrzenia sprzętu i oprogramowania biorącego udział w wyborach.

Przedstawiamy jeden z wydruków potwierdzający nasze przypuszczenia, że była rosyjska firma uczestniczyła w wyborach w Polsce.

[W tym miejscu autorzy Raportu załączają cztery strony wydruków z zaznaczonymi »śladami firmy Internet Partners«. Wydruk kończy się stwierdzeniem: »Jak widać utrzymane jest rozdzielenie DNS-ów między 2 operatorów. Podstawowym, jak wychodzi, jest ten z IP (na 90 proc.)«]

Ostatnie dwie linijki wydruku to konkluzja naszych ekspertów.

Nasuwa się pytanie, jaki interes mają Rosjanie w fałszowaniu wyborów w Polsce? Interes ATM jest oczywisty i przeliczalny na miliony zł. Mimo upływu ponad 20 lat, Rosja traktuje nas nadal z pozycji hegemona i utrzymanie obecnego układu przy władzy jest w jej żywotnym interesie. O ekspansji Rosji przy co najmniej biernej postawie obecnych władz świadczą powszechnie znane przykłady: katastrofy smoleńskiej, fałszywego raportu MAK i zadziwiająco z nim współbieżnego raportu MSWiA, udziału satelity Yamal-202 Gazpromu w przesyłaniu danych polskich wojsk w Afganistanie przy infantylnej postawie naszych służb itd. Współpraca ATM z Internet Partners jest więcej niż pewna.
Szczególnie katastrofa smoleńska uzmysłowiła wszystkim, że w prowadzonej przez Rosjan grze nie ma żartów, gdyż toczy się ona o olbrzymią stawkę – suwerenność naszego kraju. Nasuwa się szereg wątpliwości dotyczących pracy polskich służb. Co robiły służby, aby zapobiec zagrożeniom? Wiadomo powszechnie, że ABW ma wgląd w sieć serwerów DNS w NASK [operator polskiej domeny narodowej „.pl”]. Dyrektorem NASK jest od kilku lat były zastępca Bondaryka M. Chrzanowski. Na koniec, zadajemy publicznie pytanie gen. Bondarykowi. Dlaczego ABW pozwoliła, aby serwer do niedawna rosyjskiej firmy Internet Partners obsługiwał wybory w Polsce? Czy takie są europejskie standardy? Dlaczego nie zlecono obsługi wyborów firmie Exatel SA będącej jeszcze w rękach państwa?
W następnej części opracowania postaramy się przedstawić dość prawdopodobny scenariusz wirtualnych wyborów do sejmu i senatu w 2011 r., który mógł być realizowany za cichym, lecz aktywnym przyzwoleniem zwycięskiej partii rządzącej”.


Na tej zapowiedzi raport się kończy.

PKW nie widzi problemu

Poseł PiS Maks Kraczkowski, który ujawnił, że powstał raport wskazujący na możliwość wpływania przez służby rosyjskie na wynik wyborów w Polsce, przekazał go ministrowi spraw wewnętrznych Jackowi Cichockiemu z prośbą o zajęcie się sprawą. – Nie stawiam żadnej tezy. Ale moim obowiązkiem jest zadać pytanie, czy informacje zawarte w Raporcie znajdują pokrycie w faktach – tłumaczy „Gazecie Polskiej” Kraczkowski. – Oczekuję odpowiedzi na pytania zawarte w Raporcie, zwłaszcza kto prowadził obsługę informatyczną wyborów w PKW.

O odniesienie się do treści raportu zwróciliśmy się do Państwowej Komisji Wyborczej. – Pomieszano tu dwie sprawy: rejestrację adresów IP i podsieci z kwestią własności tych adresów oraz ich zarządzaniem – mówi w rozmowie z „GP” wicedyrektor Zespołu Prawnego i Organizacji Wyborów w Krajowym Biurze Wyborczym Romuald Drapiński. – Wybory oparte są na dokumentach papierowych podpisanych przez członków 25 tys. obwodowych komisji. Oni przekazują wyniki w swych komisjach w formie papierowej i elektronicznej, w tej ostatniej formie plików podpisanych certyfikatem, czyli zaszyfrowanym podpisem. Dane te spływają do 41 komisji okręgowych. Gdyby ktoś zmienił choćby jeden bit w tych plikach, natychmiast byłoby to odnotowane. Ponadto w każdej chwili każdy może sprawdzić, czy dane na papierze zgadzają się z danymi elektronicznymi – twierdzi Drapiński. Ale w praktyce nikt nie jest w stanie tego sprawdzić.(Niezależna pl)

Przerażająca ,polska rzeczywistość!


