niedziela, 3 marca 2013

Wolność wychodzi z dołów śmierci


ŻOŁNIERZE WYKLĘCI DZIEŃ CHWAŁY
Nie jesteśmy biednym krajem rozdeptanym przez sowieckie buty. Przeciwnie – jesteśmy tymi, których przodkowie wiele razy strzelili w pysk ten najbardziej bestialski totalitaryzm i możemy być z tego dumni.
„Pytam – czy ofiary nasze nie pójdą na marne, czy niespełnione sny powstaną z mogił, czy Andrzejek [syn Łukasza Cieplińskiego] będzie kontynuował ideę ojca? Wierzę – nie pójdą, sny wstaną, syn zastąpi ojca, ojczyzna niepodległość odzyska […] ” – pisał w ostatnią w swoim życiu Wigilię 1950 r. Łukasz Ciepliński ps. Pług. Siedział wówczas w celi śmierci. W tej samej, z której wcześniej komunistyczni mordercy wyprowadzili do swojej katowni mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” czy ppłk. Antoniego Olechnowicza „Pohoreckiego”. Śp. Janusz Kurtyka, pomysłodawca ustanowienia Dnia Żołnierzy Wyklętych, nazywał grypsy Cieplińskiego relikwiami polskiego marzenia o wolności.
Nie potrafili inaczej
Żołnierze Powstania Antykomunistycznego – bo tak powinni być nazywani – nie byli grupką owładniętych nierealnym uniesieniem młokosów o zbyt gorących głowach. Przeciwnie. Stąpali po ziemi bardzo mocno i znakomita większość z nich miała świadomość ceny, jaką przyjdzie im zapłacić za przeciwstawienie się komunistom. Obraz ludzi, którzy z pełnym przekonaniem kierują swoim życiem, a nie odurzonych wizją szaleńców, wyłania się z ich dokumentów, wspomnień, pamiętników, listów i grypsów. Wspomniany już Łukasz Ciepliński pisał: „Gdy mnie będą zabierać, to ostatnie moje słowa do kolegów będą: cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Ojczyznę i jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość”. Dowódca najsłynniejszej 5. Brygady Wileńskiej w jednej w licznych ulotek rozdawanych przez jego żołnierzy cywilom informował: „ […] Wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości”. Tak z kolei zareagował na ogłoszoną przez komunistów w 1947 r. „amnestię” por. Zdzisław Broński „Uskok”: „[…] W prasie roi się od wezwań, niejednokrotnie podpisanych przez autorytatywne dla nas jednostki – wezwań, które brzmią: »Tak będzie lepiej dla Polski!«. Wróg jest nieporównywalnie silniejszy i w walce łatwo zginąć można, ale czy znaczy to, że trzeba skwapliwie korzystać z rzucanych przez wroga ochłapów łaski? Zważajmy na to, by takie słowa jak: Polska, Polak, Honor, Wolność nie pozostały pustymi dźwiękami”. Dowódca Konspiracyjnego Wojska Polskiego Stanisław Sojszyński „Warszyc” mówił wprost: „[…] Walka z szumowinami i unicestwienie ich to wielka sprawa, to zagadnienie zapewnienia Polsce równowagi moralnej i ocalenia jej przed zgubą […]”.

Wyborcza atakuje "czcicieli" Żołnierzy Wyklętych: "antydemokraci" i "bojówkarze"


Wyborcza atakuje "czcicieli" Żołnierzy Wyklętych: "antydemokraci" i "bojówkarze" - niezalezna.pl
foto: Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
"Skrajni nacjonaliści", "judeosceptycy", "bojówkarze" i "antydemokratyczna prawica" - tak zastępca Adama Michnika Jarosław Kurski opisuje dziś w "Gazecie Wyborczej" Polaków, którzy wyszli wczoraj na ulice swoich miast oddać hołd bohaterskim "Żołnierzom Wyklętym". Portal niezalezna.pl publikuje zdjęcia tych "faszystów", "antysemitów" i "wrogów demokracji".

"Gazeta Wyborcza" przypomniała sobie o Dniu Żołnierzy Wyklętych... dzień po obchodach (wczoraj jedynym tekstem historycznym na stronie głównej wyborcza.pl był artykuł zatytułowany "Jak Polacy mordowali Żydów").

- Dziś o "wyklętych" najgłośniej krzyczą skrajni nacjonaliści, "judeosceptycy" i bojówkarze, którzy 24 lata po obaleniu komunizmu wymachują antykomunistycznym proporcem i pochodniami - ocenił Jarosław Kurski, wicenaczelny gazety.

Kurski wyraził też oburzenie, że "antydemokratyczna prawica postanowiła ich (Żołnierzy Wyklętych - red.) użyć do ataków na wolną i demokratyczną Polskę".

Według dziennikarza "Wyborczej" "wielu wyklętych" nie życzyłoby sobie "takich czcicieli i groteskowych naśladowców". -  I tu tkwi sedno manipulacji. Nikt już "wyklętych" zapytać o zdanie nie może. Ani nie chce - ubolewa Kurski.

Oto "skrajni nacjonaliści":
(fot. Marcin Pegaz / Gazeta Polska)



Tu najwyraźniej stoją "judeosceptycy":
(fot. Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska)
 


Hołd bohaterom przyszli też złożyć "bojówkarze":
(fot. Marcin Pegaz / Gazeta Polska)



Ujawniamy, jak wygląda "antydemokratyczna prawica": od lewej Tomasz Sakiewicz, Zofia Pilecka-Optułowicz (córka Rotmistrza Pileckiego), Dorota Kania
(fot. Marcin Pegaz / Gazeta Polska)



Komunizm został "przecież obalony 24 lata temu", ale na uroczystości przyszli też historyczni ignoranci. A może to jednak "bojówkarze"?
(fot. Tomasz Hamrat / Gazeta Polska)



To "fałszywi czciciele" Żołnierzy Wyklętych: 
(fot. Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska)



Tu z kolei grupa "wykorzystująca pamięć o Żołnierzach Wyklętych do ataków na wolną i demokratyczną Polskę":
(fot. Marcin Pegaz / Gazeta Polska)



To ci ludzie, nie pytając nikogo o zgodę, wyszli na ulicę, mając czelność upamiętnić Wyklętych:
(fot. Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska)



Tu widzimy z kolei "manipulatorkę" historią:
(fot. Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska)



Takich "czcicieli i groteskowych naśladowców" nie życzyliby sobie - według "GW" - Żołnierze Wyklęci:
(fot. Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska)



A tym bardziej składających kwiaty pod murami więzienia na Rakowieckiej, w którym katowano żołnierzy skazanych przez Stefana Michnika, przyrodniego brata szefa "Gazety Wyborczej":
(fot.: Marcin Pegaz / Gazeta Polska)



PS. Niewątpliwie jednak artykuł Kurskiego jest pewnym progresem w relacji: "Gazeta Wyborcza" - historia. Kilka dni temu, gdy ekipa programu "Bliżej" Jana Pospieszalskiego próbowała zapytać Adama Michnika o Święto Wyklętych, redaktor naczelny "GW" uciekał przed kamerą, a redaktor Czuchnowski wystąpił jako ochroniarz swojego pryncypała. Z kolei w cotygodniowym dodatku do "GW" mieniącym się "historycznym" jeszcze w poniedziałek redakcja nie znalazła miejsca nawet na króciutką wzmiankę o 1 marca. Okładkę periodyku poświęcili za to chińskiemu zbrodniarzowi komunistycznemu Mao.
Żródło:

