Loading...

czwartek, 17 sierpnia 2017

Andruszkiewicz: "Czas zacząć dotkliwie karać takie organizacje jak KOD i Obywatele RP za ich działania, które prowadzą do chaosu w Polsce"

autor: fot. PAP/Marcin Obara

Ostatnio na ulicach Warszawy szaleje jakaś dziwna, lewacka organizacja pod nazwą „Obywatele RP” która wczoraj poszła już całkowicie po bandzie i postawiła zablokować… legalny, patriotyczny marsz ku chwale polskiego zwycięstwa w bitwie warszawskiej nad sowiecką Rosją

Ostatnio na ulicach Warszawy szaleje jakaś dziwna, lewacka organizacja pod nazwą „Obywatele RP” która wczoraj poszła już całkowicie po bandzie i postawiła zablokować… legalny, patriotyczny marsz ku chwale polskiego zwycięstwa w bitwie warszawskiej nad sowiecką Rosją
REKLAMA
— pisze poseł Kukiz‘15 Adam Andruszkiewicz na Facebooku.
Poseł zwraca uwagę to jakie koszty musi ponieść państwo polskie, by zaspokoić potrzeby Obywateli RP.
Próba blokady marszu wymusiła akcję kilkuset policjantów, co zapewne kosztowało nas dziesiątki tysięcy zł
— pisze Andruszkiewicz.
Parlamentarzysta zareagował na zachowanie „obrońców demokracji”.
W związku z tym uznałem, że osoby blokujące patriotyczny marsz powinny za swoje haniebne działania zapłacić. Zwróciłem się dziś do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z pytaniem, czy możemy obciążyć kosztami akcji policji właśnie te organizację „Obywatele RP
— pisze Andruszkiewicz.
Uważam, że czas zacząć dotkliwie karać takie organizacje jak KOD i Obywatele RP za ich działania, które prowadzą do chaosu w Polsce i służą wyłącznie zagranicy. Jeśli zapłacą kilkadziesiąt tysięcy złotych, to myślę, że nieco im przejdzie chęć do robienia cyrku w Polsce. Działamy! 
— dodaje. 
mly/facebook


wtorek, 15 sierpnia 2017

Fundacja „Otwarty Dialog” zbudowana na przekrętach i rosyjskich rublach. Kramek i Kozlowska muszą się z tego tłumaczyć

Bartosz Kramek tot. youtube

Miliony złotych na koncie, spółki z Rosji finansujące działania i biznesy Bartosza Kramka to elementy składające się na finansowy obraz fundacji „Otwarty Dialog”. Jak się okazuje działalność Kramka i Kozłowskiej to nie tylko nawoływanie do polskiego majdanu.
„Fundacja Otwarty Dialog w okresie swojej działalności zrobiła wiele dobrego, współpracowało z nią sporo szczerze zaangażowanych ludzi. Raport cechuje się pewnym przechyłem w stronę faktów zasługujących na krytykę, co wynika z jego istoty. Jednak Bartosz Kramek i Lyudmyła Kozlowska są mistrzami PR-u i nie ma potrzeby wyręczać ich w przedstawianiu siebie samych w pozytywnym świetle – robią to doskonale, aczkolwiek czasem mijając się z prawdą.” – czytamy w oryginalnym raporcie przygotowanym przez fanpage Rosyjska V kolumna w Polsce.
Ponad 6 milionów złotych znajduje się obecnie na kontach fundacji „Otwarty Dialog” i mimo, że w oficjalnych komunikatach prasowych czytamy, iż większość z tych pieniędzy zostało zebrane do tzw. „puszki” to jednak raporty finansowe pokazują coś zupełnie innego.
Według sprawozdań 3/4 środków, które pozyskała fundacja to „datki” od zamożnych firm połączonych konotacjami rodzinnymi, głównie z Lyudmyłą Kozlowską. Chodzi głównie o Petro Kozlowskiego, brata Lyudmiły W raporcie czytamy między innymi:
„Sposób, w jaki Petro Kozlowski działał i działa nadal na okupowanym Krymie i w samej Rosji jest prawie tak kontrowersyjny, jak poczynania kazachskiego oligarchy Muchtara Abliazowa czy rosyjskiego biznesmana Naila Maliutina, których obrona przed ekstradycją do krajów pochodzenia jako „działaczy praw człowieka” była, do czasu ukraińskiego Majdanu, głównym polem wysokobudżetowej aktywności lobbystycznej fundacji Otwarty Dialog.
Osią biznesu Petra Kozlowskiego jest przejęty przez niego w wątpliwy sposób podupadły państwowy zakład produkcji oświetlenia okrętowego „Majak” w Sewastopolu. Spółki związane z Petrem Kozłowskim zarabiają na wynajmie jego hal i pomieszczeń. Przejęto i sprzedano mieszkania zakładowe, a lokatorów eksmitowała w brutalny sposób grupa ochroniarzy-taekwondzistów. Z lokatorami nie było żadnego „otwartego dialogowania”, natomiast część dochodów z obrotu tymi mieszkaniami trafiła do fundacji Otwarty Dialog.” 
Informacje, które zostały udostępnione przez fanpage Rosyjska V kolumna w Polsce szokują, ale jednocześnie prezentują hipokryzję władz fundacji „Otwarty Dialog”. Jak zapowiadają administratorzy, to co zostało upublicznione to dopiero początek faktów, które zniszczą nieskazitelny obraz obrońców wolnej Ukrainy.
źrodło: fb.com/RosyjskaVKolumnawPolsce



