Loading...

środa, 31 sierpnia 2016

Prezydent Duda: Po 36 latach jest ofensywna próba zrealizowania tych postulatów. Dajcie nam czas


Dodano: 31.08.2016 [16:45]
Prezydent Duda: Po 36 latach jest ofensywna próba zrealizowania tych postulatów. Dajcie nam czas - niezalezna.pl
foto: Grzegorz Jakubowski/KPRP
– Po 36 latach jest ofensywna próba zrealizowania tych postulatów. Dajcie nam czas – mówił prezydent Andrzej Duda w Gdańsku, gdzie trwają główne obchody 36. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych.

– To jest znak czasów, że przed chwilą „Solidarność” nagradzały tych, którzy jako młodzi, jako licealiści, zdecydowali się ruszyć na pomoc robotnikom. Także później, w ramach Komitetu Obrony Robotników, zbierając fundusze dla tych, którzy zostali wyrzuceni z pracy. Dziś otrzymują honorowe medale, a „Solidarność”, czyli przecież w wielkim stopniu robotnicy, wręcza stypendia, czyli pieniądze licealistom. Jakże inne czasy, jakże inna Polska. A do państwa już drugi raz, w tym miejscu, w tej wspaniałej, niezwykle poruszającej sali, przemawiam ja, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, który w 80 roku, maił osiem lat – mówił prezydent.

Dla mnie „Solidarność” to legenda, to wielka legenda dążenia do wolności, to wielka legenda dążenia do sprawiedliwości, dążenia do normalności. Tego wszystkiego, o czym dzisiaj mówili już przedmówcy 
– dodawał.

Młodzież zawdzięcza to, że Polska się zmieniła, państwu, którzy jesteście na tej sali, zawdzięcza to również Lechowi Wałęsie, którego na sali wprawdzie nie ma, ale jest na historycznym zdjęciu. To zdjęcie, te postulaty, które były postulatami w dużym stopniu nie tylko wolności, ale przede wszystkim postulaty godnego życia. O godne życie również chodziło. I w znaczeniu materialnym i godności w znaczeniu wolności, że chcemy być w wolni w swoim niepodległym państwie 
– przypominał Andrzej Duda.

Chylę dzisiaj czoła, jako prezydent Rzeczypospolitej, który wtedy miał osiem lat, przed wszystkimi bohaterami naszych czasów. Bo wycierpieliście państwo bardzo wiele i wycierpiały tez wasze rodziny. Patrzę na pana Andrzeja Kołodzieja, pana Bogdana Borusewicza, pana Andrzeja Gwiazdę, panią Joannę Dudę-Gwiazdę, patrzę na państwa i dziękuję. Dziękuję, że możemy się spotkać w radości w już 36. rocznicę „Solidarności”. (…) Dziękuję za to, bo nie byłoby nas tu dzisiaj, a już na pewno mnie by nie było na tym miejscu, gdybyście państwo wtedy się nie zawzięli. Wiem, że potem drogi polityczne potoczyły się różnie, dzisiaj dalej się one toczą, ale się toczą w wolnej Polsce. Toczą się w ramach demokracji. (…) Ale mnie, poza tym, co mogłem przeczytać i co opowiedział mi ojciec, powiedział najwięcej Lech Kaczyński, który też był uczestnikiem tych zdarzeń i tamtego ruchu „Solidarności”. Ruchu, który narodził się z wielkiej jedności, jaką zobaczyliśmy, choć miałem siedem lat – w 1979 roku, gdy przybył Jan Paweł II. Nagle się okazało, że w milionach przyszli na spotkania z Ojcem Świętym: robotnicy, inteligenci i stanęli obok siebie. Zorientowali się, że podobnie myślą, że jest jeden klucz tej wielkiej wspólnoty. Pan prezydent Lech Kaczyński zawsze powtarzał, że kierownicza rola PZPR miała dwa aspekty – państwowy i społeczny. Państwowy polegał na tym, że I sekretarz znaczył więcej niż przewodniczący prezydium Rady Narodowej, a potem niż wojewoda. A w aspekcie społecznym polegał na tym, że PZPR i służby specjalne penetrowały w zasadzie wszystkie organizacje. Poza wielką organizacją, która była niezależna: poza Kościołem. Wielkim zwycięstwem „Solidarności” – jak mówił Lech Kaczyński – było to, że powstał ruch niezależny od PZPR. Pierwszy związek za żelazną kurtyną, jedynym, do którego natychmiast zapisało się 10 mln ludzi w 37-milionowym państwie. Prawie jedna trzecia natychmiast należała do „Solidarności”! Jakaż była siła pragnienia wolności i przekonania o walce o swoje prawa. To ta siła właśnie pozwoliła później duchowi Solidarności w państwie przetrwać, mimo czarnych dni stanu wojennego, kolejnych aresztowań, internowań, bicia, gróźb, biedy, strachu o rodzinę – jednak przetrwać! Byliście państwo ogromnie odważni. Pan prezydent Lech Kaczyński wielokrotnie przy mnie powtarzał: „My dzisiaj z Borsukiem jesteśmy po różnych stronach barykady, ale nigdy mu nie odmówię tamtej odwagi, bo to był jeden z najodważniejszych ludzi w tamtych czasach”. Wierzę w to, że młode pokolenie, także dzięki nauce historii, tak jak będzie pamiętało o Żołnierzach Niezłomnych, będzie pamiętało także o waszych zasługach. O zasługach odważnych ludzi z KOR, „Solidarności” i tych, którzy się nie ugięli w najtrudniejszych czasach. To wielki symbol – dumny jestem i wzruszony, że mogę stać w tej sali, pod tym znakiem „Solidarności”, pod którym państwo wtedy szliście
– podkreślał.

„Solidarność” to wielka wspólnota walki o wolną, niepodległą, suwerenną ojczyznę. Ale to także wspólnota, o której Ojciec Święty mówił: jeden i drugi, razem, jeden z drugim w sprawach najważniejszych. Chciałbym i cieszę się, że na tej sali jesteśmy razem, choć mamy różne poglądy i ugrupowania. Cieszę się, że jesteśmy razem. Jeżeli dziś mówią, że nie da się budować wspólnoty, bo są podziały polityczne – one są i będą, raz głębsze, raz płytsze, ale są kraje, gdzie są znacznie głębsze niż u nas. I znacznie bardziej żarliwa debata w parlamencie. (…) Ale ważne jest to, byśmy mieli punkty wspólne, które są powszechnie szanowane i niekwestionowane. Ta sala, to miejsce, to zdjęcie, ten znak – dlatego dziękuję że jesteśmy tutaj razem. To miejsce, gdzie ludzie władzy mogą usłyszeć od „Solidarności” gorzkie słowa 
– mówił prezydent.

Nasza gospodarka ze społeczną gospodarką rynkową na razie jeszcze nie ma wiele wspólnego. Zaczyna mieć dzięki działaniom obecnego rządu i obecnej na sali premier Szydło. Panie przewodniczący, dziękuję, że wspomniał pan o ustanowieniu od 1 stycznia nowego pułapu płacy minimalnej. Dziękuję, że pan wspomniał, bo to była decyzja rządu, parlamentu, moja – kiedy podpisywałem ustawę. Ale musi pan przyznać jedno: jest ona wyższa, niż się spodziewaliście. Jest wyższa, niż były oczekiwania „Solidarności” i związków zawodowych. Dlaczego? Bo chodzi o to tu, co tu jest napisane, w tych postanowieniach. Żeby podnieść poziom życia Polaków, żeby ludzie mogli godnie żyć, także pod względem materialnym. To wielki cel PiS, które wygrało wybory i ma samodzielną większość na czele z Jarosławem Kaczyńskim, pani premier Szydło, która stoi na czele rządu i mój, jako prezydenta. Myśmy to obiecywali w czasie ostatnich kampanii wyborczych. Będziemy to realizować konsekwentnie, poprze składanie ustaw o obniżeniu wieku emerytalnego, poprzez ustawy takie jak ta, która podwyższa płacą minimalną, ustanawia minimalną stawkę godzinową. Tak, to właśnie te rozwiązania, które mają prowadzić do tego, że Polska będzie wreszcie państwem solidarnym 
– kontynuował.

Wrócę znów do Lecha Kaczyńskiego. Był przedstawicielem elity, intelektualistą, doktorem habilitowanym, profesorem uniwersyteckim. Tu, w Gdańsku, zetknął się z robotnikami. Zanim powstała „Solidarność”, pomagał robotnikom. Uczył ich prawa pracy, pisał pisma, pomagał, ratował w trudnych sytuacjach. Powiedział, że on wtedy zrozumiał jedno, jasno i wyraźnie, że on nie może walczyć o państwo dla tylko takich jak on, bo większość to robotnicy. Bo większość społeczeństwa to ludzie pracy – i że to dla nich państwo ma być budowane. To jest państwo równych szans. Zadaniem państwa, „Solidarności”, jest to, by były wyrównywane szanse. To, co „Solidarność” czyni symbolicznie, wręczając dzieciom stypendia. To jest to, co powinno się dziać w polskim państwie. Wyrównywanie szans – temu służy wysoka płaca minimalna, wysoka stawka godzinowa, temu służy program 500 plus, temu służy program Mieszkanie plus. To myślenie o Polsce, która ma być Polską „Solidarności” i solidarności wewnątrzspołecznej 
– podkreślał prezydent Andrzej Duda.

HGW powinna szukać adwokata. Ujawniono fakt, który pogrąża ją całkowicie



Dodano: 31.08.2016 [15:12]
HGW powinna szukać adwokata. Ujawniono fakt, który pogrąża ją całkowicie - niezalezna.pl
foto: Piotr Galant/Gazeta Polska
Prokuratura Regionalna we Wrocławiu przejęła śledztwa dotyczące skandali reprywatyzacyjnych w Warszawie. Będzie dziewięć postępowań, a zajmie się nimi aż pięciu prokuratorów. Na jaw wychodzą kolejne kwestie. Żona jednego z prawników, który przejął Chmielną 70, pracowała w warszawskim ratuszu. To nie wszystko. Była urzędniczką Biura Gospodarki Nieruchomościami – właśnie tego, które zajmuje się zwrotami.

„Zreprywatyzowana” działka, przez którą może się wywrócić kariera Hanny Gronkiewicz-Waltz (Chmielna 70), ma już wpis prokuratorski w księdze wieczystej świadczący o możliwości popełnienia przestępstwa – pisaliśmy parę dni temu.

Działka może być warta nawet 160 mln zł. Wrocławska prokuratura prowadząca sprawę nieprawidłowości przy warszawskich „reprywatyzacjach” złożyła w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów X Wydział Ksiąg Wieczystych wniosek o wpisanie ostrzeżenia o „niezgodności treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym”.

Początkowo aferami związanymi z przekazywaniem stołecznych nieruchomości ze złamaniem procedur miała się zajmować Prokuratura Okręgowa w Warszawie, ale decyzją Prokuratury Krajowej sprawa trafiła do Wrocławia. Chodziło o dziewięć śledztw. „Postępowania te dotyczą m.in. nieruchomości przy ul. Chmielnej 70 (obecnie plac Defilad 1), Kazimierzowskiej 34 i siedmiu innych” – można było się dowiedzieć z oficjalnego komunikatu sprzed tygodnia.

Grzegorz Majewski razem z dwoma osobami przejął działkę na placu Defilad. Żona Majewskiego – Katarzyna – pracowała w ratuszu w Biurze Gospodarki Nieruchomościami (BGN) – ujawniło tvnwarszawa.tvn24.pl.

Ta właśnie jednostka zajmuje się zwrotami.

Katarzyna Majewska przyszła do BGN w 2011 roku. Początkowo na zastępstwo, później jednak wygrała konkurs i zatrudniono ją na stałe.

Rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk tłumaczył, że nie wiedział, że Majewska była żoną Grzegorza Majewskiego, dla którego Robert Nowaczyk odzyskał działkę.

Ta informacja dotarła do nas od państwa. Nie mieliśmy takiej wiedzy wcześniej, zresztą nie możemy i nie mamy narzędzi, żeby zweryfikować, kto jest z kim w związku małżeńskim. To by wykraczało poza przepisy prawa pracy, takich pytań zadawać nie możemy
 – mówił w rozmowie z TVN24 Bartosz Milczarczyk.

Ciekawe jest również oświadczenie Majewskiej, w którym miała podać, czy ktoś z jej bliskich ma roszczenia do nieruchomości należących do miasta. Napisała, że „nie jest w stanie ustalić tych informacji". Nadal pracowała w ratuszu.

Być może wtedy dyrektor BGN powinien sprawdzić, co znaczy to sformułowanie. Być może ze strony dyrektora BGN zabrakło podejrzliwości czy próby zrozumienia całej sytuacji
– tłumaczył dalej rzecznik ratusza.

Dodał, ze w zaistniałej sytuacji wicedyrektor BGN i sekretarz miasta spotkali się z urzędniczką. Prezydent miasta zadecydowała o wypowiedzeniu Majewskiej umowy o pracę.

Milczarczyk dodał, że Majewska bezpośrednio nie zajmowała się zwrotami. Przyznał jednak, że miała wgląd w akta.

Cudownie ozdrowiony działacz KOD pod pomnikiem Stoczniowców. Wałęsa bredzi coś o trzeciej nodze


1.1K
Dodano: 31.08.2016 [11:35]
Cudownie ozdrowiony działacz KOD pod pomnikiem Stoczniowców. Wałęsa bredzi coś o trzeciej nodze - niezalezna.pl
foto: Twitter / @SMDPlock
Lech Wałęsa wspierany przez działaczy Komitetu Obrony Demokracji oraz polityków Platformy Obywatelskiej złożył kwiaty pod pomnikiem poległych stoczniowców. Zapowiedział, że na oficjalne uroczystości 36. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych się nie wybiera, aby jak twierdzi „nie autoryzować ludzi, którzy łamią prawo i prowadzą do wojny domowej”. Później bredził coś o trzech nogach, jednak uwagę mediów przykuł inny szczegół – towarzyszący Wałęsie  Radomir Szumełda, szef pomorskiego KOD, który jeszcze niedawno przekonywał, że został poturbowany i obnosił się z bandażem, teraz wyglądał na zupełnie zdrowego. Bandaż również gdzieś zniknął.

Jeszcze w poniedziałek informowaliśmy o tym, że na jaw wychodzą nowe fakty związane z nieudaną prowokacją KOD zorganizowaną podczas głównych uroczystości pogrzebowych zamordowanych w 1946 r. przez komunistów Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Internauci dowodzili wówczas że Radomir Szumełda z pomorskiego KOD przyszedł na uroczystości już z zabandażowaną dłonią. On sam zaprzecza. 

CZYTAJ WIĘCEJ: PRLowskie metody prowokacji. Z bandażem na ręku przyszedł na pogrzeb Inki?

Dziś, w czasie składania kwiatów pod pomnikiem poległych stoczniowców Szumełda wyglądał na cudownie uleczonego. To zapewne wpływ niezwykle kojącej obecności Lecha Wałęsy...

Adwokat w centrum skandalu z nieruchomościami. Wcześniej był obrońcą m.in. Kiszczaka


Dodano: 31.08.2016 [21:09]
Adwokat w centrum skandalu z nieruchomościami. Wcześniej był obrońcą m.in. Kiszczaka - niezalezna.pl
foto: Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska
Grzegorz Majewski, adwokat, który przejął działkę Chmielna 70, to znana postać warszawskiej palestry. Nawet szef Okręgowej Rady Adwokackiej (dzisiaj zawiesił wykonywanie tej funkcji). Na sali sądowej był obrońcą w głośnych procesach z pierwszych stron gazet. Wśród osób, które reprezentował, znaleźli się m.in. gangsterzy z „Pruszkowa” oraz Czesław Kiszczak.

W najgłośniejszym skandalu związanym z reprywatyzacją – zwrotem wartej 160 mln zł działki przy pl. Defilad – udział wzięli adwokaci Robert Nowaczyk i Grzegorz Majewski. Gdy grunt został przekazany za darmo Majewskiemu i dwóm innym osobom, żona mecenasa – Katarzyna Majewska – pracowała w Biurze Gospodarki Nieruchomościami (BGN – jednostka ta zajmuje się m.in. zwrotami nieruchomości). A Nowaczyk został biznesowym wspólnikiem Jakuba Rudnickiego, ówczesnego wiceszefa BGN.

CZYTAJ WIĘCEJ: HGW powinna szukać adwokata. Ujawniono fakt, który pogrąża ją całkowicie

Grzegorz Majewski to znana postać warszawskiej adwokatury. Ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji UW. W 2001 roku otworzył, wspólnie z Piotrem Sikorskim, kancelarię adwokacką. Uczestniczył w pracach komisji i kół przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. Pracował m.in.: w latach 2001-2007 w Komisji Klubowej, w latach 2004-2013 w Kole Młodych, w latach 2010-2013 w Komisji ds. Szkolenia Aplikantów Adwokackich. W latach 2005-2007 pracował w Komisji Wykonywania Zawodu Adwokata i Organizacji Adwokatury przy Naczelnej Radzie Adwokackiej, a w latach 2010-2013 w Komisji ds. Zagranicznych Naczelnej Rady Adwokackiej. W 2004 roku Zgromadzenie Izby Adwokackiej w Warszawie powierzyło mu funkcję sędziego Sądu Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Warszawie. Następnie w kadencji 2007-2010 pełnił funkcję wiceprezesa sądu, aby ostatecznie od roku 2010 zostać jego prezesem. Od 2010 roku jest członkiem Komisji Bioetycznej przy Instytucie Kardiologii w Aninie. W kwietniu tego roku został wybrany dziekanem Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.

Majewski od początku pracuje głównie na sali rozpraw, prowadząc sprawy karne. Bronił nie tylko gangsterów z „Pruszkowa”, ale i Czesława Kiszczaka. Domagał się m.in. uchylenia wyroku skazującego byłego szefa PRL-owskiej bezpieki w procesie autorów stanu wojennego.

Dziś – kiedy media ujawniły, że jego żona pracowała w BGN – Grzegorz Majewski zawiesił pełnienie funkcji dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej.
KOMENTARZE:
Qrwa, czy na tą prawniczą mafię to nie ma bata?
Całą tą bandę należy rozgonić na 4 wiatry i zorganizować wszystko od nowa.
To jest jedno z ostatnich siedlisk komuny, które ma się w najlepsze i śmieje się nam w twarz, mówiąc:
I co nam zrobicie?

Każda mafia ma swoich prawników.
I ta sytuacja to potwierdza.
"Niezaleznosci" sadow, prokuratury, adwokatury beda bronc do ostatniego naboju, do ostatniej kropli krwi. Jesli ktos sadzi, ze odejscie komunistycznego lajdaka rzeplinskiego cokolwiek zmieni to jest naiwny jak dziecko we mgle. Na tron zostanie wepchniety przez ub-ecje nastepca, byc moze gorszy od obecnego puczysty. Srodowisko, ktore mialo sie oczyscic jest bardziej zdegenerowane, zepsute, skorumpowane niz jakakolwiek inna grupa zawodowa. Kärcher, rozgrzane zelazu, masowe aresztowania, pregierz w centralnych miejscach duzych miast i publiczna chlosta moglyby poparwic sytuacje w tym bolszewicko-kryminalnym szambie.
Się ponazywali.Sami majewscy,sikorscy...
I inne polskie nazwiska.
Mam nadzieję na komisję,bo w prokuraturze i sądach są kolesie,rodzina i inne czerwone pająki.
prawnicy to przecież biznesmeni, zwykle kosmicznie pazerni na
pieniądze, u wielu trudno o uczciwość i moralność, w Polsce
ogromna ich ilość uległa całkowitej degeneracji, zamieniając
się w ludzki szajs
ktoś w końcu odpowiada za stworzenie ChDiKK, i przekształcenie Polski w dziki kraj,
kto ? czy prawnicy nie mają w tym dziele ogromnego udziału ?
Zachłanny złodziej. "Wierzył" że mu się upiecze pieczeń za 160 mln w centrum Warszawy.To psychopata.

wtorek, 30 sierpnia 2016

Szok! Kto stara się o działkę za 160 mln zł

Grzegorz Majewski broniący przed laty gen. Czesława Kiszczaka czy bossów gangu pruszkowskiego, jest jednym ze współwłaścicieli spornej działki przy Pałacu Kultury i Nauki!
Majewski to w warszawskiej palestrze znana postać. Długo walczył, by gen. Czesław Kiszczak nie odpowiadał za wprowadzenie stanu wojennego. A gdy w końcu Kiszczak został prawomocnie skazany, jeszcze po jego śmierci domagał się kasacji tego wyroku. Był także jednym z obrońców w procesie bossów gangu pruszkowskiego oraz byłego szefa FOZZ (Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego) Grzegorza Żemka.
Teraz okazuje się, że Majewski od 2012 r. jest jednym z trzech właścicieli działki przy ul. Chmielnej, wartej dziś 160 mln zł! Właśnie tej, której dotyczy afera reprywatyzacyjna. 

Chcieliśmy z mec. Majewskim porozmawiać o tym, jak został współwłaścicielem spornej działki. Jednak nie znalazł czasu na rozmowę. Wcześniej w mediach tłumaczył, że „to jego prywatna sprawa”.
Od niedawna Majewski jest dziekanem warszawskiej Okręgowej Rady Adwokackiej. Stołeczni prawnicy wybrali go na to stanowisko pod koniec kwietnia. „Zawsze uważałem, że bycie adwokatem to coś więcej niż zawód. To rodzaj powołania i pasji" – pisał na swojej stronie internetowej. Startował w wyborach, reklamując swoją kandydaturę hasłem „Odpowiedzialność mierzona miarą dokonań", a w programie obiecywał odbudowę marki adwokata.

Koniec z pobłażaniem - będzie przegląd śledztw, które zamieciono pod dywan


Dodano: 30.08.2016 [22:00]
Koniec z pobłażaniem - będzie przegląd śledztw, które zamieciono pod dywan - niezalezna.pl
foto: Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
- Zwróciłem się o przegląd spraw reprywatyzacyjnych, które były zamiatane pod dywan. Spraw, które nie wyszły poza prokuraturę - powiedział dzisiaj na antenie TVP Info prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

Informowaliśmy już, że Prokuratura Regionalna we Wrocławiu przejęła dziewięć śledztw dotyczących skandali reprywatyzacyjnych w Warszawie, a zajmie się nimi aż pięciu prokuratorów.

"Początkowo aferami związanymi z przekazywaniem stołecznych nieruchomości ze złamaniem procedur miała się zajmować Prokuratura Okręgowa w Warszawie, ale decyzją Prokuratury Krajowej sprawa trafiła do Wrocławia. Chodziło o dziewięć śledztw. „Postępowania te dotyczą m.in. nieruchomości przy ul. Chmielnej 70 (obecnie plac Defilad 1), Kazimierzowskiej 34 i siedmiu innych” – można się dowiedzieć z oficjalnego komunikatu sprzed tygodnia"

CZYTAJ WIĘCEJ: HGW na przesłuchanie do Wrocławia? Pięciu prokuratorów bada afery w Warszawie

Na tym jednak nie koniec. Prokurator generalny Zbigniew Ziobro będąc gościem TVP Info zapowiedział, że będzie przegląd śledztw dotyczących skandali reprywatyzacyjnych w Warszawie.

- Zwróciłem się o przegląd spraw reprywatyzacyjnych, które były zamiatane pod dywan. Spraw, które nie wyszły poza prokuraturę - ujawnił z programie "Dziś Wieczorem".

Podkreślił również, że "kwerenda wstępnie wykazała już około 20 spraw, które zakończyły się umorzeniem z różnych powodów".

Minister Ziobro przyznał także, iż pojawiają się nowe informacje.

- Chciałbym podziękować anonimowym policjantom, dzięki nim kolejna sprawa, która miała być umorzona została wychwycona -przyznał.

I jasno postawił sprawę:

- Są poważne ustalenia w niektórych sprawach, wskazujące, że doszło do przestępczego przejęcia niektórych nieruchomości - stwierdził Zbigniew Ziobro.

Morawiecki jedzie do Londynu. Warszawa stanie się nowym centrum finansów Unii?

Dodano: 30.08.2016 [16:16]
​Morawiecki jedzie do Londynu. Warszawa stanie się nowym centrum finansów Unii? - niezalezna.pl
foto: Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
Polska chce zaproponować firmom z londyńskiego City, czyli „finansowego centrum świata”, przeniesienie swoich inwestycji z Wysp do Warszawy – podaje brytyjski dziennik „Financial Times”. W tym celu wicepremier Mateusz Morawiecki ma się udać pod koniec tygodnia do brytyjskiej stolicy. To efekt decyzji Brytyjczyków o wyjściu z Unii Europejskiej. Wiele finansistów z Londynu jest zainteresowanych opuszczeniem City.

Według „FT” wicepremier Morawiecki już jest umówiony w czwartek na spotkanie z ważnymi przedstawicielami Royal Bank of Scotland (RBS), Barclays, UBS, Credit Suisse, Citibank i BNP Paribas. Zaplanowano także spotkania z funduszami inwestycyjnymi, w tym Blackrock, Pimco, i Schroders.

Celem czwartkowej podróży Morawieckiego ma być próba przekonania, że Warszawa jest atrakcyjnym miejscem dla banków, które niepokoją się następstwami po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE.

– Wiele z nich zbliża się do nas. Jest tam wyraźnie większe zainteresowanie tym, aby opuścić Londyn  - 
powiedział wicepremier w komentarzu „FT”. Mateusz Morawiecki potwierdził, że prowadzone są rozmowy z wieloma finansowymi instytucjami o przeprowadzce ich biur z Londynu do Warszawy.

Tymczasem, jak pisze dzisiejsza „Gazeta Polska Codziennie”, Theresa May, brytyjska premier, wydała swoim ministrom polecenie opracowania strategii negocjacyjnych, które mają przynieść Wielkiej Brytanii maksymalne korzyści po Brexicie. Jednocześnie informacja o poleceniu opracowania strategii negocjacyjnych zbiegła się w czasie z doniesieniami brytyjskiej prasy o tym, że wielu urzędników, szczególnie z ministerstwa spraw zagranicznych i ministerstwa skarbu, usiłuje storpedować proces wyjścia lub przynajmniej utrzymać jak najdłużej status quo.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Coraz goręcej w warszawskim ratuszu. Urzędnik pozywa HGW

Dodano: 29.08.2016 [17:52]
Coraz goręcej w warszawskim ratuszu. Urzędnik pozywa HGW - niezalezna.pl
foto: Marcin Pegaz/Gazeta Polska
Lawinowo piętrzą się kłopoty Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jeden z jej urzędników – Marcin Bajko – którego zwolnienie dyscyplinarne prezydent Warszawyobwieściła w czasie konferencji prasowej, zapowiada złożenie pozwu do sądu.

Po tym, jak w stołecznym ratuszu wybuchła afera reprywatyzacyjna, Hanna Gronkiewicz-Waltz poinformowała, że trzy osoby odpowiedzialne za chaos przy zwrocie nieruchomości zostaną zwolnione dyscyplinarnie. Wśród tych osób znalazł się Marcin Bajko, dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami.

CZYTAJ WIĘCEJ: HGW wściekła na konferencji prasowej. Ostro do dziennikarzy: „Państwo cały czas mieli żale...”

Jednak do poniedziałku Bajko nie otrzymał potwierdzenia zwolnienia na piśmie, w związku z czym sam postanowił złożyć wypowiedzenie.

Na tym nie koniec. Jak dowiedziało się Radio Zet, były szef BGN zapowiedział, że zamierza dochodzić swoich praw przed wymiarem sprawiedliwości. Będzie domagał się sprostowania informacji i odszkodowania w sądzie, ponieważ czuje się pomówiony.

Wczoraj MY żegnaliśmy "Inkę". Dwa lata temu ONI żegnali Jaruzelskiego


Dodano: 28.08.2016 [22:42]
Dziś MY żegnaliśmy "Inkę". Dwa lata temu ONI żegnali Jaruzelskiego - niezalezna.pl
foto: Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
Niedziela 28 sierpnia 2016 roku - ten dzień zapamiętamy, jako wielkie wydarzenie patriotyczne, gdy żegnaliśmy "Inkę" i "Zagończyka". 30 maja 2014 roku - tego dnia Bronisław Komorowski, Aleksander Kwaśniewski i Lech Wałęsa żegnali komunistycznego generała Wojciecha Jaruzelskiego. Dwóch pierwszy nie było dzisiaj na pogrzebie Żołnierzy Niezłomnych, a trzeci przeprowadził prymitywną prowokację.

Dzisiaj odbył się państwowy pogrzeb Danuty Siedzikówny i Feliksa Selmanowicza. "Inki" i "Zagończyka" - dwójki Bohaterów zamordowanych 70 lat temu przez komunistycznych oprawców. W Ich ostatniej drodze uczestniczyły tysiące osób, które do Gdańska przyjechały z całej Polski.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Inka" i "Zagończyk" - wreszcie oddano im hołd "tak jak trzeba" OBEJRZYJ FOTORELACJĘ

Niestety, nie zabrakło prymitywnych prowokacji nawet podczas tak wzniosłej uroczystości. O akcji KOD-u nie warto wspominać, bo dogorywające ugrupowanie, tylko w taki sposób potrafi przypominać o swoim istnieniu. Z kolei o zachowaniu Lecha Wałęsy już wspomnieliśmy na portalu niezalezna.pl

"Podczas Mszy św. w Bazylice niespodziewanie pojawił się Lech Wałęsa. Wywołał oburzenie nie tylko strojem - "jak na plażę" ocenili internauci. Poza tym przypomniano jego zdjęcia z Wojciechem Jaruzelskim" - pisaliśmy.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wałęsa ma tupet - przyszedł na pogrzeb "Inki" i "Zagończyka". Doczekał się reakcji

Internauci natychmiast przypomnieli to zdjęcie...



... ale również o pogrzebie Wojciecha Jaruzelskiego




Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

2 lata temu III RP z honorami żegnała zdrajcę Polski, pachołka sowietów
Dziś RP oddaje hołd bohaterom


Na pogrzebie zbrodniarza nie brakowało również ministrów ówczesnego rządu Platformy Obywatelskiej

fot. Tomasz Hamrat