Na koniec polecamy obejrzeć jeszcze link fotorelacji z uroczystości w Warszawie oraz relację z krakowskiego, rakowickiego cmentarza ,w której udział wzięli według antypolskiego szmatławca pod redakcją Michnika czciciele: skrajni nacjonaliści, "judeosceptycy" i bojówkarze-
http://warszawskipis.pl/entry/narodowy-dzien-pamieci-zolnierzy-wykletych-1/

Żołnierze Wyklęci - Kraków - Cmentarz Rakowicki-poniżej

 http://vod.gazetapolska.pl/3443-zolnierze-wykleci-krakow-cmentarz-rakowicki?utm_source=niezalezna&utm_medium=fotonowa8&utm_campaign=vod


KOMENTARZE:

UPADLI  PONIŻEJ  DNA !!!
Antypolskie media i politycy obrażają POLAKÓW już bez ogródek i jak im się podoba, w sposób najbardziej ohydny,Poniżają nas,wyśmiewają z wartości,które POLSKĘ stanowią,bo nie lubią ani Polski ani Polaków.Co robią więc w naszym kraju ? Kto i jak można było wybrać ich drugi raz ? Tego pojąć, operując zdrowym umysłem,w żaden sposób nie można!! Gdzie jest prawo,Konstytucja ? Ich nic nie obowiązuje,niczego się nie boją,bo wszędzie mają swoich,przy każdym "korycie"- niszczycieli Polski i Polaków. To jest  niesłychane w skali światowej !!!.wyborczy szmatławiec wyzywa i kpi z nas Polaków nawet w Sejmie,który my utrzymujemy.Oficjalnie,nie kryjąc się i  wiedząc w dodatku, że są nagrywani niesiołowski i wszechwładca dworak,który decyduje jakie kanały TV może milionowe społeczeństwo oglądać- drwią z nas wyzywając od bydła. lis mówi wprost, że widz to dureń,idiota,cham prostak, który nigdy nie wybaczy,jeśli będzie się jego poważnie traktować-oto link do jego plugastwa:


Czy istnieje zatem gorsza pogarda drugim człowiekiem ?? To się w głowie nie mieści,jaką kanalią,zaprzańcem może być człowiek,niemający Boga w sercu,za grosz wstydu i honoru,wyzuty z uczuć!!!! Brak i jeszcze raz brak słów !!!!!!!!  Polacy, dokąd będziemy na takie poniżanie i plucie prosto w twarz pozwalać??????????
Pragnę wszystkim podziękować za entuzjazm pod moim postem w sprawie zbiorowego pozwu przeciwko Michnikowi i jego GW zapraszam do tej akcji.Wszystko na to wskazuje że właśnie zaistniała potrzeba stożenia strony internetowej specjalnie da tej idei
Śledczy () 02/03/2013 - 11:58.
Musimy się bronić
Parę dni temu do poniższego artykułu „Ziemkiewicz kontra Michnik” wstawiłem post cytowany poniżej wraz z linkiem. Dziś moje przekonanie o słuszności takiej akcji jest tym większe. Nie rozchodzi się o akcje odwetową, a obronę Polski i naszych wartości ! Nie możemy dalej pozwalać obrażać Polski i naszych wartości ,to nasz obowiązek ! Bronić Polski ,szlachetnych postaci Ziemkowiczo-podobnych i samych siebie. Nasz wspólny głośny krzyk przeciwko wrogim tubom musi być słyszany nawet tym co przestali słyszeć i patrzą przez różowe okulary! „Ziemkiewicz kontra Michnik”
http://niezalezna.pl/38913-zie...
Śledczy () 27/02/2013 - 09:31.
Zróbmy i my zbiorowy proces przeciwko GW i Michnikowi
A co ja mam powiedzieć ? Kiedy Michnik obraża mnie i Polaków ! Podejrzewam że i Wy jesteście urażeni Gazetą Wyborczą ! to nie tylko chodzi o celowe dezinformacje w GW ale i o kłamstwa, styl pisania, oczerniania i ośmieszania szanowanych postaci w Polsce które reprezentują moje i Wasze interesy! W mojej ocenie GW i jej redaktor naczelny Michnik obraża nas wszystkich szkodzi swą gazetą Polsce. Dla mnie jest to działalność wywrotowa antypolska.
Zatem zadaje sobie pytanie czy my Polacy w obowiązku obrony Ojczyzny powinniśmy zwrócić się do Sądu zbiorowym pozwem przeciwko Michnikowi ? Uważam że to bardzo dobry pomysł na który z łatwością nas stać.
Ustalmy prawnika który będzie nas reprezentował
Ustalmy skarbnika który będzie rozporządzał naszymi środkami które dobrowolnie wpłacimy na potrzeby procesu
Zwróćmy się na różnych forach , Facebook itp z prośbą o przyłączenie się do zbiorowego pozwu przeciwko Michnikowi i jego gazecie.
Liczę że pomysł chwyci i pomoże nam GP się wspólnie zorganizować.
Piszczcie co o tym sądzicie. Pozdrawiam

obraża mnie, Polkę od wielu już lat! Dlaczego tolerujemy to badziewie? Polacy nie kupujcie tej gazety, niech zbankrutuje!

1/ to że starszy Szechter mordował polskich patriotów w czasach stalinowskich, a teraz młodszy Szechter opluwa ich pamięć, to mnie nie dziwi. Oni pochodzą z antypolskiej rodziny (Żydzi-komuniści rosyjscy)i są drugim pokoleniem wrogów Polski.
2/ natomiast Jarosław Kurski który jest bratem posła Kurskiego z partii prawicowej przyłącza się do Szechterowskiej szajki, to mnie dziwi.Jak w jednej rodzinie może dojść do takiej politycznej rozbieżności. Jak osoba Jarosław Kurski z rodziny polskiej może się tak świnić i opluwać naszych bohaterów walczących o wolność. Jeżeli Jacek ma trochę honoru, to powinien ogłosić że nie wpuszcza do swego domu brata Jarosława.
Obaj Kurscy to hochsztaplerzy,wysoce niegodziwi bo to judaszowe charaktery.Ta rozstawna pozycja obu oszustów, to mostek dla każdego z nich, by w razie potrzeby przechodzić na atrakcyjniejszą - bardziej płatną- stronę.
A ogłoszenie o jakim pan wspomina jest możliwe, dla samego tylko ogłoszenia.Takim ludziom nie wolno ufać w niczym.


Pragnę wszystkim podziękować za entuzjazm pod moim postem w sprawie zbiorowego pozwu przeciwko Michnikowi i jego GW zapraszam do tej akcji.Wszystko na to wskazuje że właśnie zaistniała potrzeba stożenia strony internetowej specjalnie da tej idei
Śledczy () 02/03/2013 - 11:58.
Musimy się bronić
Parę dni temu do poniższego artykułu „Ziemkiewicz kontra Michnik” wstawiłem post cytowany poniżej wraz z linkiem. Dziś moje przekonanie o słuszności takiej akcji jest tym większe. Nie rozchodzi się o akcje odwetową, a obronę Polski i naszych wartości ! Nie możemy dalej pozwalać obrażać Polski i naszych wartości ,to nasz obowiązek ! Bronić Polski ,szlachetnych postaci Ziemkowiczo-podobnych i samych siebie. Nasz wspólny głośny krzyk przeciwko wrogim tubom musi być słyszany nawet tym co przestali słyszeć i patrzą przez różowe okulary! „Ziemkiewicz kontra Michnik”
http://niezalezna.pl/38913-zie...
Śledczy () 27/02/2013 - 09:31.
Zróbmy i my zbiorowy proces przeciwko GW i Michnikowi
A co ja mam powiedzieć ? Kiedy Michnik obraża mnie i Polaków ! Podejrzewam że i Wy jesteście urażeni Gazetą Wyborczą ! to nie tylko chodzi o celowe dezinformacje w GW ale i o kłamstwa, styl pisania, oczerniania i ośmieszania szanowanych postaci w Polsce które reprezentują moje i Wasze interesy! W mojej ocenie GW i jej redaktor naczelny Michnik obraża nas wszystkich szkodzi swą gazetą Polsce. Dla mnie jest to działalność wywrotowa antypolska.
Zatem zadaje sobie pytanie czy my Polacy w obowiązku obrony Ojczyzny powinniśmy zwrócić się do Sądu zbiorowym pozwem przeciwko Michnikowi ? Uważam że to bardzo dobry pomysł na który z łatwością nas stać.
Ustalmy prawnika który będzie nas reprezentował
Ustalmy skarbnika który będzie rozporządzał naszymi środkami które dobrowolnie wpłacimy na potrzeby procesu
Zwróćmy się na różnych forach , Facebook itp z prośbą o przyłączenie się do zbiorowego pozwu przeciwko Michnikowi i jego gazecie.
Liczę że pomysł chwyci i pomoże nam GP się wspólnie zorganizować.
Piszczcie co o tym sądzicie. Pozdrawiam

Wszak przecież wiemy kto stanowi skład redakcji gw, jak również kim są przodkowie tych pismaków tzw utrwalacze władzy ludowej w PRL-u i zawsze nie było im po drodze z polskimi patriotami, wtedy nazywali ich "zaplutymi karłami reakcji" a dziś ich potomkowie nazywają skrajnymi nacjonalistami, "judeosceptykami" i bojówkarzami a chodzi o trzymanie władzy. Myślę, że oni najchętniej by to święto Żołnierzy Wyklętych zlikwidowali bo im pomieszało szyki w ogłupianiu przez gw młodego pokolenia Polaków.


A skąd to niby Kurski i gw, bo przecież ją reprezentuje, ma taką wiedzę że "wielu wyklętych" nie życzyłoby sobie "takich czcicieli i groteskowych naśladowców" czyżby Żołnierze Wyklęci" zdążyli przed tym ostatnim strzałem w tył głowy przekazać swoje zdanie w tej kwestii swoim oprawcom czyli utrwalaczom władzy ludowej, których wielu potomków dziś stanowi elitę III RP i skład redakcji gw i może stąd ta wiedza Kurskiego.
 I na koniec warto przypomnieć / tym z Czerskiej zwłaszcza !/ hasło : "Nie będą komunisty robić ze mnie faszysty !"


Jeszcze:
Sondaz przeprowadzony w dniach 1,2 marca na terenie miasta Poznania .Wykonano 146 telefonow.Wyniki sondazu PSL 4% ,PO 20% ,PIS 40% ,SLD 9% RP 3% 24% niezdecydowani.Uprzejmie prosze o rozpowszechnienie tych wynikow w sieci .Za tydzień sondaż zostanie przeprowadzony na terenie Warszawy,

sobota, 2 marca 2013

Chwała i cześć BOHATEROM, Żołnierzom NIEUGĘTYM !!!

"Mieli być wyklęci z naszej pamięci, ale ta klątwa została już zdjęta"

Strażnicy granic!
"Wracali z podniesionymi głowami
Ze łzami w oczach i szczęściem na twarzach
Pragnęli tylko znowu być wolni,
W Ojczyźnie, którą tak bardzo kochali
Lecz tutaj zostali podstępnie zdradzeni
Przez tych, co Polskę czerwonym oddali

Zakuci w kajdany komunizmu
W więziennych celach wymordowani"

"Mieli być wyklęci z naszej pamięci, ale ta klątwa została już zdjęta"  - niezalezna.pl
foto: Marcin Pegaz / Gazeta Polska
Kilkanaście tysięcy Polaków, a wśród nich kombatanci, rodziny pomordowanych, a przede wszystkim młodzież wzięły udział w uroczystościach, którymi w całym kraju uczczono w piątek "Żołnierzy Wyklętych", bohaterów podziemia niepodległościowego. Największe uroczystości, organizowane przez Społeczny Komitet Obchodów Narodowego Dnia Pamięci „ŻW” odbyły się w Warszawie gdzie pod Grobem Nieznanego Żołnierza zgromadziło się kilka tysięcy patriotów.

Organizacje wchodzące w skład Społecznego Komitetu Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych złożyły wieńce na Grobie Nieznanego Żołnierza na warszawskim pl. Piłsudskiego. Uroczyście odczytano Apel Poległych.

Wśród przemawiających był m.in. prof. Jan Żaryn, który powitał w imieniu Społecznego Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych (gromadzącego blisko 80 organizacji). Podkreślił, że byli oni "Esencją Narodu Polskiego". - Konieczne jest zbudowanie w przestrzeni publicznej patriotycznej, świadomej Polski - mówił do zebranych. Ocenił, że pamięć o nich współcześni zawdzięczają tym, którzy dzierżyli władzę w latach 2005-10 i którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej.

Żaryn wymienił przede wszystkim prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a także prezesa IPN Janusza Kurtykę czy wiceministra kultury Tomasza Mertę. Ocenił, że te nazwiska zawsze będą pamiętane, gdy będą upamiętniani "Żołnierze Wyklęci".

Prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Stanisław Oleksiak zakończył swoje wystąpienie mówiąc o bohaterach walki o niepodległość: "Mieli być wyklęci z naszej pamięci, ale ta klątwa została już zdjęta". Ocenił, że choć antykomunistyczne powojenne podziemie nie miało szans na zwycięstwo, to "ta beznadziejność świadczyła w sposób dobitny o niezłomnej woli Polaków bycia wolnymi".

Apelował też, by na pl. Wileńskim w Warszawie, gdzie do niedawna stał pomnik Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni (tzw. Pomnik Czterech Śpiących), uhonorować "tych, którzy na przestrzeni dziejów stawiali opór wschodniemu zaborcy". - Wokół tego miejsca w latach 1944/45 do 1956 r. znajdowały się największe katownie NKWD, potem UB, areszty i więzienia. To miejsce zasługuje na szczególną pamięć. Zasługuje, by kłamstwo odeszło wraz z bolszewickim pomnikiem do lamusa historii - argumentował.

Na pl. Piłsudskiego zebrali się w piątek wieczorem m.in. kombatanci, harcerze, członkowie grup rekonstrukcyjnych, a także parlamentarzyści PiS na czele z prezesem partii Jarosławem Kaczyńskim. W trakcie uroczystości odczytano apel pamięci, a także złożono wieńce na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza. Wśród nich były kwiaty m.in. od PiS, redakcji i klubów "Gazety Polskiej" i "Solidarnych 2010", a także Prawicy Rzeczypospolitej.


(foto: Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska)


(foto: Krzysztof Sitkowski)

Po uroczystości na pl. Piłsudskiego część zgromadzonych przemaszerowała do archikatedry św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście, gdzie odprawiona została msza w intencji "Żołnierzy Wyklętych". Przewodniczył jej ordynariusz drohiczyński bp Antoni Dydycz.


(foto: Marcin Pegaz)


(foto: Marcin Pegaz)


(foto: Marcin Pegaz)


(foto: Marcin Pegaz)


(foto: Krzysztof Sitkowski)


(foto: Krzysztof Sitkowski)

Wieczorną uroczystość na pl. Piłsudskiego zorganizował Społeczny Komitet Obchodów Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych", który skupia kilkanaście organizacji i środowisk patriotycznych, które działają by uczcić antykomunistyczne podziemie. W prezydium komitetu znaleźli się profesorowie Jan Żaryn i Wiesław Jan Wysocki (historycy z UKSW), szefowa Warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej" Anita Czerwińska, Ewa Stankiewicz (liderka "Solidarnych 2010" i dyrektor artystyczna Telewizji Republika) oraz prezes Kręgu Pamięci Narodowej Andrzej Melak.

„Armia wyklęta – Poznań pamięta”

W poznańskim Marszu pamięci wzięło udział kilkaset osób. Uczestnicy wznosili okrzyki: "Cześć i chwała bohaterom", „Armia wyklęta – Poznań pamięta”, "Bóg, honor i ojczyzna", ale także "Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę". Przynieśli transparenty z napisami: "Chwała bohaterom, obrońcom ojczyzny, hańba zdrajcom sprzedającym teraz Polskę", "Poznań pamięta, żołnierze wyklęci. "Bogu i ojczyźnie zawsze wierni".

Marsz poprzedziła msza święta, przemarsz zakończył się pod pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej.

Za przybycie i za pamięć podziękował zebranym żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, płk Jan Podhorski. - Dziękuję, że przybyliście tu, aby upamiętnić moich kolegów. Żołnierze wyklęci jednak swoją walką - i w większości swoją śmiercią - doprowadzili do tego, że dzisiaj możemy się tu tak spokojnie spotykać – powiedział.

Kombatanci na jednym z drzew w okolicach pomnika, zawiesili biało-czerwone wstążeczki. - Żołnierze wyklęci nie mają swoich pomników, ani często nawet grobów, dlatego drzewo to będzie ich symbolicznym pomnikiem – powiedział Rafał Sierchuła z Instytutu Pamięci Narodowej w Poznaniu.

Według Agnieszki Łuczak z poznańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, w kraju bardzo długo funkcjonowało powiedzenie, że w Wielkopolsce w czasie okupacji nie było konspiracji, bo była zakazana - podobnie był postrzegana sprawa podziemia antykomunistycznego.

Kraków: "Wojna o pamięć"

- Dzisiejsza spotkanie jest odwołaniem do chyba najtrudniejszych chwil w naszej historii, gdy osoby, które były u władzy w Polsce, mówiły w języku polskim, zabijały Polaków - powiedział podczas piątkowych uroczystości dowódca 2 Korpusu Zmechanizowanego w Krakowie gen. dyw. Jerzy Biziewski.

Przypomniał, że obchody Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" to zasługa zmarłego prezesa IPN Janusza Kurtyki, który zabiegał o ustanowienie tego święta.

Apel poległych w Parku im. H. Jordana poprzedziła msza św. w Bazylice Mariackiej. Po niej ulicami miasta przeszedł marsz, w którym uczestniczyli kombatanci, ich rodziny, przyjaciele i m.in. Krakowski Szwadron Ułanów im. marszałka Józefa Piłsudskiego, Kompania Honorowa Wojska Polskiego, Orkiestra Wojskowa 2. Korpusu Zmechanizowanego oraz delegacja Jednostki Wojskowej NIL, której patronem jest gen. August Emil Fieldorf "Nil".

W Parku im. H. Jordana odbył się apel pamięci i oddano salwę honorową. Pod pomnikami m.in. Danuty Siedzikówny "Inki", gen. Augusta Fieldorfa "Nila", rtm. Witolda Pileckiego i gen. Leopolda Okulickiego złożono kwiaty i zapalono znicze.

Przed południem w Krakowie kombatanci zapalili znicze i złożyli kwiaty przed budynkiem dawnego aresztu Urzędu Bezpieczeństwa. W spotkaniu przy pl. Inwalidów uczestniczyło ok. 200 osób, które przyniosły portrety żołnierzy wyklętych, polskie flagi oraz transparenty z napisami "Tutaj w piwnicach UB torturowano ludzi" i "Wojna o pamięć".

Były więzień UB płk. Franciszek Oremus określił budynek przy placu Inwalidów symbolem komunistycznego reżimu w Krakowie. - Miejmy odwagę mówić o tym, że Polaków mordowali także Polacy z upoważnienia Stalina - mówił.

Według Oremusa do największych, a niedocenianych bohaterów torturowanych w piwnicach budynku należą m.in.: prof. Józef Ostafin, ppłk Walerian Tumanowicz, por. Józef Kuraś.

W uroczystości wzięły również udział dzieci, które wręczyły kombatantom tulipany. - Przyszliśmy tu z nauczycielem w ramach lekcji historii. Chcemy uczcić tych, którzy po II wojnie światowej walczyli przeciwko komunistom - powiedział uczeń Gimnazjum nr 1 w Krakowie Aleksander Bubula.

Kapelan Żołnierzy AK, Sybiraków i środowisk niepodległościowych Krakowa o. Jerzy Pająk zauważył, że w obchodach patriotycznych bierze udział coraz więcej młodych osób. - Nie chowajmy pamięci w sercu, ale przekazujmy ją. Dzieci i młodzież mają wziąć na swoje ramiona te szczytne ideały - mówił.

Kielce: "Bić się do końca"

- Po czasach niesprawiedliwości i zakłamania Żołnierzom Wyklętym nareszcie przypadło właściwe miejsce w pamięci i historii - powiedział wicewojewoda świętokrzyski Grzegorz Dziubek, rozpoczynając główne uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Kielcach.

Jego zdaniem stawiając pytania o patriotyzm, Polacy powinni szukać go w biografiach żołnierzy, którzy nie pogodzili się z pojałtańską rzeczywistością.

Jak przypomniał naczelnik kieleckiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej Leszek Bukowski wielu bohaterów do dziś spoczywa w bezimiennych mogiłach. - Oprawcy robili wszystko by zatrzeć ślady, by uniemożliwić ich identyfikację -  zaznaczył. Dlatego - jego zdaniem - dzień upamiętniający Żołnierzy Wyklętych jest niezwykle ważną datą dla podkreślenia ich roli w walce o niepodległość.

W Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach otwarta została wystawa pt. "Bić się do końca". "Na planszach zostały przedstawione dokumenty obrazujące zarówno działalność oddziałów niepodległościowych w północnej części ówczesnego województwa kieleckiego jak i represje ze strony funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa.

Olsztyn: "Losy niepokornych"

Z badań historycznych wynika, że w lasach na Mazurach tuż po wojnie walkę zbrojną z "utrwalaczami władzy ludowej" prowadziło od 15 do 17 tys. ludzi.

Oprócz żołnierz działających w konspiracji na Warmii i Mazurach działały organizacje oporu i związki harcerskie, także występujące przeciw ówczesnej władzy. Nie miały one charakteru zbrojnego ale prowadziły działalność informacyjną i wychowawczą. Były to m.in. grupa "Białe Orły", "Organizacja Narodowo-Chrześcijańska" czy "Harcerska Organizacja Podziemna".

Uczestnicy uroczystości obejrzeli film zatytułowany "Losy niepokornych" opowiadający o bohaterach podziemia niepodległościowego i ich zbrojnej walce z NKWD i UB.

Wieczorem główną ulicą Olsztyna, aleją Piłsudskiego, przeszedł Marsz Pamięci ku czci Żołnierzy Wyklętych.

Rzeszów: "Żołnierze wyklęci w naszej pamięci"

Wieńce i kwiaty złożono w piątek na symbolicznym grobie siedmiu członków IV Zarządu Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" na cmentarzu komunalnym Wilkowyja w Rzeszowie. 62 lata temu zostali oni rozstrzelani w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Miejsce ich pochówku jest nieznane.

Wcześniej na Uniwersytecie Rzeszowskim odbyło się seminarium poświęcone żołnierzom wyklętym.

Zaprezentowano projekt pomnika prezesa IV Zarządu Zrzeszenia WiN ppłk. Łukasza Cieplińskiego. Jego autorem jest profesor krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych Karol Badyna. Odsłonięcie pomnika zaplanowano na listopad tego roku.

Rano mszę św. w intencji ojczyzny i Żołnierzy Wyklętych odprawił ordynariusz rzeszowski biskup Kazimierz Górny.

Natomiast wieczorem ponad pół tysiąca osób, głównie ludzi młodych, wzięło udział w Marszu Pamięci, który przeszedł ulicami Przemyśla. Uczestnicy skandowali m.in. "Cześć i chwała bohaterom", "Żołnierze wyklęci w naszej pamięci".

Relacja z centralnych obchodów w Warszawie-link:

http://vod.gazetapolska.pl/3444-zolnierze-wykleci-warszawa-obchody-centralne?utm_source=niezalezna&utm_medium=wpis&utm_campaign=vod

Pod murami Rakowieckiej oddali hołd bohaterom:
kombatanci, rodziny zamordowanych przez UB więźniów m.in. Zofia Pilecka-Optułowicz, członkowie Klubów Gazety Polskiej, obecna służba więzienna, a także tłumy, głównie młodzieży uczciły pamięć Żołnierzy Wyklętych składając kwiaty i zapalając znicze w miejscu ich kaźni - w mokotowskim więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie-link poniżej:.
http://vod.gazetapolska.pl/3439-pod-murami-rakowieckiej-oddali-hold-bohaterom?utm_source=niezalezna&utm_medium=tytulnowa8&utm_campaign=vod

piątek, 1 marca 2013





Zakończył się pontyfikat Benedykta XVI - żegnamy, Ojcze Święty!


Zakończył się pontyfikat Benedykta XVI - żegnamy, Ojcze Święty! - niezalezna.pl
foto: cafe56/ http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/
Wraz z abdykacją papieża w czwartek o godzinie 20 rozpoczął się wakat w Stolicy Apostolskiej. Od tego momentu Kościołem i Watykanem zarządza Kolegium Kardynałów wraz z kardynałem kamerlingiem Tarcisio Bertone.

O godz. 17 Benedykt XVI odleciał z Watykanu śmigłowcem do znajdującej się w Castel Gandolfo rezydencji papieskiej, gdzie spędzi dwa pierwsze miesiące po ustąpieniu z urzędu.

O godz. 20 ochraniającą papieża gwardię szwajcarską zastąpiła policja watykańska – ta symboliczna zmiana warty oznaczała chwilę, w której Benedykt XVI przestał być papieżem.

Abdykacja papieża Benedykta to ogromna strata dla kościoła. Był  człowiekiem niezwykłej skromności i dobroci, ale również wielkiej inteligencji, wiedzy a przede wszystkim wiary.
 Pontyfikat Benedykta XVI przebiegał w atmosferze nienawiści do Kościoła,fizycznej likwidacji chrześcijan,rugowania krzyża .niszczenia procesami sądowymi i ośmieszania wiary.
 Według nas wraz z odejściem Benedykta XVI-Pasterza mocnej wiary i wielkiej miłości-odchodzi bezpowrotnie jakaś epoka?Patrzymy w przyszłość z niepokojem.......

Benedykt XVI, wielki przyjaciel Polski


Benedykt XVI, wielki przyjaciel Polski - niezalezna.pl
foto: Broc; creativecommons.org/licenses/by/3.0 /deed.en
Od 1970 r. można mówić o bliskich związkach Josepha Ratzingera z Polską. Pontyfikat Benedykta XVI umocnił jego więź z naszym krajem. Swoją pierwszą duszpasterską podróż zagraniczną odbył do Polski w 2006 roku. Beatyfikował Jana Pawła II i ks. Jerzego Popiełuszkę.

Kard. Joseph Ratzinger odwiedzał Polskę dziewięciokrotnie, w tym raz jako papież Benedykt XVI - w 2006 r. Po raz pierwszy był w Polsce w 1970 r. Wziął udział w dialogu episkopatów Polski i Niemiec na temat słynnego listu biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 r. "Wybaczamy i prosimy o wybaczenie". Jedną z odpowiedzi na ten list był dokument "Memorandum katolików niemieckich na temat problemów niemiecko-polskich", opracowany w 1970 r. z inicjatywy Pax Christi. Kard. Ratzinger to jeden z współautorów tego dokumentu.

Potem bywał w Polsce z rozmaitych okazji, m.in. w 1977 roku jako arcybiskup Monachium z delegacją Episkopatu Niemiec spotkał się na Jasnej Górze z prymasem Polski kard. Stefanem Wyszyńskim. W 1979 r. towarzyszył Janowi Pawłowi II podczas jego pierwszej wizyty apostolskiej do ojczyzny. W 1983 r. kard. Ratzinger przewodniczył pielgrzymce mężczyzn i młodzieńców na Górę Św. Anny. W 1988 r. w Lublinie otrzymał tytuł doktora honoris causa KUL.

Po ogłoszeniu stanu wojennego w 1981 r., kard. Ratzinger organizował w Monachium modlitwy w intencji Polski.

Od 25 do 28 maja 2006 Joseph Ratzinger już jako papież Benedykt XVI przebywał w Polsce z pierwszą duszpasterską wizytą zagraniczną (wcześniej był na Światowych Dniach Młodzieży w Kolonii, ale nie była to oficjalna wizyta duszpasterska). Odbyła się ona pod hasłem: "Trwajcie mocni w wierze". Papież odwiedził: Warszawę, Kraków, Częstochowę, Wadowice, Kalwarię Zebrzydowską i Oświęcim. Podkreślał wtedy, że wybrał taką trasę pielgrzymki, aby przybyć do miejsc szczególnie ważnych dla swojego poprzednika - Jana Pawła II.

Do 2007 r. drugim sekretarzem Benedykta XVI był Polak - dzisiejszy abp Mieczysław Mokrzycki (także drugi sekretarz Jana Pawła II). Bliskim współpracownikiem papieża był także inny Polak - ks. prałat Paweł Ptasznik z Kurii Rzymskiej. Benedykt XVI mianował polskiego jezuitę ks. Andrzeja Koprowskiego dyrektorem programowym Radia Watykańskiego.

Podczas niedzielnych modlitw Anioł Pański na pl. św. Piotra i środowych audiencji generalnych oraz z każdego miejsca swego pobytu Benedykt XVI zawsze pozdrawiał pielgrzymów z Polski w naszym, ojczystym języku. W pozdrowieniach tych nawiązywał do wydarzeń w naszym kraju. Wzywał Polaków do zachowania chrześcijańskiej tożsamości i dawania świadectwa wiary w Europie; polecał się także ich modlitwom i prosił o wsparcie.

Dziękujemy Ci Ojcze Święty  !!

Na zawsze pozostaniesz w naszych sercach, w sercach katolików polskich.!

środa, 27 lutego 2013

60 lat temu komuniści zamordowali generała „Nila”


60 lat temu komuniści zamordowali generała „Nila” - niezalezna.pl
foto: Skabiczewski; commons.wikimedia.org/wiki/File:August_fieldorf_pomnik_park_jordana_krakow.jpg
24 lutego 1953 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie został powieszony gen. August Emil Fieldorf „Nil” organizator i szef Kedywu Komendy Głównej AK, jeden z najbardziej zasłużonych żołnierzy Armii Krajowej i polskiego podziemia niepodległościowego, po aresztowaniu długo torturowany przez komunistycznych oprawców.

August Emil Fieldorf urodził się 20 marca 1895 r. w Krakowie. W latach 1914-17 walczył w Legionach Polskich, następnie był członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej. W listopadzie 1918 r. wstąpił do Wojska Polskiego. Brał udział w kampanii wileńskiej, a podczas wojny polsko-bolszewickiej jako dowódca kompanii uczestniczył m.in. w wyzwalaniu Żytomierza i wyprawie kijowskiej. W niepodległej Polsce kontynuował służbę wojskową. Od 1938 r. pełnił funkcję dowódcy 51. Pułku Strzelców Kresowych w Brzeżanach, na czele którego walczył w kampanii polskiej w 1939 r. Po zakończeniu działań zbrojnych, przez Węgry przedostał się do Francji, gdzie ukończył kursy sztabowe i został awansowany na pułkownika. Po klęsce Francji ewakuował się do Wielkiej Brytanii. W lipcu 1940 r., jako pierwszy emisariusz Naczelnego Wodza i rządu Rzeczpospolitej od czasu wybuchu wojny na Zachodzie, został wysłany do kraju.

Do okupowanej Polski dotarł na początku września 1940 r. W Związku Walki Zbrojnej początkowo pełnił funkcję oficera do zleceń Komendanta Głównego, a następnie inspektora obszaru Krakowsko-Śląskiego ZWZ. Od lutego do sierpnia 1942 r. był komendantem obszaru II Białystok AK. W sierpniu 1942 r. został mianowany dowódcą Kedywu - Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej AK, którym dowodził do marca 1944 r., używając pseudonimu „Nil”. Kedyw zajmował się m.in. odbijaniem więźniów, przeprowadzaniem akcji odwetowych na funkcjonariuszach SS, Gestapo i policji, a także likwidowaniem kolaborantów i konfidentów. Najgłośniejszą akcją Kedywu był zamach na szefa SS i policji dystryktu warszawskiego gen. Franza Kutscherę.

W kwietniu 1944 r. „Nil” otrzymał zadanie stworzenia poza strukturami AK tajnej organizacji „Niepodległość”, noszącej kryptonim „NIE”. Miała ona być przygotowana do działań na wypadek okupacji ziem polskich przez Sowietów. Wyznaczony na nowe stanowisko Fieldorf pozostawał w głębokiej konspiracji, nie biorąc udziału w Powstaniu Warszawskim. 28 września 1944 r. uzyskał awans na stopień generała brygady i został odznaczony Złotym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari. Po Powstaniu Warszawskim pełniący funkcję komendanta Głównego AK gen. Leopold Okulicki "Niedźwiadek" wyznaczył go na swojego zastępcę.

7 marca 1945 r. gen. Fieldorf został przypadkowo aresztowany przez NKWD w Milanówku pod okupacyjnym nazwiskiem Walenty Gdanicki. Nierozpoznany przez Sowietów trafił na Ural do obozu pracy. W październiku 1947 r. wrócił do kraju. W związku z ogłoszoną w 1947 r. amnestię ujawnił się w lutym 1948 r. 9 listopada 1950 r. został zatrzymany przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi na ul. Piotrkowskiej w momencie, gdy wychodził z budynku Wojskowej Komendy Rejonowej. Śledztwo przeciwko generałowi wszczęto 20 grudnia 1950 r. Rozpoczęły się intensywne przesłuchania trwające do 30 lipca 1951 r. Generał, pomimo stosowanych wobec niego tortur, odmówił współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa. 4 sierpnia oficer śledczy MBP ppor. Kazimierz Górski sporządził akt oskarżenia. W jego uzasadnieniu czytamy: „Wrogość swą do ruchu lewicowego i Związku Radzieckiego Fieldorf August wykazał już w latach 1920, podczas których, będąc w stopniu porucznika jako dowódca kompanii 1. Pułku Legionów Polskich, brał czynny udział w marszu Piłsudskiego na ZSRR i za szczególne wyróżnienie się w walkach został czterokrotnie wyróżniony Krzyżem Walecznych oraz awansował do stopnia kapitana”.

16 kwietnia 1952 r. w gmachu Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy rozpoczęła się "rozprawa główna" przy drzwiach zamkniętych. Sąd uznał gen. Fieldorfa winnym zarzucanych mu czynów i skazał na karę śmierci przez powieszenie. Zasądzono także utratę praw publicznych i obywatelskich, praw honorowych oraz przepadek mienia. 24 lutego 1953 r. gen. August Emil Fieldorf został powieszony w więzieniu mokotowskim w Warszawie przy ul. Rakowieckiej.

Śledztwo w sprawie mordu sądowego na gen. Fieldorfie zostało wszczęte w 1992 przez poprzednika IPN – Główną Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Objęło ono wszystkie osoby, które w latach 1950–1952 zaangażowane były w sprawę gen. „Nila”. Byli to:

prokuratorzy Naczelnej Prokuratury Wojskowej – Helena Wolińska - pierwotnie Felicja (Fajga Mindla) Danielak, ps. Lena

prokuratorzy Prokuratury Generalnej – Beniamin Wejsblech i Paulina Kern

sędzia Sądu Wojewódzkiego Maria Gurowska vel Górowska 
vel Maria Sand vel Genowefa Maria Danielak z domu Zand

dwóch ławników – Bronisław Malinowski i Mieczysław Szymański

sędziowie orzekający w Sądzie Najwyższym – Emil Merz, Gustaw Auscaler i Igor Andrejew


W trakcie śledztwa okazało się, że podejrzani albo już nie żyją, albo zmarli w trakcie postępowania. Akt oskarżenia udało się sformułować jedynie wobec Wolińskiej i Gurowskiej, ktora do przejścia na emeryturę w 1970 r była sędzią Sądu Wojewódzkiego w Warzszawie.

 „Jak publikowano, August Fieldorf został skazany za to, że był jednym z kierowników Armii Krajowej, i nazwano to mordem sądowym. W rzeczywistości August Fieldorf skazany został za to, że wykorzystując swoje stanowisko, zorganizował i kierował grupą nazwaną Kedywem, która w czasie okupacji niemieckiej na ogromnym terenie Polski przez długi okres czasu (o ile pamiętam – koło dwu lat) dokonywała zabójstw na ludności cywilnej, osobach ukrywających się przed okupantem z powodu orientacji politycznej lub pochodzenia niearyjskiego oraz na jeńcach radzieckich zbiegłych z niewoli” – pisała Gurowska do ministra sprawiedliwości w październiku 1995 r.

Alina Czerniakowska, autorka filmu o winnych śmierci generała "Nila"  odwiedziła Gurowską w domu, ta jednak nie chciała rozmawiać. Reżyserka zapytała: – Co by pani teraz zrobiła? – Zrobiłabym to samo! – wykrzyknęła Gurowska i zatrzasnęła  drzwi.

Gurowska skutecznie odwlekała proces. Nie przyjmowała wezwań, nie odbierała telefonów. Do zapoznania się z materiałami śledztwa została zmuszona więc przez policję. 22 grudnia 1997 nie stawiła się na rozpoczęcie procesu Gurowska i do śmierci konsekwentnie nie zgłaszała się na rozprawy.

W 2007 prokurator IPN wystąpił z wnioskiem o wydanie europejskiego nakazu aresztowania (ENA) wobec przebywającej w Wielkiej Brytanii Heleny Wolińskiej. 20 listopada 2007 Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie na wniosek prokuratora IPN wydał taki nakaz, ale nie doszlo do postawienia Wolińskiej przed sądem - zmarła 26 listopada 2006 r. w Oksfordzie.

Starania Marii Fieldorf - Czarskiej - córki generała o wymierzenie sprawiedliwości w stosunku do żyjących winnych zbrodni ukazuje film pt. W sprawie generała Fieldorfa.

Miejsce spoczynku ciała Emila Fieldorfa przez wiele lat pozostawało nieznane. W kwietniu 2009 pojawiły się informacje, że pracownikom IPN udało się ustalić lokalizację grobu. Ciało generała spoczywa prawdopodobnie na Powązkach, blisko symbolicznego grobu wystawionego dla uczczenia jego pamięci.

W lipcu 1958 Generalna Prokuratura postanowiła umorzyć śledztwo z powodu braku dowodów winy. W marcu 1989 został zrehabilitowany, zmieniono postanowienie, „zarzucanej mu zbrodni nie popełnił". 

7 lipca 2006, przy okazji obchodów 62 rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył gen.Emila Fieldorfa  pośmiertnie Orderem Orła Białego.
Poniższy film choć jest wstrząsający,każdy Polak powinien obejrzeć-wystarczy kliknąć na link.

niedziela, 24 lutego 2013

„Inka” zamiast „czterech śpiących”


„Inka” zamiast „czterech śpiących” - niezalezna.pl
foto: http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl
Na Facebooku powstała grupa o nazwie - O pomnik „Inki” w miejscu pomnika „4 śpiących” na warszawskiej Pradze. Jak piszą autorzy akcji przyszła „Inka” już ma twarz. – „Wybraliśmy pasującą fotografię” – informują.

Chodzi o zamianę pomnika "braterstwa broni" (tzw. czterech śpiących), odsłoniętego na warszawskiej Pradze po drugiej wojnie światowej, na pomnik Danuty Siedzikówny „Inki”, zamordowanej przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa. Do akcji dołączyło już ponad 2 tys. osób.

„Inka” była sanitariuszką 5. Wileńskiej Brygady AK. Wczesną wiosną 1946 r. nawiązała kontakt z ppor. Zdzisławem Badochą „Żelaznym”, dowódcą jednego ze szwadronów „Łupaszki”. Służyła w tym szwadronie jako łączniczka i sanitariuszka, uczestnicząc w akcjach przeciwko NKWD i UB. Aresztowana w lipcu 1946 r.

W śledztwie (kierowanym przez naczelnika Wydziału III WUBP w Gdańsku Jana Wołkowa i kierownika Wydziału Śledczego WUBP Józefa Bika) była bita i poniżana. Mimo to odmówiła składania zeznań obciążających członków brygad wileńskich AK. Została skazana na śmierć 3 sierpnia przez sąd kierowany przez mjr. Adama Gajewskiego i zastrzelona przez dowódcę plutonu egzekucyjnego ppor. Franciszka Sawickiego 28 sierpnia 1946 wraz z Feliksem Selmanowiczem ps. Zagończyk, w więzieniu przy ul. Kurkowej w Gdańsku. Według relacji przymusowego świadka egzekucji, ks. Mariana Prusaka, ostatnimi słowami „Inki” było: Niech żyje Polska! Niech żyje „Łupaszko”! Miejsce pochówku ciał nie jest znane. „Inka” miała 17 lat.

Akcja jest dostępna pod tym adresem - http://www.facebook.com/events/534705559884924/?ref=3


  1. Stanisław Kasznica, ostatni dowódca Narodowych Sił Zbrojnych, to kolejna ofiara komunistycznej bezpieki, którą zidentyfikowano po ekshumacjach na warszawskich Powązkach. Wyniki identyfikacji dot. Kasznicy i trzech innych żołnierzy Armii Krajowej podał IPN.
Każdej z ofiar terroru komunistycznego należy przywrócić imię i nazwisko oraz przypomnieć o ich zasługach dla Polski - powiedział prezes IPN Łukasz Kamiński, przedstawiając wyniki identyfikacji wspólnie z prof. Andrzejem Ciechanowiczem, rektorem Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, z którym IPN współtworzy Polską Bazę Genetyczną Ofiar Totalitaryzmów.
Eksperci, w tym specjaliści-genetycy, zidentyfikowali szczątki czterech żołnierzy Armii Krajowej i powojennego podziemia niepodległościowego, którzy za to, że opierali się sowietyzacji Polski zostali pod koniec lat 40. skazani przez komunistyczne władze na kary śmierci. Po brutalnych przesłuchaniach i egzekucjach, które odbyły się w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, funkcjonariusze UB ukryli ich zwłoki na tzw. Łączce Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.
Wśród zidentyfikowanych jest Stanisław Kasznica ("Maszkowski", "Przepona", "Wąsal"), podpułkownik i komendanta Narodowych Sił Zbrojnych, kawaler orderu Virtuti Militari V klasy i dwukrotnie Krzyża Walecznych. Był działaczem "Bratniej Pomocy", a od 1934 r. Obozu Narodowo-Radykalnego, członkiem Organizacji Polskiej - tajnej struktury kierowniczej ONR. Uczestniczył w wojnie obronnej 1939 r. i w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie działał w Narodowym Zjednoczeniu Wojskowym - konspiracyjnej organizacji wojskowo-politycznej o charakterze narodowym. Po wyroku Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie Kasznica został stracony 12 maja 1948 r.
Kolejnymi zidentyfikowanymi osobami są: Stanisław Abramowski ("Bury" i "Partyzancik"), żołnierz Armii Krajowej, Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" oraz Narodowych Sił Zbrojnych oraz Bolesław Budelewski ("Pług"), żołnierz Armii Krajowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Specjaliści ustalili też tożsamość Tadeusza Pelaka ("Junak"), porucznika Armii Krajowej i Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Podobnie jak Kasznicę zamordowano ich w mokotowskim więzieniu pod koniec lat 40.

piątek, 22 lutego 2013

"Warta honorowa dla Inki"-nawet pomników polskich bohaterów trzeba pilnować !!!


Następny atak na POLSKOŚĆ !!!!!!!!!

Poruszające wrażenie robi zdewastowany pomnik Danuty Siedzikówny, "Inki" w krakowskim Parku Jordana. Farba na kamiennych rysach twarzy wygląda jak krew. A "Inkę" komuniści zabili strzałem w tył głowy. 



 Zniszczone popiersie młodej,niespełna 18 letniej dziewczyny, która wchodziła w dorosłość, ucząc się wojennego, powstańczego rzemiosła. Jest jedną z tych Polek, które jeszcze w XIX wieku oddawały życie za WOLNOŚĆ  OJCZYZNY !

Młodzi, Polska ginie! Obudźcie się, bo stracicie swój dom czyli Polskę. Co powiedzą kiedyś na to Wam, Wasze dzieci i wnuki? Zapytają, dlaczego nie broniliście naszej Ojczyzny? Co im opowiecie?

Odsłonięte 16 września 2012 roku w alei Wielkich Polaków krakowskiego parku im. doktora Henryka Jordana popiersie Danuty Siedzikówny-„Inki” zostało sprofanowane. Nieznani sprawcy oblali je czerwoną farbą
 Pomnik jest całkowicie zdewastowany. Ktoś dokładnie zamalował go farbą. Konieczna jest pomoc specjalisty. Czyszczenie zaczniemy dopiero we wtorek - powiedział reporterowi portalu Niezależna Kazimierz Cholewa, prezes Towarzystwa Parku im. dr Henryka Jordana.
 Przypomniał, że już w momencie stawiania monumentu pojawiały się sygnały, że nie jest on dobrze widziany przez niektóre środowiska.
 - Wciąż żyją ubecy i ich rodziny, Dla nich Siedzikówna jest postacią niewygodną - dodał Cholewa.
 Farbą oblano nie tylko popiersie bohaterskiej dziewczyny, ale również widniejace na postumencie jej słowa: „Zachowałam się jak trzeba”, imię, nazwisko oraz daty urodzin i śmierci
 1 marca tego roku w parku im. dr. Jordana - m.in. pod popiersiem „Inki” - mają odbyć się nagłaśniane już uroczystości z okazji Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Być może akt profanacji ma związek właśnie  z tą zapowiedzią.
Danuta Siedzikówna była sanitariuszką i łączniczką w 5. Wileńskiej Brygadzie Armii Krajowej majora Zygmunta Szendzielarza-„Łupaszki”, uczestnicząc w akcjach przeciwko NKWD i UB. Aresztowana w lipcu 1946 roku została oskarżona o udział w związku zbrojnym, mającym na celu obalenie siłą władzy ludowej oraz mordowanie milicjantów i żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał ją na karę śmierci.
 W przesłanym siostrom grypsie z więzienia „Inka” napisała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Zdanie to - według historyków - należy tłumaczyć nie tylko przebiegiem śledztwa, lecz także odmową podpisania prośby o ułaskawienie, którą skierował za nią do ówczesnego prezydenta Bolesława Bieruta jej obrońca. Bierut nie skorzystał jednak z prawa łaski i 28 sierpnia 1946 roku, na 6 dni przed jej 18. urodzinami, wyrok został wykonany.  Zginęła od strzału w głowę, oddanego z pistoletu przez dowódcę plutonu egzekucyjnego KBW, ponieważ 10 jego członków celowo spudłowało z kilku kroków. Miejsce jej pochówku pozostaje do dzisiaj nieznane.

 .Danuta Siedzikówna w chwili śmierci nie miała jeszcze osiemnastu lat. Urodziła się w roku 1928, gdy wolna Polska istniała nieledwie lat dziesięć. Zamordowano ją 28 sierpnia 1946 roku. W czasie wojny walczyła w Armii Krajowej na Wileńszczyźnie, później w antykomunistycznej partyzantce. Jej ojciec był żołnierzem Armii Andersa. A zatem, najpewniej, przeszedł przez sowiecką "strefę mroku" w swej tułaczej drodze do ojczyzny. Jej ojciec zmarł w Teheranie w roku 1942. Matkę Ingi  zabiło Gestapo we wrześniu 1943 roku. Oboje, ojciec i matka wyprzedzili córkę w drodze do wieczności. Byłaby to zwykła kolej rzeczy, gdyby nie splątanie losów i tragiczne okoliczności.

W historii "Inki" i w historii jej bliskich ukazana jest, jak w soczewce, cała bolesna polska rzeczywistość czasów II wojny światowej i ta późniejsza, gdy przetrzebiony fizycznie, moralnie, a zapewne też duchowo naród został poddany pod radziecką kuratelę, wskutek sowieckiej ekspansji i obojętności wobec polskich losów naszych zachodnich sojuszników: Stanów Zjednoczonych, Francji i Anglii.

...wyrafinowany, przemyślany atak na Polskość w przededniu święta Żołnierzy Wyklętych - Polaku.... przestań milczeć... święty spokój i ciepła woda w kranie to droga donikąd...
Profanują Krzyże, Ikony,Pomniki .... na co dasz jeszcze przyzwolenie ???? 

W poniższym linku to, bolesne dla POLAKÓW wydarzenie jest przedstawione.
http://www.youtube.com/watch?v=4rWBS47iDdQ


KOMENTARZ:

 Czy którakolwiek telewizja mówiła o tym głośno? Nikt nie podjął wcześniej tego tematu, żaden wybitny dr hab. ., ani nawet ambitna młoda/y redaktor.Widać-kto w reżimowej TV pracuje!
    Jeśli nie zadbamy o własną historię-nikt nas w tym nie wyręczy!