Zwycięstwo konfederacji

Prezydent Andrzej Duda i minister Zbigniew Ziobro
Prezydent Andrzej Duda i minister Zbigniew Ziobro / Źródło:  PAP  /  Jacek Turczyk 
Dodano  66 13  22 6710

Doprawdy dawno już nie widziałem tak zaskoczonych twarzy komentatorów jak w chwili, gdy dotarła do nich wieść o wynikach najnowszego sondażu preferencji politycznych. Otóż według badania przeprowadzonego przez IPSOS dla portalu OKO.press – zleceniodawca jest ważny, bo wyklucza podejrzenie o stronniczość – 40 proc. wyborców popiera obecnie Prawo i Sprawiedliwość. To najlepszy wynik od wyborów w październiku 2015 r. Jeszcze trochę i rządząca partia zdobędzie większość konstytucyjną. Ten sondażowy sukces jest tym bardziej wart podkreślenia, że w badaniach dramatycznie wypada opozycja. PO popiera 21 proc., a Nowoczesną – 6 proc. respondentów.


Tak, wiem doskonale, że jedno badanie niczego jeszcze oznaczać nie musi. A jednak w tym przypadku warto mu poświęcić więcej uwagi. Związani z opozycją komentatorzy, publicyści, eksperci, podobnie jak sami politycy, byli przekonani, że walka o sądownictwo będzie przełomem. Wreszcie udało nam się doprowadzić do protestów zwyczajnych ludzi – cieszyli się. Prąc do przyjęcia za wszelką cenę ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i o Sądzie Najwyższym, Prawo i Sprawiedliwość samo ukręciło na siebie bicz – wierzyli. Nic dziwnego przeto, że sondaż spadł na nich jak grom z jasnego nieba. 
Jak go zatem należy tłumaczyć? Zgłaszając dwa weta, prezydent Andrzej Duda ukradł opozycji cały show. Liderzy Platformy i Nowoczesnej byli absolutnie przekonani, że głosząc postulat „trzy razy weto”, doprowadzą do polaryzacji całego elektoratu. Z jednej strony stanowczy zwolennicy PiS, z drugiej wszyscy pozostali. A ponieważ „wszyscy pozostali” to więcej niż wyborcy PiS, opozycji wreszcie udałoby się pokonać złą passę. Te plany pokrzyżował Andrzej Duda. Po pierwsze, pokazał, że wbrew opowieściom totalnej opozycji obóz prawicowy to szersza konfederacja różnych grup i środowisk. Po drugie, udowodnił, że – znowu wbrew propagandzie – Polską nie rządzą fanaberie i kaprysy Naczelnika z Żoliborza, ale że w zbudowanym przez niego systemie władzy są też bezpieczniki. PiS to nie dobrze naoliwiona machina do realizacji jednostkowej woli, ale konfederacja, w której kiedy jedna grupa idzie za daleko, hamuje ją inna. A to daje poczucie bezpieczeństwa. Różnica zdań w obozie władzy zatem wcale nie musi być dla niej zabójcza. 
Pozostaje jedynie pytanie: Jak bardzo może być ona głęboka i w jaki sposób należy prowadzić publicznie spory w obrębie prawicowego obozu? Jeśli miałoby się okazać, że każda różnica zdań jest traktowana jako przejaw zdrady lub spisku, to oczywiście doprowadzi to do osłabienia rządów PiS. Jeśli jednak uda się, jak to jest obecnie, utrzymywać jedność mimo napięcia i nawet publicznych polemik, to kolejne sondaże na pewno nie będą gorsze.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Ciekawe twarze po drugiej stronie barierek. Obecność niektórych nieco może dziwić

twitter.com/@Wiadomosci_PR
Po mszy świętej w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej, uczestnicy Marszu Pamięci ruszyli w kierunku Pałacu Prezydenckiego. Przy trasie ich przemarszu zebrali się kontrmanifestanci. Wśród nich dziennikarze zauważyli... Bartosza Kramka z żoną Ludmiłą Kozlovską z Fundacji Otwarty Dialog. To ten sam człowiek, który niedawno opublikował plan obalenia polskiego rządu.
Grupa sympatyków opozycji zebrała się za barierkami na Placu Zamkowym wokół Kolumny Zygmunta. Mieli ze sobą białe róże.
Kiedy lud smoleński modli się zróbmy wszystko, by okazać respekt dla ich konstytucyjnych praw
- mówił do zebranych lider Obywateli RP Paweł Kasprzak. Apelował o "unikanie jakichkolwiek form agresji, również słownych". Kolejny przykład hipokryzji, bo chwilę później, w tym samym "przemówieniu", obrażał polityków PiS.
Co ciekawe, wśród kontrmanifestujących był też widziany niedawny jeszcze lider Komitetu Obrony Demokracji Mateusz Kijowski. Ten, który miał być "nadzieją opozycji", a odszedł, bo już nikt go nie chciał po licznych skandalach.
Zainteresowanie dziennikarzy wzbudziła również obecność Bartosza Kramka z żoną Ludmiłą Kozlovską - z Fundacji Otwarty Dialog.
Przypomnijmy, w momencie, gdy trwały protesty tzw. totalnej opozycji w związku ze zmianami przepisów dotyczących wymiaru sprawiedliwości, przewodniczący Rady Fundacji Otwartego Dialogu Bartosz Kramek opublikował na Facebooku wpis zatytułowany „Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!”. Zawierał on listę 16 propozycji działań, mających - według Kramka - na celu powstrzymanie „zamachu PiS na rządy prawa w Polsce”, inspirowanych m.in. jego doświadczeniami z ukraińskiego Euromajdanu.
Wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera wydał zakaz czwartkowych kontrmanifestacji na Krakowskim Przedmieściu.

„Wierzę, że w ósmą rocznicę tragedii usłyszymy ostateczną odpowiedź” - mówił Jarosław Kaczyński

87 miesięcznica, 10 lipca; Filip Blazejowski/Gazeta Polska
Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.
Wierzę, że w ósmą rocznicę tragedii, usłyszymy ostateczną odpowiedź, niezależnie od tego, jaka ona będzie, ale usłyszymy ją. I wtedy będziemy mogli powiedzieć - tak to się składa, po 96 marszach, a ofiar było przecież 96, będziemy mogli powiedzieć - kończymy, bo zwyciężyliśmy. Ale póki nie zwyciężymy, to nie skończymy. I nikt nie zdoła nam w tym przeszkodzić - mówił dzisiaj na Krakowskim Przedmieściu, podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej, prezes PiS Jarosław Kaczyński.
- Dziękuję państwu, którzy mnie tutaj witacie, ale i także tamtych, którzy tak krzyczą, bo to jest docenienie - stwierdził J. Kaczyński. - Dzisiaj była cisza, były różne napisy, ale szliśmy w ciszy i wydawało się, że to może zapowiedź jakiejś dobrej zmiany, na którą liczymy, której chcemy, bo to nie my chcemy dzielić Polaków, to nie my chcemy odbierać komuś prawo do demonstracji, do modlitwy, do obchodzenia swoich śwąt, do czczenia tych, którzy na to uczczenie zasługują. Powtarzam, my tego nie odmawiamy! To inni próbują zorganizować nasz kraj tak, by jedna część miała prawa, a inna większa, dużo większa, praw nie miała. I to się nie uda. Nasze cele, te które postawiliśmy sobie rozpoczynając przeszło siedem lat temu te marsze, zostaną zrealizowane. Mówiłem to tutaj dziesiątki razy i ktoś może powiedzieć, "no dobrze już prawie dwa lata rządów, a ciągle zrealizowane jeszcze nie są".
- Otóż, to nie jest wszystko proste, to nie jest wszystko łatwe. Działamy w trudnych okolicznościach, z ogromnym oporem, ale idziemy do przodu. Idziemy do przodu jeżeli chodzi o uczczenie pamięci i staną tu niedaleko stąd pomniki i będziemy także znali prawdę. I zbliżamy się do tej prawdy.
- Słyszymy coraz to nowe komunikaty i na pewno w tym momencie, w którym staną pomniki, a wierzę, że to będzie w ósmą rocznicę tragedii, usłyszymy też tą ostateczną odpowiedź, niezależnie od tego, jaka ona będzie, ale usłyszymy ją. I wtedy będziemy mogli powiedzieć - tak to się składa, po 96 marszach, a ofiar było przecież 96, będziemy mogli powiedzieć - kończymy, bo zwyciężyliśmy. Ale póki nie zwyciężymy, to nie skończymy. I nikt nie zdoła nam w tym przeszkodzić. Polska musi odzyskać godność .
- Ta straszliwa kompromitacja, o której niemalże codziennie słyszymy, musi zostać jakoś uchylona, zamazana. Zamazana, w tym najlepszym tego słowa znaczeniu. Tak jak zamazuje się jakieś fatalne napisy, jakieś rzeczy, które są nie do przyjęcia. Musi zostać zamazana, bo inaczej będzie częścią naszej historii, będzie nas obciążać. Tylko prawda, tylko pełna prawda i tylko to wszystko, co przyczyni się do tego, by ci, którzy zginęli, zginęli na służbie, zginęli, bo chcieli uczcić polskich bohaterów, zostaną odpowiednio uczczeni, będzie ostatecznym powiedzeniem - Polska jest krajem godnym, naród polski jest godnym narodem i Polska jest poważnym narodem - mówił prezes Kaczyński.
Dziś przecież wiemy, jak to było, jak bardzo niepoważnym państwem była, jak bardzo nie szanowała w imię różnych małych interesów swojej godności. Ale my to zmieniamy i zmienimy. I zwyciężymy! - podkreślił Jarosław Kaczyński
Źródło: niezalezna.pl 