 Kilka dni temu dotarła do nas informacja o śmierci prof. Szaniawskiego. Ponoć spadł w przepaść podczas wyprawy w góry.
  Z drugiej strony jednak chyba każdy pamięta, jaki los spotykał kolejnych bliskich pułkownika Kuklińskiego, którego dziedzictwa Szaniawski był kustoszem i propagatorem. Wykłady profesora były fascynujące, zaś działalność... Cóż, działalność była na pewno niezbyt miła dzisiejszym władzom. Muzeum Kuklińskiego udało się w swoim czasie uratować wyłącznie dzięki interwencji Amerykanów. W górach jednak ich nie było. Czy był ktoś inny? Ledwo przeszła pierwsza fala wiadomości  na temat  śmierci Józefa Szaniawskiego, dowiedzieliśmy się, że nie żyje profesor Urbanowicz. Organizator planowanej na najbliższy czas konferencji naukowej o Smoleńsku. Przy okazji osoba, która ujawniła (czy raczej przypomniała, bo to nie jest zupełnie nowa wiedza, tylko wcześniej nie zostało to nagłośnione) fakt przechowywania danych PKW na rosyjskich serwerach. Cóż, PKW jawnie pobiera szkolenia od putinowskiego specjalisty od fałszowania wyborów, co jednak jest dziś na porządku dziennym.
Tylko skończył się weekend,  a już pojawiła się wiadomość, że zastrzelił się nie kto inny,tylko oczywiście radny PiS-u, Jarosław Przygodzki. Policja od razu wykluczyła udział osób trzecich. Techniki śledcze tak się rozwinęły, że ostatnio ta informacja zdaje się pojawiać nieraz jeszcze przed wiadomością o czyjejś śmierci.
Nasuwają się zatem podstawowe pytania:
 Dlaczego  "wypadki" te zdarzają się zazwyczaj ludziom znanych z ich postawy w opozycji do rządzących?
Dlaczego.ludzie z obozu rządzącego nie popełniają takich dziwnych samobójstw?
Czy widział ktoś informację o zagadkowej śmierci kogoś z "tamtej" strony ?
Owszem,ludzie popełniają samobójstwa, tak samo, jak umierają na serce i miewają śmiertelne wypadki w górach....
...tylko czemu w każdym przypadku są to wielcy patrioci,myślący inaczej niż  władza i czemu coraz trudniej w to uwierzyć? 

poniedziałek, 10 września 2012

Minęła kolejna miesięcznica smoleńska


 Dziś minął kolejny miesiąc od masakry pod Smoleńskiem polskiej,patriotycznej Elity. O godz. 8 politycy PiS jak co miesiąc uczestniczyli we Mszy św. w kościele seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu. Następnie złożyli kwiaty i zapalili znicze przed Pałacem Namiestnikowskim.
Wieczorem po  następnej mszy odprawionej w katedrze za ofiary smoleńskiej tragedii, zgodnie z comiesięcznym zwyczajem  p.Jarosław Kaczyński pod Pałacem Namiestnikowskim do zebranych Polaków powiedział:
Ten, kto chce prawdę odrzucić, odrzuca wszystkie wartości, instytucje. Odrzuca to wszystko, co wiąże się ze statusem obywatela. Obywatela, nie poddanego. Chcemy być obywatelami
Dziękuję za to, że macie nadzieję, przekonanie, że przyjdzie dzień prawdy, że nie przyjdzie on sam, że o prawdę trzeba walczyć. Prawda zwycięża wtedy, gdy są tacy, którzy potrafią o nią zabiegać. Wy jesteście tymi, którzy o nią zabiegają, pamiętają o jej wartości. Nie da się zbudować dobrego życia społecznego, narodowej wspólnoty bez prawdy - stwierdził prezes PiS.
Pamiętacie, że prawda jest fundamentem naszej wolności, demokracji, jest fundamentem Rzeczypospolitej. Ten, kto chce prawdę odrzucić, odrzuca wszystkie te wartości, instytucje. Odrzuca to wszystko, co wiąże się ze statusem obywatela. Obywatela, nie poddanego. Chcemy być obywatelami - dodał brat śp. Lecha Kaczyńskiego.
Jarosław Kaczyński powiedział też: Próżne są nadzieje tych, którzy sądzą, że przyjdzie dzień zapomnienia. Lokator tego pałacu, pod którym stoimy, powiedział dwa lata temu, że "emocje opadły". Tu nie chodzi o emocje, a o fundamentalne wartości. Chodzi o to, czy właśnie jesteśmy obywatelami, czy mamy poczucie godności obywatelskiej i narodowej.
 Przyjdzie dzień zwycięstwa. Jestem tego pewien i ta pewność - mam nadzieję - będzie podtrzymana za miesiąc, za rok, a jeśli będzie trzeba za parę lat. Jednak z całą pewnością zwyciężymy. Ta wiara, ta nadzieja i pewność musi nam towarzyszyć i towarzyszy. Zwyciężymy.

Natomiast Anita Czerwińska, szefowa warszawskiego klubu "Gazety Polskiej" (organizatora uroczystości), odczytała specjalny apel, odnoszący się m.in. do ogłoszonego niedawnego polsko-rosyjskiego pojednania. Prawie dwa i pół roku po smoleńskiej tragedii na nowo odżywa ból i żałoba rodzin ofiar katastrofy. Zaniechania i tuszowanie śledztwa doprowadziły do tego, że po tak długim czasie trzeba dokonywać ekshumacji, by przeprowadzić najbardziej podstawowe badania, te które jeszcze są możliwe. Z tego, co już się dowiedzieliśmy, widać, że barbarzyńskie porządki panujące w putinowskiej Rosji uniemożliwiały nie tylko śledztwo, ale często godne pochowanie zmarłych. [...] Polacy potrafią wybaczyć i wybaczą, ale wtedy, gdy czyniący nam zło do tego wybaczenia będą gotowi. Wolna Rosja bez Putina i jego wszelkiej maści pomagierów jest w interesie zarówno narodu polskiego, jak i rosyjskiego. Kto wspiera Putina, krzywdzi i Rosjan i Polaków - powiedziała Czerwińska.
Organizatorka obchodów zaprosiła wszystkich zgromadzonych na manifestację, która odbędzie się 17 września o godz. 18 pod ambasadą Rosji. "Będziemy solidaryzować się z tymi Rosjanami, którzy chcą wolnej demokratycznej Rosji bez Putina" - powiedziała..




 

.
Nasza grupa patriotyczna z transparentami, Obrońcy Krzyża- jak zawsze...

.
.....na swoim miejscu, wierni Bogu i Ojczyźnie




.









środa, 5 września 2012

Prof.Józef Szaniawski nie żyje!

  Ogromny żal. Znów zginął Wielki Niewygodny,serce krwawi, brak słów!
Nie sposób wyrazić ból i stratę   POLAKA,dla którego OJCZYZNA i jej niepodległość były rzeczą świętą.
Ten niestrudzony Bojownik o Prawdę i Niepodległość całe swoje życie poświęcił właśnie Jej, UKOCHANEJ POLSCE,za co był skazany na 10 lat więzienia
 Według informacji nam podanej Józef Szaniawski zginął w Tatrach, schodząc ze Świnicy. Spadł w przepaść w kierunku Doliny Pięciu Stawów. Wypadek miał ponoć miejsce ok. godz. 11. Reanimacja prowadzona przez ratowników TOPR trwała około godziny, Józef Szaniawski zginął na miejscu. Miał 68 lat.
Znowu nasuwa się wiele pytań.
Czy to nie jest co najmniej dziwne,by wyłącznie Wielcy Polacy,Patrioci,oddani i walczący  z całych sił o niepodległość naszej Ojczyzny odchodzili w sposób nagły,niezrozumiały i w dziwnych okolicznościach?
Odszedł Wielki człowiek, któremu zależało na odrodzeniu Polski i patriotycznych elit.

 Profesor Józef Szaniawski zostawił nam ważne przesłanie: prawdziwa historia jest zawsze mistrzynią prawdziwej polityki.






zdjęcie
 Józef Szaniawski

Oto ostatni felieton prof.Szaniawskiego

Bezkarność władzy

Środa, 5 września 2012 (06:02)
Zeszłotygodniowa debata w Sejmie nad aferą Amber Gold po raz kolejny ukazała społeczeństwu prawdziwe oblicze premiera Tuska oraz ministrów jego rządu. To arogancja władzy. Jest to pierwszy krok w kierunku władzy represyjnej, totalitarnej, dyktatorskiej.
To już się zdarzało w historii od epoki starożytnej. Nie przypadkiem pojęcie "arogancja" wywodzi się z łaciny i oznacza zuchwałość, bezczelność, odnoszenie się do innych z lekceważeniem lub zuchwałą pewnością siebie. W XVI-wiecznej Polsce arogancję władzy definiowano jako butę.
Sprawa Amber Gold pokazała, jak bezkarnie czuje się premier, jego ministrowie i państwowi urzędnicy. Pokazała, ile jest sposobów na to, by uniknąć odpowiedzialności. Ta afera powinna być początkiem debat o odpowiedzialności rządzących za straty, jakie ponoszą obywatele czy państwo w wyniku ich błędów.
Także o odpowiedzialności za straty natury politycznej, czyli podważanie wiarygodności instytucji państwa. Jeżeli społeczeństwo przestaje ufać państwowej instytucji, to przerzucanie winy przez jej szefa na podległych pracowników jeszcze bardziej to zaufanie podważa. Tymczasem Tusk przekonywał, że zawiedli konkretni urzędnicy i niektóre procedury, nie całe państwo: "Nie dajmy sobie wmówić, że dzisiejsza Polska jest błędem. To nieprawda". A jednak to premier mija się z prawdą!
W wyniku politycznej, negatywnej selekcji do rządów nad Polakami dostają się miernoty, ludzie niekompetentni, często skorumpowani. Nigdy dotąd w całej historii Polski, nawet za komuny, nie było takiej armii urzędników! Wszechogarniająca biurokracja coraz bardziej zaciska pętlę na gardle zwykłych Polaków.
W labiryncie często bzdurnych i wykluczających się wzajemnie przepisów Polacy tracą bezproduktywnie swoją energię, inicjatywy i czas. Arogancja władzy w Polsce występuje na każdym kroku. Obywatelską jest tylko PO, natomiast zwykli obywatele III RP liczą się coraz mniej, z każdym rokiem stają się coraz bardziej ubezwłasnowolnieni przez dokuczliwe przepisy, represyjne urzędy.
W wolnej i suwerennej Rzeczypospolitej nastąpiła, tak jak za komuny, za PRL, alienacja polityczna, czyli wyobcowanie władzy od społeczeństwa. Zwykli Polacy, tak jak za PRL, coraz częściej są poniewierani przez tych, którzy powinni im pomagać i służyć. Co więcej, III RP to państwo zmarnowanych i marnotrawionych szans, to kraj nie na miarę swych potencjalnych możliwości. III RP to Polska skorumpowana, nieuczciwa, złodziejska.
To Polska agentury, aferzystów, nikczemników i manipulatorów, wprowadzających do mediów tzw. tematy zastępcze, robiących Polakom "wodę z mózgu". Państwo polskie ponownie staje się wrogie i nieżyczliwe swoim obywatelom, tak jak za komuny - za PRL. Obłuda rządzących utrudnia normalne życie i pracę milionom Polaków!
W Sienkiewiczowskich "Krzyżakach" jest charakterystyczny epizod, kiedy giermek Hlawa, słuchając arogancji i kłamstw jednego z Krzyżaków, pochwycił go mocno "(...) za brodę, zadarł mu głowę i rzekł: »Jeślić nie wstyd łgać wobec ludzi, spójrz w górę, że to i Bóg cię słyszy!« I trzymał go tak przez tyle czasu, ile trzeba na zmówienie »Ojcze nasz« (...)". Dedykuję ten cytat panu premierowi Donaldowi Tuskowi oraz Janowi Dworakowi i całej KRRiT, a także ich protektorom, mocodawcom oraz domniemanym zwierzchnikom.
Jest oczywiste, że decyzja KRRiT, odmawiająca przyznania tzw. multipleksu dla Telewizji Trwam, oznacza faktyczną likwidację tej Telewizji. Ale za pomocą pretekstów, niskich wykrętów i manipulacji prezes Dworak i jego KRRiT zwyczajnie mówią nieprawdę, tak jak kłamią ludzie złej woli. KRRiT twierdzi oficjalnie, że nie chce likwidacji Telewizji Trwam, a jedynie dba rzekomo o przepisy, procedury, formalności i prawo. To nieprawda!
Józef Szaniawski


Obejżyj to koniecznie:
http://www.youtube.com/watch?v...
http://www.youtube.com/watch?v...
http://www.youtube.com/watch?v...


 Dziękujemy Panu Profesorowi za wszystko, co zrobił dla naszej Ojczyzny.To jest dla nas  bardzo smutna wiadomość, że tacy wspaniali ludzie odchodzą, coraz mniej jest w Polsce Patriotów takiej rangi jak Śp. Pan Profesor Józef Szaniawski, który był znakomitym  historykiem o ogromnej wiedzy i mądrości.
Kochał Polskę z całych sił,ponad życie- będzie więc z pewnością wspierał tam z góry Wszystkich walczących o Prawdę o Wartości o to, by Polska była Polską a Polak Polakiem.

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie...