niedziela, 20 listopada 2016


LEGIA CUDZOZIEMSKA. CO ŁĄCZY ANTYRZĄDOWE WYSTĄPIENIA? NIEPOLSKIE NAZWISKA!


fot: YouTubefot: YouTube
Całe to wrzaskliwe grono, częściowo utrzymywane przez podatników, częściowo z różnych fundacji sponsorowanych nie wiadomo przez kogo (poza miliarderem Georgem Sorosem) wydaje się być nakręcone przez kogoś, komu zależy na eskalacji antypolskich wystąpień. Pewnie za jakiś czas dowiemy się przez kogo.
Na razie - warto zapamiętać, kto najgłośniej atakuje demokrację w „obronie demokracji” wyznając zasadę, że istnieje ona tylko wtedy gdy ludzie głosują na lewaków lub tych, którzy mają podobne poglądy. Cała ta „legia cudzoziemska” walczy dziś nie tylko z polskim rządem, ale także z prawem Polaków do bycia suwerenami we własnym kraju.
Morderstwo na życzenie
Znalazła się w nim np. Bogna Blankenberg – działaczka KOD z Krakowa. W zarządzie tej organizacji prowadzącej agitacje za zabijaniem dzieci nienarodzonych zasiada równie "polskobrzmiąca" - Magdalena Filiks ze Szczecina. Z pewnością protesty te wspierałaby Beata Kolis, która życzyła politykom PiS, żeby ich "piorun strzelił", ale zmarło się jej krótko po złożeniu tych życzeń. Oczywiście można uznać, że wspomnianym paniom marzy się "Taniec z gwiazdami" oraz bywanie na ściankach w towarzystwie wspierającej takie pomysły, ale przeciwnej "zabijaniu zwierzątek" na futra gwiazdki filmików dla fetyszystów Joanny Krupy. Wybierają jedyną drogę, jaka przyszła im do główek, ale fakt pozostaje faktem.
Nie są zresztą samotne. Wynik demokratycznych wyborów i prawo narodu do wyrażania własnej woli, chociażby w postaci postulatu zakazu zabijania nienarodzonych dzieci, z ochotą depczą też kobiety zaangażowane w politykę. Dziwnym trafem mamy tu ten sam mechanizm. Najgłośniej protestują posiadaczki nazwisk wskazujących na wszystko, tylko nie na polskie pochodzenie. To bardzo ciekawy mechanizm i chyba tylko kneblująca wolność słowa poprawność polityczna sprawiła, że nikt nie zwrócił na to uwagi.
Postępowa demoralizacja
W kraju przodują posłanki Nowoczesnej, które ze wszystkich sił starają się dorównać swemu szefowi w opowiadaniu bzdur. Mamy więc w tym gronie i Kamilę Pihowicz-Gasiuk, i Katarzynę Lubnauer (to ta, która stwierdziła, że "Polki są traktowane jak idiotki i kretynki"). Lubnauer domaga się też legalizacji homozwiązków i wyrzucenia religii ze szkół, a krzyży z budynków użyteczności publicznej. W gronie zajadłych przeciwników zakazu zabijania dzieci nienarodzonych jest też Joanna Schmidt, znana fanka "profesora” Bartoszewskiego oraz Ewa Lieder, która niedawno przekonywała, że obywatelski projekt ustawy zakazującej aborcji "skazuje kobiety i ich bliskich na stres i lęk". Jest też Joanna Izabela Scheuring-Wielgus, która wciąż szuka własnych poglądów i sensu życia, odnajdując je w stwierdzeniu, że prawo powinno być jak wygodne buty, a zatem - dopuszczać aborcję. Podobnego zdania najwyraźniej jest inna posłanka Nowoczesnej - Paulina Hennig-Kloska, także opowiadająca o "prawie" kobiet do decydowania", czy mogą zabijać nienarodzone dzieci, czy nie. Zdanie to podziela Marta Golbik, która wraz z ww. koleżankami wysmarowała list do pierwszej damy Agaty Dudy domagając się przez nią „zajęcia stanowiska”, w domyśle - poparcia dla prawa kobiet do zabijania dzieci nienarodzonych. Na szczęście Agata Duda nie daje się wkręcić w żadne takie gierki, co aborcjonistki doprowadza do szału.
Demokracja dla wybranych
Widać to wyraźnie i po desperackich wyskokach europosłanek Platformy Obywatelskiej. Dość wspomnieć rozpaczliwe próby uczynienia z alimenciarza Mateusza Kijowkiego męża stanu podjęte przez kolejną desperatkę, która nie może pogodzić się z demokratycznie wprowadzonymi w Polsce zmianami. Z tak antypolskim zacięciem, jakie prezentuje, Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein w zasadzie powinna reprezentować w europaralmencie niemiecki land, a nie Polskę. Podobnie zresztą jak córka i wnuczka sadystycznych ubeków - Danuta Maria Hübner, nie wspominając o plotącej arcy-głupstwa specjalistce od wyszukiwania dorsza - Julii Piterze. Trzódka Tuska w kraju jest niewiele lepsza. Przeciwko zwiększeniu ochrony dzieci nienarodzonych stanowczo opowiedział się prawie cały klub PO, w tym oczywiście kobiety.
Gorącymi zwolenniczkami aborcji są także rozmaite celebrytki, zarówno "polityczne", jak i znane ze ścianek na imprezach. Także w ich wypadku zachodzi dziwna zbieżności pomiędzy domaganiem się prawa do zabijania nienarodzonych dzieci, a nazwiskami i lewackimi poglądami głoszonymi na co dzień. Mamy więc w tym gronie i Magdalenę Środzinę de domo Ciupak - córkę marksistowskiego socjologa, Joannę Senyszyn - zapomnianą lewaczkę, Hannę Lis - córkę pary dziennikarskiej Kedajów, których Stefan Kisielewski zaliczył do "największych kanalii stanu wojennego". A także całą gromadę mniej lub bardziej łaknących ścianek i błysku fleszy frustratek. Całe to wrzaskliwe grono, częściowo utrzymywane przez podatników, częściowo z różnych fundacji sponsorowanych nie wiadomo przez kogo (poza Sorosem) wydaje się być nakręcone przez kogoś, komu zależy na eskalacji antypolskich wystąpień. Pewnie za jakiś czas dowiemy się przez kogo. Na razie - warto zapamiętać, kto najgłośniej atakuje demokrację w "obronie demokracji" wyznając zasadę, że przysługuje ona tylko lewkom i tym, co myślą tak jak oni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz