czwartek, 12 grudnia 2013





Prawdziwa twarz homoterroru! Argentyńskie feministki spaliły kukłę papieża i brutalnie zelżyły katolików broniących kościoła przed profanacją. WSTRZĄSAJĄCE WIDEO

fot. YouTube
Groźba podpalania kościołów, która jeszcze niedawno brzmiała jak urojona obawa przewrażliwionych katolików, wprowadzona została w czyn. To, co wydarzyło się w jednym z argentyńskich miast powinno być ostatecznym sygnałem alarmowym.

Argentyńskie feministki zjechały do San Juan, by w podczas trzydniowej Krajowej Konferencji Kobiet (23-25 listopada 2013) debatować o prawach do aborcji, przemocy wobec kobiet, zwalczaniu patriarchatu i zwiększeniu praw mniejszości. Wśród feministycznych sloganów wybrzmiała zachęta do pogłębiania aktywności kobiet w każdej dzielnicy i w każdym mieście.
Bez walki przeciwko patriarchatowi, nie możemy walczyć z systemem, który nas uciska. Bez feminizmu, nie ma socjalizmu
- mówili uczestnicy.

Moc indoktrynacyjna 58 warsztatów była wyjątkowo skuteczna, bo aktywistki postanowiły zaprowadzić w mieście własny porządek.

Hordy rozjuszonych feministek, lesbijek i gejów, ruszyły na kościół. Ich celem było sprofanowanie świątyni. Z odsieczą przybyła jednak 1500-osobowa grupa młodych katolików, którzy otoczyli katedrę zwartym kordonem. Modlitwą i opanowaniem próbowali odeprzeć barbarzyński atak rozwścieczonych feministek. Siedmiotysięczny tłum wykrzykiwał antyklerykalne i bluźniercze hasła. Odmawiający różaniec katolicy byli lżeni, opluwani i wulgarnie prowokowani. Nie wpuścili jednak do katedry lewackiej dziczy.

Żądne sukcesu antyklerykalne bojówki dały upust swojej nienawiści w inny sposób. W wielkim ognisku przy wtórze ryków i gwizdów, pod znakiem tęczowej flagi, spalono kukłę papieża Franciszka - swojego własnego rodaka. Oto co ma do zaproponowania zdemoralizowana dzicz, której światopogląd koncentruje się jedynie na medytacji własnych organów rozrodczych.

Lewicowa fala antychrześcijańskiej rewolucji światowej zatacza coraz szerszy krąg. Wszędzie przebiega według jednakowych schematów. Uczestnicy argentyńskiej Konferencji Kobiet twierdzą w mediach, że stali się przedmiotem ataku ze strony organizacji faszystowskich. Materiały filmowe przedstawiają tę sytuację zgoła odmiennie.

Rozpanoszone środowiska LGBTQ, pod pretekstem walki o prawa mniejszości i ochrony kobiet przed przemocą, forsują własną, wynaturzoną interpretację rzeczywistości. Jakie są jej skutki? Wystarczy obejrzeć film. Kiedy przyjdzie kolej na Polskę? Jeśli się przebudzimy, szybciej niż nam się wydaje...



Trzeba przeciwdziałać!-poniżej link:


CZYTAJ TAKŻE:
KOMENTARZE:

TAK wyglądają OPĘTANI!

To wstrząsajace!!! Popłakałam się. Jak mogło do tego dojść? Gdzie policja? Te kobiety były bezkarne! U nas bedzie tak samo, jak pozwolimy aby takie twory jak biedroń i grodzka byli w parlamencie. Jak pozwolimy na wprowadzenie rewolucji gender do szkół i przedszkoli. LUDZIE OBUDŹCIE SIE!!!!!!!!

OTO W NAJBARDZIEJ OCZYWISTY SPOSÓB WIDZIMY CO SZATAN PRÓBUJE ZDZIAŁAĆ.TAKIEJ SKALI NIENAWISCI I ZŁA NIE WIDZIAŁAM NIGDY.NIC DODAĆ NIC UJĄĆ...

Na przykładzie feministek Argentyńskich można zobaczyć co to znaczy feminizm,homoseksualizm,pedofilia i gender.którą to na siłę nam się zaleca. To obecnie największe zagrożenia i to na całym świecie. Musimy bardzo uważać a szczególnie Rodzice !

Feministki to nie kobiety ....to banda zwyrodnialców......takich trzeba tępić. Tu potrzeba Hit...a i Bin La...a razem wziąwszy ....Na stosy ....spalić te zarazę.

Obrzydliwe bydło,nieprzytomna nagonka na Kościół,Katolików... coś nieprawdopodobnego.Duży szacunek dla współczesnych bohaterów - w tym przypadku młodych katolików którzy stanęli na przeciw tej dziczy i opanowaniem,modlitwą pokonali te "tsunami nienawiści" ,ja na ich miejscu bym nie wytrzymał i przyłożył w gębę (delikatnie pisząc)tym prowokatorom. Reasumując apeluję do gejów,lesbijek,feministek aby nie chwalili się chorobą...chory powinien się leczyć.

Powiem tylko jedno -diabeł zawsze będzie wyrażał swoją pogardę dla kościoła to co widać na filmie to osoby opętane więc bądźy silni wiarą i modlitwą, bo diabeł jest cwany. Gdyby ktoś uderzył taka babę to wybuchłyby zamieszki



wtorek, 10 grudnia 2013

Jarosław Kaczyński na Marszu Pamięci: to świadectwo naszego sprzeciwu wobec kłamstwa

Dodano: 10.12.2013 [21:35]
Jarosław Kaczyński na Marszu Pamięci: to świadectwo naszego sprzeciwu wobec kłamstwa - niezalezna.pl
foto: Filip Błażejowski/Gazeta Polska
- Ten marsz to świadectwo naszego sprzeciwu wobec kłamstwa i świadectwo naszego przywiązania do prawdy. Marsz Pamięci to świadectwo najściślejszego związku z Polską - powiedział przed Pałacem Prezydenckim Jarosław Kaczyński, brat śp. Lecha Kaczyńskiego.

Prezes PiS wziął dziś udział w kolejnej miesięcznicy smoleńskiej organizowanej przez warszawski klub "Gazety Polskiej". Po mszy w archikatedrze św. Jana kilka tysięcy ludzi przeszło w Marszu Pamięci przed Pałac Prezydencki.

Jarosław Kaczyński powiedział do zgromadzonych: - Kończy się kolejny rok. Spotykamy się ostatni raz w 2013 r. To już czwarty rok kalendarzowy naszych marszów. To już 44 miesiące od smoleńskiej tragedii.Ten marsz to świadectwo naszego sprzeciwu wobec kłamstwa i świadectwo naszego przywiązania do prawdy. Marsz Pamięci to świadectwo najściślejszego związku z Polską. Idąc tutaj, bronimy najbardziej podstawowych wartości. Tych, które są u podstawy naszej tożsamości i są fundamentem Rzeczypospolitej. Bronimy naszej ojczyzny.

Lider opozycji dodał: - Te marsze nie są niczym innym niż właśnie obroną i trzeba podziękować tym wszystkim, którzy w nich uczestniczą. Chcę podziękować wszystkim, ale szczególnie tym, którzy trwają tu pod krzyżem, tym, którzy uczestniczą w marszach w tych najtrudniejszych, chłodnych miesiącach. Tym, którzy angażują się ze szczególną siłą, przyjeżdżając tu z daleka, i można powiedzieć: przyczyniają się w sposób szczególny do tego, że trwamy. Trwamy przy prawdzie. Dziś w trakcie kazania prowadzący je ojciec odwołał się do słynnych słów Jana Pawła II, który zwrócił się w 1979 r. do rodaków, by jeszcze raz z Wiarą, Nadzieją i Miłością przyjęli to wielkie i trudne dziedzictwo, któremu na imię Polska.

Jarosław Kaczyński powiedział również: - Ci wszyscy, którzy tutaj są, ci wszyscy, którzy tutaj bywają, ci, którzy strzegą krzyża - czynią zadość temu wezwaniu. Temu wezwaniu, które odegrało tak wielką rolę w naszej historii i które jest ciągle aktualne i zawsze aktualne będzie. Nasz wysiłek, nasz trud nie jest bez rezultatów, a nawet przynosi tych rezultatów coraz więcej. Mówiłem tutaj kiedyś, przed laty już, że po każdym miesiącu, po każdy naszym spotkaniu, jesteśmy bliżej prawdy. Dzisiaj mogę jeszcze raz to powiedzieć. Znów jesteśmy tej prawdy bliżej. Dotarliśmy do nowych faktów, można powiedzieć, że ci, którzy kłamią, znaleźli się w trudniejszej niż przedtem sytuacji. To niełatwa droga, ale będziemy nią iść, bo jeśli nie dojdziemy do końca, to nad Polską zawiśnie to największe ze wszystkich niebezpieczeństw, niebezpieczeństwo w sferze ducha, w sferze moralnej, niebezpieczeństwo odrzucenia, zapomnienia o tym, czym jest, czym powinna być Polska. Jesteśmy i będziemy dumnym narodem w środku Europy i jako wielki, dumny naród nigdy nie zapomnimy o naszych tragediach, o naszych bohaterach i będziemy dążyć do prawdy. Przyjdzie dzień zwycięstwa.

Na koniec głos zabrała Anita Czerwińska.W swoim apelu wspomniała o dążeniach Ukrainy: - Ostatnie dni to czas zrywu narodu ukraińskiego o wolność, o prawodo stanowienia o swojej przyszłości. Lech Kaczyński dążył do tego, by narody Europy Środkowo-Wschodniej mogły decydować o sobie bez presji Moskwy. Temu służyła jego wyprawa do Gruzji, ale też temu służyło wsparcie dla dążeń Kijowa do integracji z Zachodem. Te działania polskiego prezydenta budziły wściekłość Moskwy i spotykały się z atakami ze strony ich popleczników wśród naszych elit.Dzisiaj, wspierając wolność dla Ukrainy, podążamy za myślą Lecha Kaczyńskiego i pokazujemy, że jego ofiara nie poszła na marne.
Natomiast "Marsz Pamięci poprzedziła msza św.odprawiona jak co miesiąc w  archikatedrze  św.Jana Chrzciciela podczas której piękną homilię wygłosił 
Ks. Feliks Folejewski, który  odnosił się w niej do wielu bieżących spraw, choćby do bluźnierczej ekspozycji w Centrum Sztuki Współczesnej i gorszącego spektaklu w Starym Teatrze w Krakowie. Mówił też o smoleńskim "przemyśle pogardy".

- To nie ci, którzy zginęli pod Smoleńskiem, nas podzielili. Pytamy: czy rzeczywiście zrobiono wszystko wcześniej, aby ta wizyta była przygotowana tak, jak tego wymagają ustalenia prawne, jak to czynią inne kraje demokratyczne? Czy zrobiono wszystko, żeby zostały wyjaśnione przyczyny katastrofy? - pytał ks. Folejewski. - Najbardziej bolesne jest to, że niekiedy producenci przemysłu pogardy oskarżają o to, co robią, innych - dodawał w innym miejscu.

Duchowny poruszył też problem sumienia i wiary w życiu publicznym. - Jeżeli prezydent, poseł, senator, nauczyciel, robotnik, artysta jest człowiekiem wierzącym, to nie może podczas pracy usypiać swojego sumienia. Zapamiętajmy decyzję bydgoskich radnych PO, którzy skasowali imię prezydenta Lecha Kaczyńskiego z nazwy mostu. Zapomnieli oni, że prawdziwa wielkość nie pochodzi od nich ani z nadania partii. A przecież Lech Kaczyński w Gruzji jest bohaterem narodowym, w Tbilisi ma pomnik, a imieniem naszego prezydenta nazwano jedną z głównych ulic. Tamci ludzie wiedzą, co czynią - mówił ks. Folejewski.

.

fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska



fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

.

Jarosław Kaczyński na Marszu Pamięci
,.
fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska
Nie mogło zabraknąć również nas,patriotycznej grupy "Obrońców krzyża",którzy wiernie trwamy na posterunku każdego 10 dnia miesiąca. I chociaż stanowimy już tylko niestety żelazny elektorat,nasz hart ducha i miłość do  OJCZYZNY jest wciąż WIELKA! Będziemy trwać do końca,puki Prawda o Smoleńsku nie zostanie publicznie wyjaśniona i godnie uczczona pamięć o tych POLAKACH,którzy w niewyobrażalnej masakrze zginęli pod Smoleńskiem,służąc Ojczyźnie.
Poniżej nasze zdjęcia z transparentami,które są zawsze tłem podczas przemówień Pana Kaczyńskiego:





.

Jarosław Kaczyński na Marszu Pamięci: to świadectwo naszego sprzeciwu wobec kłamstwa - niezalezna.pl







poniedziałek, 9 grudnia 2013

Krzyż zostaje w Sejmie. Sąd oddalił apelację posłów Palikota

Dodano: 09.12.2013 [09:35]
Krzyż zostaje w Sejmie. Sąd oddalił apelację posłów Palikota - niezalezna.pl
foto: Małgorzata Armo/Gazeta Polska
Sąd Apelacyjny w Warszawie w cywilnej sprawie, jaką wytoczyli posłowie Twojego Ruchu domagając się usunięcia krzyża z sali obrad Sejmu, oddaliłapelację i zasądził od powodów zwrot kosztów postępowania. "Krzyż jest symbolem religijnym, ale nie można pomijać jego znaczenia jako symbolu kultury i tożsamości narodowej" - mówiła w poniedziałek sędzia Edyta Jefimko uzasadniając wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie ws. krzyża w Sejmie. "Będzie kasacja do SN" - zapowiedzieli posłowie TR.

Sędzia Jefimko w ustnym uzasadnieniu orzeczenia, w tym procesie sąd nie rozstrzygał politycznego ani światopoglądowego sporu o legalność lub bezprawność umieszczenia krzyża w Sejmie. Sędziowie przypomnieli, że wolność religijna ma wymiar nie tylko prywatny, ale i publiczny - jak głosi prawo i polskie, i europejskie.

- Eksponowanie krzyża w miejscach publicznych wchodzi w zakres dopuszczalnego uzewnętrzniania uczuć religijnych (...) Zarazem jest i prawo do wolności od religii, na które powoływali się powodowie wskazując na kolizję obu praw. Sąd musi wyważyć te interesy, stosując zasadę proporcjonalności. Trzeba wtedy wykazać, jakie szkody się poniosło. Szkody takiej w ocenie sądu nie powoduje wywieszenie symbolu religijnego w przestrzeni publicznej - uznano w wyroku.

Pełnomocniczka powodów (m.in. Janusza Palikota, Romana Kotlińskiego i Armanda Ryfińskiego) mec. Anna Kubica wniosła o zmianę wyroku sądu okręgowego, który w styczniu tego roku oddalił powództwo. Są stwierdził, że obecność symbolu religijnego w miejscu publicznym, np. w Sejmie, nie narusza swobody sumienia. W ocenie mecenas sąd nie uwzględnił norm polskiej konstytucji oraz europejskich standardów wolności sumienia i wyznania.

- Z natury rzeczy katolicka większość nie może decydować o wolności religijnej ateistycznej mniejszości – mówiła mec. Kubica.

Z kolei reprezentujący stronę pozwaną radca Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa Mikołaj Wilk wnosił o utrzymanie w mocy zaskarżonego wyroku. Przekonywał, że orzeczenie sądu okręgowego w prawidłowy sposób odniosło się do tej kwestii. Jak mówił, stosując kryterium obiektywne nie można stwierdzić, by obecność w Sejmie krzyża - lub jakichkolwiek symboli religijnych - naruszała dobra osobiste. Wskazywał też na znaczenie zwyczaju w prawie cywilnym - a krzyż w sali Sejmu wisi od 16 lat.
KOMENTARZE:
ja powiem tylko jedno, niech sobie ryfinski wyjedzie do Izraela i tam sobie niech porzadzi. Tlumaczenie ze co by bylo gdyby powiesili gwiazde Dawida, owszem , wieszajcie sobie w Izraelskim parlamecie ale nie w Polskim, i jezeli sie cos nie podoba, to istnieje takie cos, ze mozna bilet wykupic w jedna strone. Krzyz to symbol Narodu Polskiego i bedziemy GO bronic wszedzie, wiec ryfinski, nie wywoluj zadymy w Polsce.
Przynajmniej chociaz w taki sposob narod polski ma prawo do uczczenia pamieci swojgo najwiekszego rodaka wszystkich czasow I przypomnienie jego obecnosci w Sejmie.Ta krotka wizyta w Polskim Sejmie byla jakby skromnym ukoronowaniem dokonan Jana Pwal II dla Polski. Nikt, nigdy oficjalnie mu niepodziekowal za wszystko, wszyscy od niego brali wlacznie z tymi obludnikami, ktorzy chca znieslawic jego pamiec.Przeciez Twoj Ruch I inne stada istnieja dzieki jego wlasnemu, dobrowolnemu I zupelnemu poswieceniu sprawie Polski. Co by bylo gdyby papiez nie doprowadzil calej sprawy do szczesliwego konca? Ano stalibysmy sie pewnie druga Korea Pln. gdzie Sroda, Senyszyn I Szczuka przede wszystkim, wszystkie trzy siedzialyby w obozie koncentacyjnym. A Palikot zostalby zastrzelony na ulicy ze swoim wibratorem w reku. Banda tchorzow I lumpow.

Krzyż wiszący w Sejmie to swoista relikwia. Został oklejony wiórkami pozostałymi po renowacji cudownego obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Ten dar, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, otrzymał od Zakonu Paulinów i ma w Sejmie zostać tak długo, jak długo będzie żyć Polska. A tym, którym to się nie podoba niech opuszczą polski Sejm na zawsze, bo są złem, które każdy uczciwy Polak powinien tępić.

to, że sąd oddalił pozew i apelację w sprawie KRZYŻA to i dobrze
ale co z tego
akurat trafili w sądzie na sędziego "nie z tej lewacko-komuszej bandy"
ot
wypadek przy pracy sędziowskiej większości i duraków z duraczówki
Już widzę, jak po innym rozstrzygnięciu te lewackie plugawe kanalie złożyłyby pozew, że w ogóle to krzyże w przydrożnych kapliczkach i na kościołach też im naruszają dobra osobiste
Mam więc ochotę całą tą palikociarnię pedałów i każdego z nich z osobna
(a przynajmniej jednego z nich - dla przykładu)
pozwać do sądu za obrazę moich dóbr osobistych za to, że plugawią krzyż, że drwią z wiary mojej i moich przodków, że na forum publicznym machają świńskim ryjem i penisem, że w miejscu publicznycm przed kamerami TV piją alkohol, że wsadzają krzyż w nocnik, że na scenie teatru (a więc też publicznie) pokazują stosunek płciowy z ukrzyżowanym J.CH.
tedy szukam prawnika, kutego na cztery nogi papugę, który spuści to pedalstwo do szamba - gdzie ich miejsce
i jeżeli nie znajdzie się cwany prawy prawnik katolik to może to być prawnik wyznawca Allacha
i przeznaczam na ten cel kasę
(mój adres znany adminowi redakcji)
i niech mi Dobry Pan.B przebaczy
.
Władze hrabstwa Bulloch w amerykańskim stanie Georgia wypowiedziały wojnę wszelkim przejawom ekspresji religijnej w podległych im szkołach. W kontekście zbliżających się świąt Bożego Narodzenia w jednej ze szkół łupem prześladowców padły eksponowane w szkolnych witrynach bożonarodzeniowe kartki świąteczne, jakie co roku nauczyciele wypisują swoim podopiecznym.
Nauczyciele w Szkole Podstawowej w Brooklet w stanie Georgia wykonali kartki świąteczne, które zostały wywieszone w szkolnych korytarzach. Kiedy chłopcy i dziewczęta wrócili z przerwy związanej ze świętem Dziękczynienia, odkryli, że na polecenie władz szkoły kartki świąteczne ich nauczycieli zostały usunięte.
Wielu nauczycieli nie kryło swego niezadowolenia z decyzji władz szkoły o konfiskacie kartek świątecznych. - Zdjęli kartki więc dzieci nie mogą ich zobaczyć. Niektóre z kart zawierały słowo „Boże Narodzenie”, a niektóre zawierały sceny z Bożego Narodzenia – powiedział Robb Kicklighter, mąż jednej z uczących w tej szkole nauczycielek. - To naprawdę smutne, bo uczniowie co roku czekają, aby zobaczyć te ręcznie wykonane kartki świąteczne. Jest to szkolna tradycja i teraz dzieci zastanawiają się, co się stało z kartkami - dodał.
Cenzury kartek świątecznych dokonano po tym, jak Rada Edukacji Hrabstwa Bulloch nakazała zwalczanie wszelkich przejawów ekspresji religijnej w podległych jej szkołach. Nauczycielom nakazano usunięcie z ich klas obrazów religijnych i innych tego rodzaju przedmiotów - od Biblii począwszy na muzyce chrześcijańskiej kończąc. Poinstruowano ich również, aby unikali za wszelką cenę modlitwy prowadzonej przez uczniów. Zaś jeśli muszą być w pokoju, w którym uczniowie się modlą, mają odwracać się do swoich podopiecznych plecami.
- To jest atak na chrześcijaństwo - stwierdził Kicklighter, który uważa, że nakaz odwracania się plecami jest przejawem głębokiej pogardy wobec uczniów.
Przeciwko tym represjom na specjalnie założonej stronie na Facebooku zaprotestowało już setki oburzonych mieszkańców hrabstwa. Wielu z nich uczestniczyło w posiedzeniu rady pedagogicznej, aby ośmielić władze szkoły do kierowania się przy podejmowaniu decyzji „swoim rozumem”. Tymczasem sprawca protestów Rada Edukacji wydała oświadczenie, podkreślając, że „zostały ustalone wymogi prawne, do których musimy się stosować”.
Read more: http://www.pch24.pl/usuneli-kartki-z-bozym-narodzeniem,19717,i.html#ixzz2n0JTI81w

W oczekiwaniu na szturm. Wojsko i milicja otoczyły Majdan

Dodano: 09.12.2013 [12:35]
W oczekiwaniu na szturm. Wojsko i milicja otoczyły Majdan - niezalezna.pl
foto: Ivan Bandura/ http://creativecommons.org/ licenses/by/2.0/
Majdan został otoczony przez kolumny milicjantów w kaskach i wyposażonych w tarcze i pałki. Według opozycji taka koncentracja sił wojskowych może oznaczać przygotowania do ataku wojska i milicji na ratusz.

Zaraz po przybyciu dodatkowych sił wojskowych i milicyjny, w stronę ratusza ruszyli protestujący, którzy zabarykadowali się wcześniej na Majdanie Niepodległości. Osoby dotychczas znajdujące się w ratuszu poprosili przebywających w nim ludzi, by przeszli na pierwsze piętro. - Majdan jest odcięty od świata. Na barykadach stoją ludzie uzbrojeni w pałki, przygotowani na wszystko. Po drugiej stronie stoją ciężarówki przykryte brezentem w środku znajdują się ludzie. Na razie nie zanosi na gwałtowne ruchu milicji, ale ludzie na majdanie się przygotowują się na szturm – informuje korespondent Gazety Polskiej Codziennie Wojciech Mucha.


(foto: Marcin Pegaz/Gazeta Polska)

Według relacji „Kyiv Post” ukraiński rząd podjął decyzję o rozwiązaniu siłowym. W tej chwili nikt nie może dostać się na plac przy Euromajdanie, ani go opuścić.

Okazuje się, że zamknięte zostały trzy stacje metra w najbliższym sąsiedztwie metra. Oficjalnie mówi się o zamknięciu z przyczyn technicznych.



- Opozycja ma zamiar bronić w Kijowie Euromajdanu, w którego kierunku zmierzają oddziały milicyjnego specnazu i wojsk wewnętrznych MSW – oświadczył jeden z przywódców opozycji Arsenij Jaceniuk.

Do natychmiastowego stawienia się na obstawianym przez milicję Majdanie Niepodległości w Kijowie wezwał mieszkańców miasta jeden z liderów ukraińskiej opozycji Witalij Kliczko. Zebrani na Majdanie mężczyźni zostali wezwani na barykady.

Kliczko oświadczył, że koncentracja sił milicyjnych wokół miejsca protestów przeciwników rządu to element nacisku psychologicznego na jego uczestników.

- Apelujemy o bezzwłoczne stawienie się na Majdanie. Im więcej nas będzie, tym szybciej zerwiemy plany władz! – zaapelował Kliczko.

Tymczasem z oficjalnego komunikatu administracji prezydenckiej wynika, że Wiktor Janukowycz poparł propozycję byłego prezydenta kraju Leonida Krawczuka w sprawie uregulowania konfliktu między władzami a opozycją przy okrągłym stole.

„Wiktor Janukowycz poparł tę inicjatywę. W przekonaniu prezydenta okrągły stół może służyć osiągnięciu porozumienia” – czytamy w komunikacie.

Milicja coraz bliżej Euromajdanu. 

Dodano: 09.12.2013 [17:32]
Milicja coraz bliżej Euromajdanu. NASZA RELACJA Z KIJOWA - niezalezna.pl
foto: Marcin Pegaz
Z Kijowa docierają informacje o otoczeniu Euromajdanu przez oddziały milicji. Zajęto również siedzibę opozycyjnej partii Batkiwszczyna byłej premier Julii Tymoszenko. Uzbrojone oddziały zaczęły likwidować barykady otaczające dzielnicę rządową. A prokurator generalny Ukrainy Wiktor Pszonka wyraźnie grozi demonstrantom: "nie nadużywajcie cierpliwości władz!". 


20.32
Wiceprezydent USA zadzwonił do prezydenta Ukrainy. Joe Biden miał wyrazić "poważne zaniepokojenie" wzrastającym niebezpieczeństwem wybuchu przemocy na  kijowskich ulicach. Amerykanin wezwał do rozmów z opozycją.

20.00
Na Majdanie znajdują się tysiące ludzi. Stoją w zimnie, a na ich głowy pada gęsty śnieg. Okoliczne restauracje zostały zamknięte. Ludzie mówią, że na polecenie władz.

19.10
Funkcjonariusze milicji rozpoczęli demontaż barykad otaczających rządową dzielnicę. Próbują też usunąć demonstrantów sprzed gmachu rady ministrów.

19.03
Jak ukraińskie MSW tłumaczy wejście do w siedzibie partii Tymoszenko? Rzekomo otrzymali informacje, że są tam...  kradzione komputery. Tak wygląda serwerownia w siedzibie partii po wizycie SBU.



18.55
Witalij Kliczko, lider partii UDAR, zdecydował - po zajęciu przez milicję siedziby Batkiwszczyny, że  ewakuowani zostaną pracownicy jego biura. Kliczko rozmawiał z milicjantami i przekonywał ich do zignorowania ewentualnego rozkazu przeprowadzenia szturmu na Majdan.



18.24
W Kijowie cały czas przebywa korespondent "Gazety Polskiej Codziennie" Wojciech Mucha, który na bieżąco informuje o wydarzenia na Majdanie.



18.20
Prezydent Wiktor Janukowycz nie zastraszy narodu rewizjami i aresztami, a na miejscu namiotów zwolenników opozycji, które w poniedziałek zlikwidowała milicja, powstaną nowe – oświadczył jeden z liderów ukraińskiej opozycji Arsenij Jaceniuk. „Jeśli prezydent Janukowycz myśli, że z pomocą wojsk wewnętrznych i specnazu Berkut upora się z głębokim politycznym i gospodarczym kryzysem Ukrainy, to się głęboko myli” – ostrzegł polityk

17.54
Siedzibę Batkiwszczyny zajęli nie milicjanci, lecz funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, którzy wkroczyli także do znajdujących się w tym budynku redakcji dwóch portali internetowych i gazety – donoszą obecni na miejscu i cytowani przez media świadkowie.
Rzeczniczka Batkiwszczyny Maryna Soroka przekazała, występując w telewizji internetowej "Hromadske TV", że SBU zajęła pomieszczenia portali INTV i Cenzor.net, a także redakcję gazety „Weczirni Wisti”, w których znajdowali się dziennikarze. Wszyscy oni mają zakaz opuszczania pomieszczeń, w których przebywają.
„Dziennikarze zostali zablokowani i faktycznie wzięci jako zakładnicy” – powiedziała Soroka.
Według jej relacji funkcjonariusze SBU, którzy wkroczyli do sztabu jej partii, niszczą znajdujący się tam sprzęt i meble i zachowują się bardzo agresywnie.

17.53
Hakerzy zaatakowali serwery kyiv post i hromadskie tv. Według ukraińskich dziennikarzy ataki nastąpiły z Rosji.

17.41
Nie nadużywajcie cierpliwości władz! – zwrócił się do uczestników antyrządowych protestów w Kijowie prokurator generalny Ukrainy Wiktor Pszonka. Jego komunikat opublikowano, gdy milicja zaczęła oczyszczać miasto z barykad ustawionych przez demonstrujących.
„Biorąc pod uwagę sytuację w kraju, zwracam się do organizatorów i uczestników demonstracji: przestańcie blokować instytucje państwowe, uczestniczyć w nieporządkach i naruszać prawo! Uliczne akcje przerodziły się dziś w otwartą agresję i przeszkadzanie pracy organów władzy!” – czytamy w komunikacie Prokuratury Generalnej.

17.30 
Dzisiaj popołudniu pojawiła się informacja o szturmie Berkutu na Euromajdan, ale szybko została zdementowana. Potwierdzono za to zajęcie przez milicję siedziby partia Batkiwszczyna.

„Na Turiwską wdarła się milicja z Berkutem. Nie widziałam tego, bo wyszłam już z pracy, ale informacja jest pewna” – oświadczyła rzeczniczka tego ugrupowania Natalia Łysowa w rozmowie telefonicznej. - "W tej chwili biura partii Batkiwszczyna szturmowane są przez milicję i specnaz Berkut. Berkut jest uzbrojony w broń automatyczną" – głosi rozesłany mediom komunikat partii. Jej strona internetowa nie działa.

Ukraińskie MSW oświadczyło, że rozpoczęło akcję oczyszczania jezdni z protestujących w Kijowie ludzi oraz ustawionych przez nich barykad i namiotów. Resort podkreślił, że odblokowywane są jedynie budynki dzielnicy rządowej, a nie Majdan Niepodległości, gdzie obozują przeciwnicy rządu.

„Milicja zaczęła wypierać protestujących z jezdni na ulicach Instytuckiej i Hruszewskiego, gdzie zablokowany jest ruch samochodowy. Do incydentów do chwili obecnej nie doszło” – przekazało centrum prasowe MSW.

Ulica Instytucka jest drogą dojazdową do siedzib rządu oraz administracji prezydenta Wiktora Janukowycza. Przy Hruszewskiego znajduje się budynek Rady Ministrów.

niedziela, 8 grudnia 2013

Protest Ukraińców trwa,reżym dał czas do wtorku!

Ukraińcy w "marszu miliona" protestują przeciwko Janukowyczowi. 

Dodano: 08.12.2013 [12:01]
Ukraińcy w "marszu miliona" protestują przeciwko Janukowyczowi. RELACJA NA ŻYWO - niezalezna.pl
foto: Marcin Pegaz
W Kijowie trwa marsz opozycji. Nad ranem kordon specjalnej jednostki milicji Berkut, chroniący gmach administracji prezydenta podwojono, a funkcjonariusze stanęli w szyku bojowym, ze złączonymi tarczami. Na Majdanie od 21 listopada trwają protesty po decyzji władz Ukrainy o odłożeniu podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.

Opozycja ma nadzieję, że wyprowadzi na ulice milion osób niezadowolonych z decyzji władz o niepodpisaniu umowy stowarzyszeniowej z Unią. Liczbę zebranych trudno jest ocenić. O godz. 12 czasu polskiego, czyli godzinę po rozpoczęciu demonstracji, na Majdan Niepodległości nie można było już wejść. Agencja Interfax-Ukraina pisze o 100 tysiącach osób.

Ludzie stoją na wzgórzu nad placem, na ulicach do niego prowadzących i jest ich coraz więcej. Mimo że jest niedziela, kijowskie metro jest zapchane.

- Jest bardzo spokojnie, choć tłumy są ogromne. Cały majdan jest pełen ludzi. Liderzy opozycji podają, że przyszło około miliona osób - informuje nasz korespondent w Kijowie Dawid Wildstein.

Na Majdanie przemawiali politycy opozycyjni i intelektualiści. Jewhenija Tymoszenko, córka uwięzionej byłej premier Julii Tymoszenko, odczytała ze sceny list matki, która poprosiła ludzi, by walczyli do końca.

- Janukowycz jako prezydent stracił już legitymację. Celem Euromajdanu powinno być natychmiastowe odsunięcie go od władzy - oświadczyła opozycjonistka w swoim liście.

Demonstracji towarzyszą wykrzykiwane raz po raz pod adresem Janukowycza i jego ekipy hasła: "Precz z bandą!", "Precz z kryminalistą!" i "Dymisja!".

Nad ranem milicja wzmocniła główny kordon zamykający wylot ulicy Bankowej, która prowadzi do siedziby prezydenta Wiktora Janukowycza.

Wcześniej ok. 200 funkcjonariuszy specjalnej jednostki milicji Berkut stało luźno, z tarczami opartymi o ziemię. W niedzielę po godz. 9 rano milicjanci zwarli szeregi i podnieśli tarcze tak, by przylegały jedna do drugiej. Od strony budynku prezydenta kordon wzmocniła kolejna jednostka składająca się z ok. 200 milicjantów. Za nim są ustawione barierki i trzy zaparkowane w poprzek ulicy autobusy. Obok nich stoi kolejna grupa milicjantów.

Na drugim końcu ulicy, przy ustawionych przez manifestantów barierkach, w niedzielę po godz. 9 dyżurowało ok. 100 osób. Nic nie wskazywało na to, by się szykowali do szturmu na siedzibę prezydenta Janukowycza. Atmosfera w Kijowie niezmiennie przypomina pokojową fiestę.

Przez całą noc na Majdanie przebywało kilka tysięcy ludzi. Słuchali muzyki, grzali się przy koksownikach. Niektórzy chronili się przed chłodem w trzech zajętych wcześniej budynkach: siedzibie władz miejskich, domu związków zawodowych i Pałacu Październikowym - sali koncertowej służącej teraz za noclegownię.

W Kijowie skoncentrowane są duże siły wojsk wewnętrznych MSW i jednostek specjalnych milicji Berkut, które przed tygodniem, w sobotę nad ranem rozpędziły manifestantów, a w niedzielę brutalnie odpierały ataki tłumu na siedzibę prezydenta Wiktora Janukowycza.

W czwartek p.o. komendanta kijowskiej milicji Wałerij Mazan poinformował, że milicja będzie działać twardo, jeśli demonstranci nie opuszczą budynków państwowych

 Putin chce stanu wojennego, a Ukraińcy obalili pomnik Lenina

Dodano: 08.12.2013 [17:11]
KORESPONDENCJA Z KIJOWA. Putin chce stanu wojennego, a Ukraińcy obalili pomnik Lenina - niezalezna.pl
foto: @aronets
Blokada dzielnicy rządowej, milion ludzi na Majdanie, niepokojące sygnały z Kremla. - Według naszych informacji, Rosja nalega na rozwiązanie siłowe – twierdzi opozycja. Z OSTATNIEJ CHWILI - jak informuje nasz korespondent demonstracji obalili w Kijowie pomnik Lenina.


W dzielnicy rządowej grupy demonstrantów otaczają skrzyżowania drutem kolczastym, wiercą dziury w betonie i stawiają wzmocnione namioty, paraliżując rządowy kwartał.


(fot. Marcin Pegaz)

Wokół Majdanu stawiane są kolejne barykady i zapory, a w okupowanych przez demonstrantów rządowych budynkach słyszymy, że nie mają oni zamiaru ich opuścić pomimo ultimatum, które władza postawiła im do wtorku. – Nie mamy nic do stracenia – mówią trwający od wielu dni w miejskim Ratuszu Ukraińcy.


(fot. Marcin Pegaz)

Na mieście są widoczne wojska wewnętrzne i setki funkcjonariuszy Berkutu, znienawidzonych specjednostek, odpowiedzialnych za masowe pobicia.


(fot. Marcin Pegaz)

Jednocześnie na placu w Kijowie wciąż są setki tysięcy ludzi. - Jeśli trzeba będzie, wyprowadzimy na Majdan wszystkich – zapowiada opozycja. Pojawiający się raz za razem w centrum prasowym jej liderzy wskazują, że władza może dążyć do siłowego rozwiązania. Arsenij Jaceniuk powiedział dziennikarzom powołując się na "pewne źródła":- Jednym z wymogów pomocy finansowej, jaki Rosja postawiła prezydentowi Janukowiczowi, jest „zaprowadzenie porządku” na Ukrainie. Zdaniem Jaceniuka chodzi o wprowadzenie stanu wyjątkowego i rozbicie Majdanu.


(fot. @ukrpravda_news)

Jak dowiedział się Wojciech Mucha, Ukraińcy przewrócili pomnik Lenina stojący w centrum Kijowa.


(fot. @aronets)

Poniżej linki do filmików bestialskiego zachowania-berkutu:




http://vod.gazetapolska.pl/5737-milicja-bije-lezacych


http://vod.gazetapolska.pl/5736-bestialskie-zachowanie-berkutu

sobota, 7 grudnia 2013

OFE to piramida finansowa o wiele większa od Amber Gold, gdyż ta ostania spółka „miała do dyspozycji kilkaset milionów złotych, a OFE wzięły już 270 mld zł".




W błyskawicznym tempie przeszła przez Sejm ustawa o OFE.

By ratować się przed bankructwem,kradną pieniądze obywateli
 W ten sposób dług publiczny (przynajmniej ten jawny) będzie niższy, a rząd będzie znów mógł zapożyczać się na potęgę. Tylko po co te bajki o dobru emerytów? Akurat o to rządowi chodzi najmniej.


Opozycja rządowa głosowała przeciwko projektowi rządowemu. Prezes PiS,Jarosław Kaczyński wnioskował 
o odłożenie głosowania nad projektem dotyczącym zmian w ustawie o OFE. Stwierdził nawet, że OFE to było największe oszustwo, jakiego się dopuszczono w Polsce, w ciągu ostatniego ćwierćwiecza – większe niż prywatyzacja pięciuset przedsiębiorstw. Były premier zapewnił, że klub PiS chciałby dalej pracować nad ustawą.

Z kolei poseł Beata Kempa, wiceprezes Solidarnej Polski zwróciła uwagę, na ewentualne konsekwencje prawne, ale także finansowe jakie niesie z sobą przyjęcie tej ustawy. – Sprawa jest niezwykle poważna, by nie powiedzieć fundamentalna. Jeżeli do posłów Rzeczypospolitej Polskiej dochodzą głosy, że może być złożony wniosek do sądu o zabezpieczenie 150 miliardów na poczet przeszłych procesów, to znaczy, że Pan może tych pieniędzy do budżetu nie dostać. Są jeszcze zarzuty proceduralne, które mogą spowodować, że ta ustawa stanie się kompletnie niekonstytucyjna. Mało tego, mogą być również wnioski do prokuratury o podejrzenie popełnienia przestępstwa przewodniczącego komisji, w przedmiocie przekroczenia uprawnień – powiedziała poseł Beata Kempa.




Rozmiar tekstu: A A A

Oświadczenie ekonomistów przeciw demontażowi reformy emerytalnej

W związku z procedowanym w Sejmie rządowym projektem ustawy o zmianach w systemie emerytalnym, 115 polskich ekonomistów wystosowało oświadczenie przeciw demontażowi systemu emerytalnego. Eksperci podkreślają, że proponowane w projekcie rozwiązania spowodują zachwianie bezpieczeństwa systemu emerytalnego i przyniosą negatywne skutki dla polskiej gospodarki.

Oświadczenie ekonomistów przeciw demontażowi reformy emerytalnej
© Panthermedia
Wśród sygnatariuszy znalazło się:
- 33 profesorów z 10 polskich uczelni (m.in. Uniwersytetu Warszawskiego, Szkoły Głównej Handlowej, Akademii Leona Koźmińskiego, Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu i Uniwersytetu Gdańskiego),
- 7 byłych członków rządu, w tym 4 ministrów finansów,
- 8 polskich ekonomistów wykładających na zagranicznych uczelniach, m. in. w Australii, Holandii i Wielkiej Brytanii.

Treść oświadczenia:

W obliczu starzenia się społeczeństwa, migracji oraz przemian na rynku pracy już w końcu lat 80. było wiadomo, że system typu zusowskiego wymaga nie tylko reformy, ale i istotnego uzupełnienia. Dlatego w 1999 roku powołano do życia drugi filar emerytalny z kapitałowym mechanizmem finansowania, dużo bardziej odpornym na problemy demograficzne. Według naszej oceny upływ czasu nie unieważnił tamtej diagnozy, lecz ją wzmocnił.
Z perspektywy kilkunastu lat widać, że system kapitałowy poprawnie spełnia swe podstawowe funkcje i daje zadowalające zwroty z lokowanych w nim składek, zapewniając przy tym polskiej gospodarce dodatkowy zastrzyk tak potrzebnego jej kapitału. Uważamy zatem, że przenoszenie zobowiązań z OFE do ZUS szkodzi interesom przyszłych emerytów i zagraża bezpieczeństwuemerytalnemu tych, którzy dzisiaj płacą składki. Szkodzi też długofalowym interesom polskiej gospodarki, bo przejęcie aktywów OFE opóźni naprawę finansów publicznych i zmniejszy i tak niską stopę oszczędności w naszym kraju.
Od ponad dwóch lat przedstawiciele rządu i część ekspertów powtarzają fałszywą tezę, jakoby przyrost długu publicznego w Polsce wynikał głównie lub wyłącznie z powiększania oszczędności na kontach w OFE. Tymczasem w rzeczywistości przyrost długu publicznego wynika z przewagi całkowitych wydatków budżetu nad całkowitymi dochodami.
W latach 1999-2012 wpłaty na OFE wynosiły średnio 1,2% PKB rocznie, podczas gdy całkowite wydatki budżetowe stanowiły ponad 40% PKB. Ponadto, deficyt budżetowy po reformie emerytalnej (1999-2012) w relacji do PKB był taki sam jak przed reformą (1995-1998) i wyniósł 4,6%. Pojawienie się OFE go nie zmieniło.
Dlatego uważamy, że Rząd i Parlament powinny wycofać się z obecnej wersji projektu ustawy, której zasadniczym celem jest szybkie przejęcie 2/3 obecnych zasobów emerytalnych Polaków, a docelowo likwidacja funduszy i powrót do monopolu ZUS. Jest to tym ważniejsze, że jak słyszymy od wielu autorytetów prawniczych, sama ustawa budzi zasadnicze zastrzeżenia konstytucyjne.
System emerytalny jest jedną z fundamentalnych instytucji ekonomicznych w państwie. Jego doskonalenie powinno przebiegać w sposób konsekwentny, racjonalny i całościowy. Dlatego niezwykle niepokoi prowadzona od wielu lat, przez kolejne rządy, polityka demontażu reformy emerytalnej, której ukoronowaniem jest obecny zamiar wykorzystania zasobów OFE do doraźnego łagodzenia problemów budżetowych, kosztem długookresowego bezpieczeństwa wypłat emerytalnych Polaków.
 Sygnatariusze:
 - Elżbieta Adamowicz, prof., SGH
 - Ewa Balcerowicz, dr, przewodnicząca Rady Fundacji CASE
 - Leszek Balcerowicz, prof., przewodniczący Rady Fundacji FOR, b. wicepremier i minister finansów (1989-1991; 1997-2000), b. prezes NBP (2001-2007)
 - Maciej Bałtowski, prof., Wydział Ekonomiczny Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
 - Tomasz Bardziłowski, wiceprezes DI Investors
 - Maciej Bitner, główny ekonomista Wealth Solutions, sekretarz Komitetu Obywatelskiego ds. Bezpieczeństwa Emerytalnego
 - Barbara Błaszczyk, prof., b. wiceprzewodnicząca Rady Przekształceń Własnościowych przy prezesie Rady Ministrów (1991-1996)
 - Mieczysław Błoński, dr, wiceprzewodniczący Rady TEP
 - Adam Budnikowski, prof. SGH
 - Maciej Bukowski, dr SGH
 - Antoni Chawluk, dr, Mansfield College, Oxford University
 - Agnieszka Chłoń-Domińczak, dr, SGH
 - Andrzej Cieślik, prof., Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Henryk  Ćwikliński, prof., Uniwersytet Gdański
 - Andrzej Dąbkowski, Coffey International Development, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Marek Dąbrowski, prof., b. sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów (1989-1990)
 - Piotr Denderski, Tinbergen Institute, Vrije Universiteit Amsterdam
 - Paweł Dobrowolski   
 - Maria Drozdowicz-Bieć, prof., SGH
 - Marek Dworak, prezes Korporacji Absolwentów Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, b. Prezes Grupy RMF
 - Dariusz Filar, prof., Uniwersytet Gdański
 - Anna Fornalczyk, dr hab., pierwszy prezes Urzędu Antymonopolowego (1990-1995)
 - Tomasz Gabrusewicz, dr, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
 - Agnieszka Gabrusewicz, absolwentka UEP, główna księgowa
 - Witold Gadomski, dziennikarz
 - Katarzyna Gajda, GPW w Bukareszcie (Bursa de Valori Bucuresti)
 - Łukasz Goczek, dr, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Marek Goliszewski, prezes BCC
 - Stanisław Gomułka, prof., główny ekonomista BCC, b. podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów (2008)
 - Marek Góra, prof., SGH
 - Jarosław Górski, dr, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Mirosław Gronicki, dr, b. minister finansów (2004-2005)
 - Urszula Grzelońska, prof., SGH
 - Jan Hagemejer, dr, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Andrzej Halesiak, członek Rady TEP
 - Irena Herbst, dr 
 - Konrad Hernik, prezes Zarządu Armatura Kraków S.A.
 - Hubert Janiszewski, dr 
 - Janusz Jankowiak, JJ Consulting
 - Piotr M. Jaworski, dr, School of Management of the Business School, Edinburgh Napier University (Wlk. Brytania)
 - Janina Jóźwiak, prof., SGH
 - Mirosław Kachniewski, dr, prezes Zarządu Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych
 - Stefan Kawalec, prezes Zarządu Capital Strategy Sp. z o.o., b. wiceminister finansów (1991-1994)
 - Robert Klawe, przewodniczący Komisji Rewizyjnej TEP
 - Stanisław Kluza, dr, pierwszy przewodniczący KNF (2006-2011), b. minister finansów (2006), b. podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów
 - Bożena Kołosowska, prof., Wydział Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
 - Andrzej Kondratowicz, dr, członek Rady TEP, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej, UW
 - Alicja Kornasiewicz, dr, b. sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa (1997-2000)
 - Irena Kotowska, prof., SGH
 - Katarzyna Kowalska, dr, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Ryszard Kowalski, prezes Związku Pracodawców - Producentów Materiałów dla Budownictwa
 - Jan Król, b. poseł na Sejm (1989-2001), b. wicemarszałek Sejmu (1997-2001)
 - Maciej Krzak, dr, CASE
 - Przemysław Kusztelak, dr, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Dariusz Ledworowski, dr, b. minister współpracy gospodarczej z zagranicą (1991)
 - Piotr Lewandowski, dr, SGH
 - Jacek Liwiński, dr, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Wojciech Maciejewski, prof., Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Iga Magda, dr, SGH
 - Krzysztof Makarski, dr, SGH
 - Kazimierz Meredyk, prof., Wydział Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu w Białymstoku
 - Katarzyna Metelska-Szaniawska, dr, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Witold Michałek, ekspert BCC ds. gospodarki i legislacji
 - Tomasz Mickiewicz, prof., Aston University (Birmingham, Wlk. Brytania)
 - Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan
 - Wojciech Nagel, dr, ekspert BCC ds. ubezpieczeń społecznych, członek RN ZUS
 - Wioletta Nawrot, dr, Londyn
 - Adam Noga, prof., Akademia Leona Koźmińskiego
 - Paweł Nowakiewicz, członek KUEK
 - Andrzej Olechowski, dr, b. minister finansów (1992-1992), b. minister spraw zagranicznych (1993-1995)
 - Wojciech Otto, prof., Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Wojciech Paczos, European University Intitute we Florencji
 - Wiktor Patena, dr, rektor Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis University
 - Nina Perret, sekretarz generalny TEP
 - Ryszard Petru, przewodniczący Rady TEP
 - Dorota Powtak, The Clerk, członek wspierający IIA w Polsce
 - Wiesława Przybylska-Kapuścińska, prof., kierownik Katedry Teorii Pieniądza i Polityki Pieniężnej, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
 - Roman Przybylski, członek Zarządu Nowy Styl Group, członek KUEK
 - Ryszard Rapacki, prof., SGH
 - Joanna Rutecka, dr, SGH
 - Anna Ruzik-Sierdzińska, dr, SGH, CASE
 - Tomasz Rybnik, dr, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Ewa Sadowska-Cieślak   
 - Włodzimierz Siwiński, prof., Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Mieczysław Socha, prof., Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Dariusz Stańko, dr, SGH
 - Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, dr, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Janusz Steinhoff, dr, b. wicepremier i minister gospodarki (1997-2001)
 - Paweł Strawiński, dr, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Agnieszka Strycharz, manager, Sabre Polska Sp. z o.o.
 - Justyna Supińska, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Tadeusz Syryjczyk, dr, b. minister gospodarki (1989-1990)
 - Marcin Szlenk, ekonomista, ACMA, MBA
 - Urszula Sztanderska, prof., Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Adam Tański, b. minister rolnictwa (1991 oraz 2003), b. prezes Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa (1992-2002)
 - Jerzy Thieme, dr 
 - Joanna Tyrowicz, dr, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Łukasz Wacławik, dr 
 - Marian Wiśniewski, prof., Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Jerzy Wiśniewski, prof., Uniwersytet Mikołaja Kopernika
 - Wiktor Wojciechowski, dr, główny ekonomista Invest Banku, SGH
 - Michał Wojciechowski, członek TEP
 - Maciej Wojtuń, dyrektor zarządzający Platinium Finanse, członek KUEK
 - Andrzej Wojtyna, prof., Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie
 - Tomasz Woźniak, dr, University of Melbourne
 - Dariusz Woźniak, dr, Wyższa Szkoła Biznesu - National Louis University
 - Adam Wróbel   
 - Bohdan Wyżnikiewicz, dr, wiceprzewodniczący Rady TEP, b. prezes GUS (1991-1992)
 - Anna Wziątek-Kubiak, prof. 
 - Anna Zalewska, prof., School of Management, University of Bath (Wlk. Brytania)
 - Paulina Ziembińska, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Michał Ziembiński, Wydział Nauk Ekonomicznych UW
 - Zbigniew Żółkiewski, dr, Warszawa
 - Maciej Żukowski, prof., Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
- Tomasz Żylicz, prof., Wydział Nauk Ekonomicznych UW
KOMENTARZE:


Jerry
Złodziejstwo. Tak można krótko skomentować, co zrobiła Platforma z koalicjantami. Przecież OFE są indywidualnymi kontami emeerytalnymi. To tak, jakby twoje oszczędności z osobistego konta trafiły do wspólnej kasy, o której decydują malwersanci.

Skorumpowanemu rządowi i Sejmowi chodzi o obronę siebie, dla czego gotowi są okraść wszystkich ze wszystkiego co posiadają, dać zarobić różnym aferzystom z OFE, aby ci mieli czas na wyprowadzenie jak największej ilości gotówki z OFE.

Szkoda, że sikorek przed wczorajszym głosowaniem w sejmie nie zakrzyknął: jeszcze jedno głosowanie i dorżniemy watahy! Dorżnęli. Kilkanaście milionów Polaków.

Fundusze kupowały obligacje rządu bez pokrycia i tych pieniędzy już nie ma.Niby są gwarantowane ale nie ma czym ich wykupić no to je umorzy w ZUS.Zapis tam pozostanie ale bez pokrycia.Tak się w Polsce kradnie.


~THI - 
  
Najpierw funduszom kazano ustawowo kupować polskie obligacje bo przy niskiej stopie zwrotu nikt ich z zagranicy nie chciał, a teraz rząd nie ma za co ich wykupić, to muszą ich ustawowo ukraść dla ratowania swojego tyłka, ale to nie zmieni wielkości zadłużenia kraju. Każdy rząd jaki by nie był mimo dobrze brzmiących zapisów na kontach ZUS , po likwidacji funduszy będzie musiał obciąć emerytury w obliczu bankructwa ZUS. NIE DAJMY SIĘ OGŁUPIAĆ! Tak jak odkładanie na dodatkowych funduszach emerytalnych np.AVIVA CZY GERLING/jest twoją własnością tak też fundusze kapitałowe z twojej składki obowiązkowej jest twoją własnością i wara rządowi do tego. PO PSL mają jedyne honorowe wyjście to niech sobie ludzie uzbieraną składkę zabiorą na swoje konta bankowe.A rządzący niech wymyślą nowy sensowny system bez złodziejstwa ale oskładkowujących wszystkich i rolników też tę samą wartością.