wtorek, 8 sierpnia 2017

KOD zapowiada „piekielną atmosferę” na jesieni i stawia ultimatum prezydentowi Dudzie

fot. youtube
 8 1 674
Przewodniczący Komitetu Obrony Demokracji na Pomorzu, Radomir Szumełda, zapowiedział w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, że na jesieni będą organizowane kolejne manifestacje antyrządowe, jeśli Prawo i Sprawiedliwość zajmie się ustawą o dekoncentracji mediów. Szumełda postawił też ultimatum prezydentowi Dudzie.
– Jeżeli prezydent Andrzej Duda oszuka nas i zaproponuje ustawy bardzo zbliżone do tych, które zawetował, to obawiam się, że w Warszawie na przełomie września i października może być naprawdę piekielna atmosfera i Andrzej Duda może zapomnieć o swojej reelekcji – powiedział Szumełda.
Ilu emerytów wyjdzie tym razem na ulice? Ilu młodych ludzi, szkolonych na Przystanku Woodstock, uda się nakłonić do udziału w zadymach? Czy KOD ograniczy się do palenia świeczek dla „wolnych mediów”, czy może rozważana jest opcja demolki jak w Hamburgu? A może Grzegorz Schetyna, którego tak zafascynowała atmosfera na Przystanku Woodstock, obieca uczestnikom manifestacji jakieś lekkie dragi, żeby podnieść frekwencję?
Jedno jest pewne: na jesieni będziemy świadkami kolejnego spektaklu nienawiści organizowanego przez tych, którzy chcą „żeby było tak, jak było”.
Źródło: trójmiasto.wyborcza.pl

Artur Wosztyl ujawnia: Informację o tym, że trzy osoby przeżyły 10 kwietnia dostaliśmy od attaché wojskowego

smolensk.jpg
Pilot Jaka-40, który 10 kwietnia lądował na lotnisku w Smoleńsku ujawnia źródło informacji, która pojawiała się w pierwszych chwilach po katastrofie. Okazuje się, że to attaché wojskowy przekazywał początkowo informację o tym, że podobno trzy osoby przeżyły i zostały przetransportowane karetkami do szpitala.
Jak już informowaliśmy, tygodnik „Gazeta Polska” i Telewizja Republika dysponują nagraniem rozmowy, która została przeprowadzona ze świadkiem katastrofy smoleńskiej. Nagranie wyemitowano w programie Doroty Kani „Koniec systemu” na antenie TV Republika.
– Szedłem rano w stronę lotniska. Początkowo były bardzo gęsta mgła, ale zaczęła się przerzedzać i wtedy usłyszałem lecący samolot. Chwilę później go zobaczyłem; leciał i płonął, na jego boku był ogień. A później usłyszałem huk i zapanowała cisza – opowiada Rosjanin, który rano 10 kwietnia 2010 r. szedł w kierunku swojej posesji.
Słowa Rosjanina pokrywają się z tym, o czym mówił pilot Jaka-40 Artur Wosztyl, który 10 kwietnia 2010 roku lądował w Smoleńsku.
– W Smoleńsku lądowałem w trudnych warunkach atmosferycznych, ale minimum nie było przekroczone. Chciałbym zwrócić na to uwagę, bo jest wielokrotnie powtarzane, że lądowałem poniżej minimum, bez zgody. Słyszeliśmy przez radiostację jak Tupolew się zbliża, gdy dostał zgodę na wykonanie zakrętu na kurs lądowania wyszedłem z samolotu i nasłuchiwaliśmy. Było słychać, jak on się zbliża, ten dźwięk narastał, było słychać jak silniki nabierają obroty, co oznacza odejście na drugi krąg, nagle zaczęliśmy słyszeć dziwne dźwięki, huki, w pewnym momencie usłyszałem jakby konstrukcja się rozpadała i detonację. Ona była tak silna, że było czuć tę falę dźwiękową, ona aż potargała ciało. Pamiętam dźwięk milknącego silnika i ciszę – mówił pilot.
Artur Wosztyl dodaje, że w początkowo informowano go o tym, że trzy osoby przeżyły i zostały zabrane do szpitala.
Kwestia rozpowszechniania informacji o trzech osobach, które przeżyły katastrofę smoleńską wywołała spore oburzenie u Ewy Kopacz. Był premier na antenie TVN24, w rozmowie z Moniką Olejnik stwierdziła, że informacje na ten temat są kłamstwem. Według Kopacz… wszystkiemu winny jest Antoni Macierewicz.
– Jeżeli ktokolwiek dzisiaj mi zarzuca kłamstwo, to powiem: a jak się zachowują ci, którzy okłamują nas od 7 lat? Nie byłoby tego kłopotu i rozczłonkowanych ciał, gdyby nie to, że ta katastrofa miała miejsce w wyniku właśnie złej decyzji podjętej w ekstremalnych warunkach. 7 lat politycy PiS-u powtarzają i oszukują polskie społeczeństwo – być może równie dzięki temu wygrali te wybory – powtarzają, że był wybuch, że sztuczna mgła, bomba termobaryczna i kilka hipotez, które przeżyliśmy […] Jeśli mówimy o kłamstwach, pan Macierewicz bodajże w 2013 roku wyszedł i oznajmił opinii publicznej, że 3 osoby przeżyły. Nie było w nim wrażliwości, że każda z tych rodzin może myśleć: tak, to mój bliski tam był, to on przeżył. Mówił to człowiek, który zajmował się badaniem tej katastrofy – mówiła Ewa Kopacz.
Tymczasem pilot Jaka-40 ujawnia, że informacje na ten temat otrzymał od attaché wojskowego.
– Długo się biłem z myślami, czy jechać na miejsce katastrofy. Dostaliśmy informację, że trzy osoby zostały zabrane przez karetkę… W sensie, że żyją, że zostały zabrane przez karetki. Dostaliśmy taką informację, zresztą nota bene, do której minister Macierewicz wracał wielokrotnie i był wyśmiewany przez to. Taka informacja była podana przez attaché wojskowego. Taką informację uzyskaliśmy[…] Po godzinie stwierdziłem, że pójdę tam. Jak tam poszliśmy, to już wszystko było ogrodzone, wszędzie byli funkcjonariusze w mundurach. Pierwsze szczątki były 50 metrów od pierwszego ogrodzenia. Widok był makabryczny. Ludzie byli szarozieleni, widać było, że to co oni tam widzieli było traumatyczne. Obraz, który tam zobaczyłem był makabryczny. Poza szczątkami samolotu, nie można było rozpoznać nic. Wszystko było zmieszane z ziemią, ochlapane błotem. Trzeba było się dłuższą chwile przyjrzeć, by zobaczyć szczątki – relacjonuje Artur Wosztyl.
Materiał dotyczący nowych faktów w sprawie katastrofy smoleńskiej ukazał się w programie „Koniec systemu”, który jest emitowany w każdy wtorek o g. 21.30 na antenie Telewizji Republika – powtórki środa 11.20 oraz sobota 9.20. Archiwalne odcinki tego programu można obejrzeć na Facebooku na stronie Koniec Systemu.
Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, TVN24