poniedziałek, 25 września 2017

9 kwietnia 2011 roku gen. Petelicki ujawnił: politycy PO dostali SMS-a, w którym wydano wyrok: „katastrofę spowodowali piloci"



W sobotę we wczesnych godzinach porannych na portalu Wprost 24.pl opublikowano wywiad z generałem Sławomirem Petelickim, twórcą GROM i członkiem Zespołu Ekspertów Niezależnych. Petelicki mówił w nim m.in o zaniechaniach rządu, które doprowadziły do katastrofy smoleńskiej. Po kilku godzinach wywiad z nim został jednak usunięty ze stron Wprost24.pl
- Byłem jeszcze umówiony z dziennikarzami na ustalenia dotyczące zdjęć. Nagle dostałem telefon, że przynajmniej do poniedziałku nic z tego, bo wywiad został usunięty- mówi "Rz" gen. Sławomir Petelicki.
Były szef GROM  w rozmowie z Wprost24.pl ujawnił również, że tuż po katastrofie smoleńskiej czołowi politycy PO otrzymali esemesy z instrukcją na temat tego, jak mają się wypowiadać na temat katastrofy. Mieli mówić, że katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. "Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił".
- Podejrzewam, że właśnie wypowiedź o esemesach powstałych w trójkącie Donald Tusk - Tomasz Arabski - Paweł Graś kogoś bardzo zabolała. Do tego stopnia, że zadecydowano o usunięciu wywiadu - mówi "Rz" gen. Petelicki. I dodaje, że według jego wiedzy na skasowanie ze stron internetowych Wprost 24.pl rozmowy z Petelickim miał naciskać, choć formalnie nie kieruje portalem, naczelny tygodnika "Wprost" Tomasz Lis.- To jest właśnie "lisia wolność słowa"- komentuje gen. Sławomir Petelicki
Z Tomaszem Lisem nie udało się "Rzeczpospolitej" skontaktować.
Portal wPolityce.pl dotarł do usuniętego wywiadu. Prezentujemy najważniejsze tezy gen. Petelickiego:
O raporcie Zespołu Ekspertów Niezależnych w sprawie 10/04: 
Spełniliśmy swój obywatelski obowiązek. Przygotowaliśmy całkowicie apolityczny raport, ponieważ obywatele zasługują na to, by zapoznać się z fachową oceną przyczyn tragedii z 10 kwietnia. Katastrofa nie powinna być wykorzystywana w celach politycznych. Chcemy, aby Polacy wyciągnęli z tragedii wnioski i odpowiedzieli sobie na pytanie co robić, aby zacząć odbudowywać bezpieczeństwo państwa.
Myślę, że raport Millera nie zostanie w najbliższym czasie upubliczniony. Być może komisja przedstawi go tuż przed wyborami – a Donald Tusk demonstracyjnie zdymisjonuje ministra Bogdana Klicha. Chcę jednak zaznaczyć, że nasz raport nie jest polemiką z technicznymi ustaleniami specjalistów polskich i rosyjskich.
O konwencji chicagowskiej jako podstawie śledztwa: 
Decyzję zapadła prawdopodobnie w trójkącie Donald Tusk-Tomasz Arabski-Paweł Graś. Dla rządu rozwiązanie w którym śledztwo w sprawie katastrofy prowadzą Rosjanie było wygodne, ponieważ Rosjanie odpowiedzialność za katastrofy lotnicze -zwykle -zrzucają na pilotów. Tuż po katastrofie czołowi politycy PO otrzymali SMS-a z instrukcją na temat tego jak mają się wypowiadać na temat katastrofy. Tak się składa, że poznałem treść tego SMS-a. Brzmiał on tak: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje kto ich do tego skłonił". Donaldowi Tuskowi i jego współpracownikom od początku nie chodziło o to jak zostaną potraktowani Polacy. Chodziło o ochronę własnych posad.
W tym celu przekonywano Polaków, że lot prezydenta do Smoleńska miał charakter cywilny.a i samolot był cywilny bo nie był uzbrojony( slowa min.Millera ) Jak można mówić o cywilnym locie, skoro wykonywali go wojskowi piloci wg wojskowych instrukcji i dokumentów lotu a pasażerowie znajdowali się na pokładzie samolotu, który w swojej nazwie ma przymiotnik „wojskowy" (litera „M" w nazwie Tu-154M oznacza „military")? W dodatku samolot ten wchodził w skład wojskowego pułku.i na ogonie miał wo szachownicę ustawowo zastrzeżoną dla wojskowego lotnictwa!
Czy inne rządy też są odpowiedzialne za błędy w szkoleniu pilotów i złą kondycję 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego: 
Nie – to grzechy z ostatniego okresu, dlatego, że to za rządu Donalda Tuska doszło do katastrofy samolotu CASA w Mirosławcu, która jak w soczewce pokazała wszystkie braki polskiej armii. Z katastrofy nie wyciągnięto jednak żadnych wniosków – i to jest główny grzech Donalda Tuska, który po katastrofie w Mirosławcu nie zmusil B.Klicha do prawdziwej reformy Wojska
Czy można obciążać pilotów winą: 
Absolutnie. Kpt. Arkadiusza Protasiuka nie można winić za katastrofę, tak jak Ś.pkpt. Daniela Amrbozińskiego nie można winić za to, że jego ludzie zostali ranni, a on sam zginął w Afganistanie. Żołnierz ma niezbywalne prawo być dobrze dowodzonym, a nasi żołnierze dobrze dowodzeni nie byli. Kpt. Protasiuk w ogóle nie powinien był wystartować z Okęcia. Ten lot był źle przygotowany. Jeżeli  szef  BOR otrzymuje informacje, że jego ludzie nie zostali wpuszczeni na lotnisko w Smoleńsku i nie mogą sprawdzić terenu – to powinien natychmiast zameldować o tym ministrowi spraw wewnętrznych i administracji, a ten o całej sprawie powinien poinformować premiera.
Czy części odpowiedzialności za złą organizację lotu nie ponosi Kancelaria Prezydenta:
Absolutnie. Kancelaria Prezydenta układała tylko listę  zaproszonych. Za ich transport odpowiedzialna była strona rządowa. Gdyby Lech Kaczyński zdecydował się na podróż do Smoleńska pociągiem to za bezpieczeństwo w czasie jazdy odpowiadałaby  PKP,  BOR i ABW– a nie Kancelaria Prezydenta.Gdyby pociągiem udali się generałowie poza PKP odpowiadalaby Żandarmeria Wojskowa i Służba Kontrwywiadu Wojskowego.
O tym, że Polska przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy nie zwróciła się z prośbą o pomoc do NATO:
Na to nie ma żadnego wytłumaczenia. Po co wstępowaliśmy do NATO? Po to żeby przedłużyć czas służby generałom? Tuż po katastrofie tylko Bogdan Klich pamiętał, że Polska jest od 12 lat członkiem Sojuszu i zaproponował, by poprosić NATO o pomoc. Ale premier tego nie chciał, ponieważ gdyby śledztwo toczyło się pod auspicjami NATO raport końcowy byłby miażdżący dla  rzadu i MON-u. Pojawiłoby się pytanie dlaczego Tusk wcześniej nie zdymisjonował Bogdana Klicha. Najgorsze w tym wszystkim jest postawienie Polaków w sytuacji bezbronnego petenta. A przecież wchodziliśmy do NATO po to, żeby nas broniło.
NATO powiedziałoby nam o wiele więcej na temat przyczyn katastrofy niż możemy się dowiedzieć od Rosjan. Rosjanie nie są zainteresowani by pokazać całą sytuację –np. to co działo się w baraku na lotnisku smoleńskim, którego nie można nazwać wieżą kontroli lotów. Ale Tusk najwyraźniej też nie jest tym zainteresowany.A przecież zwrócenie się do NATO tuż po katastrofie było obowiązkiem premiera!. Przecież wtedy nie wiedzieliśmy co się stało. To mógł być np. zamach czeczeńskiego terrorysty. Na teren obok lotniska mógl wejść każdy z ręczną wyrzutnią rakiet .

sobota, 23 września 2017






Ta zapowiedź premier Szydło przeraziła zachód! Koniec tego dobrego [ZOBACZ WIDEO]



Wstrząsające dla zachodnich przywódców może być spełnienie obietnicy, którą złożyła premier Beata Szydło. Berlin, Bruksela czy Paryż ingerują w naszą politykę bezrefleksyjnie i bezpardonowo, ale zapomnieli chyba, że Warszawa ma swoistego asa w rękawie.
Kampania wyborcza przed wyborami parlamentarnymi była w naszym kraju ognista. Prawo i Sprawiedliwość wygrało dzięki postulatom socjalnym i obietnicom, że polska racja stanu będzie dla rządu Beaty Szydło najważniejsza. Dziś, gdy ugrupowanie rządzące spełnia obietnice, neoliberalna opozycja i Europa zachodnia podnoszą niewyobrażalny wrzask, a wielu mówi o potrzebie odsunięcia tego rządu od władzy.wątpliwości, że Francuzi i Niemcy – jeśli nie chcą stracić miliardów, które zarabiają dzięki polskiej gościnności – powinni siedzieć cicho, bowiem Polska jest dla nich rajskim rynkiem zbytu. Przynajmniej na razie. 
Zachód chce zablokować m.in. zmiany w sądownictwie, repolonizację mediów, a także zmusić Polskę do przyjęcia tzw. uchodźców. Unijne instytucje nie mają już żadnych oporów w grożeniu naszemu rządowi.
Najmocniej w szczucie na Polskę angażują się Niemcy i Francja. Jednak teraz wraca przerażający dla zachodnich koncernów temat z kampanii wyborczej.
Nie ulega wątpliwości, że Francuzi i Niemcy – jeśli nie chcą stracić miliardów, które zarabiają dzięki polskiej gościnności – powinni siedzieć cicho, bowiem Polska jest dla nich rajskim rynkiem zbytu. Przynajmniej na razie. 
PiS bez wątpienia dojdzie bowiem do realizacji kolejnej obietnicy z listy. Jak dziś informowaliśmy, rząd dopiął właśnie sprawę podwyższenia kwoty wolnej od podatku. Wcześniej – zgodnie z umową – wprowadził w życie inne flagowe obietnice, jak Rodzina 500+, obniżenie wieku emerytalnego czy będące w przygotowaniu Mieszkanie+.
Teraz: Podatek od sklepów wielkopowierzchniowych. Ich rynek jest w 80% zawłaszczony przez zachodnie (głównie niemieckie, francuskie i portugalskie) firmy. Gdy na zachodzie usłyszą o pomyśle polskiej partii rządzącej, aż trudno sobie wyobrazić, czym naszemu krajowi zagrożą. Jedno jest pewne – na „wspólnej” gospodarce najlepiej wychodzą Niemcy, tuż przed Francuzami. Jaka ona jest wspólna pisaliśmy już jakiś czas temu – tutaj.

niewygodne.info.pl

     W 11 lat wydrenowali z Polski prawie 540 mld zł! Resort finansów potwierdza szokujące dane za lata 2005-2015
piątek, 22.09.2017 r.
  
foto: NikolayF (Pixabay.com)
Raport organizacji Global Financial Integrity (GFI) stwierdzał, że Polska była liderem w UE jeśli chodzi o drenaż środków finansowych przez zagraniczne podmioty za lata 2004-2013. Niestety informacje te właśnie potwierdziło Ministerstwo Finansów. Światło dzienne ujrzały oficjalne dane na temat transferów wypływających z Polski z tytułu z odsetek, należności licencyjnych, kosztów doradczych, księgowych, dywidend i innych przychodów osiąganych przez zagraniczne podmioty. Wynika z nich, że w latach 2005-2015 z Polski wypłynęło 537,8 mld zł! 

Posłowie Bartosz Józwiak (UPR/Kukiz'15) oraz Jarosław Sachajko (Kukiz'15) złożyli do Ministra Finansów interpelację poselską w sprawie nowelizacji ustawy dotyczącej podatku CIT (nr 14857). W interpelacji tej znalazło się następujące pytanie: "Do których krajów UE >> wyciekło << prawie 540 mld zł w latach 2005-15 w wyniku zbyt liberalnej postawy Polski? Proszę o przekazanie szacowanych danych z podziałem na kraj, rok, wielkość kwoty". Oficjalna odpowiedź ministerstwa z dnia 13 września 2017 r. może szokować.
Po pierwsze przedstawiciel Ministerstwa Finansów (Paweł Gruza - Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów) potwierdził, że z tytułu z odsetek, należności licencyjnych, kosztów doradczych, księgowych, dywidend i innych przychodów osiąganych przez zagraniczne podmioty w latach 2005-2015 wytransferowano z naszego kraju kwotę 537,8 mld zł! Poniżej prezentuję tabelę zawartą w odpowiedzi na interpelację, gdzie przedstawiono kwoty płatności ze wskazanych powyżej tytułów w rozbiciu na poszczególne kraje UE, do których płatności z terytorium Polski były dokonywane (dane w miliardach złotych, w zaokrągleniu do setnych części miliarda):


Okazuje się, że najwięcej kapitały wydrenowały z Polski firmy zarejestrowane w Holandii. Do tego kraju popłynęło aż 117,31 mld zł w ciągu 11 lat. Niewiele mniej wytransferowały z Polski firmy niemieckie – prawie 102 mld zł. Na trzecim miejscu znalazły się firmy francuskie – w latach 2005-2015 wyprowadziły z Polski prawie 60 mld zł.
Pisałem o tym już nie raz, ale w kontekście powyższych danych nie zaszkodzi powtórzyć. W 1990 roku Milton Friedman (noblista, guru wolnorynkowej ekonomii) wyraźnie ostrzegał polityczne elity naszego kraju: "Pamiętajcie jedno: zagraniczni inwestorzy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, lecz po to, by pomóc sobie. Cudzoziemcy powinni mieć pełną swobodę inwestowania w Polsce, ale tylko wtedy, gdy będzie to w interesie Polski. Można to zrobić poprzez stworzenie cudzoziemcom takich samych reguł gry, jakie obowiązują Polaków, nie należy dawać im żadnych specjalnych przywilejów, ulg czy zwolnień podatkowych".

Niestety, nikt ostrzeżeniami Friedmana się nie przejął. Efekt jest taki, że w latach 2005-2015 wydrenowano z Polski blisko 540 miliardów złotych...

Źródło: Odpowiedź na interpelację nr 14857 (Sejm.gov.
Świadek koronny ujawnia mechanizm wyłudzania kamienic: Nie byłoby to możliwe bez pomocy sędziów
Opublikowano dnia 21.09.2016 14:35
Wszystkie te przestępstwa nie byłyby możliwe, gdyby nie pomoc pracowników sądów i sędziów, którzy to wpisywali. Pracownicy, z którymi współpracowałem chodzili na moją prośbę do sędziów, do sekretarek (…) a ci dokonywali wpisów. Pani która ze mną współpracowała przekazywałem pieniądze i ona mi dokładnie mówiła ile dla niej ile dla pani sędziny (…) Dwa, trzy tysiące złotych to było góra co dawałem za jeden wpis dla sędziego, reszta szła za pośrednictwo dla tej pani (…) - mówi w opublikowanym na profilu YT stowarzyszenia "Miasto Jest Nasze" świadek koronny w wywiadzie udzielonym Sylwestrowi Latkowskiemu i Piotrowi Pytlakowskiemu dla Telewizji Polsat

screen YouTube
Świadek był ważnym elementem całego procederu:
W 2005 roku zostałem skazany przez Sąd Rejonowy w Krakowie za wyłudzenie prawa własności nieruchomości pożydowskiej na terenie Krakowa. Szefem, pomysłodawcą i organizatorem tego wszystkiego był Piotr B. pseudonim”Łapa, czyli mój szef ówczesny (...)

Wstępnie Piotrek dostawał dokumentację z geodezji, władze miasta Krakowa wydział geodezji i to były kamienice, które miały żydowsko brzmiące nazwiska (…) Dostawałem od mojego ówczesnego szefa spis (…) Z lokatorów cześć ludzi to byli ludzie bardzo starzy i nie znali właściciela, bo w momencie, w którym właściciel był znany i było wiadomo gdzie jest to taką kamienicę trzeba było odpuścić (...)

 - opowiada we wstrząsającym materiale świadek.

Jak obywało się "pranie kamienic?
(...) Czyli na przykład pan ode mnie kupi samochód kradziony i sprzeda go pan następnemu człowiekowi, to jemu mogą ten samochód zabrać, a jeżeli pan kupi z drugiej ręki w dobrej wierze kamienicę, to tej kamienicy panu nie można zabrać. Osoba, która podszywała się pod pełnomocnika i osoba która kupowała wiedziały o co chodzi, a następna osoba miała wykazywać, że nie wiedziała, a naprawdę wiedziała o co chodzi. W tym momencie prokurator był bezradny. Kamienica była nie do odzyskania, (…)

- ujawnia

Sfałszowanych dokumentów dostarczały urzędy
W Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku (…) dostawaliśmy dokumenty z wydziału paszportowego na nazwiska osób z fotografią osoby, która miała w rzeczywistości występować (…) Paszport kosztował 10 czy 12 tysięcy (…) To były oryginalne paszporty, to nie były podróbki (...) W księgach wieczystych, w wypisach sądy nie wpisują kiedy się kto urodził i nawet kobieta czy mężczyzna, którzy mieli 126 lat, w rzeczywistości notariusz o tym nie wiedział (…)
 

- brzmi to jak scenariusz taniego filmu sensacyjnego

Proceder niebyłby możlowy bez współpracy sędziów i pracowników sądów. Ile kosztował sędzia?
 
Wszystkie te przestępstwa nie byłyby możliwe, gdyby nie pomoc pracowników sądów i sędziów, którzy to wpisywali. Pracownicy, z którymi współpracowałem chodzili na moją prośbę do sędziów, do sekretarek (…) a ci dokonywali wpisów. Pani która ze mną współpracowała przekazywałem pieniądze i ona mi dokładnie mówiła ile dla niej ile dla pani sędziny (…) Dwa, trzy tysiące złotych to było góra co dawałem za jeden wpis dla sędziego, reszta szła za pośrednictwo dla tej pani (…)
- interesujący przyczynek do opinii na temat jakości środowiska sędziowskiego w Polsce

Proceder wyłudzania kamienic będzie trwał
Proceder wyłudzania kamienic będzie trwał dopóki będą takie kamienice. To jest bardzo duży zysk a mały nakład pracy i pieniędzy. W urzędach państwowych z tego co wiem to we wszystkich [są skorumpowani ludzie]. Nie było takiego urzędu, w którym bym nie załatwił tego czego chcę. Zawsze


 

PiS spełnia kolejną flagową obietnicę! Opozycji brak już argumentów

Kolejna głośna obietnica rządu Prawa i Sprawiedliwości jest realizowana. Obok programu Rodzina 500+ i obniżenia wieku emerytalnego jest to jeden z głównych ruchów, na który czekali Polacy – głównie ci prowadzący biznes w kraju. 
PiS, choć spełnia obietnice wyborcze jedna po drugiej, wciąż jest atakowany przez neoliberalną opozycję (PO, Nowoczesna i pokrewne) za rzekome oszukiwanie wyborców. #ObiecaliOszukali to jeden z ulubionych hashtagów Platformy Obywatelskiej. 
Podczas gdy opozycja krzyczy, że w kraju panuje już dyktatura, łamane są wszelkie możliwe kodeksy i Konstytucja, rząd Beaty Szydło robi swoje. Teraz, korzystając z bardzo dobrej sytuacji ekonomicznej naszego kraju, Ministerstwo Finansów przystępuje do realizacji kolejnej obietnicy.
Chodzi o kwotę wolną od podatku. O tym, że zostanie ona zwiększona, Prawo i Sprawiedliwość zapewniało wielokrotnie. I to staje się faktem. 
Zmiany wchodzą w życie już z początkiem przyszłego roku. 
– Od 1 stycznia 2018 r. zwiększymy kwotę wolną od podatku z 6,6 tys. do 8 tys. zł – powiedział wicepremier Mateusz Morawiecki. To wzrost o 21%. Na zmianach skorzysta nawet 6 milionów obywateli. Rząd zapewnia, że reforma jest możliwa dzięki dobrej sytuacji budżetowej. 
Faktem jest, że wprowadzane 8 tys. zł będzie i tak najniższą kwotą wolną od podatku w UE. Rząd zapewnia jednak, że ten próg będzie stopniowo podnoszony. Prawo i Sprawiedliwość nie chce wprowadzać drastycznych zmian. Reformy stara się przeprowadzać stopniowo, by budżet nie doznał swoistego szoku. 

Napisz do autora: marcin.palion@newsweb.pl

piątek, 22 września 2017

Lech Wałęsa i "opozycja totalna" zdaniem Jacka Saryusza-Wolskiego, eurodeputowanego PiS inspirowali Timmermansa, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej.
– Rezolucje Komisji Europejskiej były napisane przez ludzi, którzy przyjechali z Warszawy. Komisja nie odważyłaby się tego zrobić, gdyby nie miała wsparcia opozycji totalnej, która błagała o podjęcie interwencji. Cytuję tutaj słowa, które padły z ust jednego z wysokich rangą europejskich komisarzy
– powiedział Saryusz-Wolski w TVP w programie publicystycznym Jana Pospieszalskiego.
Dopytywany przez prowadzącego, czy to pewne informacje, dodał, że wie nawet, w którym pokoju pisano antypolskie dokumenty.
– Starłem się z kiedyś z panem Timmermansem i podważałem jego argumenty i wygrałem, a on mi powiedział, że "tak powiedział mu Lech Wałęsa". (…) Timmermans mu wierzył, bo ma poczucie misji, chce zaprowadzić rządy prawa w Polsce
– mówił europoseł PiS wykazując, że to Polacy z kręgów opozycji donoszą na własny kraj próbując walczyć z partią rządzącą w Polsce.
Saryusz-Wolski twierdził, że Komisja Europejska nie interweniowałaby, gdyby nie doszło do "błagań" ze strony opozycji.
TVP/wPolityce.pl/RWyrostkiewicz/Fot. Facebook Jacek Saryusz-Wolski

Kompromitująca wpadka KE ws. Puszczy Białowieskiej. I oni chcą nas pouczać…




Decyzja Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Puszczy Białowieskiej dowodzi, że Komisja Europejska kieruje się tu raczej przesłankami propagandowymi, a nie faktami – ocenił informacje o konieczności dostarczenia dodatkowych dowodów przez KE europoseł PiS i wiceprzewodniczący PE Ryszard Czarnecki.
KE ma przedstawić dodatkowe dowody – mapy i zdjęcia Puszczy Białowieskiej – na które powoływała się w trakcie wysłuchania przed Trybunałem Sprawiedliwości UE
– poinformował rzecznik resortu środowiska Aleksander Brzózka. Dodał, że taką decyzję podjął Trybunał.
Strona Polska wystąpiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o zobowiązanie Komisji Europejskiej do przedstawienia dodatkowych dowodów, w szczególności zdjęć i map, na których komisja opiera swoje stwierdzenia. Wniosek Polski został uwzględniony przez trybunał, wskutek czego komisja została zobowiązana do przekazania dowodów do 22 września, czyli do dzisiaj 
– powiedział Brzózka.
Zdaniem Ryszarda Czarneckiego, „to dziwne, że Komisja Europejska nie zadbała, aby przedstawić swoje argumenty na posiedzeniu, które przecież miało decydować o ukaraniu Polski. To nie świadczy o profesjonalizmie komisji”. – Lepiej później, niż wcale – dodał Czarnecki.
Wiceprzewodniczący PE podkreślił, że „skoro takie rzeczy się zdarzają, że jakieś materiały znajdują się post factum, to rodzi się pytanie, czy cała ta sprawa nie jest przejawem braku profesjonalizmu i podwójnych standardów stosowanych przez KE”.
Myślę, że ta informacja jest kolejnym dowodem na to, że Komisja Europejska w tej sprawie kieruje się raczej przesłankami propagandowymi, a nie faktami 
– stwierdził Ryszard Czarnecki.